piątek, 24 kwietnia 2015

Zdolna młodzież opuszcza Polskę - studium przypadku












To zdumiewające, że tego samego dnia, kiedy czytałem wyniki najnowszej edycji badań bilansu kapitału ludzkiego Polskiej Agencji Rozwoju i Przedsiębiorczości oraz Uniwersytetu Jagiellońskiego, z której wynika, że już młodzież zawodowych szkół ponadgimnazjalnych myśli o wyjeździe z kraju jak tylko uzyska dyplom, dotarł do mnie listy wypromowanej kilka miesięcy temu doktor nauk społecznych w zakresie pedagogiki. Informuje mnie w nim o tym, że aplikuje właśnie o pracę w Wielkiej Brytanii.

To zdumiewające i smutne zarazem. Doświadczam kolejnej fali emigracji młodych osób ... za pracą, za godną pracą, za zgodną z kwalifikacjami możliwością realizowania własnych pasji, które mogłyby służyć naszemu społeczeństwu, a będą przydatne innemu. Z wspomnianych badań wynika, że bez względu na typ szkoły ponadgimnazjalnej planuje wyjazd z Polski od 32 do 45 proc. młodzieży. Najwięcej emigrantów szykuje się z województw opolskiego, podkarpackiego, lubuskiego i zachodniopomorskiego (co najmniej 40%!). Zamierzają wyjechać wykształceni budowlańcy, mechatronicy, mechanicy pojazdów samochodowych, technicy-informatyki, architektury, teleinformatyki. (szerzej: Dziennik Gazeta Prawna 2015 nr 78)

Pomyślałem, że w tym kontekście podzielę się losami wykształconej "mojej" doktor nauk społecznych, która ma za sobą ukończone studia na trzech różnych fakultetach i jeszcze stopień naukowy doktora, zna świetnie język angielski, bo ukończyła także studia w tym zakresie. Młoda doktor lepiej pisze po angielsku, niż po polsku. Uczy tego języka w jednym z liceów, ale... nie na pełnym etacie, bo przecież nie ma godzin.

Dla uniwersytetu powinna być wymarzoną kandydatką do pracy naukowo-badawczej i dydaktycznej, skoro studia mają być umiędzynarodowione, a więc i zajęcia powinny być prowadzone głównie w języku angielskim. Tuż po obronie napisała do mnie maila (mieszka bowiem daleko od Warszawy):

Zwracam się do Pana Profesora z prośbą o wskazanie mi osób, z którymi należałoby porozmawiać w sprawie mojego zatrudnienia na uczelni. Chciałabym rozpocząć prace nad zamysłem habilitacji. Poleciłem, ale - jak to w uczelniach państwowych - nie ma etatów. Tam, gdzie są prowadzone studia doktoranckie, komisje wydziałowe mają ogromny problem, jak wybrać spośród 20-30 absolwentów 3 lub 5 wypromowanych już "własnych" doktorów, by mieli etat adiunkta.

Pani doktor wysyła swoje cv do różnych uczelni. Po dwóch tygodniach pisze do mnie:

Otrzymam w tym roku medal Komisji Edukacji Narodowej, kończę wypełnianie formularza SYNABA, który jest konieczny, by móc odebrać z Akademii dyplom doktora. Chciałabym podjąć pracę w uczelni. Sadzę, że mogłabym dużo publikować po angielsku i dzięki temu katedra zyskałaby dużo punktów, tak jak było podczas studiów doktoranckich. Zdaję sobie sprawę, że trudno będzie mi zdobyć pracę na stanowisku adiunkta.

W mojej uczelni, instytucie etatów brak. Zachęcam, by zaglądała na stronę MNiSW, gdzie są publikowane oferty o konkursach na stanowiska naukowe i dydaktyczne. Odpowiada: Uzbroję się w cierpliwość. Postąpię tak, jak Pan Profesor radził.

