wtorek, 1 września 2015

Kluczowa dla kształcenia nauczycieli w Polsce ekpertyza profesorów z Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN


EKSPERTYZA dotyczy PROJEKTU ROZPORZĄDZENIA W SPRAWIE SZCZEGÓŁOWYCH KWALIFIKACJI WYMAGANYCH OD NAUCZYCIELI Z DN. 5. SIERPNIA 2015 R., JEGO UZASADNIENIA I OCENY SKUTKÓW REGULACJI (OSR). Prasa błędnie doniosła, że w wyniku przygotowywanej nowelizacji powyższego rozporządzenia poprawi się sytuacja nauczycieli w Polsce, którzy będą musieli uzyskać do 2020 r. wykształcenie magisterskie. Niestety. Z przedłożonego do zaopiniowania projektu wynika, że w MEN przygotowuje się akty prawne chyba na złość MNiSW. To jest kuriozalna sytuacja, że standardy do wykonywania zawodu określa MEN, ale za jakość i system kształcenia nauczycieli odpowiada MNiSW. Efekt jest jak w wierszu "Paweł i Gaweł".

Oto treść ekspertyzy, którą przygotowali profesorowie zwyczajni: Dorota Klus-Stańska z Uniwersytetu Gdańskiego, Marek Konopczyński z Pedagogium-Wyższej Szkoły Nauk Społecznych w Warszawie, Bogusław Śliwerski z APS w Warszawie oraz członek Polskiej Komisji Akredytacyjnej Amadeusz Krause z Uniwersytetu Gdańskiego:


Pragniemy pozytywnie podkreślić próbę uwzględnienia przez Ministerstwo Edukacji Narodowej opinii i stanowisk, które zostały sformułowane wobec pierwszej wersji rozporządzenia oraz zawartą w uzasadnieniu projektu deklarację podniesienia jakości kształcenia nauczycieli.

Niestety, analiza zawartości projektu pokazuje, że słabości poprzednich regulacji prawnych nie zostały usunięte, natomiast pojawiły się nowe. Wynika to z faktu, że choć rozporządzenie wymusza formalne wyegzekwowanie od nauczycieli kwalifikacji na poziomie magisterskim, to jednocześnie wobec grup nauczycieli kształconych na kierunkach pedagogicznych (m. in. przygotowywanych do pracy w przedszkolach, klasach początkowych, placówkach specjalnych, świetlicach terapeutycznych itd.) umożliwia ich uzyskanie drogą krótszą niż dotychczas.

Źródło tego nieporozumienia zdaje się kryć za niezrozumieniem przez Autorów projektu Rozporządzenia różnicy, jaką proces boloński wprowadził między jednolitymi studiami magisterskimi a studiami magisterskimi II stopnia, z których te ostatnie trwają tylko 2 lata i nie muszą być merytoryczną kontynuacją studiów licencjackich.
Wątpliwości budzą też inne niespójności z uregulowaniami prawnymi, jakie wynikają z aktów prawnych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz koszt społeczny całkowitego zakwestionowania kwalifikacji zdobytych na studiach pierwszego stopnia na kierunkach pedagogicznych. Szczególny chaos wprowadza nieuzasadnione utożsamianie przygotowania pedagogicznego z przygotowaniem do wykonywania zawodu nauczyciela prowadzącego zajęcia dydaktyczne.

Poniżej prezentujemy uzasadnienia naszej oceny oraz propozycję korekty rozporządzenia.

1. Mimo przywoływania w OSR licznych przykładów krajów europejskich, w których wymagane jest pięcioletnie (a nawet 6,5 letnie) kształcenia do zawodu nauczyciela, projekt MEN nie realizuje deklarowanej intencji poprawy jakości w tym zakresie: zamiast wydłużenia ścieżki kształcenia nauczycieli umożliwia bowiem jej bardzo poważne w skutkach skrócenie.

Według projektu MEN - pedagogiczne studia pierwszego stopnia na kierunkach pedagogicznych (pedagogika, pedagogika specjalna i pedagogika wczesnej edukacji) nie będą dawać żadnych kwalifikacji, a jako etap poprzedzający wymagane rozporządzeniem studia magisterskie nie muszą być z nimi związane merytorycznie. W efekcie przyjęcia takiego rozwiązania liczne grupy nauczycieli, którzy dotychczas przygotowywali się do zawodu w ciągu 3-letnich studiów licencjackich (co już budziło liczne zastrzeżenia z uwagi na zbyt krótki czas), obecnie kwalifikacje mogą uzyskać w ciągu 2 lat studiów magisterskich. Status formalny studiów maskuje w ten sposób realne skrócenie i obniżenie jakości kształcenia przyszłych nauczycieli.

