wtorek, 7 lipca 2015

Wdrożenie programu innowacyjnego w przedszkolach autorstwa prof. Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej



Klub Radnych Prawa i Sprawiedliwości Rady Miasta Krakowa skierował Projekt Uchwały Rady Miasta Krakowa w sprawie ustalenia kierunków działania dla Prezydenta Miasta Krakowa polegających na wprowadzeniu programu innowacyjnego p.n. "Program rozwijania uzdolnień matematycznych dzieci" prof. dr hab. Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej na terenie Gminy Miejskiej Kraków.

Mamy zatem nareszcie mądry i jakże racjonalny przykład współpracy samorządów z profesor pedagogiki, której wieloletnie badania, projekty, eksperymenty nareszcie są dostrzegane i doceniane przez organ prowadzący placówki oświatowe. Zacytuję zatem treść projektu Uchwały w tej sprawie, bo może natchnie ona także innych samorządowców do pozyskiwania najlepszych polskich naukowców do współpracy na rzecz tworzenia jak najlepszych warunków edukacyjnych naszym dzieciom i młodzieży, nie tylko w zakresie edukacji matematycznej.

Mamy wiele, znakomitych projektów edukacyjnych, które są opisane, sprawdzone już empirycznie, ale... albo nie podobały się rządom lewicowym, albo prawicowym, albo neoliberalnym. Powód jest prosty: im mniej kompetentny minister edukacji, im bardziej mierny i bierny, tym bardziej wydaje mu się, że po wycieczce do Finlandii, Wielkiej Brytanii czy nawet USA doznał oświecenia, by "przejść do historii" polskiej oświaty. Owszem, zdecydowana większość przeszła lub właśnie przechodzi jako nędznicy, dewastatorzy, ignoranci czy narodowi szkodnicy.

W dobie globalizacji niedouczeni, a może spragnieni diet w euro urzędnicy MEN i podległych mu placówek, bezmyślnie podróżują do różnych krajów Europy Zachodniej, by zachłysnąwszy się odmiennymi rozwiązaniami, próbować przenosić je do polskich placówek. Cudze chwalą, a swojego nie znają. Wciąż traktują polską edukację jako dogodny teren do narzucania jej wzorów z odmiennych kultur, środowisk gospodarczych i społecznych, byle tylko populistycznie "zabłysnąć" w mediach.


Powróćmy zatem do tego, co być może jest przysłowiową jaskółką zmiany. Mam tu na uwadze oddolną inicjatywę radnych, którzy zaproponowali następujący projekt Uchwały:

Na podstawie art. 18 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (tekst jednolity: Dz. U. z 2001 r. Nr 142 poz. 1591 z późn. zm.); Ustawa z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Opracowano na podstawie: t.j. Dz. U. z 2004 r. Nr 256, poz. 2572, Nr 273, poz. 2703, Nr 281, poz. 2781, z 2005 r. Nr 17, poz. 141, Nr 94, poz. 788, Nr 122, poz. 1020, Nr 131, poz. 1091, Nr 167, poz. 1400, Nr 249, poz. 2104, z 2006 r. Nr 144, poz. 1043, Nr 208, poz. 1532, Nr 227, poz. 1658, z 2007 r. Nr 42, poz. 273, Nr 80, poz. 542, Nr 115, poz. 791, Nr 120, poz. 818, Nr 180, poz. 1280, Nr 181, poz. 1292, z 2008 r. Nr 70, poz. 416, Nr 145, poz. 917, Nr 216, poz. 1370, Nr 235, poz. 1618, z 2009 r. Nr 6, poz. 33, Nr 31, poz. 206, Nr 56, poz. 458, Nr 157, poz. poz. 1241, Nr 219, poz. 1705, z 2010 r. Nr 44, poz. 250, Nr 54, poz. 320, Nr 127, poz. 857, Nr 148, poz. 991, z 2011 r. Nr 106, poz. 622, Nr 112, poz. 654, Nr 139, poz. 814, Nr 149, poz. 887, Nr 205, poz. 1206, z 2012 r. poz. 941, 979, z 2013 r. poz. 87, 827, 1191, 1265, 1317, 1650, z 2014 r. poz. 7, 290, 538, 598, 642, 811, 1146, 1198, 1877, z 2015 r. poz. 357) , Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 30 kwietnia 2013 r. w sprawie zasad udzielania i organizacji pomocy psychologiczno-pedagogicznej w publicznych przedszkolach, szkołach i placówkach Rada Miasta Krakowa uchwala, co następuje:

