środa, 16 marca 2016

Koniec turystyki habilitacyjnej na Słowację


Publicznie dziękuję wicepremierowi polskiego rządu oraz ministrowi nauki i szkolnictwa wyższego dr. Jarosławowi Gowinowi za doprowadzenie do końca tego, co zamiatała pod dywan Platforma Obywatelska i PSL w czasie swoich rządów, a mianowicie do zablokowania handlowego szlaku turystycznego na Słowację, gdzie część pseudonaukowców "załatwiała" sobie tzw. habilitację w ramach stworzonej w 2005 r. rozbieżności prawnej między naszymi państwami. Komunikat MNiSW brzmi następująco:

Dziś wicepremier Jarosław Gowin i ambasador Słowacji Dušan Krištofik podpisali Umowę między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Republiki Słowackiej o zmianie umowy między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Republiki Słowackiej o wzajemnym uznawaniu okresów studiów oraz równoważności dokumentów o wykształceniu i nadaniu stopni i tytułów uzyskanych w Rzeczypospolitej Polskiej i Republice Słowackiej, sporządzonej w Warszawie dnia 18 lipca 2005 r.
Zmienią się zasady regulujące wzajemne uznawanie wykształcenia między Polską a Słowacją.

Dzisiejsza umowa będzie podstawą do wzajemnego uznawania okresów studiów i równoważności dokumentów o wykształceniu, jak świadectwa maturalne czy dyplomy ukończenia studiów wyższych. Na jej podstawie uznane zostaną też stopnie naukowe uzyskane w Polsce i na Słowacji do poziomu doktora. Umowa wejdzie w życie pierwszego dnia miesiąca następującego po wymianie odpowiednich not dyplomatycznych pomiędzy obydwoma państwami.


Skandaliczny w następstwie zastosowań dokument o rzekomo równoważnym wykształceniu Polaków i Słowaków podpisał w 2005 r. w imieniu ówczesnego rządu prezes Polskiej Akademii Nauk prof. Michał Kleiber. Zapewne nie zdawał sobie sprawy z tego, że otworzył ścieżkę dla nieuczciwych, nierzetelnych nauczycieli akademickich, którzy mieli skorzystać na odmienności wymogów prawnych, by wwieźć do kraju rzekomo równoważny dyplom doktora habilitowanego.

To ci nieuczciwi, unikający lub niezdolni do pracy naukowo-badawczej, często wyłudzający na podstawie własnej pracy doktorskiej tytuł naukowo-pedagogiczny docenta z kierunku kształcenia, a nie z dyscypliny naukowej, spowodowali, że to polska strona musiała udowodnić, jak haniebne były praktyki w tym zakresie i wstydzić się z tego powodu za część naszych kadr akademickich. Podobny problem mają Czesi, bowiem ci, tak, jak niektórzy Polacy, także urządzili sobie wyjazdy po słowackie habilitacje. W ich kraju, z dorobkiem na niskim poziomie naukowym, nie mieliby żadnych szans zostać docentami czy profesorami.

Na tym kłamstwie, cwaniactwie części polskich kadr stracili uczciwi naukowcy, wysokiej klasy specjaliści, dla których wyjazd na Słowację nie wiązał się z żadnym szalbierstwem, tylko wynikał z uczciwie prowadzonych badań naukowych i współpracy międzynarodowej. Dla nich ścieżka kariery nie zostanie jednak zamknięta, bowiem jeśli tak jest, że ich dorobek jest znaczący, to po powrocie do kraju będą mogli z łatwością, bez żadnych problemów nostryfikować dyplom docenta czy tytuł profesora przed wybraną p[rzez siebie jednostką naukową z odpowiednimi uprawnieniami.

Z tego, co jest mi wiadome, to już niektórzy Polacy, mający rzeczywiście własny dorobek naukowy na poziomie polskiej habilitacji, dokonali jego rewaloryzacji i poddali się postępowaniu habilitacyjnemu w naszych uniwersytetach czy akademiach. Nie muszą się wstydzić tego, że mają dyplom docenta nie z dyscypliny naukowej, tylko jakiejś jej cząstki w ramach kierunku kształcenia i ... nic więcej.

