czwartek, 14 maja 2015

Czy tylko genderowcy są ekspertami od przemocy mężczyzn (partnerów życiowych) wobec kobiet?













(fot. mgr Paulina Broża-Granowska i prof. dr hab. Andrzej Olubiński)

Uczestniczyłem wczoraj w obronie pracy doktorskiej pani mgr Pauliny Broża-Granowskiej, która prowadziła badania dotyczące społeczno-pedagogicznych aspektów ubóstwa i przemocy wobec kobiet (w świetle ich własnych doświadczeń). Pracę przygotowała pod kierunkiem prof. dr. hab. Andrzeja Olubińskiego na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Wszyscy byliśmy pod wrażeniem, z jaką pasją, elokwencją, samoświadomością badawczą absolwentka studiów doktoranckich wchodziła w polemikę z profesorami zadającymi jej pytania czy formułującymi uwagi krytyczne. Spór toczony był na bardzo wysokim poziomie akademickiej kultury.

Nie każdy doktorant potrafi bronić własnych racji, w tym także szczerze przyznać się do popełnionych błędów czy niewiedzy. Niektórzy brną w grzeczne podziękowania, umizgi, niemalże przepraszają, że żyją. Kiedy jednak ktoś podejmuje się badań z osobistym przeświadczeniem i autentyczną potrzebą dociekania prawdy, a zarazem z chęcią poznania fragmentu określonej rzeczywistości, to nie tylko optymalizuje własną pracę samokształceniową, konsultuje swoje zamysły badawcze z promotorem i rówieśnikami ze studiów III stopnia, ale także konfrontuje poszczególne części pracy w czasie konferencji naukowych czy kierując fragmenty analiz do redakcji czasopism pedagogicznych. To nie promotor nieustannie pyta, przypomina, apeluje, by przedłożyć mu do czytania część rozprawy, ale to doktorant angażuje wszystkich sojuszników jego projektu, by pozwolili mu nabrać przekonania o sensie własnej pracy. Zapewne i ta było w powyższym przypadku.

Trudno jest omawiać w tym miejscu pracę, która nie jest opublikowana, a zatem czytelnicy nie mają możliwości sprawdzenia, czy moja opinia o niej jest właściwa, czy nie. Dlatego przywołam tu wątek zamysłu badawczego, który wywołał w czasie obrony dyskusję nie tylko z doktorantką, ale także między uczestniczącymi w niej profesorami, członkami Komisji Doktorskiej. Nie ma nic lepszego, jak obrona pracy, która niesie z sobą także wartość autoteliczną.

Podjęty przez Doktorantkę problem badawczy znakomicie świadczy o rozpoznaniu nie tylko coraz bardziej trudnej sytuacji kobiet w społeczeństwie otwartym, ponowoczesnym, żyjącym w ustroju kapitalistycznym, w jego najbardziej antagonistycznej formie. Kiedy czytałem tę rozprawę, część społeczeństwa prowadziła intensywną kampanię przeciwko rządowemu projektowi ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Dostrzegano w nim bowiem naruszenie przez państwo sfery prywatnej rodzin. Świadczyło to zarazem o tym, jak dynamicznie rozwija się sytuacja polityczna w Polsce w wyniku tak procesów globalizacyjnych, jak i emancypacyjnych osób, które dotychczas były i nadal jeszcze są ofiarami m.in. przemocy domowej.

(fot.: slajd z autoreferatu prezentujący ramy teoretyczne badań)


Ta przemoc była jednak 50, 60, 70, a tym bardziej ponad 80 lat temu, kiedy feminizm dopiero kiełkował w debacie publicznej. Autorka klarownie osadziła swoją perspektywę badawczą w ideologii neolewicowej Szkoły Frankfurckiej, co jest w pełni uzasadnione tak merytorycznie, jak i metodologicznie. Nie można tego podejścia dyskredytować, skoro ideologie polityczne są tak samo przesłanką do badań społecznych, jak filozofie czy teorie społeczne. Dobór ideologii feminizmu ukierunkowuje badaczy na dość uproszczoną wizję życia grup społecznych, rodzin czy związków partnerskich, które w sytuacji ubóstwa niejako z zasady generują patologie, w tym przemoc mężczyzny (najczęściej alkoholika). On niejako zobowiązują badacza do doszukania się w relacjach społecznych nierówności kobiet. Taką w każdym razie przesłanką kierowała się doktorantka.

