czwartek, 17 grudnia 2015

Nie jest prawdą, że


- obecna ministra edukacji - jako pierwsza ministra w dziejach III RP - wymienia wszystkich kuratorów oświaty na "swoich", czyli PiS-owskich. Prawdą natomiast jest, że podobnie czynili to ministrowie SLD, PSL, AWS i PO, toteż ich oburzenie powinno być zapisane złotymi zgłoskami obłudy. Inna rzecz, że nie ma to nic wspólnego z demokracją, samorządnością, uspołecznieniem oświaty czy też z potraktowaniem jej jako dobra wspólnego, ponadpartyjnego;

- obywatele nie chcą partycypować w lokalnej polityce samorządowej; prawdą jest, że to najczęściej mieszkańcy gmin, a nie ich władze domagają się referendów, ale przegrywają, gdyż ich wnioski są odrzucane przez władze samorządowe;

- polscy psycholodzy nie przestrzegają norm etycznych w konstruowaniu eksperymentów naukowych; prawdą natomiast jest to, że przeprowadzony przez "uczonych" eksperyment wśród najlepszych studentów prestiżowej uczelni MIT zobowiązywał ich do masturbowania się podczas oglądania zdjęć pornograficznych, by zdążyć odpowiedzieć na pytanie (przed ejakulacją), czy byliby skłonni do niemoralnych czynów np. do podania dziewczynie alkoholu, żeby nakłonić ją do seksu (D. Arley, Predictably irrational: THE HIDDEN FORCES THAT SHAPE OUR DECISIONS");

- władze Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego wyciągnęły wnioski i konsekwencje w stosunku do pracownika jednego z departamentów, który wystawiał fałszywe, bo niezgodne z prawdą, zaświadczenia o uzyskaniu przez Polaków słowackiej habilitacji z pedagogiki; prawdą natomiast jest to, że wielu z nich takowych habilitacji nie uzyskało podkładając władzom swoich uczelni lub spolegliwej urzędniczce resortu przekłady słowackich lub krajowych tłumaczy (ale nie tłumaczy przysięgłych), którym jest wszystko jedno, co napiszą, gdyż nie ponoszą z tego tytułu żadnej odpowiedzialności;

- w Łodzi SLD-owski dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta troszczy się o infrastrukturę oświatową i mienie publiczne; prawdą jest, co stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli, a upubliczniła lokalna prasa, że od września br. zbudowane za ok. 800 tys. zł boisko szkolne przy ul. Municypalnej niszczeje i jest rozkradane;

- słusznie odwołano bez wypowiedzenia dyrektorkę Zespołu Szkół w Dobczycach za niedopełnienie obowiązków służbowych poprzez dopuszczenie do nagrań aktów agresji i przemocy na terenie kierowanej przez nią placówki, umieszczonych następnie na YouTube; prawdą jest, a stwierdził to Sąd Administracyjny, że nagrywane przez uczniów tej szkoły filmiki i wrzucane do Internetu były inscenizowane. Ich publikacja miała ostrzegać przed przemocą i agresją w szkołach;

- warto wydawać miliony złotych na budowę Ogólnopolskiego Repozytorium Pisemnych Prac Dyplomowych czy na zakupy programów antyplagiatowych, dzięki którym rzekomo można skutecznie walczyć z nieuczciwością niektórych "studentów" i "naukowców"; prawdą jest, że jednie skutecznym systemem kontrolnym jest sam człowiek (promotor, recenzent), o ile nie jest obciążany dziesiątkami czy setkami seminarzystów i egzekwuje się od niego wysoką jakość pracy naukowo-badawczej oraz dydaktycznej, a nie płaci się za to, czy się stoi, czy się leży... ;

- trafne jest kontynuowanie zamysłu b. ministry nauki i szkolnictwa wyższego prof. Barbary Kudryckiej wyłonienia najlepszych uczelni ("okrętów flagowych" polskiej nauki); prawdą jest, że w resorcie już wiedzą, które uczelnie znajdą się w złotej dziesiątce, niezależnie od tego, jaka jest jakość badań naukowych i dydaktyki we wszystkich ich jednostkach;

- dziennikarze odróżniają zawód pedagoga od nauczyciela; prawdą jest, że nieustannie stosują te kategorie zamiennie jako tożsame nie wiedząc, że nie każdy nauczyciel jest pedagogiem, podobnie jak nie każdy pedagog jest nauczycielem; ten sam problem pojawia się w odniesieniu do profesorów, skoro nawet akademickie środowisko nie jest w stanie odróżnić profesora jako tytułu naukowego od profesora jako stanowiska w szkolnictwie wyższym;