Nauka nie rozwija się na podstawie zaświadczeń wydawanych przez nierzetelną urzędniczkę resortu nauki i szkolnictwa wyższego. O jakości badań naukowych i rozwoju kadr akademickich nie decydują czyjeś dyplomy, tylko wyniki ich rzeczywistych osiągnięć naukowych. Nareszcie zakończył się proces pozoranctwa, kupczenia dyplomami i tym samym niszczenia podstaw rozwoju nauk w naszym kraju oraz kształcenia młodych kadr naukowych.


Nie ukrywam, że miałem już dość nieustannych skarg, pretensji, listów anonimowych pedagogów z różnych uniwersytetów w naszym kraju (tak bardzo bali się o ujawnienie ich nazwisk), którzy wskazywali na konkretnych przykładach doktorów habilitowanych ze słowackim dyplomem, ale przysłowiową "słomą" w głowie, wzmacnianą arogancją czy pełnioną funkcją kierowniczą. To właśnie dla nowej generacji w polskiej nauce komitety naukowe PAN upominały się przez ostatnie osiem lat o zamknięcie turystycznego szlaku.

Z biegiem lat wyjdą na jaw wszystkie kulisy tak haniebnego procesu, który ponoć został uruchomiony dla żony jednego z czołowych polityków w naszym kraju. Jestem przekonany, że polskie służby specjalne dysponują pełnymi dowodami w tych sprawach, o których naukowcy nie mają nawet "zielonego pojęcia" sądząc o przypadkowości zawarcia porozumień międzyrządowych.

Do czego to podobne, żeby kraje przynależące do Unii Europejskiej zawierały bilateralne porozumienia ponad europejskimi regulacjami, tworząc jakieś wyjątki, które są nie tylko odstępstwem od praw państw narodowych, ale także etyki akademickiej.

60 komentarzy:

  1. Gowin sprawę zakończył, ale jednak przygotowaną za poprzedniego rządu (uczciwość i trzymanie się faktów nigdy nie zawadzą) ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczciwość wymaga przeczytania także w tym blogu moich uwag na temat zamiatania sprawy pod dywan przez PO i PSL. Co z tego, że w ub. roku władze resortu raczyły wreszcie podjąć działania w tej sprawie? Czy rzeczywiście musiało dojść do publikacji w tygodniku WPROST, w Gazecie Wyborczej, w Rzeczpospolitej, żeby wreszcie rządzący przestali kryć haniebny proceder? Jakoś w 2009 r. prof. Barbara Kudrycka, mając pełną wiedzę na temat już wówczas oprotestowywanych nadużyć niektórych Polaków, pojechała do Bratysławy i podpisała oświadczenie, że wszystko jest w porządku. To było rządowe przyzwolenie na ten proceder.
      Dziękuję jednak tym urzędnikom MNiSW, którzy rozumieli i starali się w tej sprawie jednak działać. Za minionych ministrów powinni jednak - w tej kwestii - się wstydzić.

      Usuń
    2. Trzeba oddać Pani Minister Darii Nałęcz, że zależało jej bardzo na załatwieniu tej sprawy. Proszę zwrócić uwagę, że do zmian była konieczna umowa międzynarodowa. Takich spraw nie załatwia się w ciągu kilku miesięcy. Natomiast chwała też nowemu Kierownictwu, że doprowadziło sprawę do końca.
      Były pracownik MNiSW

      Usuń
    3. To prawda. Pani prof. Daria Nałęcz podjęła zdecydowane kroki w tej sprawie. Trwało to bardzo długo,stąd być może niesprawiedliwe niedocenienie Jej zaangażowania. Wciąż otrzymywaliśmy jednak z resortu enigmatyczne odpowiedzi w tej sprawie a sposób tłumaczenia rzekomej równoważności dyplomów był nierzetelny. Tam naprawdę,gdyby pani wicedyrektor nie wystawiała zaświadczeń o tożsamości stopni w sytuacji ich rozbieżności z dyscyplinami nauk w Polsce,ta umowa mogłaby dalej funkcjonować. Wystarczył zatem uczciwy nadzór w MNiSW. Tymczasem odpowiedzialna za ten skandaliczny proceder osoba ma się dobrze. Co teraz wymyśli?