§ 1. Ustala się dla Prezydenta Miasta Krakowa kierunki działania polegające na podjęciu wszelkich możliwych prawem dozwolonych działań mających na celu podniesienie jakości nauczania matematyki oraz wspierania i rozwijania uzdolnień matematycznych dzieci na terenie gminy miejskiej Kraków w opracowaniu prof. dr hab. Edyty Gruszczyk- Kolczyńskiej.

§ 2. Zobowiązuje się Prezydenta Miasta Krakowa do przedłożenia Radzie Miasta Krakowa informacji o realizacji niniejszej uchwały w terminie do 30 września każdego roku.

§ 3. Wykonanie uchwały powierza się Prezydentowi Miasta Krakowa.

§ 4. Uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia.

UZASADNIENIE
Wspieranie rozwoju dziecka i rozwijanie jego uzdolnień należy do kluczowych zadań edukacyjnych. Edukacja matematyczna przedszkolaków w opinii Pani prof. dr hab. Edyty Gruszczyk - Kulczyńskiej musi być włączona w działania zmierzające do rozwoju umysłowego dzieci. Efektywność wspomagania rozwoju, a także wyniki edukacji matematycznej zależą od korzystnego dopasowania treści kształcenia do możliwości rozwojowych dzieci.


Ważnym zadaniem wychowania przedszkolnego jest zapewnienie dzieciom sukcesów w nauce szkolnej, treści tego obszaru wychowania przedszkolnego są tak dobrane, aby ich realizacja uchroniła przyszłych uczniów przed niepowodzeniami w uczeniu się matematyki. W praktyce szkolnej badania przeprowadzone przez Panią profesor, wyniki Ogólnopolskiego Badania Umiejętności trzecioklasistów jak również wyniki ubiegłorocznych matur wykazały bardzo niski poziom jakości szkolnej edukacji matematycznej.

„Więcej niż połowa polskich dzieci na styku przedszkole–szkoła jest uzdolniona matematycznie, a co czwarte jest wybitnie. Osiem miesięcy nauki w klasie pierwszej wystarcza, aby dzieci traciły radość uczenia się matematyki, poczucie sensu i były mniej twórcze w działalności matematycznej, już w kwietniu klasy pierwszej tylko co 4 dziecko wykazuje uzdolnienia i zainteresowania matematyczne. W klasie licealnej już tylko troje, czworo uczniów” (prof. dr hab. Edyta Gruszczyk - Kolczyńska.

Podjęcie działań mających na celu podniesienie jakości nauczania matematyki oraz wspierania i rozwijania uzdolnień matematycznych dzieci w gminie miejskiej Kraków wydaje się zatem konieczne i niezbędne. Wdrożenie programu innowacyjnego opracowanego przez Panią prof. Dr hab. Edytą Gruszczyk – Kolczyńską w wybranych placówkach oświatowych pozwoli na stworzenie klas eksperymentalnych z rozszerzonym programem edukacji matematycznej w zakresie wspomagania w rozwoju uzdolnień matematycznych dzieci w ostatnim roku wychowania przedszkolnego oraz w pierwszym roku nauki szkolnej”.

Założone cele innowacji mają być osiągnięte poprzez realizację metod nauczania matematyki opisanych w programie prof. Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej, a także dzięki wykorzystaniu autorskich metod i narzędzi do diagnozowania uzdolnień matematycznych, również zawartych programie. Innowacja będzie realizowana podczas planowych zajęć z uczniami. Nie wymaga ona dodatkowych nakładów finansowych. Osiągnięcia dzieci z grup poddawane będą systematycznej obserwacji i ewaluacji. Nadzór merytoryczny nad projektem sprawuje prof. Edyta Gruszczyk - Kolczyńska.