2. Obecny projekt MEN zrównuje wykształcenie uzyskane na dwuletnich studiach II stopnia (magisterskich) z wykształceniem zdobytym na pozauczelnianym kursie kwalifikacyjnym oraz przedkłada wagę tych kursów nad studiami pierwszego stopnia (licencjackimi).

W świetle projektu MEN 3-letnie studia licencjackie nie dają kwalifikacji, a te może zapewnić ukończenie kursu realizowanego poza uczelniami wyższymi. Warto pamiętać o tym, że prowadzące różnego rodzaju kursy czy szkolenia placówki doskonalenia nauczycieli nie mają obowiązku poddania swoich działań akredytacji. Ta bowiem jest dobrowolna, w przeciwieństwie do nadzoru Polskiej Komisji Akredytacyjnej nad jakością kształcenia, jakie prowadzą szkoły wyższe.

Studia realizowane na uczelniach, zgodnie prawem dotyczącym szkolnictwa wyższego, podlegają cyklicznej kontroli merytorycznej przez PKA i muszą zapewniać takie warunki, jak: odpowiednia liczba kadry o wysokich kwalifikacjach, aktualizację treści kształcenia w zgodzie z wynikami badań naukowych i restrykcyjne procedury zapewniania jakości.
Kursy, prowadzone za zgodą kuratorów oświaty, nawet jeśli tym wymaganiom podlegają, to jednak nie są poddane obligatoryjnej kontroli jakości kształcenia, jak ma to miejsce w przypadku szkolnictwa wyższego.

Projekt MEN nie różnicuje przygotowania pedagogicznego i nauczycielskiego, zgodnego ze standardami kształcenia nauczycieli. Trudno ustalić, czym różni się przygotowanie pedagogiczne, opisane w § 2 (w które włączono dydaktykę szczegółową), od przygotowania do prowadzenia przedmiotu, zajęć lub innej działalności pedagogicznej, w tym nienauczycielskiej, np. opiekuńczej, animacyjnej, rewalidacyjnej, terapeutycznej. Brak odróżnienia "przygotowania pedagogicznego" od „przygotowania pedagogicznego do wykonywania zawodu nauczyciela" (przygotowania nauczycielskiego)prowadzi do sytuacji, w której absolwentowi studiów pedagogicznych, który nie realizował zajęć dydaktycznych (np. absolwentowi pedagogiki społecznej, pedagogiki resocjalizacyjnej, pedagogiki opiekuńczej z gerontologią itp.), nie można z powodów formalnych wpisać do suplementu "posiada przygotowanie pedagogiczne". A przecież takie posiada!

W przypadku określenia kwalifikacji niezbędnych do zajmowania stanowiska nauczyciela, nauczyciela- wychowawcy i wychowawcy w placówkach resocjalizacyjnych (Zakłady Poprawcze, Schroniska dla Nieletnich, Młodzieżowe Ośrodki Wychowawcze i Młodzieżowe Ośrodki Socjoterapii) podstawą powinno być ukończenie studiów z zakresu pedagogiki w specjalności resocjalizacja, a nie jakiś kursów czy studiów podyplomowych, które w większości uczelni (prywatnych i niestety PWSZ) są fikcją. Ponadto, nie ma czegoś takiego jak studia z resocjalizacji czy socjoterapii a taki jest dosłowny zapis w projekcie rozporządzenia!!!. Trzeba zwrócić MEN uwagę, że takie kierunki kształcenia nie występują a występują studia z zakresu pedagogiki w określonych specjalnościach. Problem jest ważny, gdyż w placówkach resocjalizacyjnych są już zatrudniane nazbyt często osoby wyłącznie po kursach i tzw. studiach podyplomowych, w uczelniach prywatnych ( studia trwają kilka miesięcy a wpisuje się w dokument, że 1,5 roku), które skończyły rolnictwo, dietetykę, marketing, zarządzanie, ekonomię itp.

3. Wbrew argumentom zawartym w Uzasadnieniu MEN do opiniowanego projektu - widoczne są rozbieżności między Rozporządzeniem a regulacjami wprowadzanymi przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, w tym ze standardami kształcenia nauczycieli i systemem bolońskim. Można nawet odnieść wrażenie, że MEN nie dostrzega ogromnych zmian, jakie potężnym nakładem sił wprowadzono na uczelniach wyższych także w zakresie kształcenia nauczycieli. Dotyczy to między innymi następujących aspektów projektu rozporządzenia MEN:

- System boloński wprowadził studia dwustopniowe, tymczasem w projekcie rozporządzenia znacząco obniżono status studiów pierwszego stopnia (licencjackich), a w niektórych przypadkach zlikwidowano sens ich podejmowania (na kierunkach pedagogicznych); nie uczyniono z nich bowiem etapu merytorycznie związanego z zawodem nauczyciela.