      Usuń
    4. to smutne: "naprawdę,gdyby pani wicedyrektor nie wystawiała zaświadczeń o tożsamości stopni w sytuacji ich rozbieżności z dyscyplinami nauk w Polsce,ta umowa mogłaby dalej funkcjonować"
      czyli łatwiej jest poruszyć niebo i ziemię, podpisać nową umowę między dwoma państwami, niż zwolnić jednego niekompetentnego urzędnika - szkodnika z budżetówki? SZOK

      Usuń
    5. Anonimowa nie ma świadomości, że po słowackie pseudo habilitacje jeździły już grupy Polaków bez dorobku naukowego. To nie jest kwestia 5 czy 10 osób. Niestety winnr są temu także słowackie uniwersytety, które traktowały przychód za postępowanie jako zysk. Tak wièc przyzwoici Słowacy też mieli dość szalbierstwa.

      Usuń
    6. Tak jest zawsze, że kiedy w społeczeństwie wzrasta nieuczciwość, przekracza ona pewną granicę, to rządzący zmieniają prawo, by zobowiązać ludzi do poprawności. Tak pewnie było i w tym przypadku. Co z tego, że niektórzy uczciwie i z dorobkiem naukowym uzyskiwali docentury słowackie, skoro wielokrotność ich liczby stanowili ludzie nieuczciwi?

      Usuń
    7. Wielka nieuczciwość była z habilitacjami na Słowacji. Boli fakt, że tacy ludzie, lenie, kombinatorzy słabi intelektualnie są teraz dziekanami, rektorami, eliminują konkurencję. Po co się starać, rzetelnie pracować?

      Usuń
    8. Trochę to wszystko jawi się jako...hm, chyba jednak zabawne. Zgadzam się, że część habilitacji słowackich była miernej jakości, ale takich nie brakuje też w Polsce. Nie warto rozpisywać się na temat rozlicznych patologii procedur habilitacyjnych w naszym kraju - uznaniowość, brak jasnych kryteriów, kumoterstwo, swoista kastowość grupy profesorskiej itp. Przy braku jasnych kryteriów, a mamy z tym do czynienia w Polsce, są to raczej dość "normalne" mechanizmy, a przynajmniej uzasadnione, jakoś... Postawię pytanie, jeśli wolno. Co z dotychczas uzyskanymi tytułami zdobytymi w Słowacji? Nie, nie pytam o aspekt prawny. Ten jest oczywisty - prawo nie działa wstecz. Pytam o aspekt moralny i etyczny. Wiem, że to naiwność, ale czuje jednakowoż taki przemożny, wewnętrzny imperatyw. Gorzki jego smak...Cóż, trzy dni po tej dyskusji kolejna habilitacji w Słowacji stała się faktem. Tym razem rektor państwowej uczelni w Jarosławiu. Cóż, ja po raz kolejny będę próbował w Polsce...

      Usuń
    9. To fakt, że prawo nie działa wstecz ale jak ktoś tego prawa nadużył to już inna sprawa. Jak bowiem można uznać docenta pracy socjalnej za doktora habilitowanego z czegokolwiek. Habilitacje dotyczą konkretnych nauk a praca socjalna to zaledwie kierunek kształcenia. MNiSW powinno dokonać weryfikacji i wykluczyć tych pseudonaukowców. Jest tu także duże pole do działania dla PKA, Komitetów Naukowych PAN. Tego nie można tak pozostawić. Często władze uczelni - począwszy od rektora, poprzez wydziały a skończywszy na instytutach (mam na myśli głównie państwowe) nie są świadomi, że zatrudniają cwaniaków, którzy sprytnie obeszli prawo.

      Usuń
    10. Takich cwaniaków mamy we władzach dziekańskich i rektorskich. Smutne fakty.

