czwartek, 11 lutego 2016

Równanie w dół?


Po co ktoś obejmuje stanowisko ministra edukacji czy nauki i szkolnictwa wyższego, skoro nie miał i nie ma osobistej wizji w dziedzinie życia społeczeństwa i państwa, o której losach częściowo będzie decydować? Zadaję sobie to pytanie, bo po raz kolejny w dziejach III RP mamy do czynienia z ministrami, którzy przyszli do resortu z politycznym zadaniem zmiany czegoś, co jest im częściowo obce, niezrozumiałe lub trudne do opanowania. Jak zwykle, edukacja jest ubogą krewną, która będzie na łasce władzy mającej ważniejsze od niej priorytety.

Ktoś obejmuje urząd nie zdając sobie sprawy z tego, że w tych akurat dziedzinach niewiele może zmienić, jeśli nie jest w nich ekspertem, autorytetem, intelektualistą, którego warto przynajmniej posłuchać, by zrozumieć intencje, jakimi zamierza kierować się w ramach swojej misji. Zdumiewające jest to, że kolejni ministrowie nie wyciągają żadnych wniosków z błędów swoich poprzedników, z ich niekompetencji, braku odwagi, rzetelności i zaangażowania na rzecz dobra wspólnego, tylko powtarzają ten sam schemat, wchodzą w te same buty ignorancji i budowania wokół siebie "twierdzy jedynie słusznej racji" na zasadzie inwersji.

Jak stwierdziła min. A. Zalewska: Tak szerokiej debaty jeszcze w Polsce nie było. Zanim przystąpimy do zmian systemu edukacji, chcemy wspólnie z obywatelami je przedyskutować i zaplanować . Czyżby nie wiedziała, że takie same debaty miały miejsce w ostatnich 17 latach? Jeździła po kraju b. premier Ewa Kopacz, ale podróżował też po nim Edward Gierek. Odwiedzała każde województwo ministra K. Hall, K. Szumilas i J. Kluzik-Rostkowska, więc i teraz ministra edukacji Anna Zielińska podróżuje zgodnie z przyjętą przez siebie "mapą drogową".

Ciekawe, po co była kampania wyborcza i odwiedzanie kolejnych województw przez kandydatów do Sejmu tej kadencji? To z niczym przyszli do Sejmu, by dopiero dowiedzieć się od innych, co czynić warto lub nie warto, co można czy nie należy? Dopiero teraz będą wsłuchiwać się w głos nauczycielskiego środowiska czy może badają jego nastroje lub oczekiwania? Po co?

A może głównym tego powodem jest konieczność wydania resztek milionów z funduszy unijnych na tzw. zmianę systemową? Tamta nie wyszła, więc co za różnica, czy ta się powiedzie, skoro kasę trzeba wydać na nonsensowne spotkania, biesiady, narady z odpowiednio dobraną i wyselekcjonowaną politycznie publicznością. – Chcemy, aby o reformie edukacji dyskutowała cała Polska – powiedziała Anna Zalewska na konferencji prasowej. Tyle tylko, że ta cała Polska sprowadza się do 1840 ekspertów w 16 grupach tematycznych, którzy będą uczestniczyć w 16 debatach wojewódzkich z udziałem rodziców, uczniów i samorządowców.

Sądziłem, że jak prawica idzie do władzy, to ma u podstaw swoich planów intelektualną moc założeń, co do których będzie szukać jedynie sposobów na ich przekazanie, wytłumaczenie społeczeństwu, by mogło je w większości przyjąć z poczuciem bezpieczeństwa i zaufania do władzy. Tymczasem po raz kolejny mamy intelektualną pustkę, niemoc, niewiedzę, niepewność, a zarazem determinację, by chociaż na złość mamie odmrozić sobie ucho. Być może w innych dziedzinach jest lepiej, a w każdym razie inaczej. W edukacji wszystko jest po staremu.

