sobota, 10 października 2015

Nierzetelność akademicka, czyli "akademicki cyrk"


Ta kategoria naruszenia etyki ma swój wyraz w Kodeksie Etyki Pracownika Naukowego, jaki został uchwalony przez Zgromadzenie Ogólne Polskiej Akademii Nauk - w rozdziale pt. "Nierzetelność w badaniach naukowych". Rzecz dotyczy przewinień nauczycieli akademickich przeciwko obowiązującym w środowisku akademickim zasadom etycznym i przyjętym w nim dobrym praktykom.

Rażącym przewinieniem, które w sposób szczególny godzi w etos badań naukowych, jest fabrykowanie i fałszowanie wyników badań oraz plagiatowanie. W powyższym dokumencie wyjaśnia się to następująco:

* Fabrykowanie wyników polega na zmyślaniu wyników badań i przedstawianiu ich jako prawdziwych;

• Fałszowanie polega na zmienianiu lub pomijaniu niewygodnych danych, przez co wyniki badań nie zostają prawdziwie zaprezentowane;

• Plagiatowanie polega na przywłaszczeniu cudzych idei, wyników badań lub słów bez poprawnego podania źródła, co stanowi naruszenie praw własności intelektualnej.

O wszystkich tych kategoriach pisałem już wielokrotnie w blogu. Będę zresztą do nich powracał, bowiem twórczość niektórych Polaków w zakresie nieetycznych zachowań mogłaby być wysoko lokowana w światowych rankingach.

Jednym z takich wytworów kreatywnej pseudonaukowości jest wymyślenie sobie przez tajne grono słowacko-polskich akademików rzekomego wydawnictwa naukowego, które nie istnieje ani jako instytucja, ani jako zbiór publikacji, natomiast jest wykazywane w ich indywidualnych osiągnięciach jako szczególny rodzaj osobistych zasług.

Nawet prof. teologii z Polski, ks. Tadeusz Zasępa (b. rektor Katolickiego Uniwersytetu w Rużomberoku na Słowacji) nie uwierzył swoim współpracownikom oraz "habilitacyjnym klientom" w ich wybitny talent pisarski i naukowy, skoro osobiście udał się do Szwajcarii, by sprawdzić, czy rzeczywiście istnieje tam międzynarodowe wydawnictwo, w którym od pewnego czasu rzekomo publikowali kandydaci do słowackich docentur i profesur.


Wydawnictwo było... wykreowaną fikcją z adresem na poste restante. Ani widu, ani słychu. Za to strona internetowa była i jest piękna - z okładkami książek, radą wydawniczą itd. Ciekawe, ile płacili za udział w tym "cyrku" sami zainteresowani? Czy to było w pakiecie do uzyskania docentury?

Niestety, niektórzy nasi naukowcy też zaczynają kreować niby-naukę, kiedy w komunikatach o organizowanych konferencjach wpisują jako jedną z atrakcji pobranie opłaty od osoby, która zadeklaruje, że nie będzie w niej uczestniczyć, a w zamian za to oferuje jej się opublikowanie artykułu (rzekomego referatu). Tego typu sprawami powinny zacząć zajmować się uniwersyteckie komisje etyki. Chyba, że chcemy mieć "słowackie standardy".



12 komentarzy:

  1. Słyszałem o tym procederze. Moim zdaniem kwalifikuje się jako czyn karalny ( poświadczenie nieprawdy, oszustwo i wyłudzenie ) i jako taki powinien być ścigany przez policję i prokuraturę z urzędu. Mam nadzieję że organa ścigania zainteresują się tym problemem, szczególnie po publikacji Pana Profesora! Dość cwaniactwa i oszustwa niektórych polskich pseudonaukowców- docentów słowackich, hańbiących polskie środowisko naukowe. A swoją drogą ciekawe czy Polska Komisja Akredytacja zrobiła już porządek z ks. Doc. Tadeuszem Bąkiem - niby socjologiem, opisanym we Wprost? A czy ministerstwo nauki załatwiło sprawę docentur słowackich do czego się zobowiązało w wakacje, po publikacji Wprost ? Czy Pan Profesor coś wie na ten temat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech Pan nie będzie naiwny. Za dwa tygodnie wybory i być może (a nawet na pewno) nowy minister w naszym resorcie. Zatem nie doczeka się Pan żadnych istotnych decyzji w sprawie docentur słowackich. Ani teraz, ani nigdy.