Tekst Uchwały wraz z uzasadnieniem został także wzbogacony o bardzo szeroką charakterystykę osiągnięć naukowych i działalności oświatowej pani profesor. Uważam, że jest to nareszcie powrót do rozwiązań, jakie proponował w rządzie Tadeusza Mazowieckiego pierwszy postsocjalistyczny minister edukacji prof. Henryk Samsonowicz, a mianowicie animowania oraz wspierania w przedszkolach i szkołach autorskich programów, modeli, nawet klas i szkół, by publiczne placówki edukacyjne właściwie służyły rozwojowi dzieci i młodzieży.


Im dłużej system szkolny w III RP będzie sterowany odgórnie, tym więcej będzie w nim patologii i strat szkolnych. Widać to po fatalnej polityce rządów i władz MEN od 1992 r. po dzień dzisiejszy, które postanowiły zawłaszczać edukację do realizowania interesów własnych partii w ramach etatystycznej polityki oświatowej. Zdrada programu "Solidarności" z lat 1980-1991 trwa nadal. Kształcimy i wychowujemy naszych podopiecznych w warunkach typowych dla państwa quasi totalitarnego, w przedszkolach i szkołach autorytarnie zarządzanych i nadzorowanych przez władze państwowe. Teatr rzekomej demokracji i prawa do kreatywności wystawia swoje "sztuki" każdego roku.

Gratuluję powyższej inicjatywy i życzę, by weszła w życie, bo chodzi tu o przyszłość Polski, o jak najlepiej wykształcone pokolenie.

21 komentarzy:

  1. Gratulacje, za kilkanaście lat dzisiejsze przedszkolaki z Krakowa nie będą się martwić o wyniki swoich egzaminów maturalnych z matematyki. A co z pozostałymi? Szkoda że tak dobry projekt wdrażany jest lokalnie a nie na skalę całego kraju...

    OdpowiedzUsuń
  2. PAKUJEMY SIĘ I JEDZIEMY DO KRAKOWA :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Każdy może ten projekt wdrożyć, polecam książkę Pani Profesor, w której opisuje krok po kroku jak to zrobić. Pytanie pozostaje jedno - jak przekonać do tego nauczycieli, a może warto, aby uczelnie również pochyliły się nad propozycją Pani Profesor.I nie trzeba wydawać dużych pieniędzy na wdrożenie tej innowacji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uchwała niemalże tak konkretna i zobowiązująca, jak:

    par.1 Ustala się dla prez.m. Krakowa kierunek działań, polegający na podjęciu wszelkich działań, by wszyscy krakowianie byli piękni, młodzi, zdrowi i bogaci;
    par.2 Zobowiązuje się prez.m.Krakowa do corocznego składania raportów z realizacji tej uchwały
    ...etc.

    Śmiem wróżyć, że jedynym jej realnym efektem będą segregator z corocznymi sprawozdaniami i parę złotych, jakie prof. E.G-K. dostanie z miejskiej kasy za konsultacje i opinie, których istnienie zaświadczy, że program jest realizowany właśnie według jej metodologii.
    A może nawet dyrektorzy i nauczyciele będą musieli napisać sprawozdania, w których wykażą się wdrażaniem programu i swoim całkowitym oddaniem dla idei pedagogicznych prof. E.G-K.

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie zakompleksieni są niektórzy komentatorzy? Nie potrafią przyjąć do wiadomości, że profesor EGK ma pomysł na stymulację rozwoju dzieci, a są nauczyciele, którzy chcą w tym jej projekcie uczestniczyć. Czyżby zatrolił się tu polski tumiwisizm czy bezinteresowna zawiść?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież komentarz nie dotyczył pomysłów E.G-K, tylko Rady Miasta. Sensowność i wartościowość programu nie ma tu nic do rzeczy. Po prostu zauważam, że urzędnicy w Krakowie mają najdłuższą w Polsce, odziedziczoną po Cesarstwie, umiejętność prowadzenia działań fasadowych i pozornych, tudzież realizowania celów własnych, a nie deklarowanych.