      Usuń
    11. Jaki prawo obeszli? Umowa międzynarodowa wskazywała że tytuł docenta równoważny jest tytułowi dr hab. Tytuł docenta uzyskuje się na Słowacji w wyniku postępowania habilitacyjnego takiego samego jak w Polsce. Mało tego, tak jak niegdyś w Polsce, jest publiczna obrona i wykład habilitacyjny. Podstawą jest oryginalna monografia naukowa. Do otwarcia przewodu hab. na Radzie Wydziału trzeba spełnić kryteria z ich rozporządzenia uzupełnione, najczęściej zaostrzone, przez daną uczelnię. Jest to kilka lat pracy na cały etat po doktoracie jako wykładowca, promotorstwo dyplomantów, min. 20 do nawet 45 artykułów kategorii A lub B (czasopisma, prace zbiorowe), co najmniej kilka z WoS lub ERIH ( Lista A naszego ministerstwa, czyli 1 światowa liga)oprócz tego autorstwo podręcznika lub skryptu, drugiej monografii, udokumentowany wykaz konferencji z wystąpieniami i udziału w 3-10 grantach. No i coś co jest nieosiagalne dla większości naszych Wielkich Profesorów: cytowania, co najmniej kilkanaście do nawet kilkudziesięciu. UDOKUMENTOWANE jak publikacje. I co najmniej kilka zagranicznych w czasopismach z listy filadelfijskiej. Pa pa ludzie. Powinniśmy się od Słowaków uczyć jak powinna wyglądać habilitacja. Bo u nas jest Sąd kapturowy, bez obrony a rada wydziały w PL nie bardzo wie co głosuje. Dla jasności nie jestem naukowcem ale adwokatem z uprawnieniami zawodowymi w Polsce i na SK. Ludzie nie mogę Was czytać, wybaczcie. A oszuści i pseudonaukowcy są wszędzie.

      Usuń
    12. I pan tych niektórych oszustów z Polski tu broni. Proszę przyjrzeć się nie jednemu czy trzem przyzwoitym docenturom. Nie ma sensu wciskanie kitu o rzekomym dorobku niektórych Polaków,bo pewnie pan wie, że tak nie jest. Na tym też może zarabiać. My nie potrzebujemy szalbierców,bo o nich piszą i môwią profesorowie słowaccy.

      Pedagożka

      Usuń
  2. W związku z powyższym gratuluje Panu Profesorowi, że wreszcie wieloletnie Pana tropienie i napastowanie chałtury przyniosło efekty.

    Pozdrawiam, Bogdan Stępień

    OdpowiedzUsuń
  3. A czy to porozumienie dotyczy również profesur tytularnych, czy też w tym zakresie nadal będą trwały wyprawy na uniwersytety słowackie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porozumienie obejmuje docentury i profesorski tytuł. Za równoważne będą uznawane wszystkie stopnie zawodowe i I stopień naukowy doktora.

      Usuń
  4. Szanowny Panie Profesorze,
    pisze Pan: "Z biegiem lat wyjdą na jaw wszystkie kulisy tak haniebnego procesu, który ponoć został uruchomiony dla żony jednego z czołowych polityków w naszym kraju." Ponieważ znam przypadki takich habilitacji sprzed października 2007, muszę zapytać: sugeruje Pan, że to żona czołowego polskiego polityka, który reprezentował naszą władzę urzędującą przed 21 października 2007 (data wyborów)? Ciekawe.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niczego nie sugeruję. Nie mam empirycznych dowodów, ale środowisko doskonale wie, o kogo chodzi. Nie jest to osoba reprezentująca pedagogikę, jak usiłowano przez lata manipulować informacją, że nadużycia dotyczyły tylko tej dyscypliny naukowej. Otóż nie tylko, chociaż także.

      Usuń
    2. To wszystko znowu jest nieczytelne. Wyobraźmy sobie taką sytuację: Docent z pracy socjalnej uzyskuje tytuł naukowo-pedagogiczny profesora (bo innych na Słowacji nie ma) a nostryfikuję tę profesurę w polskim uniwersytecie z dobrym skutkiem, bo wziął się do uczciwej pracy po docenturze z pracy socjalnej (a więc habilitacji z kierunku kształcenia a nie dyscypliny naukowej). Co na to Pan Profesor?

      Usuń
    3. Co tu jest nieczytelne? Profesura w Polsce jest kontrolowana przez CK. To oczywiste,że do uzyskania tytułu naukowego profesora konieczne jest wykazanie się osiągnięciami w dyscyplinie naukowej, a nie z kierunku kształcenia. Anonimowy nie ma szans w Polsce na uzyskanie profesury z "humanistycznego sportu" czy "transportu wojskowego".

