wtorek, 12 kwietnia 2016

List Otwarty nauczycielek przedszkola do minister edukacji narodowej


List Otwarty do pani minister edukacji - Anny Zalewskiej przesłały mi jego sygnatariuszki jakiś czas temu, ale ze względu na kryzys Poczty Polskiej (także tu PiS odwołał prezesa) postanowiłem poczekać, aż dotrze do adresatki. Powraca w nim problem dodatkowych kwalifikacji, jakie miałyby spełnić kandydatki do pracy lub już zatrudnione w przedszkolach. Problem ten podejmowałem już w ub. roku w blogu, ale - jak widać - jest wciąż aktualny. Oto jego treść:

Do Pani Minister Edukacji Narodowej Anny Zalewskiej


Nauczyciele przedszkola w Polsce to osoby w większości z wyższym wykształceniem kierunkowym, dodatkowo z licznymi kursami, warsztatami i studiami podyplomowymi. Zdobywając wykształcenie pedagogiczne, adekwatne do wymagań pracy w przedszkolach, cieszyłyśmy się pełnymi kwalifikacjami.

Wszystko zmieniło się, kiedy Pani Joanna Kluzik-Rostkowska (była Minister Edukacji) wprowadziła Nowe Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 30 maja 2014 roku, gdzie do Podstawy Programowej dodano nowy punkt: „Przygotowanie dzieci do posługiwania się językiem obcym nowożytnym”, z którego wynika, że to my nauczyciele przedszkola mamy teraz uczyć języka nowożytnego.

Rozporządzenie to wprowadzono bez rozgłosu, nikt nie był zapraszany do jakichkolwiek konsultacji, dotyczących zmiany podstawy programowej, narzucono nam to siłą. Sprawia to, że nie będziemy miały pełnego etatu, a tym samym zmniejszone zostają nasze i tak niezbyt wysokie pensje.

Według nowego rozporządzenia, od nauczycieli przedszkola wymaga się znajomość języka obcego nowożytnego na poziomie B2 (co ma być potwierdzone odpowiednim certyfikatem) i dodatkowo mamy ukończyć studia podyplomowe z metodyki prowadzenia języka obcego (270 godzin) lub kurs kwalifikacyjny. Wymóg ten jest nie do pokonania przez większość nauczycieli, nawet do roku 2020. Tym bardziej, że obecny trend nauczania języków dąży do tego, by uczniowie mieli jak największy kontakt z rodowitymi native speakerami.

Metoda ta ma na celu naukę jak najbardziej naturalnej wymowy. Zmuszanie nauczycieli, którzy nie wszyscy mają predyspozycje językowe, do nauczania języka, będzie powodowało niepotrzebne błędy w wymowie, które będą miały konsekwencje w następnych latach edukacji i niestety mogą być powielane przez uczniów.

Domyślamy się, że to samorządy najpierw chciały fundować zajęcia dodatkowe dla dzieci za darmo, a teraz naszym kosztem chcą zaoszczędzić na zajęciach językowych. Przy okazji nasuwa się pytanie – dlaczego ten wymóg dotyczy jedynie nauczycieli przedszkola? I czy wzięto pod uwagę to, że nie każdy ma zdolności językowe i lingwistyczne. Nauczyciele przedszkola wybrali już swój zawód zgodny z pasją i zainteresowaniami tak samo jak nauczyciele języków obcych czy innych zawodów. Wszyscy doszkalamy się by nasz warsztat pracy był otwarty na potrzeby dzieci.

Dlatego my - nauczyciele przedszkola zwracamy się do Pani Minister, aby dobre zmiany w oświacie dokonywały się razem z nami. Chcemy zwrócić uwagę, że to tym rozporządzeniem zostaliśmy pokrzywdzeni przez poprzednią Panią Minister i przykro nam, że nowe władze aprobują te przepisy nie licząc się z nami.

Wiemy, że, jako nauczyciele powinnyśmy stale dokształcać i dostosowywać się do nowych wymagań, ale nie można wprowadzać takich radykalnych wymagań, które pozbawiają nas w tak brutalny sposób pełnych kwalifikacji zawodowych oraz uniemożliwiają utrzymanie się na rynku pracy.

