niedziela, 8 maja 2016

Akademia na kredyt i nowe miejsca pracy dla dysydentów z wyższych szkół prywatnych?


Podejmuję dzisiaj kwestię związaną ze szkolnictwem wyższym. Jest ona związana ze zjawiskiem kredytowania prawno-politycznego i naukowego zarazem. Rzecz dotyczy bulwersującej środowisko akademickie przyjęcia przez Senat RP ustawy o utworzeniu Akademii im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wlkp. na zasadzie przekształcenia w nią działającej tam Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej. Nikt nie ma wątpliwości, nawet ustawodawca, że szkoła ta nie spełnia kluczowych warunków do nadania jej statusu akademii. Tym samym decyzja o jej powołaniu ma przede wszystkim polityczny charakter, a w tle muszą kryć się czyjeś ambicje lub interesy.

Być może posłowie będą wywoływać duchy z przeszłości i twierdzić, że na zasadzie kredytu zostały już wiele lat temu powołane przymiotnikowe uniwersytety, z których tak kielecki, jak i rzeszowski stały się pełnoprawnymi uniwersytetami. To była jednak inna sytuacja. Uniwersytety tworzono na bazie uczelni o charakterze akademickim, których wydziały dysponowały już uprawnieniami do nadawania stopni naukowych w określonych dziedzinach i dyscyplinach nauk.

W przypadku PWSZ w Gorzowie Wlkp. mamy do czynienia ze szkołą zawodową, która przez tyle lat istnienia nie uzyskała nawet w jednej dyscyplinie naukowej uprawnień do nadawania co najmniej stopnia naukowego doktora. Nie uzyskała, bo niby czemu miała się o to starać, skoro jest wyższą szkołą zawodową, w której kształci się młodzież na studiach licencjackich i magisterskich, a więc zawodowych? Jak mówił w Senacie Kazimierz Wiatr (senator PiS) - w PWSZ kształci się na 14 kierunkach studiów I stopnia oraz na zaledwie dwóch kierunkach studiów na poziomie II stopnia, a szkoła ma cztery wydziały! Świetny potencjał.

Co z tego, że w 2016 r. złożono dwa wnioski o prowadzenie kolejnych studiów II st.? Nie ma w tej szkole odpowiedniej liczby samodzielnych kadr naukowo-badawczych ze stopniem naukowym doktora habilitowanego oraz z odpowiednim dorobkiem naukowym, by móc ubiegać się o prawa do nadawania stopni naukowych. Dwa wydziały powinny mieć uprawnienie do nadawania stopnia doktora w co najmniej jednej dyscyplinie naukowej. Prawdopodobnie będzie to możliwe za 3 lata, kiedy te, które kształcą na studiach II stopnia zintensyfikują swoje prace naukowo-badawcze, a ich kadry będą promować doktorów w innych uczelniach.

Zgodnie z Ustawą o stopniach i tytułach naukowych takie uprawnienie nadaje Centralna Komisja na wniosek jednostki organizacyjnej, biorąc pod uwagę poziom działalności naukowej lub artystycznej jednostki oraz liczbę zatrudnionych w niej osób posiadających tytuł profesora lub stopień doktora habilitowanego (...) Centralna Komisja nadaje to uprawnienie po zasięgnięciu opinii Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, wyrażonej w terminie trzech miesięcy od dnia otrzymania przez Radę Główną Nauki i Szkolnictwa Wyższego wniosku o wyrażenie opinii.

Władze nowej Akademii, która ma zacząć swoją "naukową" działalność z dniem 1 października 2016 r. zapewne zdają sobie sprawę z tego, że same procedury trwają co najmniej pół roku. Tak więc przydzielony im kredyt politycznego wsparcia skraca się o pół roku. Co będzie, jeśli nie zostaną spełnione warunki ustawowe? Czy Sejm odbierze nazwę Akademii i przywróci jej nazwę PWSZ? Byłoby tak, jak z postulowaniem przez PO cofania niedojrzałych i problemowych sześciolatków z klasy I szkoły podstawowej do przedszkola.

Ktoś mnie zapytał, czy w tej sytuacji Centralna Komisja nie powinna przestać odrzucać negatywne recenzje w sprawie wniosków jednostek uniwersyteckich, które ubiegają się o uprawnienia do nadawania stopni naukowych? Skoro szkoła zawodowa nie musi ich spełniać, to dlaczego miałyby wywiązywać się z norm prawnych uniwersyteckie jednostki? To może powinno się rozdawać wszystkim chętnym jednostkom akademickim uprawnienia zgodnie z aspiracjami ich władz czy czyjąś wolą polityczną?

Nie znam PWSZ w Gorzowie Wlkp., ale życzę obecnej, jak i pozyskanej kadrze samospełnienia. Być może nowozatrudnianymi będą dysydenci z likwidowanych lub oszukujących nauczycieli akademickich najgorszych wyższych szkół prywatnych do nowej jednostki państwowej, a więc z gwarancjami zatrudnienia na co najmniej trzy lata. Kto naukowo jest jeszcze żyw i już choć raz został oszukany przez kanclerza wyższej szkoły prywatnej i nie chce dalej uczestniczyć w pozoranctwie, niech czyta ogłoszenia i gna do Gorzowa Wlkp.

To wielka szansa dla niespełnionych naukowo doktorów i doktorów habilitowanych. Mają ją jednak kandydaci do zatrudnienia głównie na dwóch wydziałach - Humanistycznym (jedynie filolodzy polscy) oraz na Ekonomicznym (uczeni w dyscyplinie nauki o zarządzaniu).

Pedagodzy, ekonomiści i kulturoznawcy chyba muszą "obejść się smakiem", podobnie jak inżynierowie nauk technicznych czy specjaliści z nauk o obronności i bezpieczeństwie narodowym. PWSZ prowadzi bowiem zaledwie kształcenie licencjackie, więc nie może pochwalić się dorobkiem naukowym w tych dyscyplinach. Przyszłość jest jednak przed nimi.

Sekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego - wiceminister Aleksander Bobko uważa, że wprawdzie nadanie PWSZ tytułu akademii nie podniesie poziomu szkolnictwa wyższego, ale będzie dla miasta sprawą prestiżową i może być początkiem dynamicznego rozwoju szkoły. Może zatem będą i mieszkania do dyspozycji oraz wyższe pensje, niż w UJ czy UW?

Ciekaw jestem, czy rektorzy pozostałych PWSZ w naszym kraju też wystąpią z wnioskiem o przekształcenie ich w akademie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.