- Polska Komisja Akredytacyjna skutecznie weryfikuje jakość kształcenia w naszym kraju i zdecydowanie eliminuje z rynku podmioty, które nie spełniają podstawowych warunków prawnych i merytorycznych; prawdą natomiast jest to, że w ostatnich czterech latach wśród członków Zespołu Nauk Społeczno-Prawnych PKA znaleźli się doktorzy, którzy habilitowali się na Słowacji z kierunków kształcenia, a w bazach kadrowych (OPI i POLON) zostali zarejestrowani jako doktorzy habilitowani dyscyplin naukowych, z których się nie habilitowali;

- wyższe szkoły prywatne przegrywają z niżem demograficznym; prawdą jest że realizują cele biznesowe, dzięki którym przetrwają każdy kataklizm i komisję akredytacyjną. Mamy w kraju agencje szkoleniowe, których prawnicy (byli doradcy prawni PKA i MNiSW) przekazują wiedzę na temat tego, jak "ominąć" prawo lub jak załatwić sobie odpowiednią dokumentację;

- ministra edukacji narodowej może cokolwiek uczynić przeciwko seksedukacji i seksedukatorom, którzy oferują szkołom, głównie gimnazjalistom, zajęcia mające na celu podwyższenie poziomu akceptacji społecznej w stosunku do młodzieży LGBT; prawdą jest, że na te zajęcia zostały już przeznaczone pieniądze ze środków pomocowych UE, toteż trzeba dotrwać do ich najciekawszej dla nastolatków części, która polega na zajęciach praktycznych z sekstrenerkami;

- Ministerstwo Edukacji Narodowej (pod rządami PO i PSL) zatroszczyło się o "cyfrową szkołę"; prawdą natomiast jest to, że "wyparowały" planowane miliardy na ten program i nie zostało zakończone śledztwo w sprawie korupcji i niegospodarności w zakresie informatyzacji polskich szkół (zamiast na zakup sprzętu wydatkowano miliony złotych na szkolenia czy zajęcia dodatkowe dla uczniów);

- niektórzy samorządowcy są mało kreatywni w lokalnej polityce oświatowej; prawdą jest, że łódzki magistrat nie czeka na zapowiedziany przez PiS nowy ustrój szkolny, tylko proponuje "parowanie placówek" (cóż za genialne i jakże twórcze określenie. Czy zamiast mówić o likwidacji szkół, dyrektor Wydziału Edukacji będzie mówił o ich "wyparowaniu"?);

- zakończył swoją działalność rodzicielski ruch oporu "Ratuj Maluchy!"; prawdą jest, że zazdrosna o jego sukces polityczny redakcja "Gazety Wyborczej" , po nieudanej akcji "Szkoła z klasą", zaproponowała kolejny gadżet oddolnej inicjatywy obywatelskiej pod hasłem "Ratujmy maluchy przed rodzicami!".

cdn.




14 komentarzy:

  1. Gratuluję wystąpienia w debacie TVP o 6-latkach, dzięki czemu nie udało się jej zmanipulować tak jak tej gimnazjalnej części. "Debata" gimnazjalna ewidentnie zmanipulowana przez dobór obrońców stron. Po jednej Broniarz(zarabiający choćby w filmie wyd. Pearsons na gloryfikowaniu gimnazjów i polskich rzekomych sukcesów, które jakoby PISA udowadnia) i dwóch skrajnie(!) lewicujących profesorów, dla których szkoła jest jedynie narzędziem inżynierii społecznej, i spełnianie przez nią podstawowych funkcji nie ma znaczenia, oraz walczący o etaty gimnazjalni pedagodzy (w sensie szkolnej specjalności!). Z drugiej, nie do końca wiadomo zresztą dlaczego, jeden Starzyński i paru niegłupich, choć (pewnie tak miało być!) niezbyt wygadanych rodziców ... :-( W ten sposób stracono (pewnie nie szukano!) szansę na prawdziwą wymianę choćby zdecydowanej większości (jeśli nie da się wszystkich!) argumentów za i przeciw w tej szalenie ważnej sprawie... :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry. Panie profesorze, poszukuje filmu z debaty w której pan uczestniczył wczoraj tvp1. Za pomoc z góry dziękuję.
    Pani minister z fb.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile dobrze pamiętam to link jest np. w grupie Nauczyciele na fb ;-)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. czy w takim razie może pan potwierdzic lub skorygować swoją wypowiedź, którą chciałabym zacytować, a zapisałam ją z pamięci :) cytat: "Ustawą możemy zmienić czas letni na zimowy ale nie możemy ustawą narzucić gotowości szkolnej na wszystkie 6-latki. "

      Pani minister z fb

      Usuń
    2. Tak powiedziałem. Copyright! ☺

      Usuń
    3. Pozdrawiam
      https://www.facebook.com/Paniminister/photos/a.106926162840416.1073741829.106918796174486/412436868956009/?type=3&theater