Tymczasem wiemy nie tylko z licznych już raportów badawczych, że do przemocy wobec kobiet dochodzi w każdym typie związków rodzinnych, także w środowisku elit, rodzin o bardzo wysokim statusie ekonomicznym. ma ona nie tylko charakter fizyczny, ale - często znacznie groźniejszy - kiedy przyjmuje charakter psychicznego terroru czy manipulacji. Szczególnie przemoc psychiczna, seksualna czy ekonomiczna są trudne do zdiagnozowania i zweryfikowania poziomu jej wiarygodności, jeśli koncentrujemy się w badaniach tylko i wyłącznie na jednej stronie relacji, a więc kobietach. Badaczkę zaskoczyło w prowadzonych przez nią badaniach jakościowych (mała próba - 15 indywidualnych przypadków)np. to, że dwie respondentki stosowały przemoc wobec współmałżonka, partnera.

Doktorantka zwróciła uwagę na zjawisko feminizacji ubóstwa ze względu na przeważającą w literaturze nauk społecznych perspektywę lewicową. Stąd koncentracja na kategorii ubóstwa, którego zasięg wśród kobiet m.in.:

- jest większy niż ma to miejsce wśród mężczyzn,

- sprzyja wobec nich silniejszej stygmatyzacji i ekskluzji społecznej,

- jest częściej doświadczany przez nie w sposób długotrwały, a przy tym jest bardziej dla nich dotkliwy i groźny.

Autorka tej pracy przyjęła założenie, że wskaźnikiem ubóstwa jest posiadanie znacznie niższych od przeciętnej zasobów finansowo-materialnych, które nie pozwalają na samodzielne zaspokajanie potrzeb fizjologicznych, bezpieczeństwa, przynależności, edukacyjnych, kulturowych, samorealizacyjnych, ważnych w danym społeczeństwie i czasie. Bite, zaniedbywane, opresjonowane, wykorzystywane, ciemiężone kobiety miały po raz pierwszy możliwość mówienia o swoich dramatach, doznaniach osobie z zewnątrz, co niewątpliwie miało także katarktyczny charakter. Ona sama nie mogła przewidzieć, czy i w jaki stopniu oraz w jakim zakresie trudne ekonomicznie i socjalnie warunki życia codziennego kobiet zostaną obciążone jeszcze przemocą ze strony męża/partnera. Tak więc i ona mogła weryfikować swoją dotychczasową wiedzę na ten temat. Doktorantka z dużym wyczuciem pozyskała wiedzę na temat trudnych życiowo sytuacji tych kobiet, a także uwzględniła w rozmowie z nimi czynniki intrapersonalne, a więc poczucie własnej wartości, godności, schematy myślenia na rzecz poprawy sytuacji, samoświadomość funkcjonowania w sytuacjach krytycznych i możliwego wychodzenia z nich w taki sposób, by jak najmniej dotknęły one dzieci.

Prezydent B. Komorowski podpisał w/w ustawę, a więc może nam się wydawać, że dzięki temu znaczącej poprawie ulegnie sytuacja kobiet w rodzinach czy związkach partnerskich. Oby tak się stało, chociaż nie przypuszczam, gdyż poszerzyła się przestrzeń i sfera źródeł wzajemnej przemocy, która nie musi skutkować ucieczką od wolności (w alkohol, ale także w narkotyki, dopalacze, hazard, uzależnienie od seksu, pracoholizm itp.). Niemalże wszystko może być powodem jednorazowej czy nasilającej się i powtarzalnej przemocy różnego rodzaju. Perspektywa feministyczna jest skupiona na kategorii wolności kobiet do równorzędnego posiadania i egzekwowania praw człowieka (tu redukowanych do praw kobiet). Czy jednak ubóstwo rzeczywiście było i jest istotnie korelującą z przemocą zmienną niezależną?




