sobota, 23 stycznia 2016

Architekci kultury śmierci


To tytuł przekładu na język czeski książki Donalda De Marco i Benjamina D. Wikera z historii myśli filozoficznej, która to rozprawa ukazała się w San Francisco w 2004 r. Mnie zainteresowała ze względu na rekonstrukcję idei w humanistyce, które łączy wspólny motyw.

Jest nim to, co Jan Paweł II określał mianem „cywilizacji śmierci”, a Erich Fromm nekrofilią. Tym bardziej byłem ciekaw, których to przedstawicieli tanatologicznej myśli dobrali ci autorzy. Nie odnalazłem w siedmiu rozdziałach prezentujących wielkich myślicieli i apologetów śmierci – żadnego z polskich psychologów, filozofów czy socjologów. To świadczy o tym, że jednak jesteśmy jako naród ofiarami architektów śmierci, aniżeli - na szczęście - jej kreatorami. Inna rzecz, że - jak mawiał Jan Paweł II - to nie idee niszczą ludzkość, ale człowiek, który posługuje się nimi dla niegodnych celów.

Przygotowujący do druku czeską edycję tego tomu Martin Komárek nie tyle wyjaśnia, co sam zastanawia się nad tym, czy rzeczywiście można mówić o nieszczęsnych architektach śmierci? Czy zaproponowani do tego zbioru filozofowie rzeczywiście są konstruktorami kultury śmierci, skoro ludzie, którzy nie są głęboko nieszczęśliwi chcą przecież żyć?

Otóż autorzy tej książki za owych architektów śmierci uznają tych, którzy dla własnej rozkoszy czy zadowolenia zachęcają do zabijania ludzi, bez względu na to, czy mają na myśli nienarodzonych, starych czy ciężko chorych.

Istotnie, każdy z siedmiu wydzielonych rozdziałów zawiera omówienie poglądów niejako dających się wyróżnić przedstawicieli odrębnych zupełnie szkół naukowych, a mianowicie:

1. Czciciele woli – Arthur Schopenhauer, Friedrich Nietzsche i Ayn Rand ;

2. Eugenicy i ewolucjoniści – Charles Darwin, Francis Galton i Ernst Haeckel;

3. Świeccy utopiści – Karl Marx, Auguste Comte i Judith Jarvis Thomson;

4. Ateistyczni egzystencjaliści – Jean-Paul Sartre, Simone de Beauvoir i Elisabeth Badinter;

5. Wyznawcy rozkoszy – Sigmund Freud, Wilhelm Reich i Helen Gurley Brown;

6. Seksualni inżynierowie – Margaret Mead, Alfred Kinsey, Margaret Sanger, Clarence Gamble o Alan Guttmacher;

7. Handlarze śmierci – Derek Humphry , Jack Kevorkian i Peter Singer.

Zdaniem czeskiego redaktora tomu, wszystkich tu wymienionych humanistów łączy to, że w sposób dwoisty zarówno pomniejszają człowieka, jak i go wywyższają. Ich dobór jest tu dość radykalny a prezentowane portrety oraz myśli filozofów są zarówno głębokie, jak i można je postrzegać w kategoriach swoistej beletrystyki. W tym ostatnim zakresie sposób przekazu idei nie jest jednak uproszczony.

We wstępie autorzy książki wyjaśniają jej tytuł i dobór myślicieli. „Każda budowla ma swego architekta, człowieka, który projektuje, jak taka budowla powinna wyglądać, zanim zostanie postawiona. Jeśli zgodzimy się z tym, że kultura jest dziełem tworzonym przez ludzi, to i jej dzieło zależy od konkretnego projektu. W odróżnieniu od budynków, kultura jest ustawicznie stającym się dziełem, dalece bardziej złożonym i subtelnym, gdyż jest budowlą trwającą dziesiątki a może i setki lat, zaś ona sama w sobie ma więcej architektów. W jednolitej kulturze w sposób łatwy do zidentyfikowania jest to, że tworzyło ją wielu architektów, ale w taki sposób, żeby cały projekt był zgodny z jego prymarnym wyobrażeniem.” (s. 9)

Tak rozwijała się od starożytności kultura chrześcijańska, która stawiała człowieka przed koniecznością wyboru między dwiema drogami- drogą życia a drogą śmierci. Jeśli nie chcemy iść ścieżką śmierci, to powinniśmy odnowić swoje życie w duchu – jak pisał psycholog Erich Fromm - kultury biofilnej, a często cytowany we wstępie przez amerykańskich filozofów Jan Paweł II zachęcał do tego słowami inaugurującymi jego pontyfikat: „Nie lękajcie się!”

Może zatem znajdzie się w Polsce uczony, który napisze rozprawę o odmiennym tytule i doborze prezentowanych w niej myśli, a dotyczącą "architektów kultury miłości"? Niewątpliwie znajdziemy tu polskich przedstawicieli także współczesnej pedagogiki, jak chociażby Marię Łopatkową z jej "pedagogiką serca". Właśnie prof. APS Jan Łaszczyk i dr Ewa Lewandowska – Tarasiuk przygotowują do druku zbiorową rozprawę poświęconą tej pedagogii i jej twórczyni.

4 komentarze:

  1. Gdy ktoś przywołuję postać Marii Łopatkowej, natychmiast wyświetla mi się w głowie jej postulat:
    Uzupełnić kartezjuszowskie twierdzenie – do cogito dodać amo i wtedy dopiero zakończyć zdanie słowami ergo sum – Myślę i kocham więc jestem.
    Czy jest szansa, aby te słowa stały się fundamentem polskiej szkoły w XXI wieku ? Mam nadzieję, że tak. Mam nadzieję, że nie uda się nam "wygasić" postaci i dorobku Marii Łopatkowej. Mam nadzieję, że zapowiedziana przez Gospodarza publikacja przyczyni się do popularyzacji jej dzieła wśród ludzi odpowiedzialnych z edukację i wychowanie młodego człowieka.
    ______________________

    Na marginesie i nie na temat: ponieważ pojawiam się tutaj co jakiś czas jako 'nieanonimowy', chciałbym zauważyć , że doszło klika postów wstecz do jakiejś pomyłki - mianowicie nigdy nie byłem doradcą żadnego ministra oświaty, ale ... chciałbym być. Być może pomylono mnie z kimś innym, ponieważ byłem aktywnym uczestnikiem Kongresy Edukacji w Katowicach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla zainteresowanych: książka ukazała się także po polsku w Wydawnictwie Fronda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Każda budowla ma swego "architekta" jeżeli "budowlą" jest to, co pod tym słowem rozumiemy dosłownie a nie w przenośni. Architektura jest też częścią kultury (materialnej) ludzkości, ale gdy mówimy o kulturze szerzej - jako całości - to konsekwentnie używajmy też tak szerszego pojęcia jak twórca.
    Jeżeli więc jakąś budowlą jest "konstrukcja" filozoficzna lub etyczna, to jej twórcą jest filozof lub etyk, a nie architekt; samo łączenie słowa "architekt" (pojęcie zawężone) z kulturą śmierci jest nieetyczne.
    Konkluzja: Takim tytułem i wstępem zaczynając, autorzy książki stają się niewiarygodni.
    Już Wańkowicz pisał o słowach wytrychach, które nie najlepiej świadczą o tych, którzy się nimi posługują. Takim słowem wytrychem w tytule "Architekci kultury śmierci" jest słowo "architekci" - użyte bez cudzysłowu.

    Architekt

    OdpowiedzUsuń
  4. Tu architektura została użyta w sensie metaforycznym. Nie ma w tym ani nadużycia, ani błędu. :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.