      Usuń
  5. gdzie można znaleźć TREŚĆ umowy
    bo Pan Profesor mówi, że nie będzie się uznawać habilitacji ani profesur, a Gowin, że habilitacje słowackie będą uznawane po nostryfikacji - zatem co dokładnie?
    Czy przepis, że tytuł uzyskany w czasie delegacji od polskiego pracodawcy nie wymaga nostryfikacji zostanie uchylony? Bo jest już proste obejście tego przepisu, szkoły prywatne będą delegować swoich doktorów na czas obhajoby habilitacyjnej lub inauguracyjnej - i tak uzyskane tytuły profesora i stopnie doktora habilitowanego są uznawane bez nostryfikacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że będą uznawane po nostryfikacji. Istotą wprowadzenia zmiany w dotychczasowym a bilateralnym Porozumieniu z 2005 r. jest to, że uzyskany na Słowacji tytuł naukowo-pedagogiczny docenta czy profesora będzie uznany w Polsce dopiero po ich nostryfikacji w jednostce mającej odpowiednie uprawnienia dla danej dyscypliny naukowej. Habilitacje zatem z kierunków kształcenia będą miały małe szanse powodzenia, bo te nie odpowiadały i nie odpowiadają naukowym standardom. Zapewne treść tej Umowy będzie opublikowana.

      Usuń
    2. Czy Pan Profesor kiedyś uczestniczył w jakimś postępowaniu nostryfikacyjnym, lub zna Pan mechanizm jak to przebiega?
      6 lat pracy w Bratysławie (zatrudnienie w grancie VEGA a potem w drugim z PR7), habilitacja w trakcie, obrona na dniach, uprawomocnienie około 14-30 dni po głosowaniu vedeckej rady, i terminarz może być taki, że już będzie obowiązywać nostryfikacja - na razie i tak bez bólu, bo powrót do Polski ewentualnie ma być w 2018, ale lepiej jeśli habilitacja będzie w Polsce się liczyć. Proszę o poradę jak ktoś zna mechanizm.

      Usuń
    3. A czy taki sam mechanizm będzie dotyczył profesur - czy profesury Słowackie całkiem przestaną istnieć w obrocie polskim jak teraz rosyjskie, ukraińskie, białoruskie...

      Usuń
    4. Habilitacja liczyć się nie będzie, ale skoro zostanie uzyskana na podstawie osiągnięć naukowych, to złoży Pan/Pani wniosek nostryfikacyjny w jednostce mającej prawo do habilitowania w dyscyplinie naukowej. Ta powoła komisję, recenzenta i podejmie uchwałę o równoważności stopnia dr.hab. w odpowiedniej dziedzinie i dyscyplinie. Nic bolesnego.

      Usuń
  6. Gratuluję i ..., no właśnie w chwili gdy Pan Profesor publikował swój wpis w jednym z państwowych uniwersytetów na rektora wybrano "słowaczkę", bohaterkę i "twarz" artykułu we "Wprost" ( pod znamiennym tytułem). Takie mamy środowisko naukowe, jakie ich rektorów wybieranie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich przykładów jest multum. Mamy "Słowaka" prorektorem. Zero dorobku naukowego. Nie potrafi napisać kilku zdań poprawne po polsku. Jak się ktoś zwróci do niego panie doktorze zamiast profesorze to może go to drogo kosztować, włącznie z utratą pracy. Jest b. silnie umocowany. Wspiera go grupa klakierów

      Usuń

  7. Ja mam niestety wrażenie, że tak. Właśnie wypełniam papiery habilitacyjne ... słupki, tabelki, sprawozdania, jakieś czasochłonne bzdury ... Żadne nakazy, rozkazy, dokazy nie zmuszą ludzi do rzetelności. Tylko dobre wychowanie :)


    "Nauka nie rozwija się na podstawie zaświadczeń wydawanych przez nierzetelną urzędniczkę resortu nauki i szkolnictwa wyższego. O jakości badań naukowych i rozwoju kadr akademickich nie decydują czyjeś dyplomy, tylko wyniki ich rzeczywistych osiągnięć naukowych.


    OdpowiedzUsuń
  8. Ktoś, kto otrzymał tytuł naukowy profesora, zachowa go, chyba że zostanie wznowiony jego/jej przewód w związku z nowymi dowodami na popełnienie plagiatu na wcześniejszych etapach awansu akademickiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie profesorze, w pytaniu - A czy taki sam mechanizm będzie dotyczył profesur - czy profesury Słowackie całkiem przestaną istnieć w obrocie polskim jak teraz rosyjskie, ukraińskie, białoruskie... - chodzi o tych, którzy uzyskają słowacki tytuł profesora np. w 2017 roku - czy da się go nostryfikować w Polsce, czy z definicji to oddzielne systemy i trzeba uruchomić procedurę w Polsce i być prof. multiplexem.
      "Ktoś, kto otrzymał tytuł naukowy profesora, zachowa go, chyba że zostanie wznowiony jego/jej przewód w związku z nowymi dowodami na popełnienie plagiatu na wcześniejszych etapach awansu akademickiego."
      to akurat oczywiste i dotyczy w każdym przypadku również typowo polskich karier
      Chyba, ze na podstawie umowy ze Słowakami, stworzony został jakiś nowy mechanizm ścigania nadużyć awansowych Słowaków w Polsce i Polaków na Słowacji

