poniedziałek, 21 grudnia 2015

Stanowisko Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego na temat reform MEN


Rada Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego przyjęła 15 grudnia 2015 r. uchwałę, którą zamierza zapoczątkować ogólnopolską debatę na temat planowanych przez resort edukacji reform oświatowych.

Naukowcy wraz ze studentami - bo i oni uczestniczyli w konsultacjach i wymianie poglądów - chcą zaprosić jednostki pedagogiczne z całej Polski do udziału w dyskusji nad kształtem edukacji w naszym kraju. Głos pedagogów powinien być wyraźnie zaznaczony w merytorycznej debacie, której zainicjowanie jest konieczne dla poprawy jakości edukacji. W wydziałowej debacie wzięło udział ponad 200 osób, w tym wielu studentów, którzy wymienili ze sobą argumenty. Potem była długa dyskusja na Radzie Wydziału nad pierwszą, wstępnie przygotowaną wersją. Tak więc ostateczny tekst jest wersją wynegocjowaną, którą w głosowaniu przyjęła większość Rady Wydziału Pedagogicznego UW.

Zdaniem władz Wydziału Pedagogicznego UW przyjęte Stanowisko jest apolityczne (nie odwołujące się do walki między partiami politycznymi)i ma służyć dobru wspólnemu, jakim jest edukacja. Bardzo mnie to ucieszyło, bowiem w okresie minionych rządów Rada nie zajęła żadnego Stanowiska w sprawie wdrażanych przez PO i PSL reform, mimo licznych protestów nauczycielskich i rodzicielskich. Może dlatego tak się stało, że niektórzy z pracowników tego Wydziału byli etatowo lub ekspercko zaangażowani w ówczesne zmiany.

Dzisiaj, kiedy mają one być odwrócone, zgodnie z aktywizowanym w społeczeństwie ruchem oporu starają się powrócić do dyskursu publicznego z argumentacją, która zapewne legła u podstaw kwestionowanych dzisiaj zmian. Nie ma to jednak już żadnego znaczenia. Nie ma co spierać się o to, kto i kiedy był za takim czy innym rozwiązaniem kwestii systemowych w naszym szkolnictwie. Być może pojawia się po raz kolejny potrzeba rozmowy o edukacji właśnie jako dobru wspólnym, ponadpartyjnym, bo przecież nie apolitycznym.

Publikuję treść Stanowiska, które zostało przekazane także wszystkim ośrodkom akademickiej pedagogiki w naszym kraju z nadzieją, że przedstawimy rządzącym także dane empiryczne, a nie tylko jakościowe czy normatywne, by podejmowane decyzje miały oświeconych zwolenników lub oponentów. Nic nie poradzimy bowiem na to, że rządzący i politycy (posłowie i senatorowie) dobierają sobie takich ekspertów, by ich racje (nawet nieracjonalne, sprzeczne z nauką) były na wierzchu.


Ad rem:

Załącznik nr 1 do Uchwały nr 21/2015/2016 Rady Wydziału Pedagogicznego z dnia 15 grudnia 2015 r. w sprawie stanowiska Rady Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego na temat reform edukacyjnych zaplanowanych przez MEN

Proponowane przez nowe kierownictwo MEN reformy strukturalne – opóźnienie wieku rozpoczynania obowiązku szkolnego oraz stopniowe wygaszanie gimnazjów – stały się przedmiotem dyskusji w środowisku profesjonalistów, zajmujących się edukacją na różnych etapach. Wzbudziły wiele wątpliwości i pytań w środowiskach akademickich, zwłaszcza kształcących nauczycieli. Niezwykle ważny jest także głos różnych grup rodziców, przede wszystkim tych, którym zależy na wysokiej jakości polskiej edukacji i wspieraniu potencjału rozwojowego ich dzieci, a nie na ograniczaniu dziecięcych możliwości.

Polska edukacja w ostatnich latach jest nieustannie reformowana, a rezultaty wprowadzanych zmian są monitorowane w toku badań naukowych. W ten sposób powstaje bogata baza raportów naukowych, dotyczących kluczowych problemów polskiej edukacji. Płynące z nich wnioski powinny stać się podstawą do pogłębionej refleksji nad kierunkami i tempem dalszych zmian w oświacie. Proponowane zmiany w oświacie powinny mieć głębokie, merytoryczne uzasadnienie i nie mogą być wynikiem pospiesznych decyzji. Dotyczą ogromnej rzeszy dzieci i młodzieży oraz ich rodzin, dlatego wymagają:

1) świadomości tego, że z całego systemu edukacji nie można usunąć jednego elementu bez konsekwencji dla całości,

2) udziału w jej programowaniu profesjonalistów/ekspertów z różnych dziedzin nauki i praktyki, z uwzględnieniem opinii nauczycieli i rodziców,

3) analizy społeczno-ekonomicznych konsekwencji proponowanych zmian dla przyszłości Polski i młodych Polaków, rozpoczynających edukację.

