piątek, 23 października 2015

Czyżby miał wrócić do edukacji i szkolnictwa wyższego socjalizm z neoliberalno-populistyczną twarzą?


Media już odkryły "czarnego konia" tegorocznych wyborów parlamentarnych. W wyborach prezydenckich miał nim być Kukiz, a tu po debacie tzw. liderów okazała się nim partia Razem.

Wcześniej komentowałem programy edukacyjne innych komitetów wyborczych, ale ten pominąłem, gdyż zawierał zaledwie trzy akapity, jakie łaskawie poświęcono edukacji i szkolnictwu wyższemu.

Po telewizyjnej debacie zajrzałem do programu wyborczego tego środowiska z nadzieją, że choć trochę rozwinęło swoje skrzydła. Widzę, że są zupełnie pozbawieni jakiejkolwiek wiedzy na temat tego, czym jest system oświatowy, czym szkolnictwa wyższego oraz dlaczego oba z nich tak fatalnie funkcjonują w naszym państwie.

Na temat edukacji jest w programie tej "kanapkowej" partii tylko krótki akapit:

Niż demograficzny powinien zostać potraktowany nie jako zagrożenie, ale jako szansa na poprawę warunków i jakości kształcenia. Mniej liczne klasy to więcej czasu i uwagi, jakie każdemu uczniowi może poświęcić nauczyciel. Zapewnimy kadrze nauczycielskiej stabilne warunki pracy i godne wynagrodzenia w oparciu o zapisy Karty Nauczyciela. Razem będziemy dążyć do zwiększenia subwencji oświatowej dla samorządów. Stopniowo podniesiemy nakłady budżetowe na oświatę do poziomu 6-8% PKB." Tyle. KONIEC.

To beznadzieja, co tutaj wypisują. Nie tylko, że ten program w kluczowej dziedzinie funkcjonowania polskiego społeczeństwa jest powierzchowny i populistyczny, to na domiar wszystkiego w ogóle nie dostrzega się jego związku z zupełnie wartościowymi w tym ruchu rozwiązaniami w kwestiach ustrojowych państwa! Co gorsza, autorzy tego programu nie rozumieją, bo zapewne nie mają pojęcia o tym, czym jest szkolnictwo wyższe i nauka. Tę sferę ograniczyli także do powierzchownie określonego w programie wyborczym zamysłu:

Zapewnimy efektywne szkolnictwo w mniejszych ośrodkach. Dla rozwoju regionu niezbędne są dobrze działające lokalne szkoły wyższe, współpracujące z bezpośrednim otoczeniem. Zapewnimy w mniejszych ośrodkach wsparcie dla wiodących kierunków studiów, a także dla kierunków niezbędnych z punktu widzenia regionalnego rozwoju gospodarczego, kulturalnego i społecznego. Dobrze rozwijająca się lokalna gospodarka potrzebuje wykształconych na miejscu specjalistów. Zapewnimy to poprzez rozbudowanie sieci wyższych szkół zawodowych kształcących kadry dla istniejących i nowo powstających zakładów pracy.

Będziemy promować współpracę mniejszych i większych ośrodków naukowych, którą uwzględnimy jako element ewaluacji jednostek naukowych. W tym celu stworzymy program wymiany kadry dydaktycznej oraz system stypendiów studenckich i staży podoktorskich realizowanych poza macierzystą uczelnią. Rozbudujemy socjalne zaplecze uczelni publicznych: mieszkania pracownicze, akademiki, żłobki, przedszkola, stołówki, co przełoży się m.in. na większą mobilność studentów i kadry, a także poprawi warunki pracy w nauce.


Kompletna ignorancja będąca mieszanką neolewicowego programu socjalistów z mieszanką populizmu i skrywanego neoliberalizmu. Widać, że zupełnie nie znają żadnych diagnoz naukowych na temat tzw. lokalnego szkolnictwa wyższego, które zostało opanowane w naszym kraju przez partyjno-samorządowe kliki w przypadku państwowych wyższych szkół zawodowych, a "szwarcbiznesmenów" w dużej części wyższych szkół prywatnych.

Jako pedagog jestem tym "programem" rozczarowany. To jeszcze raz pokazuje, że młode pokolenie nie ma zielonego pojęcia o stanie polskiej edukacji, szkolnictwa wyższego i nauki. Jeśli na takich ideach bazują organizacje pozarządowe czy lokalne ruchy samorządowe, które rzekomo ma reprezentować ta partia, to znaczy, że nie nauczyły się one zbyt wiele w ciągu minionego 26-lecia wolności. Nadal chcą nam serwować "socjalizm" z neoliberalno-lewicowo-populistyczną twarzą.