      By taki program mógł być realnie wdrożony, musiałby się spotkać z akceptacją wszystkich kolejnych szczebli: od prezydenta, przez urzędników magistratu, dyrektorów szkół po nauczycieli. Gdyby miał tę akceptację nauczycieli i dyrektorów, to byłby już dawno realizowany -- do tego nie potrzeba żadnej uchwały.

      Usuń
    2. Pani EGK za szybko zmienia zdanie w b.ważnych sprawach (np. 6-latki w szkole!) więc trudno mieć do niej zaufanie ... ;-)

      Usuń
    3. Co ma piernik do wiatraka?

      Usuń
  6. Z radością przyjmujemy informację o wdrażaniu innowacyjnego programu Pani Prof. dr hab. Edyty Gruszczyk - Kolczyńskiej. Dzieła Pani Profesor z zakresu rozwijania uzdolnień matematycznych dzieci oraz pokonywania trudności w jej uczeniu się, są przedmiotem analiz i inspiracją dla naszych studentów przygotowujących się do wykonywania zawodu nauczyciela wychowania przedszkolnego i edukacji wczesnoszkolnej. dr Marta Buk - Cegiełka

    OdpowiedzUsuń
  7. Szanowny Panie Profesorze
    Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam informację o eksperymentalnych działaniach Pani Profesor. Doświadczając trudu udziału w pracach eksperymentalnych pani D. Nakonecznej oraz przez 15 lat samodzielnie prowadzonych badaniach w działaniu łączę się z Panią Profesor życzliwą myślą. Sądzę, że warto pomyśleć o utworzeniu środowiska naukowego integrującego tych wszystkich, którzy podejmują próby zmiany szkoły poprzez działania w szkole i dla szkoły. Służę moim bogatym doświadczeniem w tym zakresie. Pani Profesor gratuluję, życzę dużo sił i ludzkiej życzliwości.
    Prof. dr hab. Krystyna Chałas

    OdpowiedzUsuń
  8. "Sądzę, że warto pomyśleć o utworzeniu środowiska naukowego integrującego tych wszystkich, którzy podejmują próby zmiany szkoły poprzez działania w szkole i dla szkoły"- pani profesor ma niewątpliwie rację. Warto również pomyśleć o nauczycielach i dyrektorach, bo również to od nich zależy zmiana szkoły. Z inicjatywy dr Żylińskiej - tworzy się w Polsce ruch BUDZĄCA SIĘ SZKOŁA - należą do niego naukowcy, dyrektorzy i nauczyciele.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dr Żylińska dała się KUPIĆ p.Kluzik do zespołu "strategii oświatowej" , reszta to już tylko tworzenie fikcji na zamówienie ... ;-) Jak ta "budząca się szkoła" ... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Doskonale pamiętam jak przecierałem oczy ze zdumienia czytając w "Polityce" (oraz na blogu E.Bendyka) rewelacje tej pani profesor o tym, iż "Okazuje się, że ponad połowa dzieci w wieku przedszkolnym wykazuje ponadprzeciętne uzdolnienia matematyczne".
    Miejmy nadzieję, że ten jej program dla przedszkolaków ma więcej matematycznego sensu.
    We Wrocławiu w latach sześćdziesiątych zarówno w przedszkolach jak i szkołach podstawowych było przynajmniej kilka tzw. "programów eksperymentalnych" (np. ja i żona w różnych przedszkolach i podstawówkach przeszliśmy przez takie) zatem wiadomości o jakichś cudownych odkryciach pani profesor pedagogiki czytam z rozbawieniem. Macie po prostu jaskrawe efekty selekcji negatywnej do swojego zawodu. Od pół wieku nikt myślący nie chciał być "pedagogem", a w każdym razie tych idealistów było tyle co kot napłakał. Wasze studia stały się synonimem szkółki gotowania na gazie.
    Pani profesor od "ponadprzeciętnej ponad połowy" dedykuję tematy z bardzo popularnej audycji publicznego radia w USA:
    W takim Lake Wobegon, “out there on the edge of the prairie”, jest to całkiem możliwe. Jak pamiętamy, jest to miejscowość, gdzie: “all the women are strong, all the men are good looking, and all the children are above average”.