 Rozporządzenie nie uwzględnia możliwości nabycia przygotowania do wykonywania zawodu nauczyciela w trakcie trzyletnich studiów zawodowych o profilu praktycznym z wymaganą Ustawą 3 miesięczną praktyką zawodową, którą uznano przecież wcześniej za doskonały początek nabywania kwalifikacji nauczycielskich.

 Rozporządzenie nie uwzględnia konstrukcji wzorcowych efektów kształcenia dla dyscypliny pedagogika, zawartych w rozporządzeniu MNiSzW, zgodnie z którą na obu poziomach kształcenia w dużej mierze realizowane są podobne treściowo efekty kształcenia z wyraźną różnicą stopnia ich pogłębienia i wzbogacenia. Ponadto część efektów z pierwszego i drugiego poziomu studiów ma budowę hierarchiczną.

Eksperci PKA analizując przygotowanie zawodowe nauczycieli, przy warunkach rekrutacji na studia magisterskie, wielokrotnie wskazywali uczelniom, że konstrukcja KRK dla kierunków pedagogicznych nie pozwala realizować efektów kształcenia II stopnia bez opanowania podstaw pedagogiki ze studiów I stopnia.

4. Rozporządzenie uderza w system szkół niepublicznych i państwowych wyższych szkół zawodowych, z których wiele wyspecjalizowało się w przygotowaniu zawodowym nauczycieli na pierwszym stopniu studiów, a pedagogika stanowi nierzadko ich główny kierunek kształcenia. Po wprowadzeniu rozporządzenia w proponowanym kształcie uczelnie te w dużej mierze stracą rację bytu.

5. W bardzo trudnej sytuacji postawiono studentów, którzy począwszy od roku 2012 podjęli lub w bieżącym roku podejmą studia na kierunkach pedagogicznych, zorganizowane według obecnie obowiązujących przepisów. Ci, którzy je ukończyli jako kwalifikacyjne, właśnie się dowiedzą, że muszą powtórnie zdobyć te same kwalifikacje na studiach magisterskich. Natomiast ci, którzy już studiują, muszą zostać poinformowani, że ukończenie tych studiów nie daje kwalifikacji. Otrzymają je dopiero po zdublowaniu tych samych kwalifikacji na studiach magisterskich.

W efekcie uczelnie nie dotrzymają umów - zgodnie z obowiązującym stanem prawnym – zawieranych z kandydatami na studia, a także umów, które już zostały ze studentami podpisane. Może to spowodować lawinę pozwów sądowych i przynieść negatywne skutki społeczne także w postaci niszczenia i tak już nadwątlonego zaufania do instytucji państwowych.

6. Niejasne są intencje autorów projektu Rozporządzenia stojące za formalnym rozdzieleniem kwalifikacji nauczycieli przedszkoli i klas I-III, skoro wprowadzono w 2009 r. gwarancje tożsamości kształcenia na tych dwóch poziomach edukacji.

7. Nie wiadomo też, dlaczego wymaga się ukończenia studiów na „kierunku pedagogika”, choć na uczelniach funkcjonują kierunki pedagogiczne (pedagogika, ale też pedagogika specjalna czy pedagogika wczesnej edukacji).

8. Zawarte w OSR zapewnienie, że „Przedmiotowa zmiana nie spowoduje dodatkowych skutków finansowych dla budżetu państwa i budżetów j.s.t., ponieważ podnoszenie kwalifikacji jest naturalną tendencją wśród nauczycieli” jest zdumiewające i stanowi kolejny przejaw przerzucania na nauczycieli ciężaru nieustannie wprowadzanych nowych regulacji prawnych.

PROPOZYCJA KOREKTY:

Dla rzeczywistego podniesienia jakości kształcenia nauczycieli niezbędna jest korekta projektu. Z uwagi na fakt, że niniejsze stanowisko dotyczy zmian wobec kształcenia na kierunkach pedagogicznych, formułujemy tu propozycje korekt dla kształcenia tych właśnie grup nauczycieli.

Proponujemy dwa warianty zmiany, z których pierwsza umożliwia pracę na stanowisku nauczyciela po co najmniej 5 latach kształcenia (2 + 3) w obszarze związanym merytorycznie z wykonywanym zawodem, a druga umożliwia zdobycie kwalifikacji już na studiach licencjackich, ale uzależnia awans zawodowy od ukończenia uzupełniających studiów magisterskich lub podyplomowych.