Tak szeroko planowane zmiany wymagają czasu na ich przygotowanie (z wiedzy eksperckiej wynika, że jest to min. 2 lata). Konieczne będą bowiem:

* zmiany podstawy programowej wychowania przedszkolnego i kształcenia ogólnego dla wszystkich etapów edukacyjnych (obecna podstawa była opracowywana dłużej niż 1 rok, przez ponad 100 ekspertów; dokument liczy prawie 550 stron),

* napisanie nowych podręczników,

*zorganizowanie szkoleń dla nauczycieli,

*przygotowanie bazy materialnej szkół i nowych programów nauczania.

1. SZCZEGÓŁOWE UWAGI, DOTYCZĄCE NOWELIZACJI USTAWY O SYSTEMIE OŚWIATY

1.1 PODWYŻSZENIE WIEKU ROZPOCZYNANIA OBOWIĄZKU SZKOLNEGO (art. 15 ust.2)

Wiek rozpoczynania obowiązku szkolnego jest sprawą wtórną w stosunku do kwestii podstawowej: Jaka jest funkcja edukacji wczesnoszkolnej? Jak szkoła powinna być przygotowana do pracy z uczniami na wszystkich etapach kształcenia?

Obowiązek szkolny dla siedmiolatków wprowadzono blisko 100 lat temu w 1919 roku, w złych warunkach społeczno-ekonomicznych pogłębionych przez zniszczenia wojenne, po odzyskaniu niepodległości przez Polskę. Brakowało szkół i nauczycieli, nie było podręczników i transportu do odległych placówek. Uczniów nie wspierały poradnie specjalistyczne.

Wiek XX to czas niebywałego skoku cywilizacyjnego, rozwoju nauki i edukacji i tym samym okres niebywałej akceleracji rozwojowej młodych pokoleń. Niezauważanie tego jest poważnym błędem, który skaże Polskę na powolniejszy rozwój, pozostawanie w tyle za rozwiniętymi krajami. Dzieci 6-letnie w większości są gotowe do podjęcia edukacji szkolnej, potwierdza to wiele badań, które były prowadzone w ostatnich latach w Polsce i w innych krajach.

Znaczący jest w tym kontekście także fakt, że w wielu krajach (ponad 100) dzieci podejmują edukację w wieku 6 lat, a nawet wcześniej. Zatem zasadnicze pytanie, które należy postawić nie dotyczy wieku, ale jakości pracy szkoły: relacji nauczyciele-uczniowie-rodzice, zakresu autonomii i samodzielności podmiotów zaangażowanych w edukację, umiejętności wspierania i wydobywania potencjału rozwojowego dzieci, przejścia od kultury nauczania do kultury uczenia się, a także określenia relacji między przedszkolem i szkołą.

Dysponujemy wieloma przykładami dobrych praktyk w edukacji szkolnej 6-latków, część nauczycieli umiejętnie wykorzystuje możliwości, jakie daje praca z dziećmi w grupach różnowiekowych (6-7latki – tutoring rówieśniczy). Konieczne jest upowszechnianie takich doświadczeń i eksponowanie pracy nauczycieli, którzy potrafią rozpoznawać, ujawniać i wykorzystać potencjał rozwojowy dzieci. O tym, jak duże są możliwości poznawcze i społeczne dzieci i jak często nie wykorzystuje ich szkoła świadczą wyniki wielu badań i rekomendacji dla I etapu kształcenia (np. Badanie umiejętności podstawowych uczniów trzecich klas szkoły podstawowej).

Mamy też do czynienia z przykładami niskiej jakości pracy szkół z dziećmi rozpoczynającymi naukę. Nie oznacza to jednak, że podstawowym rozwiązaniem jest „ucieczka” od szkoły, a tym bardziej pozostawienie dzieci na drugi rok w klasie pierwszej. Taki pomysł, tj. pozostawiania dzieci na kolejny rok w I klasie (podobnie jak przerywanie nauki), jest dla dzieci szkodliwy rozwojowo i motywacyjnie, obniża ich poczucie własnej wartości, naraża na stygmatyzację i niepowodzenie już na starcie szkolnym. Jest też sprzeczny z wiedzą z zakresu pedagogiki i psychologii, wskazującą, że różnice między dziećmi w tym wieku są prawidłowością rozwojową
i każde dziecko na etapie wczesnej edukacji powinno rozwijać się w swoim tempie i zgodnie ze swoimi możliwościami, w atmosferze sprzyjającej osiąganiu sukcesu edukacyjnego na miarę indywidualnych potrzeb każdego z nich.