      Usuń
    2. Musimy najpierw poznać treść nowego Porozumienia. Poinformuję szczegółowo jak tylko uzyskam od prawników pełną wykładnię.

      Usuń
  9. konieczna jest weryfikacja "dorobku naukowego" "słowaków". oszustwo nie może pozostać bezkarne

    Ludzie którzy kupili habilitację muszą zostać wyeliminowani ze środowiska naukowego. Na pewno jest sposób

    OdpowiedzUsuń
  10. Na jednej z państwowych uczelni pracuje "słowak", który dwa lata temu hablitował się z naukowo-pedagogiczną z "dydaktyki przedmiotowej - teoria kształcenia i wychowania religijnego". Został kierownikiem katedry oraz uzyskał stanowisko profesora nadzwyczajnego. W nadchodzących wyborach typowany jest na Prodziekana ds. Nauki.
    Ciekawy jestem czy nowe porozumienie powstrzyma tą "błyskotliwą karierę", czy raczej nic się nie stanie. Czy osoba ta po uprawomocnieniu się Umowy będzie mogła dalej pełnić swoje funkcje i posługiwać się stopniem profesora?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie najbardziej boli! Zatrudnianie na takich samych zasadach. Tylko odgórnie narzucona weryfikacja dorobku habilitacyjnego "Słowaków" mogłaby rzucić nieco światła na cały proces turystyki i wyeliminować tych, którzy dopuścili się nieucziwości. Nie generalizujemy!!!!

      Usuń
    2. Nowa umowa nie działa wstecz a zatem po nabraniu przez nią mocy wykonawczej nic się nie zmieni u tych, którzy habilitowali się z kierunków kształcenia (np. z pracy socjalnej czy różnych dydaktyk). Dalej będą samodzielnymi pracownikami naukowymi, promotorami prac doktorskich itd. Taka jest ta smutna prawda.

      Usuń
  11. Taka decyzja musiała mocno zasmucić i zaszokować leni bez doroku naukowego którzy planowali wyłudzić habilitację na Słowacji. Trzeba się będzie teraz wziąć do roboty. To początek końca naukowego szalbierstwa i eliminacji kombinatorów ze środowiska naukowego

    OdpowiedzUsuń
  12. Pozwolę sobie zacytować - znalezione w sieci:
    [i]nikodem321 23.03.16, 00:31
    A ja tak zapytam

    Wszyscy chcemy, aby nasze doktoraty, habilitacje, specjalizacje medyczne i inne szczególne kwalifikacje zawodowe były na zachód od Łaby uznawane automatycznie.

    Bo jesteśmy w Unii!!!! Podpisaliśmy traktaty!!! Te traktaty nam to gwarantują!!!!

    Gdy pojawiają się habilitacje ze Słowacji - to wielkie niezadowolenie.
    Habilitacja z Bułgarii to już kompletna hucpa!!!

    Jak to! jakaś bułgarska habilitacja, z kraju, gdzie tylko pasą się owce w Rodopach, ma być ważna u nas?!

    Chciałem zauważyć, że podważanie habilitacji z Bułgarii równa się podważaniu wszystkich tytułów naukowych zdobytych w Polsce przez kraje na zachód od Łaby.

    Chyba, że nasze tytuły są lepsze od tych innych z Osteuropa.
    Nase immer hoch.[/i]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe dlaczego Polacy muszą wyjeżdżać za granice, nie tylko na Słowację, ale również do wszelkich innych krajów, żeby zrobić doktorat i inne stopnie naukowe? Może problem nie leży za granicą, a w Polsce?

      Usuń
    2. Dobre pytanie, ale błędna odpowiedź, gdyż tylko częściowo zgodna z rzeczywistością. Istotnie, zdarza się, że ktoś w kraju nie ma możliwości uzyskania awansu ze względu na patologię zarządzania i brak kultury akademickiej w jego jednostce. Niestety, wystarczy zajrzeć na strony słowackich uniwersytetów , by przekonać się, że wielu tam habilitowanych nie miałoby szans nawet na magisterium.