      Usuń
    2. "Akademicki cyrk" ma wiele twarzy. Byłam wczoraj na obronie pracy doktorskiej z pedagogiki na Uniwersytecie Opolskim. Promotorem była Pani docent pracy socjalnej prof. UO A. Koziarska (docent ze sławnego Rużomberoka). A w komisji byli doktorzy habilitowani z historii, dydaktyki chemii i matematyki. Jedna z promotorek to doktor habilitowany z socjologii. Oczywiście przedmiotem obrony była "super wybitna" praca o superwizji w pracy socjalnej. Nihil novi. Śmiech na sali!!!

      Usuń
  2. Naiwny jest ten, który sądzi, że prawdę da się ukryć. Wprost odwrotnie. Współczuję, że anonimowy musi się ze swoją docenturą chować po kątach.

    Lech

    OdpowiedzUsuń
  3. Ks. Doc pracy socjalnej T. Bąk ma się bardzo dobrze. O kilku lat "wzmacnia naukowo" PWSTE w Jarosławiu. Był tam nawet prorektorem za czasów W. W. Po wyborze do PKA, W. W. Powołał go na swojego pełnomocnika ds. Rozwoju i nauki. Miejscowi twierdzą, że był raczej pełnomocnikiem ds. Niedorozwoju i nieuctwo, gdyż NIC dla tej Uczelni nie zrobił dobrego. Ciekawe, że pełniąc funkcję prorektora w PWSTE był jednocześnie dyrektorem Instytutu Socjologii w UKSW, przecież już obowiązywała nowa Ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym. Będąc członkiem PKA, w Jarosławiu jako drugoetatowiec miał tylko 60 godz. pensum. Rozumię taką zniżkę u pierwszego pracodawcy z w/w tytuł ale u drugiego? Ten doc. pracy socjalnej w Jarosławiu odżegnuje się od pracy socjalnej i realizuje się jako specjalista od bezpieczeństwa publicznego, jest nawet w minimum kadrowym takiego kierunku studiów. Pięknie prawda?

    OdpowiedzUsuń
  4. Akademicy nie powinni zatem głosować na PiS, by jego kandydaci nie zamiatali sprawy pod dywan. Wystarczy, że PO i PSL przez 8 lat rządów dobiła polską naukę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż się serce kraje jak się czyta o tych "Słowakach". To zwykłe szalbierstwo. Takich prorektorów (jak pisze anonimowy z godziny 16.11) w podkarpackich szkołach wyższych jest więcej

    OdpowiedzUsuń
  6. Słońce Peru zabezpieczył słońca Karpat?

    OdpowiedzUsuń
  7. Szanowny Panie Profesorze,
    to wydawnictwo o którym Pan Profesor wspomina, to nie przypadkiem "Revue Internationale des Sciences Humaines et Naturelles"
    Jeśli mogę, proszę o odpowiedź.
    Łączę wyrazy szacunku

    OdpowiedzUsuń
  8. Panie Profesorze,
    czy zechciałby Pan przytoczyć informacje nt. aktualnych przewodów na docenturę na Słowacji (wśród Polaków)? Jakie są tendencje, czy proces po ostatnich aferach ustaje? I drugie pytanie - czy jeszcze trwają w Polsce procedury habilitacyjne wg poprzedniej ustawy? Minęło już dwa lata od możliwości wszczęcia tego typu przewodu habilitacyjnego, a nadal odbywają się kolokwia - z czego wynika taki stan?

    OdpowiedzUsuń
  9. Wkrótce poinformuję o kolejnych docenturach Polaków na Słowacji.
    Istotnie nadal mają miejsce przewody hab.w starej procedurze, gdyż wyznaczanie składow komisji było rozłożone w czasie na 1.5 roku. Jeśli ktoś nie uzyskał stopnia a odwołał się , to proces przywrócenia jego statusu habilitanta też trwa ok.0.5 roku. Wszystko toczy się zgodnie z prawem. Na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  10. Panie Profesorze,
    ma czym polega fikcyjność tego wydawnictwa? Nie zostało nigdzie zarejestrowane, czasopismo nie posiada nr. ISSN? W rzeczywistości jest to wyłącznie witryna internetowa?
    A co z publikacjami w nim wydawanymi? Również są fikcyjne?
    Czy to oznacza, że osoba która "opublikowała" artykuł w tym czasopiśmie, popełnia przestępstwo wykazując go jako publikację naukową?

    OdpowiedzUsuń