Niezależnie od wariantu korekty

- Należy wprowadzić definicję "przygotowanie pedagogiczne do zawodu nauczyciela" zbieżną ze standardami kształcenia nauczycieli w szkołach wyższych oraz utrzymać definicję "przygotowanie pedagogiczne" dla absolwentów pedagogicznych specjalności nie dydaktycznych (tradycyjnie nazywanych nienauczycielskimi).

- Z zachowaniem okresu przejściowego należy wyeliminować kursy dające kwalifikacje do wykonywania zawodu nauczyciela pozostawiając możliwość prowadzenia przez ośrodki pozaakademickie kursów doskonalących.

1) Intencja wydłużenia ścieżki kształcenia nauczycieli na kierunkach pedagogicznych (np. w zakresie wczesnej edukacji, pedagogiki specjalnej, pedagogiki resocjalizacyjnej) i podniesienia jego jakości zostałaby zrealizowana przez wprowadzenie zapisów o dwustopniowym przygotowaniu do zawodu nauczyciela, tzn. zapewniających:

- wykonywanie zawodu nauczyciela na stanowiskach związanych z tymi specjalizacjami przez osoby, które zrealizowały dwustopniowe przygotowanie w dyscyplinie pedagogika (np. w zakresie wczesnej edukacji, specjalizacji w ramach pedagogiki specjalnej, pedagogiki resocjalizacyjnej), na które składają się pedagogiczne studia pierwszego i drugiego stopnia.

-wykonywanie zawodu nauczyciela na tych stanowiskach również przez osoby, które posiadały kwalifikacje do nauczania przedmiotu lub prowadzenia zajęć edukacyjnych zdobyte na studiach magisterskich i uzupełniły swoje kwalifikacje na studiach magisterskich lub dyplomowych na kierunkach pedagogicznych.

- wykonywanie zawodu nauczyciela przez osoby, które posiadały kwalifikacje zawodowe w obszarze nauk humanistycznych i społecznych zdobyte na studiach licencjackich, posiadały przygotowanie pedagogiczne i uzupełniły swoje kwalifikacje na studiach magisterskich na kierunkach pedagogicznych .

2) Intencja wydłużenia ścieżki kształcenia nauczycieli i podniesienia jego jakości zostałaby zrealizowana w warunkach ścisłego powiązania przepisów dotyczących zatrudniania nauczycieli ze ścieżką awansu zawodowego nauczycieli.

Studia pierwszego stopnia dawałyby wówczas kwalifikacje (zgodnie z Rozporządzeniem w sprawie standardów kształcenia nauczycieli i systemem bolońskim), ale umożliwiałyby uzyskanie tylko stanowiska nauczyciela stażysty i nauczyciela kontraktowego. Natomiast kolejny awans powinien być uzależniony od ukończenia studiów drugiego stopnia, zgodnych z już posiadanymi kwalifikacjami (magisterskich II stopnia).

Jednocześnie podkreślamy, że naszą intencją nie jest ograniczenie i usztywnienie kształcenia tylko w jednej specjalności na dwóch stopniach studiów. Chodzi nam o specjalizację pedagogiczną elastycznie ujętą w ramach wszystkich specjalności. Na przykład absolwent licencjatu z wczesnej edukacji lub pedagogiki opiekuńczej może uzupełniać swoje kwalifikacje (w obu wariantach proponowanych korekt) na studiach magisterskich z oligofrenopedagogiki. Przy czym w pierwszym wariancie jego ostateczne kwalifikacje określają studia magisterskie, a w drugim wariancie zdobywa w ten sposób dodatkowe kwalifikacje i możliwość dalszych awansów na ścieżce zawodowej.

PODSUMOWANIE

Autorzy opinii wraz ze środowiskiem pedagogów, wyrażają dużą wolę współpracy przy korekcie w/w projektu oraz jego doskonalenia na rzecz rzeczywistej poprawy jakości przygotowania nauczycielskiego. Raz jeszcze podkreślamy, że przywrócenie dzięki nowelizacji wyższego poziomu wykształcenia nauczycieli w pełni wzmocni nie tylko ich osobiste kwalifikacje, ale także zapewni najwyższe standardy przygotowania do tego trudnego zawodu.

