środa, 2 grudnia 2015

Tęczowy monitoring z udziałem pracowników uniwersytetów


Przyznam szczerze, że ze zdumieniem odebrałem informację o tym, że organizacje pozarządowe otrzymały środki finansowe m.in. z grantu norweskiego na prowadzenie "badań" nie mających nic wspólnego z nauką.

Neoliberalna taktyka wysysania pieniędzy publicznych (w tym tzw. środków unijnych) przeszła już na terytorium nauki i oświaty wprost z budownictwa. Skoro można stanąć do przetargu na budowę odcinka autostrady bez posiadania fachowców, ale oferując jak najniższe koszty realizacji zadań budowlanych, to dlaczego nie można podobnie postępować w przypadku oświaty i nauki?

Stowarzyszenie Na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych Oraz Osób Queer „Pracownia Różnorodności” ośmieliło się poinformować dziekanów wydziałów nauk humanistycznych i społecznych, że realizuje projekt pn. „Monitoring i analiza realizacji Krajowego Programu Działań na Rzecz Równego Traktowania w zakresie płci, tożsamości płciowej i orientacji seksualnej (2013-2016)”. Projekt ten jest realizowany w ramach programu Obywatele dla Demokracji, który jest finansowany z Funduszy EOG, na podstawie umowy zawartej z operatorem ww. programu, tj. Fundacją im. Stefana Batorego działającą w partnerstwie z Polską Fundacją Dzieci i Młodzieży.

Projekt zakłada m.in. zebranie informacji o działaniach podmiotów – w tym organów władzy publicznej, służb i innych instytucji publicznych, a także organizacji pozarządowych – wymienionych w Krajowym Programie Działań na Rzecz Równego Traktowania (KPDRT). W związku z powyższym Stowarzyszenie zwróciło się z uprzejmą prośbą o udzielenie mu – na adres korespondencyjny lub pocztą elektroniczną informacji w określonym przez siebie zakresie oraz odpowiedzi na pytania.


Przedmiotem gromadzonych informacji jest równe traktowanie w systemie edukacji. Co ciekawe, w tytule nie określa się, podmiotu tego traktowania. W odpowiedniej tabeli wyjaśniono zatem:

Cel główny - Eliminowanie przejawów nierówności i dyskryminacji występujących w procesie edukacji;

Cel szczegółowy - Propagowanie i upowszechnianie treści dotyczących równego traktowania w programach szkolnych, materiałach edukacyjnych i dydaktycznych;

Projektowane działanie - Promowanie podręczników posiadających dużą wartość edukacyjną w zakresie problematyki równego traktowania (rekomendacja Pełnomocnika Rządu do Spraw Równego Traktowania na wniosek Kapituły składającej się z różnych środowisk w tym środowisk naukowych, eksperckich, przedstawicieli kościołów i związków wyznaniowych).

Czym interesuje się w/w środowisko i czego oczekuje od naukowców? Cytuję z nadesłanego wniosku, który podpisał członek zarządu Przemysław Szczepłocki (zainteresowani niech wygooglają sobie, kim jest ów pan, bo ja nie mam pojęcia):

Proszę podać, czy Państwo albo osoby należące do Państwa kadry naukowej współpracowaliście w realizacji ww. działania KPDRT z Pełnomocnikiem Rządu do Spraw Równego Traktowania. W razie braku współpracy, proszę podać przyczynę takiego stanu rzeczy (w szczególności jeśli był nią brak zaproszenia do współpracy przez Pełnomocnika Rządu do Spraw Równego Traktowania). W razie zakończenia współpracy, proszę podać, kiedy to nastąpiło oraz podać przyczynę takiego stanu rzeczy (w szczególności jeśli było nią zakończenie działalności ww. kapituły).

Jeśli współpracowaliście albo współpracujecie Państwo w realizacji ww. działania KPDRT z ww. podmiotem odpowiedzialnym za jego realizację, proszę:

- podać kiedy i jak zaczęła się współpraca oraz z czyjej inicjatywy do niej doszło,

- opisać, na czym polegała oraz jak przebiegała współpraca, w tym czy osoby z Państwa kadry naukowej uczestniczą albo uczestniczyły w pracach ww. kapituły.

Jak widać, niektórzy uważają, że pracownicy uniwersytetów mają być informatorami dla tych, którzy chcą zarabiać na działaniach nie mających nic wspólnego z nauką. Słusznie zatem niektórzy naukowcy pytają: Czy takie pisma są zobowiązujące dla kierowników jednostek naszych uniwersytetów, skoro jednoznacznie z nich wynika, że stanowią one faktyczną infiltracją ideologiczną i światopoglądową środowisk akademickich?




2 komentarze:

  1. No właśnie..., a cicho było o takiej infiltracji światopoglądowej, a może nawet tworzeniu baz danych przeciwników [kto nie jest z nami, ten przeciw nam] i zwolennikach lesbijsko- gejowskiej ścieżki wywracania do góry nogami kultury i moralności. I ŻADNE MEDIA NIE PROTESTOWAŁY, ŻE TO ZAMACH NA WOLNOŚCI OBYWATELSKIE, NA KONSTYTUCJĘ, ŻE TO GORSZE NIŻ W CZASACH STALINOWSKICH, bo w białych rękawiczkach grantu na badania i dobrze zakamuflowane; I Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego, ani jego przesławny Wydział Prawa nie pisze listów o zawłaszczaniu przez PO_ekipę sfery publicznej...
    Pozdrawiam Profesora... i dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomijając kwestie ideologiczne - poprawność metodologiczna tego typu badań jest żadna. Będąc w moim miejscu pracy osobą odpowiedzialną za "obsługę" studentów, chcących przeprowadzić badania do pracy dyplomowej otrzymuję od czasu do czasu maile z prośbami typu: "Robię ankietę na temat X. Proszę mi szczegółowo opisać, jak X wygląda w Państwa szkole" (do jutra i najlepiej od razu z przypisami, żeby można było wkleić bezpośrednio do tekstu). Niepoprawne metodologicznie, a do tego niezbyt grzeczne.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.