Bez odzewu, bez szans. Po miesiącu otrzymuję kolejny list: Brakuje mi pracy naukowej i czuję niedosyt, że stoję w miejscu, dlatego chciałabym znać Pana Profesora zdanie na temat tego, czy mam szansę dostać się do pracy na uniwersytet za granicą (są oferty na Uniwersytecie w Madrycie i w Bremie).

Refleksyjna nauczycielka, pochłaniająca literaturę naukową, kiedy pisała swoją dysertację. To ciekawe, że będąc lektorką języka angielskiego (z czegoś musi żyć i realizować się w ramach swoich kwalifikacji) po 4 latach intensywnej pracy naukowej, zakończonych z wyróżnieniem studiach doktoranckich, odczuwa brak pracy naukowej.

Zachęcam panią doktor, by nie traciła czasu i może w tej sytuacji przetłumaczyła swój doktorat na język angielski. Mogłaby go wydać, gdyż problematyka była niezwykle interesująca nie tylko dla naszych czytelników, ale i dla naukowców poza granicami kraju. Pisze do mnie: "Szanowny Panie Profesorze, serdecznie dziękuję za Pana Profesora rady, będę się brać za tłumaczenie i poszukam wydawnictw." No tak, ale po co tłumaczyć, skoro i tak nie ma pracy na uczelni. Zapewne ta sytuacja obniżyła poczucie sensu takiej pracy.

Po miesiącu zajrzałem na stronę MNiSW z ofertami pracy (konkursami). Znalazłem trzy, które były zbieżne z kwalifikacjami "mojej" doktor. Wysłałem do niej list. Kolejna odpowiedź jest już bardziej optymistyczna. Napisała do mnie: "Serdecznie dziękuję za info, znalazłam również ofertę pracy na Uniwersytecie..... Poprosiłam moją koleżankę, która jest w tej uczelni doktorem na kierunku ........ , aby więcej dowiedziała się na temat tego konkursu. Czy zechciałby Pan Profesor przejrzeć warunki konkursu i napisać, co o tym sądzi, czy też jest on rozpisany pod osobę? Może mam szansę? Ta koleżanka napisała mi, że czasami konkurs wygrywa pracownik danej uczelni pomimo, że ktoś jest lepszy od niego. Jeszcze ciągle myślę nad dalszymi badaniami i pasują mi te prowadzone w USA na Uniwersytecie Stanforda (polityka oświatowa). Są moim zdaniem najlepsi na świecie, jeżeli chodzi o zakres globalny ich badań nad edukacją i jej uwarunkowaniami.

Przeczytałem warunki konkursu. Ewidentnie był rozpisany pod adiunkta, który nie uzyskał habilitacji i zamiast rotacji, proponuje mu się awans socjalny, czyli przejście na etat starszego wykładowcy. Moja doktor nie ma zatem żadnych szans. Czekamy na kolejne oferty. Po tygodniu otrzymuję kolejny list:

Szanowny Panie Profesorze, chciałam się zapytać, co Pan Profesor sądzi o możliwości składania dokumentów na stanowisko starszego wykładowcy na Politechnice .... (język angielski). Wymagany jest 8-letni staż pracy zawodowej. Ja wprawdzie pracowałam w prywatnej uczelni 5 lat na podstawie umowy o pracę, reszta to tylko umowy zlecenia. Byłam 4 lata na studiach doktoranckich dziennych. Znalazłam taki fragment ustawy i nie wiem, czy to można liczyć do stażu?

§ 17. 1. Przy ustalaniu okresów uprawniających do dodatku za staż pracy uwzględnia się:
1) zakończone okresy zatrudnienia;
2) inne okresy uwzględniane na podstawie przepisów odrębnych jako okresy, od których zależą uprawnienia pracownicze;
3) okres asystenckich studiów przygotowawczych, odbytych na podstawie przepisów dotyczących zasad i warunków tworzenia w szkołach wyższych asystenckich studiów przygotowawczych;
4) okresy pobytu za granicą wynikające ze skierowania udzielonego na podstawie przepisów o kierowaniu za granicę pracowników w celach naukowych, dydaktycznych i szkoleniowych.