Wyrażamy pełną aprobatę dla wymagania od nauczyciela wykształcenia magisterskiego, bez względu na to, czy pracuje w przedszkolu, szkole podstawowej, gimnazjum czy ponadgimnazjalnej. Nie możemy się jednak zgodzić na wyeliminowanie studiów pierwszego stopnia z procesu przygotowania nauczycielskiego. Dobre przygotowanie nabyte podczas studiów pierwszego stopnia jest niezbędne do nabycia pełnych kwalifikacji nauczycielskich uzupełnionych o studia magisterskie. Inaczej mówiąc w pewnych obszarach pedagogiki, np. pedagogiki wczesnej edukacji, pedagogiki specjalnej (w tym oligofrenopedagogiki) konieczne są kwalifikacje dwustopniowe w obrębie dyscypliny pedagogika (i jej subdyscyplin) obejmujące zarówno pierwszy, jak i drogi stopień studiów.

Z uwagi na fakt licznych niespójności prawnych między regulacjami Ministerstwa Edukacji Narodowej a aktami prawnymi wydawanymi przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz głęboko zróżnicowaną specyfikę studiów pedagogicznych, która wymaga spokojnej debaty i wysłuchania głosów przedstawicieli różnych subdyscyplin pedagogiki, przedstawicieli Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego oraz MNiSzW postulujemy wstrzymanie opiniowanego rozporządzenia do momentu wypracowania wspólnego stanowiska przez środowisko szkół wyższych i ustawodawcę.

9 komentarzy:

  1. Tłumacząc na polski - jeśli MEN za odpowiednią kasę (np. unijną) wynajmie autorów ekspertyzy do współpracy, to zastrzeżenia znikną, a jak nie ... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy jest w błędzie. Komitet Nauk Pedagogicznych PAN przygotowuje społecznie opinie/ekspertyzy od 8 lat podobnie, jak inne podmioty społeczno-zawodowe znajdujące się na liście opiniodawców MEN.
      W odróżnieniu od związkowych organizacji działania te podejmuje społecznie. Członkostwo w Komitecie nie jest wynagradzane.
      Anonimowy zatem tłumaczy nie na polski, alr zgodnie z własnymi standardami, z których zapewne obficie korzysta.

      Usuń
  2. Bardzo nie podoba mi się komentarz Anonimowego, bo pokazuje naukowców jako sprzedawczyków i do tego jeszcze szantażystów. Osobiście uważam - niezależnie od odpowiedzi Profesora - że nie ma nic złego w pobieraniu wynagrodzenia za solidną, ekspercką pracę i nie mam też wątpliwości, że ekspertyzy są konieczne. Natomiast uwaga sformułowana przez Anonimowego jest zupełnie nie na miejscu. Obrzydliwe pomówienie tak tych, jak i innych ekspertów!

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawdopodobnie autorem komentarza z godz. 06:57 jest jakiś sfrustrowany "Słowak"

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta ekspertyza to ważny głos środowiska pedagogów w sprawie kształcenia nauczycieli. MEN może zepsuć to, co już w tej sprawie udało się zrobić.To wysiłek podjęty z własnej inicjatywy , to głos w sprawie ważnej dla każ
    dego ucznia w naszym kraju. Kto, jak przygotowany do pracy będzie uczył w polskiej szkole - tego sprawa dotyczy. Szacunek i podziękowania dla Autorów, pozdrawiam.Mirka Dziemianowicz

    OdpowiedzUsuń
  5. Regulacje prawne, zgodnie z duchem ekspertyzy, powinny korygować czasem ślepe, jak w przypadku pedagogiki, ustalenia procesu bolońskiego. Może do miłościwie nam panującej minister JKR dotrze pytanie-argument, czy chce, by Jej dziecko lub wnuczę uczył i wychowywał absolwent licencjatu z kosmetologii lub ochrony środowiska, któremu dano możliwość uzyskania potem tytułu magistra pedagogiki po czterech semestrach studiów. Tylko... czy dotrze? Medycy mają się lepiej na jednolitych studiach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani minister jest obojętne kto i z jakim wykształceniem będzie uczył cudze dzieci. Jej uczęszczają do szkoły prywatnej.

      Usuń
  6. No to nieźle się zapowiada... skończyć specjalność na studiach I stopnia i nie mieć uprawnień, to bardzo nikczemne ze strony projektu. Gdy kończyłem studia II st. z pedagogiki (wcześniej licencjat z innej dziedziny), to przeraziło mnie, że przez 2 lata na studiach II st. miałem prawie 40 przedmiotów. Jaki tego skutek: może i mam papier...ale zrobić w 2 lata 40 przedmiotów z czego 20 jest z poziomu licencjatu pedagogicznego, to nie łatwe jest... Dlatego jestem za tym, że nauczyciele nie powinni kończyć studiów I czy II stopnia, a jednolite 5 -letnie studia magisterskie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy proponowana korekta została już uwzgledniona? Jak wygląda to obecnie?

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.