      Usuń
  13. Prawo działa wstecz. Jeśli ktoś się dopuścił szalbierstwa to powinien teraz ponieść konsekwencje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni zgadzam się z anonimowym. Środowisko akademickie powinno skonsolidować się i zrobić wszystko, by tych nieuczciwych wykluczyć. Przecież to jawne oszustwo i wyłudzenie. Docent pracy socjalnej tytułuje się w naszym kraju jako doktor habilitowany nauk społecznych. To Pan minister Gowin chce to przemilczeć? To może Pan minister Ziobro coś z tym zrobi?

      Usuń
  14. A co, sami się mianowali rektorami czy dziekanami???!!! Nadal wszystko jest w porządku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mianowali się rektorami czy dziekanami. Zostali wybrani przez klakierów. Nie brak wśród nich "Słowaków"

      Usuń
    2. Bez przesady. Tych jest niewielu. Klakierów za to mnóstwo. Chcą dalej nic nie robić.

      Usuń
    3. 30 marca anonimowy napisał, że "trzy dni po tej dyskusji kolejna habilitacji w Słowacji stała się faktem. Tym razem rektor państwowej uczelni w Jarosławiu". Ten "rektor" uznaje tylko takich samych "uczonych" jak on. Oj przydałaby się w Jarosławiu jakaś solidna kontrola. Na pedagogice na 6 samodzielnych w minimum kadrowym 5 to obcokrajowcy, z czego 2 osoby ze Słowacji oraz 3 osoby z Ukrainy, Każdy z "innej parafii" dwie osoby to nie są pedagogami a ten jeden Polak, to teolog a nie pedagog, do tego mocno starszy. Jeśli to jest prawda o tej słowackiej habilitacji tego jarosławskiego "rektora", to teraz będzie się działo. Tenże anonimowy z 30 marca pyta o aspekt moralny i etyczny robienia takich "habilitacji". Ci wszyscy "słowacy" są "moralni do bólu". Jak najszybciej powinny być przygotowane stosowne rozwiązania prawne, aby wszystkich bez wyjątku zweryfikować. Nie może tutaj być mowy o działaniu prawa wstecz, oszustwo zawsze pozostanie oszustwem.

      Usuń
    4. Jak chodzi o habilitację rektora z Jarosławia, to nie tylko stała się już faktem, ale jeszcze przed uprawomocnieniem uchwały Rady Wydziału UP, rzeczony rektor, dumnie podpisał się na stronie swojej uczelni "dr hab". Co więcej, w komisji habilitacyjnej zajmującej się Jego habilitacją znalazł się ... no, zgadnijcie kochani kto...pracownik naukowo - dydaktyczny kierowanej przez Niego uczelni w Jarosławiu. Dla pełnej jasności w zakresie mojej sfery intencjonalnej: w żadem sposób nie jestem i nigdy nie byłem związany ani z uczelnia w Jarosławiu, ani też z osobą rektora tejże uczelni. Czystym przypadkiem i zrządzeniem losu jest to, że trafiłem na te ciekawe, słowackie wieści, dostępne zresztą na stronie internetowej słowackiego uniwersytetu, a inspiracją niejako, były komentarze Profesora Śliwerskiego i liczne artykuły prasowe na ten temat. Problem słowackich habilitacji nie jest nowy. Wiele lat temu ten sam problem był przedmiotem dyskusji w środowisku naukowym, odnoszącej się do tzw. habilitacji "moskiewskich".Hmmm...o co się stało? Nic! Zmieniono umowę z Rosją i...po sprawie. Co więcej, "rosyjscy" uczeni z powodzeniem współtworzą nasze środowisko od lat. "Słowaków" spotka dokładnie ten sam los - za chwile będą recenzować doktoraty i habilitacje w Polsce.

      Usuń
  15. W PWSZ na Podkarpaciu jest wielu "Słowaków", są rektorami, prorektorami

    OdpowiedzUsuń
  16. W jednej z publicznych szkółek minimum kadrowe samodzielnych pracowników na licencjackie z pedagogiki tworzą spece ze słowackimi docenturami z pracy socjalnej.
    Nikt tego nie kontroluje. To są rzeczy, które "się nie śniły filozofom"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kształcą pewnie na pracy socjalnej,więc jest prawidłowo. Nie krytykowałbym tego. Licencjat i praca socjalna to jednak odległe od nauki, ale trafnie wymaga praktycznego podejścia do rzeczywistości społecznej.