Proponujemy, aby język nowożytny, wymagany u nauczycieli przedszkolnych, był na poziomie podstawowym, a my notabene zgodnie z podstawą programową byśmy uczyły się razem z dziećmi włączając słówka i piosenki np.: na powitanie, o zwierzętach, zabawy ruchowe, w których lektor w wybranym języku utrwalałby słówka kierunki, cyfry, itp.

Powinny być opracowane dla nas specjalne materiały z płytami, które ułatwiłyby nam prawidłowe wykonanie zadania, bez konieczności mówienia w tym języku, a raczej osłuchania, by jak wspomniałam bawić i uczyć się z dziećmi. Materiały do nauki języka obcego w przedszkolach, mogłyby zostać opracowane przez metodyków danego języka, ze zróżnicowaniem na wiek dziecka i możliwości poznawcze danego etapu rozwoju.

Prosimy o przemyślenie zmian, które by na prawdę służyły dobru dzieci i z poszanowaniem pracy nauczyciela, który wybiera swój kierunek dzielenia się wiedzą zgodny z pasją i zainteresowaniami oraz umiejętnościami, bo "Czy nauczyciel fizyki dobrze będzie uczył i plastyki?".

POSTULUJEMY:

 rozważyć - jeszcze w perspektywie do 2020r.- czy niezbędne wymaganie dotyczące, przygotowania dzieci do posługiwania się językami nowożytnymi, stawiać nam - nauczycielom przedszkoli,

 traktować nas nauczycieli przedszkoli podmiotowo i dobre zmiany wprowadzać
z naszym udziałem -my refleksyjni nauczyciele potrafimy skorzystać z zapisu art.12 ust.2 KN,

 dzieci przedszkolne najszybciej uczą się przez zabawę i osłuchanie -my chcemy uczyć się razem z nimi i dla NICH – podejmujmy decyzje RAZEM przy współdziałaniu, współpracy, konsultując, negocjując…

Z wyrazami szacunku:

Nauczyciel Wychowania Wczesnoszkolnego i Przedszkolnego i pedagog - Marta oraz 40 nauczycieli przedszkoli we Wrocławiu

4 komentarze:

  1. Warto zastanowić się, w jakim celu wprowadzono nowy zapis. Oszczędności na etatach? A może jakieś "pozapedagogiczne" lobby? W końcu efekt będzie najprawdopodobniej taki, że cenniejsi od kierunkowo wykształconych pedagogów staną się absolwenci filologii angielskiej z krótkim przyuczeniem podyplomowym. Nie umniejszając przy tym bynajmniej filologom, ale co pedagog po pedagogice to pedagog po pedagogice :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedynym lobby jakie panuje w Polsce to "GREED", i przez nią inne wartości są spychane, bądź je się w ogóle pomija. Nie za pomnijmy również o rynku pracy i jego wpływie, pracodawca wybierze tego który zrobi więcej za mniej, tracąc przy tym odrobinę na jakości

      Usuń
  2. Jak zwykle wylewanie dziecka z kąpielą. To może raczej zatrudnić polonistów i logopedów, aby czuwali nad prawidłowym rozwojem i używaniem języka polskiego? Taki angielski dla maluchów, pożal się Boże. Nie lepsza ciepła pani przedszkolanka (to określenie pieszczotliwe), która radośnie towarzyszy dzieciom w zabawie, niż kolejna niby anglistka??? Nawiasem mówiąc, jaki poziom angielskiego obowiązuje uczniów z klasy pierwszej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zwykle wylewanie dziecka z kąpielą. To może raczej zatrudnić polonistów i logopedów, aby czuwali nad prawidłowym rozwojem i używaniem języka polskiego?

      Podpisuję się pod powyższym. Obserwuje się co raz większy wzrost informacji z której tak naprawdę nie korzystamy lub robimy to w sposób nierzetelny. Zamiast powiększać ilość podręczników w nieskończoność nauczmy dzieci/młodzież z niej korzystać, gdzie/jak jej szukać, wyposażmy w narzędzia potrzebne w procesie samokształcenia. Co drwalowi po siekierze jeżeli nie potrafi z niej korzystać...

      Usuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.