Z kolei jest też konkurs na wykładowcę - 5 lat stażu pracy na uczelni, ale płacą tyle, co asystentowi, więc dużo mniej, jak w liceum. Z góry dziękuję za pomoc. Łączę wyrazy szacunku..."


Radzę, by spróbowała. Wysłała dokumenty na oba konkursy. Zbytecznie. Tydzień temu otrzymałem przedostatni list: Szanowny Panie Profesorze, czy mogłabym podać Pana Profesora maila oraz imię i nazwisko do ewentualnych referencji gdybym pomyślnie przeszła rekrutację na uniwersytecie w Wielkiej Brytanii?" OCZYWIŚCIE.

Wczoraj dotarł zaś kolejny e-mail, już ostatni z tej korespondencji: "Aplikuję na starszego wykładowcę, który ma szkolić nauczycieli ze szkół średnich w okolicach Canterbury i Londynu, by pomagać im w opracowywaniu programów kształcenia. Jestem zaskoczona, że są ze mną w kontakcie i podpowiadają, co mam robić. Może to nie jest praca wymarzona, ale chcę się nauczyć czegoś nowego, bo jest tam bardzo szeroki rynek możliwości pracy po doktoracie. Pewnie będę też składać aplikacje do innych uniwersytetów w Wielkiej Brytanii, bo warto."

W Polsce już nie warto.









18 komentarzy:

  1. Od akcesji Polski do Unii Europejskiej minie niebawem 11 lat, od tego okresu stanowimy zaplecze surowcowe i rezerwuar taniej siły roboczej dla cywilizowanych, rozwiniętych państw globu.Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele i racjonalnie rzecz ujmując nie sposób ich naprawić.Zaniedbania są kolosalne stąd młodzi uczeni i nie tylko oni emigrują.Racjonalny wybór, choć przykre jest to, iż ci młodzi ludzie nigdy nie wrócą do Rzeczypospolitej Polskiej, bo zwyczajnie polskie państwo, nie stworzyło im odpowiednich warunków do pracy i godnego życia.Właściwie Polska pogubiła się w procesie globalizacji i pozostanie niewiele znaczącym państwem, gdyż większość przemian przespaliśmy i resztę prześpimy.Świat przypomina pędzący pociąg TGV, który sukcesywnie zabiera pasażerów, ale Polska pozostała z bagażami rodzimej historii na dworcu i tam już pozostanie pogrążona w odmętach absurdu i narodowych idiotyzmów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uczciwie byłoby, żeby na studia doktoranckie uczelnia przyjmowała tylko tylu doktorantów, ile będzie miała etatów. A tak ma się wrażenie, że uczelnia ściąga do sisbie ludzi i zarabia na nich (połowa nie może przecież - oficjalnie! - dostać stypendium, więc pracuje za darmo), a potem się te wszystkie osoby, bez żadnego stażu pracy, zostawia samym sobie i werbuje kolejnych... W tej kwestii chyba za komuny było lepiej, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie podoba mi się postawa wielu, zwłaszcza młodych Polaków, którzy mówią: "Co ten kraj może mi dać? Jadę za granicę po kasę!". Nie samą kasą żyje człowiek, a zasadniczym pytaniem i troską Polaka powinno być: "Co ja mogę zrobić dla mojej Ojczyzny?". A zatem specjaliści powinni zostawać w kraju, a nie wyjeźdżać, bo cudzoziemcy oferują im więcej kasy. I co z tego? A co ze służbą rodakom? ALE zupełnie inną jest ta sytuacja, kiedy nie można pracy w zawodzie znaleźć w ogóle, a ten problem jest powszechny właśnie m.in. wśród naukowców, a szczególnie humanistów. I to dlatego kiedyś było lepiej, ponieważ nie zapraszano na studia doktoranckie "wszystkich, jak leci", tylko tych, których chciało się zatrudnić od razu jako asystentów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy demokracje i dlatego każdy pilnuje własnych spraw, a nie Ojczyzny, gdyż polskie państwo ma w głębokim poważaniu przeciętnego obywatela stąd sentymenty się skończyły.Liczy się pieniądz i poprawa bytu, to jest racjonalne podejście do życia i tyle.Uczmy się tego.