    To wskazywałoby, iż sprawy w Lake Wobegon są postawione na głowie… ale czyż przez to nie jest bliższe polskim warunkom?
    W końcu jest to: “the little town that time forgot, and the decades cannot improve”.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Retoryka "ponadprzeciętnej ponadpołowy" to właśnie skutek braku właściwej edukacji matematycznej.
      Takie stwierdzenie oznacza tylko tyle, że rozkład jest asymetryczny: jest więcej debili, odstających daleko w dół, niż geniuszy, odstających w górę. Zależy też bardzo silnie od (arbitralnego) przypisania liczbowych wartości "poziomom zdolności".

      Weźmy karykaturalny przykład, w którym na sto dzieci mamy 99 o poziomie zdolności wymierzonym jako 100 i jedno takie, o zdolności zmierzonej z wartościa 0. Średnia miary zdolności w całej grupie wynosi 99. Czyli niemal wszyscy (poza jednym) mają zdolności "ponadprzeciętne".

      Eee tam Lake Wobegon. Mieliśmy to w Polsce i to nie tak dawno temu. Marian Krzaklewski w imieniu AWS domagał się ustawy gwarantującej, by wszyscy zarabiali powyżej średniej.

      Usuń
    2. "Weźmy karykaturalny przykład"
      Weźmy, ale po co? Nie jestem socjologiem ani pedagogiem ale obiło mi się o uszy, że takie rozkłady jak rozkład zdolności czy zawdowych osiągnięć bywają raczej rozkładami typu potęgowego (inaczej typu Pareto). A tam w grupie 100 dzieci ma pan raczej 15-20 "zdolniejszych niż średnia", z czego być może 1-5 super-zdolnych oraz 80-85 dzieci poniżej średniej. Być może się mylę, ale tak podpowiada mi zarówno doświadczenie jak i moja szczątkowa statystyka.
      Zgadzam się, że sposób mierzenia zdolności (wagi) jest kluczowy.

      Popieram wszelkie próby ujawniania i rozwijania wszelkich talentów u dzieci i nie obchodzi mnie jaka opcja polityczna ich dokona i kto przypisze sobie zasługi. Nawet jak to będzie ksiądz od bruzdy, lizania pianki z kolana czy publicznego diagnozowania stopnia umycia Murzyna.

      Kiedyś na podstawie danych ze strony IMO porównałem osiągnięcia polskich laureatów z osiągnięciami uczniów z pozostałych demoludów. W tym celu przeliczyłem liczbę medali każdego koloru (oraz wyróżnień) na milion mieszkańców danego kraju (czy byłej republiki ZSRR).

      Niestety, ale przekonanie o super-jakości edukacji za czasów PRLu nie wytrzymuje tej weryfikacji. Wiele krajów takich jak Rumunia, Bułgaria, Węgry a ostatnio np. Białoruś było wtedy lepsze od Polski. Współcześnie zaś niezwykle skromna i bardzo powtarzalna liczba (głównie) liceów które mają olimpijskie sukcesy tylko potwierdza mizerię polskiej recepty na wyławianie talentów.

      To oczywiście nieco inny problem niż rozbudzanie zainteresowań "u wszystkich", czyli "masowo", ale jest jakimś tam wskaźnikiem.