      Usuń
    2. Nie powinniśmy żartować z patologii niszczących polskie szkolnictwo wyższe. Tacy ludzie kształcą nasze dzieci.

      Usuń
  17. Skąd to "kształcą pewnie na pracy socjalnej" Panie Profesorze? Z tego co ja się orientuję, to większość z nich odcina się od pracy socjalnej, natomiast są w minimach kadrowych różnych kierunków od pedagogiki po bezpieczeństwo publiczne. Nie wiem o jakiej szkółce pisze anonimowy z 3 kwietnia godz. 20;19, chyba PWSZ Oświęcim, niedawno pisano o doc. pracy socjalnej rodowitym Słowaku, któremu na Słowacji odebrano tytuł docenta za plagiat ale w Oświęcimiu był profesorem (może nadal jest). Wiem że z U. Rzeszowskiego do Oświęcimia dojeżdża dwóch "profesorów, słowackich docentów pracy socjalnej". Tam to musi być poziom !

    OdpowiedzUsuń
  18. Na Uniwersytecie Opolskim dwie docentki pracy socjalnej są promotorami prac doktorskich z pedagogiki. Otwierają przewód za przewodem na tematy wołające o pomstę do nieba. Super poziom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich przypadkow jest multum

      Usuń
    2. Na wieloma rzeczami można sie zastanawiać. Czy np. chemik może wchodzić do minimum kadrowego na pedagogice? (studia magisterskie). Habilitacja zagraniczna :)

      Usuń
    3. Ów chemik wchodził i nadal wchodzi do minimum kadrowego na pedagogice. Z jego usług korzystała niejedna uczelnia.
      Musi się coś zmienić, nastąpić koniec uprawiania fikcji

      Usuń
  19. Nosił wilk razy kilka...

    OdpowiedzUsuń
  20. Sama nie wiem, co o tym myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem, nie znam się, przepraszam za pytania. Jaka jest różnica z jakiego kraju pochodzi dyplom skoro człowiek i nauka jest ta sama? Różnimy się lokalnie, wiadomo. Tylko na moje oko to widać w tej dyskusji zawziętą obronę przed różnorodnością dyplomów walcząc właśnie małymi różnicami? Czy środowisko międzynarodowe również deprecjonuje "nie swoje dyplomy"? Czy ich są gorsze od naszych i odwrotnie ? Czy koledzy naukowcy w innych krajach mają gorszą wiedzę od nas? Tak w ogóle to zapytam, z jakiego powodu te habilitacje robiło się w innym kraju? Nie wiem dlaczego ale wydaje mi się, że tu w naszym kraju jest z tym jakiś problem. Jestem wykształcony i mam wiele sukcesów społecznych i gospodarczych co skłania mnie do samorozwoju i posiadania stopnia doktora dla siebie. Praca na uczelni mnie nie interesuje. Z resztą przewlekła choroba gardła dyskwalifikuje mnie na zawsze. Pomyślałem, że sam dla siebie, może moich dzieci, przyjaciół, środowiska bym zrobił doktorat w Polsce gdzie mój dom, w Hiszpanii u taty, w Niemczech które lubię, u partnera gospodarczego w USA może nawet w tej nieszczęsnej jak tu czytam Słowacji - everywhere. Jak zasięgnąłem wiedzy to zdecydowana większość akademickiego środowiska w Polsce dziś pisze, mówi jaką jest męką "zdobycie" naukowego stopnia. Co obrazuje, iż otrzymanie stopnia naukowego w naszym kraju kojarzy się z mękami a powinno chyba z pasjami... Przepraszam, jeśli moje pytania są aroganckie, ale jestem prostym człowiekiem, który chciałby żyć w nieco mniej skomplikowanym kraju. Czy można odpuścić tej różnorodności dla wzajemnej szczęśliwości.. ; - ) : - ) :-)

    RC MBA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytania nie są aroganckie. Odpowiedzi na nie znajdzie anonimowy w tym blogu. Wystarczy wpisać Słowacja, turystyka habilitacyjna, itp.

      Usuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.