Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2015

Rocznica zdradzonej przez elity władzy rewolucji SOLIDARNOŚCI

Urlop spędziłem w kolebce polskiej SOLIDARNOŚCI. Po 35 latach od czasu podpisania przez prosowiecki rząd Porozumienia ze strajkującymi w Stoczni Gdańskiej szukałem na Wybrzeżu śladów tamtych czasów.

Okrągła rocznica powinna ściągnąć tłumy wiernych etosowi SOLIDARNOŚCI, przede wszystkim byłych działaczy podziemnej opozycji. Mnie jednak zainteresowało to, co poprzedzało główne uroczystości, a mianowicie spotkania ówczesnych działaczy, sympatyków, entuzjastów odzyskania wolności. Udałem się na jedno z nich, by doświadczyć wartości wspomnień z tamtego czasu.

Zaciekawiła mnie idea b. działaczy NZS, opozycjonistów, strajkujących w Gdańsku, by poświęcić wspólne spotkanie pamięci tych wydarzeń, związanych z nimi postaci, a nawet anegdotom. Po tylu latach można już śmiać się z sytuacji, które wówczas niosły z sobą grozę.

Zapewne czas robi swoje, bo z każdym rokiem uczestniczy w tego typu spotkaniach coraz mniej osób, gdyż w dn. 28 sierpnia było ich zaledwie dwanaścioro. Tymczasem organiza…

Dlaczego MEN od sześciu lat nieustannie okłamuje polskie społeczeństwo?

Na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej widniej wpis pod następującym tytułem: Dlaczego 6-latki powinny rozpocząć naukę w szkole?

Rozpoczyna go akapit sprokurowany przez manipulatorów w zakresie komunikacji społecznej. Za to płaci się z budżetu państwa osobom, które nie mają merytorycznych kompetencji do zabierania głosu w tej sprawie, ale są gotowe wytworzyć każdy komunikat, bez względu na prawdę. Ta manipulacja została oparta na trzech tezach:


1) Większość 6-letnich Europejczyków chodzi do szkoły.

2) Nasze dzieci i szkoły też są na to gotowe.

3) Rodzice mają wybór.


Odwróćmy zatem pytanie na: Dlaczego 6-latki w Polsce nie powinny rozpoczynać szkoły?

Po pierwsze, większość Europejczyków chodzi do szkoły, ale w szkole tej przebywa w oddziałach przedszkolnych albo ma do 7 roku życia edukację przedszkolną. We Włoszech nawet czteroletnie dzieci uczęszczają do szkoły, gdzie... mają edukację przedszkolną. Podobnie jest w Wielkiej Brytanii, Niemczech itd. Wystarczy pojechać do Czech,…

Ministerstwo stresu, dyspozycyjności, czyli wzorzec celów polskiej edukacji

Nigdy nie ubiegałem się o pracę w Ministerstwie Edukacji Narodowej, ale jestem też z tego powodu niezmiernie szczęśliwy. Biorąc pod uwagę wymagania stawiane dzisiaj kandydatom do pracy w tym urzędzie, nie byłbym w stanie ich spełnić.

Jak się okazuje, trzeba mieć określone predyspozycje do pracy w takiej instytucji. Może pokolenie młodych dorosłych zostało już tak przećwiczone w szkole powszechnej, ogólnodostępnej, że jest gotowe do pracy w radykalnie odczłowieczonych warunkach? Może też i one uzasadniają powody niektórych nonsensownych decyzji, jakie podejmują w gmachu na Szucha 25 niektórzy decydenci?

Kiedy ukazało się ogłoszenie o potrzebie zatrudnienia w MEN głównego specjalisty w Wydziale Specjalnych Potrzeb Edukacyjnych Departamentu Zwiększania Szans Edukacyjnych, zrozumiałem, że jestem bez szans. Trzeba przejść niezłą edukację, by zajmować się zwiększaniem innym czegoś, czego się zwiększyć nie da. Doskonale o tym wiedzą nie tylko urzędnicy MEN, ale także badający te procesy…

Publicystyczne budziki oświatowe, także na Kongresie IBE/MEN

Czy Margaret Rasfeld, która jest dyrektorką Ewangelickiej Szkoły Zintegrowanej w Berlinie oraz Stephan Breidenbach – wykładowca, mediator i biznesmen są w stanie obudzić polską szkołę? Dlaczego akurat niemieccy oświatowcy mieliby tego dokonać? Może dlatego, że Instytut Badań Edukacyjnych zaprosił autorkę na tzw. IIII Kongres Edukacyjny. Jest jeszcze jeden powód. W Słupsku działa Wydawnictwo „Dobra Literatura”, które sięgnęło po książkę tych autorów i dokonało jej przekładu. Oryginalny tytuł „Schule im Aufbruch” dla tamtejszego rynku wskazuje na szkołę w przełomie, transformacji, aniżeli na budzącą się szkołę.