Równamy w dół. Zapewne coś zostanie wyniesione ku górze. Nie ulega już wątpliwości, że będzie to większa troska o kształcenie humanistyczno-społeczne, a więc o klasyczną indoktrynację. Już dochodzą z MEN sygnały, że zostaną spełnione postulaty wprowadzenia matury z religii. Zastanawiam się, czego jeszcze nie chciała koalicja PO i PSL, a co teraz ma stać się faktem? Po co te niby konsultacje? Gdzież się podziała lista ponad tysiąca absurdów oświatowych, którymi podzielili się z poprzednią ministrą i jej zastępcami koleżanki i koledzy dyrektorzy z OSKKO?

Co z odpowiedzialnością za zmarnotrawione miliony złotych na pseudoprojekty i czy aby nie zostaną ponownie wpompowane publiczne środki i unijne dotacje na kolejne kicze dydaktyczne i politycznie poprawne diagnozy? Ministra edukacji podróżuje po kraju, a przecież miał być raport otwarcia. Mieliśmy dowiedzieć się, co dobrego, a co zbytecznego wydarzyło się w ciągu ostatnich lat w zarządzaniu polską oświatą. Z MEN zwolniono kilka osób, wymieniono kadrę kierowniczą, rozdano resortowe medale, premie i odprawy.

Wszystko wróciło do minionej normy. Kolejni rodzice zastępczy dla oportunistycznych urzędników będą mieli problem, bo niczego nie zmienią, a błędy poprzedników przejdą na ich konto. Te bowiem doskonale sami utrwalają chociaż z udziałem już częściowo innych osób i wystawców umów.

7 komentarzy:

  1. niestety muszę się z tym zgodzić (niestety dla oświaty)
    konsultacje będą tylko kpiną, przecież na temat reform już się wypowiedziały: pedagodzy i naukowcy z kilku wydziałów pedagogicznych uczelni, samorządowcy, nauczyciele, związki zawodowe, kadra kierownicza szkół (OSkkO) więc pytam się z kim jeszcze to konsultować? aha no tak jeszcze z Elbanowskimi, którzy znaleźli fajny sposób na życie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to chyba Berdzik we własnej osobie się odezwała... ;-)

      Usuń
  2. Panie Profesorze!
    Kolejne dwie "reformy" (Handkego/Dzierzgowskiej i Hall) przeprowadzono arogancko w Polsce bez pytania kogokolwiek o zdanie, a nawet z cenzurą krytycznych wypowiedzi w mainstreamowych mediach (vide np. tekst prof.Jana Jerschiny i dr Kazimierza Bujaka z TP z 26 września 1999 (kiedy było już "po herbacie"!)). Więc może jednak nie warto krytykować samego faktu otwarcia na dyskusję i zainicjowania jej - na razie nie wiemy co z tego wyniknie. Jak coś złego - warto będzie skrytykować!!! Na razie nauczycielom tak długo zatykano usta (nie dopuszczano do mediów pełnych jedynie żurnalistów, polityków i akademickich pseudoekspertów !), że może warto dać im się wypowiedzieć??? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Od kilkunastu lat i tyluż zmian u steru MEN wydawało się, że gorszego Ministra już być nie może. A jednak... Skąd biorą się tacy "specjaliści"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co będzie dalej, ale na tle poprzedniczek, szczególnie gwiazdy PiS wielopartyjnej Drożdżówki-Kluzik min Zalewska zachowuje się super, a i kompetencje oraz wiedzę o szkole ma o niebo większe ... ;-)

      Usuń
  4. "Co z odpowiedzialnością za zmarnotrawione miliony złotych na pseudoprojekty i czy aby nie zostaną ponownie wpompowane publiczne środki i unijne dotacje na kolejne kicze dydaktyczne i politycznie poprawne diagnozy?"Zastanawiam się, czego jeszcze nie chciała koalicja PO i PSL, a co teraz ma stać się faktem? Po co te niby konsultacje? Gdzież się podziała lista ponad tysiąca absurdów oświatowych, którymi podzielili się z poprzednią ministrą i jej zastępcami koleżanki i koledzy dyrektorzy z OSKKO? Koleżanki i koledzy !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Szanowny Profesorze;
    chciałem zapytać, jeśli wolno, jakie jest Pana prywatne zdanie o obecnym hicie rządowym Rodzina 500+. Czy przypadkiem ten kretyński pomysł nie jest powrotem do (nie)realnego socjalizmu?

    Z poważaniem - Andrzej

    OdpowiedzUsuń