      Usuń
  4. Szanowny Panie Profesorze, słuchałam debaty tv z Pana udziałem. Gratuluję wagi argumentów !!! Szkoda, że nie udało się "przebić" z ich pełnym pakietem niejednokrotnie już komunikowanym w środowisku. Racja była po Pana stronie - dziękuję i cieszę się z Pana prawdziwie pedagogicznej postawy!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kontynuując cykl "Nie jest prawdą, że:" nie każdy mógł zostać ministrem edukacji w polskim rządzie. Otóż prawdą jest, że każdy - bo byli już np. prawnik i dziennikarka. Jak upolityczni edukację nowa pani minister? Otóż zobaczymy chyba szybciej, niż się tego spodziewamy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oglądałam debatę, nie mogłam przyjechać- zapraszano zarówno prof.Kwaśnicę jak i mnie. Cieszę się, ze był prof.Mikiewicz z WNP DSW. Nie podobała mi się ta debata- jej reguły sprawiły, ze wielu ekspertów wypowiadało się tak jak rodzice, babcie i inni tzw " zwykli ludzie". Czyli emocjonalnie, potocznie a nawet niestety ideologicznie. I tak debata wpisała się w spór polityczny a nie merytoryczny. Nie padło najważniejsze według mnie pytanie: dlaczego rodzice tak boją się szkoły- za co tak ją krytykują. Przecież akcja " ratuj maluchy" nie była przeciwko edukacji w ogóle tylko przeciwko edukacji W SZKOLE! Nikt nie protestuje przeciwko edukacji w przedszkolu. Jeden z Profesorów posiłkował się Arystotelesem- jeśli tak chcemy uzasadniać dzisiejsze, gorące problemy, prawdziwe problemy, odnosząc je do jakiejś aksjologii i tylko na tym poziomie pozostając nikt nie będzie nas o nic pytał ani z nami rzeczowo rozmawiał. Druga część debaty była już bardziej merytoryczna- problem gimnazjów nie jest tak ideologiczny. Dlaczego komentujący tutaj Anonimowy zarzuca prof.Dolacie i prof. Mikiewiczowi lewicowość? Skąd, na jakiej podstawie określił poglądy tych Panów? Na podstawie milczących przedzałożeń? I dlaczego sam tak błądzi- pisze, że obaj Profesorowie sprowadzają szkołę i edukację do narzędzia inżynierii społecznej i jednocześnie zarzuca im, ze nie dostrzegają jej funkcji. Podejście funkcjonalne do szkoły i edukacji to przejaw inżynierii społecznej- Anonimowy nie wie? Zarzut jest więc bez sensu- nie można traktować szkoły jako narzędzia inżynierii społecznej i jednocześnie nie dostrzegać jej funkcji. I dlaczego lewicowość to zarzut? Prawicowość, konserwatyzm, liberalizm, lewicowość naszych poglądów to " oczywista oczywistość" - ludzie na szczęście mają poglądy. Dlaczego jedne są uprawnione a inne nie? jedne i drugie muszą być przez ich zwolenników DOBRZE UZASADNIIONE. Zwłaszcza w debacie, w której uczestniczą Uczeni. Pozdrawiam. Mirka Dziemianowicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obie sprawy, zarówno sześciolatki i gimnazja wprowadzano pod tymi samymi hasłami: bo tak jest na zachodzie, wyrównywanie szans, skok cywilizacyjny i to je bardzo upodabnia. Wspomniała pani o strachu rodziców przed szkołą wyjaśniając, że nie chodzi tu bynajmniej o sprzeciw aby dzieci się uczyły ale o sam system i warunki w jakich miało by się to odbywać. Te obawy nie mają już od dawna nic wspólnego z "ideologią". Za sprawą takich akcji jak Ratuj maluchy, wiedza rodziców na temat reformy jest nieproporcjonalnie większa do czasów kiedy wprowadzano gimnazja. Po reformie gimnazjalnej rodzice wiedzieli tylko, że jest źle, że im się to nie podoba co robi się z ich dziećmi. Teraz te eksperymentalne roczniki gimnazjalne same są już rodzicami. Proszę się nie dziwić, że skoro słyszą te same hasła co przy wprowadzaniu gimnazjów, zastanawiają się czy tak samo jakościowo potraktuje się ich sześciolatki. I tak właśnie jest. Najpierw "wrzuca" się dzieci do szkoły a później "naprawia" "ulepsza" "dostosowuje" szkołę do potrzeb systemu. Temat gimnazjów wypłynął wraz ze wzrostem świadomości społeczeństwa. Jestem bardzo ciekaw skutków zapowiadanych zmian. Pozdrawiam Pani minister