Polska wersja tytułu - BUDZĄCA SIĘ SZKOŁA jest nieco myląca, bowiem sugeruje, że szkoła tkwi w letargu, toteż potrzebny jest rycerz, który przyjedzie na koniu i pocałunkiem wskrzesi ją ponownie do życia. Może ta szkoła, którą kieruje współautorka tej książki była w śpiączce.

To jest kolejna na naszym rynku, wśród kilkudziesięciu od lat przekładanych na język polski edukacyjna…

Absolwent studiów doktoranckich ma głos

(fot. Jedna z rzeźb zdobiących korytarz w budynku Akademii Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie)




Praca z doktorantami sprawia ogromną satysfakcję każdemu profesorowi, który chce podzielić się swoim warsztatem naukowo-badawczym z młodymi a przy tym nie ma kompleksu zagrożonego autorytetu. Już Leonardo da Vinci mówił - "Kiepski to Uczeń, który nie przewyższa swojego Mistrza". Tak więc każdemu z samodzielnych pracowników naukowych powinno zależeć na tym, by młodsi od niego wiekiem, stażem pracy, doświadczeniem badawczym czy zakresem osiągnięć naukowych mogli być jego dumą i nadzieją dla reprezentowanej dyscypliny naukowej. Nasze sukcesy wyrażają się jeszcze większymi osiągnięciami naszych studentów i doktorantów. Warto się nimi i z nimi cieszyć.

Z tym większą nadzieją dzielę się w tym miejscu fragmentem korespondencji z jednym z absolwentów studiów doktoranckich na Wydziale Nauk Pedagogicznych Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Wa…

Dwudniowy Kongres Edukacji w Katowicach chyba nie zajmie się seksualną indoktrynacją młodzieży w szkołach

Przed wyborami parlamentarnymi muszą pojawić się kwestie wychowania światopoglądowego. Tak jest w naszym kraju od 1992 r., kiedy zaczął się proces systematycznego powstrzymywania i niszczenia uspołecznienia oświaty. Ministerstwo Edukacji Narodowej - wbrew obietnicom pierwszego postsocjalistycznego szefa resortu - prof. Henryka Samsonowicza - powróciło do centralistycznego i wikłającego społeczeństwo w nieustanne konflikty światopoglądowe modelu zarządzania edukacją w kraju.

Już w czasie kampanii prezydenckiej uruchomiły swoją aktywność organizacje lewicowe i lewackie, by wykorzystać ten okres do walki z obecnością kształcenia religijnego (katechetyki) w szkolnictwie publicznym. Była też "wojna" o krzyże w salach lekcyjnych. Przy okazji można dorzucić kwestie finansowania Kościołów i związków wyznaniowych w III RP. Jeszcze został lewej stronie politycznej sceny problem edukacji seksualnej. Ta równie znakomicie nadaje się do dzielenia Polaków.

Ministra Joanna Kluzik-Rostkow…

Klienci i beneficjenci Habilitacyjnego Biura Turystycznego DOCENT c.d.

Nie ulega wątpliwości, że jest w grupie wyjeżdżających na Słowację po habilitację grono tzw. pokrzywdzonej "mniejszości". Są to najczęściej byli adiunkci, wykładowcy, którymi nikt z kadr kierowniczych w ich uniwersytetach się nie interesował, nie wspomagał ich w dalszej pracy naukowo-badawczej. Bywały, a zapewne i nadal są takie jednostki (katedry, zakłady, pracownie), w których osoba ze stopniem naukowym doktora miała przede wszystkim prowadzić wykłady i seminaria dyplomowe własne oraz za... profesorów, którzy w tym czasie zatrudniali się na trzech czy niektórzy 7 etatach, by nieuczciwie zarabiać bez świadczenia rzeczywiście swoich powinności na wszystkich etatach.

Tym samym wielu doktorów, szczególnie na psychologii, socjologii, pedagogice, politologii zamiast prowadzić badania naukowe, uczestniczyć w międzynarodowej wymianie naukowo-badawczej stawała się zniewolonymi przez swoich zwierzchników lokajami do wykonywania za nich ich obowiązków. Pamiętam z rozmów z takimi wy…

Import słowackiego plagiatora do polskich szkół wyższych

Słowacki plagiator PhDr Slavomir Laca CSc został pozbawiony tytułu docenta przez Słowacką Komisję Akredytacyjną, a mimo to wykłada w Polsce jako profesor. Ma tu wielu przyjaciół wśród Polaków, którzy wraz z nim uzyskali tytuł docenta z pracy socjalnej. Polska solidarność dla nieuczciwego kolegi okazała się wymierna. Rączka rączkę myje.

Po wcześniejszych doniesieniach prasowych o autoplagiacie dziekana Wydziału Pedagogicznego Katolickiego Uniwersytetu w Rużomberku pojawiła się pierwsza tego typu uchwała Słowackiej Komisji Akredytacyjnej, której treść dotyczy naukowca z tego kraju. Raport Komisji stwierdza, że jest on plagiatorem rozprawy habilitacyjnej pani dr Lenki Pasternákovej. Diagnoza brzmi dosłownie: Práca habilitanta Slavomíra Lacu vyjadruje všetky znaky plagiátorstva voči habilitačnej práci Lenky Pasternákovej.

Rektor Vysokej škole zdravotníctva a sociálnej práce sv. Alžbety, n. o. v Bratislave Dr.h.c.prof. MUDr. Vladimír Krčméry, DrSc. na podstawie podejrzenia o plagiat i …

Beneficjenci słowackich habilitacji

Czytelników interesują twarde dane empiryczne. Podaję zatem (a nie są to pełne dane, gdyż nie prowadzi się takiego rejestru w MNiSW):

O docenturę na Słowacji w ośmiu uczelniach (w tym jednej prywatnej) ubiegała się z Polski następująca liczba osób ze stopniem naukowym doktora w zakresie:

* 62 z pedagogiki;

* 41 z teologii;

* 13 z ekonomii;

* 12 z filozofii;

* 11 z psychologii;

* 8 z kultury fizycznej;

* 6 z matematyki;

* po 5 z socjologii i historii;

* 4 z filologii;

* 4 z nauk o polityce;

* po 3 z nauk medycznych i nauk wojskowych;

* po 2 z geografii, fizyki, prawa;

* po 1 z nauk technicznych, chemii.

Łącznie 195 osób

Nie podaję tu danych o liczbie profesorów tytularnych, którzy uzyskali tytuł na Słowacji. Proszę zauważyć, że to nie pedagodzy stanowią większość w tej grupie, ale przedstawiciele pozostałych nauk.

Z jakich dyscyplin uzyskane zostały słowackie habilitacje?

I - PRACA SOCJALNA (a więc kierunek kształcenia, a nie dyscyplina naukowa) - aż 52 osoby (!) …

Jak powstało Biuro Turystyczne DOCENT, czyli "habilitacyjnego Eldorado" na Słowacji ciąg dalszy

Ponoć polskich nauczycieli akademickich, którzy uzyskali docenturę (tytuł naukowo-pedagogiczny - tzw. słowacka habilitacja) określa się w naszym szkolnictwie mianem "Słowacy". Językoznawcy powinni zatem wprowadzić ten termin do naszego słownika, bowiem ma on odpowiednie nasycenie w codziennej mowie.


Zawdzięczamy to dobrodziejstwo Ministerstwu Nauki i Szkolnictwa Wyższego, które w 2005 r. (po wejściu Polski do Unii Europejskiej) doprowadziło do dziwacznego porozumienia bilateralnego (m.in. między rządem Polski i Słowacji), w świetle którego postanowiono uznawać na szczególnych prawach dyplomy m.in. w zakresie wykształcenia wyższego oraz stopni i tytułów naukowych. Dziwaczność tego porozumienia wynika z faktu, że Słowacja też jest w Unii Europejskiej, a zatem komuś bardzo zależało na tym, aby wygenerować szczególne przywileje ponad prawem unijnym dla określonej grupy osób. Nie ma przecież takiego porozumienia z USA, Wielką Brytanią czy Niemcami, a przecież to w tych państwac…

Jak to jest ze słowackimi habilitacjami w Polsce i u naszych południowych sąsiadów?

Przeglądam wpisy w blogu o Polakach, którzy otworzyli przewód habilitacyjny na słowacką docenturę. Któryś z anonimowych czytelników zapytał, jak wyglądają tzw. „twarde” dane na temat tego, ile jest tak naprawdę w naszym kraju osób, które postanowiły habilitować się akurat na Słowacji? Z jakich pochodzą uczelni? Kim są z naukowego wykształcenia, a zatem jaką reprezentują dyscyplinę nauki? Od kiedy trwa ten proces i w jakich uczelniach na Słowacji jest on przeprowadzany?

Czy to jest temat wstydliwy? Czy uzyskanie docentury na Słowacji jest czymś niegodnym, niepoprawnym? Jak do tego podejść? Jak tłumaczyć to zjawisko, któremu publicyści nadali miano albo „turystyki habilitacyjnej”, albo „akademickiego szalbierstwa”? Czy na Słowacji podobnie traktuje się ten problem, czy może nasi południowi naukowcy są z tego dumni, że tak wielu Polaków właśnie u nich postanowiło ubiegać się o docenturę? Jak odnosi się do tego zjawiska słowacka prasa, skoro w Polsce ma miejsce co jakiś czas debata p…

Naukowcy piszą i wydają książeczki dla dzieci

Wielu profesorów, ale i doktorów różnych nauk podejmowało się działań popularyzujących naukę nie ze względu na spodziewaną korzyść w awansie akademickim (ta sfera aktywności jest nieustannie w Polsce lekceważona w naszym środowisku), ale dla dzieci czy młodzieży. Miałem okazję poznać osobiście niektórych naukowców, znakomitych humanistów, którzy napisali książeczkę dla małych czy większych dzieci. Ich autorstwo wyniknęło zapewne z potrzeby umysłu, chęci podzielenia się z młodszymi swoją wiedzą, ale - moim zdaniem - przede wszystkim wynikało z potrzeby serca, więzi rodzinnych. Nie piszę tu o podręcznikach szkolnych czy zeszytach ćwiczeń, gdyż te wymagały jednak uzyskania stosownego certyfikatu - albo Kościoła (w przypadku katechezy czy książek z historii Kościoła, religii itp.), albo instytucji państwowej (np. Ministerstwa Edukacji Narodowej czy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego).

Jednym z takich autorów jest profesor zwyczajny Wydziału Elektrotechniki, Automatyki, In…

Jak docent po pracy socjalnej udaje profesor medycyny

Wbrew pozorom "turystyka habilitacyjna", o której pisali na początku sierpnia dziennikarze WPROST (2015 nr 32), nie dotyczy tylko pedagogiki czy teologii. Obejmuje ona swoim zasięgiem socjologię, psychologię, nauki ekonomiczne, nauki o kulturze fizycznej, geografię oraz nauki o polityce. Najwyższy czas przestać udawać, że nie ma sprawy, nic się nie dzieje i nic się nie stało. W wyniku polityki Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod kierunkiem prof. Barbary Kudryckiej oraz prof. Leny Kolarskiej-Bobińskiej mamy do czynienia z poważną destrukcją w polskiej nauce i kształceniu młodych naukowców.

Redakcja "WPROST" zerwała z milczeniem mediów i głaskaniem władzy pozornymi artykulikami w rzekomej trosce o akademickie środowisko. Dokonała analizy kilku zaledwie przypadków, gdyż takich kazusów jest kilkadziesiąt. Trzeba stwierdzić, że nie wszystkie są nieuczciwe, nierzetelne, fikcyjne. Stają się nimi w momencie, kiedy wwiezione do kraju dyplomy docentów są rejestro…

Edukacyjny ranking Platformy Obywatelskiej

Zarząd Platformy Obywatelskiej zatwierdził w dn. 7 sierpnia br. tzw. autorską listę liderów partii w poszczególnych okręgach wyborczych, którzy będą ubiegać się jesienią o mandat poselski. Nie jest to ranking szczególnego rodzaju zmian. Na pierwszych trzech miejscach pojawiają się bowiem tylko częściowo nowe nazwiska. To akurat cieszy, że będą kandydować do Sejmu zupełnie nowe postaci.

Gorzej, że pani premier postanowiła - mimo radykalnej krytyki i kompromitacji niektórych posłów - przeprowadzić ich do Parlamentu. To wprawdzie może się powieść, ale będzie skutkować mniejszą liczbą posłów PO w Sejmie IX kadencji, gdyż za arogancję wobec obywateli, niekompetencję, błędne decyzje i poważne wątpliwości co do wydatkowanie środków publicznych w Ministerstwie Edukacji Narodowej będzie musiała zapłacić cała ta formacja.

Nie przypuszczam, by mieszkańcy Krakowa czy stolicy nie pamiętali fatalnej polityki poseł Urszuli Augustyn czy Joanny Kluzik-Rostkowskiej. Postarają się o przypomnienie i…