      Usuń
    2. Polskie państwo jest takie, jakie jego obywateli. Jeśli będą egoistami goniącymi za pieniędzmi, nie będzie lepiej. To właśnie świadczy o gigantycznym kryzysie wychowania, skoro taka jest atmosfera wzrastania dzieci. Niewychowane i niedouczone młode pokolenie to wstyd dla rodziców, którzy nie potrafią krytycznie ocenić tej nędzy moralnej, na jaką się obecnie przyzwala.

      Usuń
    3. Polskie państwo istnieje tylko formalnie, gdyż nie interesuje się losem, życiem swoich obywateli, a czasy realnego socjalizmu, tak powszechnie krytykowane minęły 26 lat temu, choć bez wątpienia starały się wyedukować i ucywilizować naród polski.Dzisiaj mamy swobodę, demokracje i nikogo nie obchodzi człowieczy los.Z nowym systemem społeczno-politycznym przyszła owa nędza moralna, elementarne braki w edukacji ogólnej i wychowaniu osobistym, ale najważniejsza jest pozorowana wolność i swoboda.Reszta jest bez znaczenia.Polska demokracja jest postępującą anarchią, która za 10-11 lat doprowadzi do upadku ten kraj.

      Usuń
    4. Chyba mówiąc "Polska" mamy na myśli zupełnie co innego. Wiele osób mówi chyba wyłącznie o władzy - władza nie dba o obywateli, o godziwy poziom życia itd. Ale, Kochani, kwestia wychowania i moralności to nie sprawa władzy, tylko rodziny (zwłaszcza rodziców). I tutaj nie można się już zasłaniać władzą ani żadnym systemem. Mamy w Polsce do czynienia z upadkiem moralności i jest to konsekwencja prywatnych, osobistych działań każdego z nas. Tchórzymy w życiu prywatnym, a potem tchórzymy przy okazji wyborów i stąd władza jest jaka jest, bo i jej wychować nie potrafimy. Pozwala sobie na dużo, bo i my pozwalamy sobie na codzień na różne drobne niegodziwości.

      Usuń
    5. To nie tak! Państwo polskie tworzy masy mechanizmów i działań niszczących jakiekolwiek pozytywne wychowanie bądź je uniemożliwiające. Często też mechanizmy niszczenia, od małego, jednostek najlepszych ... ;-)

      Usuń
    6. Polska rodzina jest patologiczna w swej istocie, gdyż gro osób w ogóle nie kwalifikuje się do życia w rodzinie, społeczeństwie itd.Dlatego jakiekolwiek wychowanie i prywatne decyzje mają tutaj drugorzędne znaczenie, co chyba jest zrozumiałe i nie wymaga komentarza.Żyjemy w polskim, neoliberalnym buszu, gdzie dominuje instynkt przetrwania i walki o byt.W takim buszu ewidentnie brakuje przyzwoitego wychowania, dobrych obyczajów i racjonalnych, konstruktywnych decyzji itp.Dlatego pytam, co się dzieje z polską, chłopską demokracją? Co się dzieje z naszą podobno katolicką Rzeczpospolitą Polską? Pytania są otwarte.Odpowiedzi nie znam.

      Usuń
  4. Konkursy na uczelniach to jest czysta fikcja!!!!!!!!!! Jak racjonalnie wytłumaczyć zatrudnianie nieuków, którzy wyłudzili stopień naukowy na Slowacji? wygrywają oni w cuglach konkursy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WOW. Chyba na teologii?

      Usuń
    2. nie tylko z teologii, z innych dziedzin również często "robi się" doktorat oraz habilitację na Słowacji, zwłaszcza z pedagogiki, a później Ci ludzie są naszymi dyrektorami instytutu i dziekanami, a nawet rektorami...

      Usuń
    3. Nie macie państwo racji. Najwięcej tytułów docenta na Słowacji uzyskali Polacy nie z pedagogiki, ale z pracy socjalnej i dydaktyk przedmiotowych. Istotnie dużo jest z teologii, a ostatnio nawet z nauk o polityce.

      Usuń
  5. Super wpis! Pokazuje jak bardzo w Polsce ludzie są niepotrzebni. Jak bardzo nie warto już o nic się starać, bo wszystko jest z góry zaplanowane, jak jakieś cholerne fatum. W tym kraju już nic nie warto!!! Taka jest prawda. Mnie rozśmiesza to, że na studia doktoranckie to już szukają chętnych na portalach ogłoszeniowych z pracą.... a potem śmiech mnie ogarnia jak czytam: możliwość uzyskania stypendium 1400zł netto... śmiech, potwarz, brak szacunku!!! Zamknąć szkoły prywatne, nie kształcić przez 10 lat nikogo... jest w Polsce wszystkich i wszystkiego za dużo... Nie ma tu pracy dla żadnej grupy wiekowej i zawodowej. A zagranicą jest praca... to jak to możliwe?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ilustracja na temat:
    https://www.facebook.com/samodzielnie/photos/a.1618645181709489.1073741828.1618642325043108/1618645308376143/?type=1

    OdpowiedzUsuń
  7. Wielu 'mlodych zdrajcow ojczyzny', ktorzy wyjezdzaja za granice, ma za soba miesiace lub nawet lata bezskutecznych prob wsparcia ojczyzny swoja wiedza, umiejetnosciami i doswiadczeniem. Prob bezskutecznych! Okazuje sie bowiem, ze ani uczelnie ani firmy nie chca ich pomocy! Mamy sie wiec poswiecic pracujac w supermarketach i jako sekretarki? Co komu przyniesie takie poswiecenie?

    OdpowiedzUsuń
  8. W czwartek przed przerwą majową otrzymałam wielce wzmacniający komunikat od swojego dyrektora: "D..., w przyszłym roku nie będę dla Ciebie miała godzin. Kogo mam zwolnić??? Przecież wiesz jak jest (kumoterstwo)". Tak wiem!!!! Tylko po co moi rodzice inwestowali przeze mnie przez lata??? po co zdobywałam kolejne stopnie awansu??? po co realizowałam projekty międzynarodowe wbrew woli koleżanek??? po co poświęcałam więcej czasu dzieciom i rodzicom swoich wychowanków aniżeli siostrzenicy??? po co kocham TEN KRAJ???
    Wiem to wszystko moja wina! A tak naprawdę moich przodków, którzy wychowali mnie w duchu służby, poświęcenia, moralności. I wciąż wierzyłam że już czas aby coś się zmieniło. Jak powiedziała mi kiedyś moja projektowa partnerka - Przestańcie się tłumaczyć. Przecież demokrację i wolność macie od 25 lat!!!
    Ale z czasem wszystko uchodzi...
    Już nie całkiem młoda nauczycielka przedszkola...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Demokrację i wolność będziemy mieli dokładnie 26 lat, od 4 czerwca bieżącego 2015 r.To przykre, co pisze anonimowy, gdyż demokracja poza pluralizmem, wolnością obywatelską ma również swoje mniej przyjazne oblicze, w postaci elementów anarchizujących, wykluczających, pauperyzujących gro jednostek, grup, warstw społecznych itd.Można powiedzieć, iż neoliberalny kapitalizm żąda ofiar systemowych.Liczy się tylko zysk, a nie człowiek i jego dokonania, wkład, wypracowana pozycja społeczna itp.Będąc teologiem z wykształcenia uważam, że przyszłością rodzaju ludzkiego będzie demokratyczny socjalizm, a który przywróci społeczną sprawiedliwość, równość i braterstwo między ludźmi.I nie jest to klasyczna utopia.

      Usuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.