5 komentarzy:

  1. Wydawało mi się, że badana naukowe osadza się w paradygmatach (ontologicznych, epistemologicznych), a nie nie w ideologiach, Czy się mylę? Proszę mnie oświecić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie myli się anonimowy. Czym jest feminizm ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Warto zauważyć, że wg danych FRA (unijnej Agencji Praw Podstawowych), Polskę charakteryzuje najniższy w UE wskaźnik przemocy wobec kobiet ze strony partnera (blisko trzykrotnie mniej niż w Szwecji) oraz bardzo wysoki wskaźnik raportowalności aktów przemocy policji.
    Podpisana ustawa nie wnosi zupełnie nic nowego do kwestii ochrony kobiet przed przemocą, czego nie byłoby już w innych polskich aktach prawnych i programach rządowych. Powiedzmy w końcu otwarcie, że ustawa - przepchnięta pod nieadekwatną nazwą - ma na celu (proszę przeczytać jej treść) uprawomocnienie ideologii gender. Jako główny (żeby niepowiedzieć jedyny) powód przemocy wobec kobiet konwencja ta podaje "nierówności płciowe", zapominając o wynikach badań, które wskazują, że główne źródła przemocy to uzależnienia (alkoholizm, narkomania, praca) oraz uprzedmiotowienie i seksualizacja wizerunku kobiety w mediach. Ale najłatwiej oczywiście powiedzieć, że to tradycyjny model rodziny jest winny, bo gdyby przyznać, że zasadniczym problemem jest bezrobocie, uzależnienia czy media, to Pan podpisujący ustawę musiałby się gęsto tłumaczyć, dlaczego państwo tak niewiele robi, by pomóc kobietom. Zauważmy także, że przemoc pojawia się najczęściej w rodzinach wcale nie "tradycyjnych" (małżonkowie po ślubie, posiadający własne dzieci), ale we wszelkich konkubinatach, kohabitacjach i tego typu "zdobyczach nowoczesności". Konwencja ma jednak na celu ochronę ludzi (bynajmniej nie wyłącznie kobiet) przed przed "przemocą ze zględu na płeć", a podpisujące ją państwa-strony zobowiązują się do uwzględniania perspektywy genderowej (użyto sformułowania "perspektywy płci społeczno-kulturowej", czyli gender mainstreaming). Przemocą ze względu na płeć może być teraz wszystko. Proszę przeczytać tzw. raport wyjaśniający do tej konwencji (to jest dokument oficjalny!). Chodzi także o ochronę interesów środowiska LGBT. Państwa-strony mają przeciwstawić się „społecznie skonstruowanym rolom, zachowaniom, działaniom i atrybutom, które społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn”. „Stereotypowy model roli kobiet i mężczyzn” przeciwstawiany jest modelom „niestereotypowym”, czyli „nienormatywnym” (przedstawiciele środowiska LGBT wiedzą, z czego się cieszyć),
    Podam jeden przykład i niech już każdy sam domyśla się, jak pojemny znaczeniowo jest ten postulat (a tego typu płynnych, nieprecyzyjnych sformułowań jest w konwencji dużo więcej).
    Artykuł 12 wspomnianej konwencji:
    "Strony podejmą działania niezbędne do promowania zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowania kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. W pełni zgadzam się z tym komentarzem. Dyskutowaliśmy m.in.o tym, na ile zasadne jest łączenie ubóstwa rodziny z przemocą? Czy nie ma tu miejsca błąd samopotwierdzającej się hipotezy? W końcu, jak zaczniemy prowadzić wywiad z tezą w tle (często formułowane przez badaczy pytania szczegółowe), to zawsze znajdziemy w wypowiedzi jakiś rodzaj przemocy.

      Usuń
    2. Tezy w tle konstrukcji pytań badawczych lub pytań do wywiadu to poważny mankament zaprojektowanych badań jakościowych, które w swej istocie nie mają charakteru weryfikacji.

      Usuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.