      Usuń
    2. 1.Lewicowy to był Willy Brandt, prawicowy np. Wiesław Chrzanowski. I bardzo dobrze! Ja pisałem, że Dolata (a basował mu w "debacie" mniej znany Mikiewicz) są skrajnie(!) lewicujący. A wszelkie skrajności zarówno prawicowe jak i lewicowe są złe, niestety, bo patrzą na świat monotematycznie i próbują, nie mogąc zdobyć społecznego poparcia, wdrażać swoje pomysły przemocą, zarówno administracyjną jak i fizyczną ... :-(
      2.Prof. Dolata (który nota bene szkołę(poza własną szkolną karierą!) zna tylko z lektur jest właśnie przykładem takiego skrajnie lewicowego (kiedyś byśmy powiedzieli lewackiego podejścia) skoncentrowanego na jednej obsesji. Dla Dolaty [nazwanego przez Panią "Uczonym" ;-) ] liczy się TYLKO jego absurdalna doktrynerska teza, że wszyscy uczniowie mają jednakowe(!) talenty i motywacje. Wobec czego wszyscy muszą chodzić do JEDNAKOWYCH szkół i uczyć się tak samo i tego samego. Miarą tej jednakowości jest dla Dolaty to, żeby we wszystkich (!) szkołach średni poziom dochodu w rodzinie i średni poziom wykształcenia rodziców były IDENTYCZNE. Wszelkie odstępstwa jest gotów zwalczać PRZYMUSEM administracyjnym, zarządzając obowiązkowe "mieszanie". Jego wrogiem są wszystkie szkoły, które rozwijają szczególne talenty, uzdolnienia i predyspozycje uczniów (oczywiście chcących tego!) - językowe, muzyczne,matematyczne czy inne, które przyjmują uczniów na podstawie sprawdzianu predyspozycji czy już osiągniętych umiejętności. Nie obchodzi go efektywność edukacji ani wyniki kształcenia i wychowania w szkołach Polski (również na tle innych krajów!), nie obchodzi go czy będziemy mieli maksymalnie dobrze wykształconych specjalistów z górnej półki - naukowców, inżynierów, ekonomistów, lekarzy etc. Interesuje go tylko, scharakteryzowana jak poprzednio, JEDNAKOWOŚĆ szkół! Oczywiście bardzo zdolnym i bardzo ambitnym dzieciom ze środowisk defaworyzowanych trzeba pomagać w identyfikacji potencjału i jego wykorzystaniu, ale ich los Dolaty nie obchodzi. On chce szkół JEDNAKOWYCH. (A na tym dzieci wybitnie zdolne i ambitne, a biedne tracą najbardziej - one sobie niczego "na boku" nie dokupią na edukacyjnym rynku :-(Żeby było ciekawiej - nie przeszkadzają mu wysokopłatne ( finansowane również przez podatnika w wysokości identycznej na ucznia co szkoły publiczne!) szkoły niepubliczne.
      W imię tej JEDNAKOWOŚCI Dolata jest przeciw nagradzaniu nauczycieli za EFEKTY PRACY (nawet ustalone za pomocą jego własnego (choć pomysł CUDZY!) narzędzia (marnie skądinąd, mimo wielkiej unijnej kasy przez Dolatę przygotowanego!) - EWD. Uzasadnienie lewackiej grupy (Dolata, I.Białecki, Szkudlarek &Co) - bo to doprowadzi do ZRÓŻNICOWANIA szkół. Pozostawienie tego nagradzania w oparciu o widzi mi się (czyli układy!) biurokracji w niczym tym panom nie przeszkadza... :-( I to by był, w wielkim skrócie(!), opis skrajnej lewicowości Dolaty &Co oraz jego oczywistej szkodliwości dla polskiej oświaty i jej uczniów! W gimnazjach ich obrońca Dolata widzi wyłącznie narzędzie tak ukochanego przez siebie administracyjnego przymusu JEDNAKOWOŚCI! On co najwyżej żałuje, że ten przymus nie do końca, dzięki oporowi rodziców i uczniów, udaje się realizować! I to dokładnie on mówi w "debacie" - proszę odsłuchać ... ;-)

      Usuń
  7. Dzień dobry,
    wciąż szukam linka do debaty w TVP. Nie udało mi się jej obejrzeć na spokojnie, koniecznie chciałabym do niej wrócić. Może ktoś z Państwa ma ten drogocenny link?
    Będę bardzo wdzięczna!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzień dobry,
    nadal szukam linku do debaty w TVP. Nie udało mi się jej obejrzeć na spokojnie, koniecznie chcę do niej wrócić. Może ktoś z Państwa dysponuje tym drogocennym linkiem? Byłabym bardzo wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń