sobota, 21 listopada 2015

Biurokratyczna ośmiornica w szkolnictwie wyższym



Szkoły wyższe nie wydobędą się z uchwytów biurokratycznej ośmiornicy, gdyż ta dość mocno zacisnęła je na jego korpusie. Tak wynika z diagnoz, jakie przeprowadzili młodzi doktorzy nauk pedagogicznych skupieni w Zespole Samokształcenia i Samopomocy Koleżeńskiej Doktorów przy Komitecie Nauk Pedagogicznych PAN, a kierowanym przez prof. Marię Dudzikową.

Ostatnie posiedzenie w/w Komitetu w kadencji 2011-2015 zostało poświęcone nie tylko sprawozdaniu przewodniczącego oraz analizie bieżących problemów akademickiej pedagogiki, ale poprzedzone zostało referatami adiunktów z Akademii Pomorskiej w Słupsku (dr Anna Babicka-Wirkus i dr Sławomir Pasikowski), z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu (dr Radosław Nawrocki) i Uniwersytetu im. Jana Kochanowskiego w Kielcach (dr Agnieszka Szplit).

Pedagodzy ze Słupska i Kalisza (Wydział UAM) przedstawili wyniki sondażu diagnostycznego w środowisku akademickim. Pierwszemu z nich autor- dr Radosław Nawrocki nadał intrygujący tytuł: Między biegunami autonomii a obsesji parametryzacji. Sytuacja młodych pracowników nauki na wydziałach pedagogicznych polskich uniwersytetów. Ten dzisiaj przytoczę.

Wszyscy wiemy, że sytuacja jest zła, ale jak dysponujemy jeszcze danymi empirycznymi na ten temat, to jest nam łatwiej zdać sobie sprawę z tego, że wspomniane tu zjawisko nie ma charakteru lokalnego, jednostkowego, ale ogólnokrajowy.

Celem pierwszej diagnozy dra Radosława Nawrockiego było rozpoznanie sytuacji zawodowej młodych pracowników naukowych - pedagogów. Przyjął, że młodym pracownikiem naukowym jest osoba, która nie osiągnęła samodzielności naukowej, a więc jest zatrudniona w szkolnictwie wyższym na stanowisku adiunkta lub wykładowcy.


(fot. pierwszy od lewej - Radosław Nawrocki)



W sondażu wzięło udział 32 respondentów, którzy są uczestnikami prac powyższego Zespołu z ponad pięćdziesięcioosobowej grupy rekrutującej pracowników pomocniczych z różnych ośrodków akademickich w kraju oraz reprezentujących uczelnie wyższe o różnym statusie akademickim. Badacz zachęcił koleżanki i kolegów do wyrażenia swojego stosunku wobec spraw, które są ich zdaniem kluczowe w wykonywaniu własnych zadań naukowo-badawczych i organizacyjno-dydaktycznych.

Słusznie kaliski badacz zakładał, że skoro w tym Zespole są skupieni naukowcy autentycznie zaangażowani w pracę badawczą i dążący do zdobycia samodzielności naukowej, to mają szczególnie wyostrzoną refleksję i opinię na temat możliwości lub ograniczeń ich rozwoju naukowego we własnych uczelniach czy szkołach wyższych.

Sondaż diagnostyczny miał anonimowy charakter, z tym że zbyt mała próba badanych nie pozwala na dokonanie jakichkolwiek uogólnień i analiz metodami statystycznymi. Uzyskał jednak swoistego rodzaju fotografię akademickiej rzeczywistości, w której uczestniczą na co dzień i muszą się z nią zmagać tak, by nie zatracić zarówno godności naukowej wolności, jak i efektywności własnych działań naukowo-badawczych.

Diagnoza została przeprowadzona w minionym roku akademickim 2014/2015, w okresie między styczniem a lipcem 2015 r. Opracowaną ankietę R. Nawrocki podzielił na trzy obszary interesujących ich problemów, a mianowicie:

1. postrzeganie, doświadczanie przez młodych naukowców rzeczywistości akademickiej w toku ich pracy zawodowej. Przedmiotem poznania były przeżycia, emocje towarzyszące pracy akademickiej, napotykane trudności, powody uprawiania tego zawodu (trwania przy nim), możliwości godzenia pracy dydaktyczno-administracyjnej z pracą naukową oraz wsparcie instytucjonalne pomagające realizować cele zawodowe;

2. opinie na temat funkcjonującego systemu oceniania nauczycieli akademickich;

3. propozycje zmian.

Krótko zacytuję z prezentacji tego naukowca kluczowe wnioski z badań, gdyż pełną analizę tej diagnozy znajdziemy w "Roczniku Pedagogicznym" KNP{ PAN:



ad.1:

• Obraz ambiwalentny – z jednej strony respondenci są, by tak rzec, „ukąszeni” dobrze pojętą kulturą uniwersytecką, mają poczucie, że wykonują pracę niebanalną, stoją przed ważnymi społecznie wyzwaniami, cenią wykonywaną przez siebie pracę naukową dającą wiele satysfakcji poznawczej

• Wolność w myśleniu, względna niezależność światopoglądowa, kontakt z młodymi ludźmi, interesujące konferencje, szansa uczenia się nowych rzeczy, ciekawi ludzie, szansa na wyjazdy do innych krajów, elastyczne godziny pracy.


• Z drugiej strony wielu respondentów wskazuje na nieustanne przeżywanie takich emocji jak: lęk, stres, niepewność, wypalenie zawodowe, poczucie bezsilności w dążeniu do celu, etc.

• Wypalenie, zniechęcenie, poczucie braku sensu wykonywanej pracy wskutek nadmiernego obciążenia biurokracją i dydaktyką oraz braku wsparcia ze strony zwierzchników przejawiającego się m.in. w zmianach podjętych decyzji, ignorowaniu obecności młodych pracowników nauki w podejmowaniu decyzji mających wpływ na życie uczelni.


Przyczyny problemów

• Uwarunkowania systemowe cechujące się nadmiernym obciążeniem biurokratycznym, niekorzystną strategią prowadzenia polityki zatrudniania (np. powszechnie stosowane umowy na czas określony), przesadnym przywiązaniem do zdobywanych przez pracowników punktów, quasi-feudalnymi relacjami panującymi w szkolnictwie wyższym

• brak odpowiedniego wsparcia instytucjonalnego; istnienie niewłaściwej kultury pracy i współpracy na uczelniach; brak odpowiedniego zestrojenia pola dydaktycznego z polem naukowym

ad.2:

Z diagnozy tej części ankiety wynika bardzo krytyczny charakter oceny pracowników pomocniczych w ich macierzystych uczelniach:

Zasadnicze punkty krytycznej oceny: nieadekwatność mechanizmów oceniania do dyscyplin humanistycznych i społecznych; nadmierny formalizm cechujący procedury oceniania; zdobyte punkty za pracę naukową, zamiast mieć charakter wspomagający ocenę, w sposób arbitralny i ślepy ją wyznaczają

• system premiuje szybki zysk, błyskawiczny i mierzalny efekt, co w przypadku wielu badań z zakresu pedagogiki, skutkuje deprecjacją wielu cennych projektów; trudny dostęp do czasopism wysokopunktowanych; współczesne mechanizmy oceny premiują nie tyle zdolności badawcze, co zdolności menedżerskie (niewłaściwa proporcja między tymi kompetencjami)

• Cieniem pracy jest brak wsparcia w postaci pracy w zespole, a nawet jakiejkolwiek dyskusji na tematy naukowe, brak tego typu spotkań. Pojawia się również stres związany z koniecznością zdobywania punktów. Presja takiego „zbieractwa” jest duża, co utrudnia odpowiednie tempo pracy, tak by pozwolić dojrzeć myśli, którą chce się przekazać w tekście.


ad. 3: Młodzi naukowcy postulowali następujące rozwiązania:

Polepszenie komfortu pracy (wysokość zarobków, relatywne poczucie bezpieczeństwa, przewidywalność i przejrzystość wymagań wobec pracownika, odpowiednia kultura pracy)

• stworzenie takiego systemu rozdzielania środków na naukę, który będzie wymuszał mechanizm rozpraszania (a nie koncentracji na nielicznej grupie) tychże środków, z dużym naciskiem na osoby młode, czy osoby, które nie dorobiły się określonych przywilejów

• prowadzenie takiej polityki w zakresie edukacji wyższej, która nie będzie marginalizować uczelni lokalnych (i pracowników tam zatrudnionych)

• optymalne zestrojenie dydaktyki z pracą badawczą. Pracownik naukowy musi prowadzić zajęcia dydaktyczne, które silnie korespondują z badaniami, jakie prowadzi. Takie rozwiązanie niesie ze sobą wielorakie korzyści. Pracownik akademicki nie musi marnować czasu na przyuczanie się do prowadzenia przedmiotów, które odbiegają od jego aktywności naukowej; student ma okazję obcować z wykładowcą, który dzieli się z nim wiedzą, refleksjami najwyższej próby (charakteryzującej się aktualnością; głębią analityczną i szerokością perspektywy); uczelnia zaś oferuje zajęcia dydaktyczne na optymalnie wysokim poziomie. Jednocześnie ofiarowuje się pracownikom naukowym więcej czasu na pracę badawczą

• zwolnienie pracowników naukowych z szeregu obciążeń biurokratyczno-administracyjnych

• [Należy] wprowadzić obowiązek zawierania umów na dłuższy okres, przynajmniej 3 letni bez możliwości wymówienia, co mogłoby spowodować „złapanie oddechu” i skupienie się na pracy naukowej bez lęku o najbliższą przyszłość.


• Przede wszystkim należy udrożnić kołowy system nagradzania, a tym samym finansowania projektów badawczych, typu: nie reprezentujesz promowanej dziedziny, nie masz odpowiedniego dorobku, nie masz odpowiednio młodego wieku – więc nawet dobry projekt nic tu nie pomoże. Twój projekt został odesłany do kosza, bo nie masz dorobku, itp. Nie masz odpowiedniego dorobku – bo nie zrealizowałeś wcześniej projektu.



Konkluzje końcowe

• Uniwersytet ma wzbogacać życie społeczności lokalnych, ma budować kulturę myślenia, pewien typ funkcjonowania w kulturze. Taki cel można osiągnąć tylko poprzez studia humanistyczne, czy myślenie humanistyczne w obrębie choćby nauk pedagogicznych

• Dzisiejszy system zarządzania odbiera uniwersytetowi potrzebną do rozwijania kultury myślenia autonomię

• Pedagogika, w świetle dzisiejszych standardów oceny pracy naukowej, traktowana jest w kategoriach wąsko rozumianej efektywności.



Jutro przywołam wyniki badań zespołu kalisko-słupskich adiunktów. Ten będzie dotyczył analizy oceny parametrycznej nauczycieli akademickich.


12 komentarzy:

  1. Uczelnie publiczne nie powinny mieć autonomii. To jest panstwo w panstwie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś przez wieki tak było i nikomu to nie przeszkadzało. Przeciwnie, szacunkiem otaczano naukowców i ich uczniów oraz ich dokonania, wykraczające najczęściej poza codzienną praktykę. A dziś? Podporządkowanie uczelni władzom jest wręcz żenujące. Spójrzcie, w jak wielu książkach autorzy i redaktorzy już we wstępie czołobitnie odnoszą swoje dokonania do jakiejś podstawy programowej bądź ustawy, jak za czasów Lenina. Ja wiem, że władza daje kasę to wymaga, ale autonomia polega właśnie na tym, że myślenie i twórczość nie są skrępowane oczekiwaniami aktualnej władzy... Trochę zaufania dla myśli ludzkiej!

      Usuń
  2. Na jednym z uniwersytetów na płd wsch dr hab powiedziała doktorantce, która zorganizowała konferencje, że nie będzie wspolredaktorem tomu pokonferencyjnego gdyż to ona musi mieć punkty, a dyrektor instytutu twierdzi, że publikacje to prywatna sprawa pracowników, o to obraz polskiej naki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystawiła sobie sama najgorszą opinię. To oznacza, że nie każdy jest profesorem-mistrzem. Niektórzy wprost odwrotnie, zaprzeczają swojemu zawodowi, bo o powołaniu w ogóle nie można mówić w takim przypadku.

      Usuń
    2. Na jednej z publicznych "uczelni" "Słowak" jest prorektorem. Jeśli się ktoś do niego zwróci panie doktorze zamiast profesorze to bardzo mocno obrywa. Zero dorobku (ani jednej publikacji naukowej!!!!), zero wiedzy a mniemanie o sobie baaardzo wysokie

      Usuń
    3. Jakoś musi podwyższać swoją samoocenę, żeby nie wpaść w depresję.

      Usuń
  3. Jako Zespół Samokształceniowy Doktorów z satysfakcją przyjmujemy wpis Pana Profesora i dziękujemy za upowszechnianie wyników prac nad projektami, które Zespół realizuje. Członkowie Zespołu

    OdpowiedzUsuń
  4. Brak zespołów badawczych i warunków do ich tworzenia, brak przywództwa wielu szefów (profesorów i dr. hab.), oderwanie dydaktyki od działalności naukowej to podstawowe czynniki ograniczające rozwój pedagogiki w ostatnich latach (w tym młodych naukowców). Diagnoza zatem jest trafna. Uwagi o punktach, grantach, projektach już mniej - te wymogi obowiązują także w innych dyscyplinach (również społecznych). Młodzi ludzie zajmujący się psychologią i socjologią relatywnie częściej wygrywają granty i publikują w wysokopunktowanych czasopismach nie dlatego, że te dziedziny ktoś preferuje, tylko dlatego, że są wspierani przez przełożonych, pracują w dobrych zespołach, w których kwitnie życie naukowe, dydaktyka jest silniej łączona z badaniami. To tu zamyka się koło, moim skromnym zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Natomiast w zespołach "pedagogicznych" asystenci i adiunkci z reguły w ogóle nie są wspierani przez swoich przełożonych; przełożeni albo myślą tylko o własnym czubku nosa, albo wspierają swoich członków rodziny, bądź osoby, przyjęte po tzw. znajomości (uwaga ta szczególnie dotyczy "szefów" zespołów, którzy uzyskali habilitacje i profesury na Słowacji). Reszta jest marginalizowana a nawet traktowana jak "wróg"; to w dużej mierze tłumaczy mniejszą wydajność naukową pedagogów niż psychologów czy socjologów.

      Venissa

      Usuń
  5. Polskie szkolnictwo niższych szczebli ta ośmiornica już udusiła i pożarła .. :-(

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawość budzi mix-metoda. Ankieta jako technika i sposób analizy danych. Czy ankieta była najodpowiedniejszym sposobem gromadzenia danych dla takiej próby ? Czy po prostu brak danych sprowokował sposób analizy ? Jeśli drugi wariant, to może być problematyczny w kontekście pierwotnego programu epistemologicznego jaki badacz wybrał, co sugeruje technika. Badania wydają się interesujące, mimo kwestii dyskusyjnych.

    OdpowiedzUsuń
  7. Praca na uczelni i tak nie jest łatwa, więc rozumiem wszystkie przytoczone obawy i postulaty. Wiele projektów badawczych pobiera pieniądze, chociaż nie są tak potrzebne jak inne, które mogą być przełomowe, a nie mają odpowiedniego dofinansowania.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.