Sądziłem, że młodzi są przygotowani do wprowadzenia zmiany w państwie. Niestety. Myślą o wprowadzeniu siebie do struktur państwa i kontynuowania etatystycznej ideologii władzy.


9 komentarzy:

  1. Nic nie stoi na przeszkodzie by ich doinformować, przekazać diagnozy naukowe, zaproponować rozwiązania i służyć radą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie. Jeśli jednak chce się tworzyć zmianę, to warto zacząć od siebie.

      Usuń
  2. Rzeczywiście, program mlodych rozczarowuje a nawet powiem więcej: gwarantuje koniec oświaty i polskiej nauki. Żadnej koncepcji poza chaotycznym umiedzynarodowieniem i obietnicami pieniedzy dla młodych. Pewnie kazaliby nam zatrudniać się na Fiji gdyby doszli do wladzy z takim programem mobilności kadry. A co to za ciekawa instalacja na fotografii ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzień dobry Profesorze;

    dawno się tutaj nie wypowiadałem, co nie znaczy, ze nie czytam tego blogu. Faktycznie jeszcze kilka miesięcy temu, wyrażał Pan nadzieję, że na jesień Polska się odmieni na lepsze. Nie ma się co dziwić, że tak się nie stanie, bowiem młode pokolenie chcąc nie chcąc i pomijając wyjątki, jest produktem tego opartego na kłamstwie i obłudzie systemu. A zatem jakie może być w swojej istocie?
    Ideologicznie(?) Pan Kukiz opowiada się za demokracją bezpośrednią, którą chce wprowadzić w społęczeństwie pełnym ignorantów, infantylnych i biernych w kontekście zmian otaczającej nas rzeczywistości. Już Stalin powiedział, że wprowadzić w Polsce komunizm to tak jak założyć końskie siodło na osła..... i myślę podobnie jest z demokracją w tym czasie.
    Pozdrawiam pięknie - Andrzej
    p.s. nie słyszałem jeszcze o wyborach, które zmieniłyby nagle mentalność całego narodu...mentalność, która wydaje się być wypadkową, zetknięcia się burzliwych losów naszego Państwa na przestrzeni wieków z teraźnieszym pseudokapitalizmem zredukowanym wyłącznie do czerpania potężnych zysków z bezrefleksyjnego "pędu cyber-szczurów" ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tam, oj tam.... ;-)
    Ktoś z tej 30-tki siedzących na tej kanapie (bo tyle osób liczy ta partia) dostał polecenie napisania "czegoś" o oświacie "pod" nauczycieli, żeby "program" był kompletny. No to gdzieś tam, jadąc metrem, napisał ... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szanowny Panie Profesorze, niestety z przykrością czytam Pana słowa dotyczące braku świadomości młodych ludzi. W dużej mierze jest to prawda. Na uczelni można zaobserwować, że studenci kompletnie nie mają pojęcia o tym jak funkcjonuje ich własny ośrodek, kto nim włada. Do tego dochodzi (przepraszam za słowo) upośledzenie życiowe w postaci: nie umiem napisać podania, nie wiem tego czy czegoś innego, a wszystko jest dostępne na stronie internetowej. Jednakże chciałabym podkreślić, że nie wszyscy tacy są. Może problem polega na tym, że do władzy pchają się osoby, które nie zwracają uwagi na rzeczywistość, a są skupione na sobie? Lub może po prostu osoby nad nimi nie chcą mieć zbyt mądrych osób pod sobą, aby nikt nigdy nie był dla nich groźny, aby nie "stracili stołka" lub żeby dało się nimi sterować.
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedni mówią, że to pokolenie "Why?" Inni, że to generacja "instant pic-ters" . Najlepiej, by niczego od niej nie wymagać. Generacja MINImum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko niech Pan Profesor nie zapomina o wyłamujących się jednostkach :) Bo jeśli już wszyscy zwątpią w nas wszystkich, to co nas czeka poza pewnego rodzaju chaosem i oderwaniem od historii? Bez wiary i wsparcia niewiele da się zmienić.
      M.

      Usuń
  7. Na całe szczęście wiem, że są takie i nadal stanowią większość. Zawsze niepokoi nas jednak powiększający się MARGINES patologii.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.