      Usuń
    3. Ale po co?
      By pokazać, że takie sformułowania (choć bardzo nośne ze swoim wydźwiękiem) nie mają żadnego zakorzenienia w empirii, a są czczą proagandą.
      Dowolny ciągły rozkład (niech będzie pański rozkład potęgowy) może być przekształcony w dowolny inny przez prosty wybór skali liczbowej dla badanego zjawiska. W prostych slowach: to, czy nazwiemy idiotę 0pkt, przeciętniaka 10 pkt, a geniusza 100pkt, czy wybierzemy inaczej tę skalę, może odwrócić zdanie "większość jest ponadprzeciętna" do "większość jest poniżejprzecietna". A ta skala jest czysto arbitralna. Stąd i wszelkie takie stwierdzenia o "ponadprzeiętnej większości" są wyłącznie propagandowym bełkotem.

      Podobnie -- wobec braku spójnej oceny zdolności 7-latków i 17-latków -- nie sposób mówić o zmniejszaniu się lub zwiększaniu zdolności z wiekiem.

      Z całym szacunkiem i uznaniem dla postulatów E. G-K. co do uczenia dzieci.

      Usuń
  11. Z jednej strony twierdzi Pan, że nieszczęściem polskiego szkolnictwa jest odgórne sterowanie, a nauczycielom i szkołom (w tym przypadku przedszkolom) brakuje autonomii. I z tym trudno się nie zgodzić.

    Z drugiej strony właśnie Pan chwali uchwałę rady miasta, narzucającą przedszkolom pewne treści metodyczno-programowe.

    Gdzie tu konsekwencja? Czyżby odgórne i polityczne sterowanie było OK, byle sterowało w stronę, którą to MY uważamy za słuszną?

    OdpowiedzUsuń
  12. Nieszczęściem jest odgórne sterowanie szkolnictwem. Potwierdzam. Tym bardziej, kiedy jest w wykonaniu PO i PSL mijającej już drugiej kadencji władzy ignorantów. Z załączonego projektu uchwały nie wynika, że wszyscy nauczyciele przedszkoli m. Krakowa będą musieli wdrażać projekt pani profesor. Nie widzę zatem żadnej kolizji między lokalnym wsparciem dla inicjatywy programowo-metodycznej a autonomią i profesjonalizmem samych nauczycieli. To przecież na ich wniosek powstał ów projekt.

    OdpowiedzUsuń
  13. To przerażające jak ludzie wykształceni radzą sobie z wyciąganiem wniosków. Jeśli z A wynika B to dla nich znaczy, że z B wynika A. Jeśli pada deszcz to szosa jest mokra, ale jeśli jest mokra szosa to znaczy, że pada deszcz? Trzeba dobrze uczyć matematyki.

    OdpowiedzUsuń
  14. A może warto zwrócić uwagę na inny aspekt tej informacji? Pani Profesor Gruszczyk-Kolczyńska nie tylko zauważyła uczniów, którzy mają trudności w uczeniu się matematyki (książka wydana po raz pierwszy w 1992 roku a po raz dziewiąty w 2013 roku) ale postanowiła zmienić ten stan, sięgając do sposobu edukacji matematycznej w przedszkolu. Zwróciła uwagę, że w jedynie słusznym wówczas programie MEN (charakterystyczna żółta okładka), możliwości dzieci, zamiast być rozwijane były hamowane np. poprzez ograniczanie znajomości liczebników czy błędy w nabywaniu orientacji przestrzennej. Od tego czasu pracuje nad kolejnymi publikacjami dla nauczycieli coraz młodszych przedszkolaków, a ostatnio nawet 2-latków. Jako nauczyciel akademicki z krakowskiego Uniwersytetu Pedagogicznego mogłam się przekonać o skuteczności programu Pani Profesor nie tylko w trakcie prowadzonych przez nią kursów, ale przede wszystkim podczas zajęć ze studentami w grupach przedszkolnych. Kolejne roczniki studentów odkrywają co roku możliwości tego programu w realnych działaniach edukacyjnych. A teraz odkryły go władze mojego miasta! nie wiem czy to powód do radości, że tyle lat musiało upłynąć aby ktoś w urzędzie pochylił się nad już klasyczną, a nie innowacyjną metodyką pracy z dziećmi. Jola Sajdera

    OdpowiedzUsuń