1.2 PODWYŻSZENIE WIEKU ROCZNEGO PRZEGOTOWANIA PRZEDSZKOLNEGO (Art. 14 ust. 3-3b Ustawy o systemie oświaty po zm.)

Projekt ustawy zakłada również, że obowiązek odbycia rocznego przygotowania przedszkolnego w przedszkolu, oddziale przedszkolnym w szkole lub w innej formie wychowania przedszkolnego dotyczyć ma dziecka 6-letniego. Zniesiono obowiązek przedszkolny dla dzieci pięcioletnich. Jeśli dziecko, także sześcioletnie, przed rozpoczęciem obowiązku szkolnego ma odbyć roczne przygotowanie przedszkolne, to pięciolatki powinny mieć zapewnione miejsce w przedszkolach. Czy będą w grupach razem z sześciolatkami?

Projekt takiego działania pozostaje w sprzeczności z dotychczasową polityką edukacyjną związaną z upowszechnianiem dostępu do przedszkoli. Jest to jeden z kluczowych czynników, umożliwiających wyrównywanie szans edukacyjnych dzieci z różnych środowisk, w szczególności defaworyzowanych, zaniedbanych społecznoekonomicznie i kulturowo. Podwyższenie wieku rozpoczynania edukacji szkolnej, powodujące jednocześnie ograniczenie dostępu do publicznych przedszkoli młodszych roczników, w szczególności trzylatków (potwierdzają to przedstawiciele samorządów lokalnych), może spowodować we wspomnianych środowiskach ograniczenie szans rozwojowych dzieci. Społeczne skutki takich działań, zwłaszcza dla małych dzieci z zaniedbanych środowisk, mogą być zdecydowanie niekorzystne.


1.3 WYMAGANIE OPINII PORADNI PSYCHOLOGICZNO-PEDAGOGICZNEJ DLA 6-LATKÓW (art. 16, ust.1a, ust1b Ustawy o systemie oświaty po zm.)

Za niecelowe należy uznać wymaganie uzyskiwania opinii poradni psychologiczno-pedagogicznej przez rodziców, którzy chcą, by ich dziecko rozpoczęło naukę szkolną w wieku 6 lat. Oznacza to, że zakładamy, iż dzieci sześcioletnie nie mają dyspozycji, pozwalających na uczenie się. Jest to sprzeczne z ważną w pedagogice zasadą stawiania na rozwój dzieci, bez podkreślania ich deficytów, które w sprzyjającej rozwojowi kulturze szkoły mogą szybko zniknąć.

Stwarza to także dodatkową barierę dla rodziców, zwłaszcza z mniejszych ośrodków, gdzie fizyczny dostęp do poradni jest trudniejszy. Wreszcie jeśli kilkadziesiąt, kilkanaście lub nawet kilka tysięcy dzieci w podobnym czasie będzie potrzebowało badania i opinii spowoduje to zapaść istniejących poradni, które i tak są przeciążone pracą. Wymóg ten zwiększy także selekcję dzieci. Decydować będzie kryterium geograficzne (premiujące duże miasta z większą liczbą poradni) oraz kryterium ekonomiczne (rodzice zamożniejsi łatwo uzyskają płatną opinię z poradni
prywatnych).

2. ZMIANY NIEOBJĘTE PROPONOWANĄ NOWELIZACJĄ USTAWY O SYSTEMIE OŚWIATY PROJEKT LIKWIDACJI/WYGASZANIA GIMNAZJÓW

Zaniepokojenie środowiska pedagogów Wydziału Pedagogicznego budzą też plany radykalnej przebudowy struktury systemu szkolnego. Tak rozległa zmiana wymaga pogłębionej dyskusji, przede wszystkim eksperckiej. Brak jest wystarczająco mocnych argumentów, aby ludzką energię i środki materialne kierować w stronę zmiany strukturalnej, a nie doskonalenia funkcjonowania oświaty.

Debata profesjonalistów powinna dotyczyć przede wszystkim funkcji szkolnictwa i koncepcji kształcenia i wychowania, dopiero na tym tle należy rozważyć kwestie struktury instytucji oświatowych. Rezultatem dyskusji powinno być wskazanie zarówno tych obszarów, w których ustrój szkolny dobrze służy realizacji kluczowych funkcji oświaty, jak również tych, w których jest on źródłem dysfunkcji. Byłaby to merytoryczna podstawa do planowania zmian.

W dyskusji nie można ignorować licznych badań krajowych i międzynarodowych, które wskazują na słabe, ale również na mocne strony polskiej oświaty. Rezultaty takich badań jak Międzynarodowe Badanie Kompetencji Dorosłych PIAAC OECD, Międzynarodowy Program Oceny Umiejętności Uczniów
PISA OECD, czy Międzynarodowe Badanie Kompetencji Komputerowych i Informacyjnych ICILS IEA wskazują, że polskie szkoły – w tym gimnazja – w ostatnich latach istotnie poprawiły jakość swojej pracy, pozwalając, by ich absolwenci sprawnie kontynuowali edukację i lepiej funkcjonowali w obszarze społecznym.

Pozytywnymi aspektami polskiej edukacji są rosnące wskaźniki upowszechnienia edukacji przedszkolnej i bardzo niski poziom wskaźnika przedwczesnego porzucania szkoły i istotne zmniejszenie odsetka uczniów o bardzo niskich osiągnięciach szkolnych. Warto też zwrócić uwagę na to, że liczne badania naukowe prowadzone na reprezentatywnych próbach pozwoliły na pogłębioną diagnozę słabszych stron kształcenia w polskiej szkole.

Dzięki badaniom prowadzonym głównie pod patronatem Międzynarodowego Stowarzyszenia Badania Osiągnięć Szkolnych IEA mamy bogatą wiedzę na temat początkowej edukacji matematycznej (TIMSS, TEDSM), nauki czytania (PIRLS), nauki języków obcych (ESLC pod egidą KE) czy edukacji obywatelskiej (ICCS). Badania krajowe prowadzone przez uczelnie czy instytuty badawcze dostarczają też wiele cennego materiału do krytycznego oglądu funkcjonowania polskich szkół. Do najlepiej zdiagnozowanych problemów należą: słabość początkowego nauczania matematyki, werbalizm w nauczaniu przedmiotów przyrodniczych, niska efektywność nauczania języka obcego, czy rozwarstwianie i różnicowanie się szkół i związane z tym zagrożenia dla równości szans edukacyjnych.

Z pewnością do tej listy dołączyć trzeba zaniedbania związane z funkcją opiekuńczą i wychowawczą szkół. Na szczególną uwagę zasługują także trudności z pokonywaniem problemów wychowawczych przez nauczycieli. Wszystkie te zagadnienia muszą również znaleźć odzwierciedlenie w systemie kształcenia i doskonalenia nauczycieli.

Nasze zaniepokojenie budzi formułowanie jednostronnych i kategorycznych ocen dotyczących polskiej szkoły, bez wystarczającego merytorycznego uzasadnienia, a także pośpieszny tryb wprowadzania planowanych zmian, nieadekwatny do ich zakresu i społecznego znaczenia. Problemy oświaty wymagają pogłębionej dyskusji zarówno badaczy, jak i polityków oraz podjęcia adekwatnych
działań. Powinny one wynikać z długofalowej strategii rozwoju polskiej edukacji, strategii, adekwatnej do trafnie zdiagnozowanych problemów.


7 komentarzy:

  1. Nie ma mowy o ograniczaniu szans rozwojowych dzieci! Przecież jeśli dziecko sześcioletnie wykazuje gotowość szkolną, to jak najbardziej może iść do szkoły! Skąd ten niezrozumiały argument? I niepokój dotyczący wymiany podręczników... Z tego akurat należałoby się bardzo cieszyć, bo większość z dotychczas obowiązujących (a związanych z nietrafionymi reformami poprzednich rządów, których jakoś tak gorliwie środowisko pedagogów nie oprotestowywało), od elementarza do podręczników do historii czy języka polskiego, powinna być napisana od nowa! Nie rozumiem, co się tak UW "uwzięło" na protestowanie przeciwko tak pożądanym przez większość społeczeństwa zmianom?? Te zmasowane ataki przypominają akcje KOD-u... Raban zupełnie niezrozumiały. I naprawdę CAŁY Wydział Pedagogiczny UW jest jednomyślny? Czy ktoś postąpił tak, jak w przypadku ostatnich "listów otwartych" - wpisano wszystkich, jak leci, a jak się komuś nie podoba, to niech prosi o wykreślenie... Tak się nie robi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szanowny Panie Profesorze,
    Bardzo dziekuję za zaprezentowanie tego bardzo świeżego, aktualnego i interesującego materiału. Nie będę się odnosił do jego strony merytorycznej, bo nie jest to przecież w tej chwili, ani możliwe, ani pożądane, ani też nie mam odpowiednich kompetencji, by to zrobić, bo przecież wiedza potoczna tutaj nie wystarczy. Chciałem wyrazić zadowolenie, że Wydział Pedagogiczny UW zainicjował merytoryczną debatę nad wybranymi problemami polskiej oświaty i zaprosił do dyskusji różne środowiska w kraju. To jest ważna, odważna, na czasie i potrzebna inicjatywa. Istotne jest też to, że zaprezentowano materiał wyjściowy. Uważam to za dobry początek, a jaka będzie realizacja tego pomysłu, to się okaże. Z natury jestem ostrożnym optymistą. Uważam, że dużo będzie zależało od tego, kto i jak poprowadzi tę debatę.
    Stefan Łaszyn

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka szkoda, że przez tyle lat Wydział Pedagogiczny niczego złego nie zauważył w działaniach PO i PSL. Ta inicjatywa jest polityczna i tylko ślepy by powiedział, że to przejaw dbałości o dobro wspólne. Cóż, może aktywiści odstawieni od grantów zakładają, iż tylko im należy się monopol na pieniądze i władzę. Akcja szyta grubymi nićmi na torpedowanie i kontestowanie zmian, które są potrzebne. A cały ten rwetes przypomina dawne czasy jak władza klasa robotnicza walczyła przeciwko wichrzycielom i reakcjonistom. Dzisiaj robią to wydziały prawa, pedagogiki, by jak powiedziała pani Holand wróciło stare. Przecież nie oszukujmy się, że komuś chodzi o dzieci, młodzież, chodzi li tylko o własne interesy.

    OdpowiedzUsuń
  4. W sprawie reformy i sześciolatków. Tak, mądre głowy będą debatować, a moje dziecko jest w szkole w 1 klasie - jedynej klasie, gdzie są same siedmiolatki. Reszta klas (a jest ich 6) to same sześciolatki. Na akademii rozpoczynającej rok szkolny słychać było wyraźnie, że dzieci 6-letnie mają poważne problemy z artykulacją (nie można było zrozumieć, co mówią), nie potrafią się skupić. Widoczna była różnica, chociaż to "tylko" rok. Znam też opowieści znajomych, których 6-letnie dzieci są w klasach mieszanych z siedmiolatkami w innych szkołach i mają duże problemy z nadążeniem za tymi starszymi. Dzieci płaczą przed pójściem do szkoły a ich rodzice płaczą nad "rozlanym mlekiem". Tak więc "mądre głowy" sobie, a rzeczywistość biegnie swoim torem...

    OdpowiedzUsuń
  5. Stanowisko Warszawy w perspektywie Warszawy.

    OdpowiedzUsuń
  6. mam dziecko w wieku 6 lat i twierdzę, że szkoła absolutnie jest nie przygotowana (tam gdzie chodzi)do przyjęcia sześciolatków, z tego co słyszę od innych rodziców wynika, iż jest bardzo źle. Nie chcę zanudzać opisem problemów, które kompetentne osoby znają. Podam jeden osobliwy przykład, mianowicie na 11 listopada dyrekcja ogłosiła dwudniowe obchody Święta Niepodległości polegające na ubraniu się w granatowe stroje. Pytam dziecko czy się czegoś dowiedziało skąd się wziął 11 listopada, tego w szkole nie wyjaśnili. To jest fikcja, nauczyciele udają, że uczą , właściwie to dzieci sześcioletnie są ,,szczurami " w laboratorium. A te klasy ni to przedszkola ni szkoły. Tylko nie ma znowu opieki tak jak w przedszkolu, dzieci zostawione same sobie. A edukacja też jest pozorowana. Zatem o czym mówimy.
    Stanowisko UW obraża inteligencję przeciętnego Kowalskiego, który może sobie poczytać jak w Europie i na Świecie jest realizowany obowiązek szkolny. Po wtóre, to jest hipokryzja do sześcianu.
    Czytam w Diagnozie Społecznej, że należy uczyć postaw obywatelskich, że trzeba edukować uczniów do społeczeństwa obywatelskiego i etc. A przecież pamiętamy, panie prof. Czapiński, że zebranie tych podpisów w sprawie sześciolatków było przejawem takiego społeczeństwa obywatelskiego. I co z tym zrobiono? wyrzucono do kosza.
    Mniej więcej tak wygląda wiarygodność tego stanowiska i całego tego zgiełku, który jest obliczony na burzenie społecznych protestów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Prof.Czapiński - czytaj celebryta - namawiał do modlitwy w intencji wyjazdu młodych gniewnych z Polski. Ich pozostanie groziło zburzeniem liberalizmu. Ot i diagnosta!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.