środa, 4 marca 2015

List Otwarty do Prezydenta RP w związku z nowelizacją ustawy o systemie oświaty


Zamieszczam List Otwarty pana Zbigniewa Młynarskiego do Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Tekst ten został przesłany także do mnie celem upowszechnienia jego treści. W związku z tym, że dotyczy on nowelizowanej Ustawy o systemie oświaty i in. ustaw, udostępniam go czytelnikom. W Kancelarii Prezydenta czeka na podpis ustawa o systemie oświaty. Znowelizowaniu uległy w niej m.in. kwestie oceniania uczniów i egzaminów zewnętrznych.


Szanowny Panie Prezydencie
Niech mi będzie wolno uprzejmie zwrócić się do Pana z wnioskiem o rozważenie zawetowania ustawy z dnia 20 lutego 2015, o zmianie ustawy o systemie o oświaty i niektórych ustaw. Według danych KG Policji w roku 2013 samobójstwo popełniło 459 osób w wieku 10-19 lat. Prof. Maria Jarosz podaje, że prób samobójczych jest dziesięć razy więcej, niż samobójstw. Jeśli ocena podana przez Panią prof. jest trafna, to w 2013 roku próby samobójcze podjęło około pięć tysięcy młodych ludzi. Kilka osób dziennie. Te liczby porażają.

Wiadomo, że do próby samobójczej może dojść z wielu powodów. Wśród nich są z pewnością takie, na które Państwo nie ma wpływu. Wiadomo też, że zwykle nie istnieje jedna przyczyna targnięcia się na życie, lecz ich niekorzystny zbieg. Na pewno silny wpływ na każde na samobójstwo młodego człowieka ma także jego sytuacja szkolna. Nie wiadomo w jakim stopniu przyczyniła się ona do tych 459 -ciu samobójstw. Z danych KG Policji wynika jednak, że w 27 -miu przypadkach, główną przyczyną samobójstw były trudności szkolne.

W artykule z dnia 2012-04-24 opublikowanym na stronach internetowych Gazety Krakowskiej zatytułowanym "Pochowano ucznia, który popełnił samobójstwo" można przeczytać wypowiedź koleżanek tego ucznia z klasy. "Miał problemy z pracownią ekonomiczną. Nauczycielka tego przedmiotu jest bardzo ambitna, chce mieć stuprocentową zdawalność na egzaminie zawodowym, dlatego uwzięła się na Pawła - twierdzi jedna z uczennic. - Nie chciał wycofać deklaracji o przystąpieniu do egzaminu, dlatego dała mu jedynkę, żeby w ogóle nie miał możliwości zdawania - dodaje kolejna uczennica. Pozostali kiwają głowami. "

Dlaczego dochodzi w Polsce do tylu samobójczych śmierci młodych ludzi? Z pewnością w związku z wprowadzaniem ustawy regulującej funkcjonowanie systemu oświaty ważne może być sprawdzenie, czy proponowane przepisy uwzględniają zagrożenie samobójstwami uczniów, a zwłaszcza czy nie wywołają zdarzeń doprowadzających uczniów do targnięcia się na życie.

Art. 44c. 2. ustawy, stanowi, że nauczyciel jest obowiązany dostosować wymagania edukacyjne, o których mowa w art. 44b ust. 8 pkt 1, do indywidualnych potrzeb rozwojowych i edukacyjnych oraz możliwości psychofizycznych ucznia, w przypadkach określonych w przepisach wydanych na podstawie art. 44zb. Przez wymagania edukacyjne w pedagogice rozumie się osiągnięcia ucznia oczekiwane przez nauczyciela. Poprzez powołanie art. 44b ust. 1 pkt. 8 ustawodawca poinformował, że przedmiotem dostosowania mają być wymagania edukacyjne wynikające z tzw. podstawy programowej.

W języku polskim słowo dostosować oznacza, zmienić coś tak, żeby pasowało do czegoś. Zatem wolą ustawodawcy było nałożenie na nauczyciela obowiązku zmienienia wymagań wynikających z podstawy programowej w taki sposób, żeby pasowały do potrzeb określonego ucznia. Cel takiego dostosowania jest oczywisty. Uczeń rozwija się prawidłowo tylko wtedy, gdy stawia się mu odpowiednie wymagania, ani za niskie, ani za wysokie. W tracącej właśnie moc ministerialnej wykładni opisywanego przepisu (pismo MENiS nr DKOS-620-47/03/RP z dnia 30 maja 2003) napisano, że wymagania edukacyjne należy ustalić na takim poziomie, żeby uczeń mógł im sprostać i by skłaniały go do odpowiedniego wysiłku oraz zapewniały mu otrzymywanie ocen motywujących do wytężonej pracy, wykorzystując w tym celu pełną skalę ocen. Wymagania te powinny zapewniać realizację celów edukacyjnych wynikających z podstawy programowej w takim stopniu, w jakim jest to możliwe z uwagi na występujące u ucznia trudności w uczeniu się. Podstawa programowa przewiduje, że uczeń szkoły podstawowej powinien sprawnie czytać teksty zarówno głośno jak i cicho.

Tymczasem wiadomo, że u ucznia z nasiloną dysleksją rozwojową występującą łącznie z ADHD, w odróżnieniu od uczniów z dysleksją umiarkowaną, umiejętność czytania i pisania pojawia się najwcześniej w drugiej klasie gimnazjum. Zatem wymaganie wynikające z podstawy programowej, przewidujące opanowanie sprawnego czytania musi być pominięte. Uczeń nie umiejący czytać ani pisać jest w stanie przerobić w szkole podstawowej jedynie niewielką część materiału, ponieważ jest on w większości oparty na wykorzystaniu słowa pisanego jako nośnika informacji.

Jaką część materiału jest zatem z stanie przerobić w szkole podstawowej uczeń z nasilonymi specyficznymi trudnościami w uczeniu się ? Z danych publikowanych przez CKE wynika, że 20% uczniów uzyskuje na sprawdzianie w VI klasie szkoły podstawowej wynik niższy niż 20%. Z tych danych wynika, że uczeń szkoły podstawowej dotknięty nasilonymi trudnościami w uczeniu się prawdopodobnie jest w stanie przerobić nie więcej, niż 20-30% materiału szkolnego. Pozostałej części po prostu nie przerabia, bo nie ma takiej fizycznej możliwości.

Z przepisów Art. 44q. 1. pkt. 2) opisywanej ustawy wynika, że uczeń może ukończyć szkołę podstawową jeżeli w VI - tej klasie przystąpi do sprawdzianu. Art. 44zs. ustawy stanowi, że sprawdzian i egzamin gimnazjalny są przeprowadzane na podstawie wymagań określonych w podstawie programowej kształcenia ogólnego oraz sprawdzają, w jakim stopniu uczeń lub słuchacz spełnia te wymagania. Na mocy tego przepisu uczeń szkoły podstawowej dotknięty nasilonymi trudnościami w uczeniu otrzymuje więc na sprawdzianie pytania i zadania z materiału, którego nie przerabiał w szkole. Jest zatem dyskryminowany w stosunku do pozostałych uczniów, którzy otrzymują wyłącznie pytania i zadania z materiału przerabianego przez nich w szkole.

Przepis Art. 44zs ustawy z dnia 20 lutego 2015 o zmianie ustawy o systemie oświaty i niektórych ustaw jest zatem niezgodny z przepisem Art. 32.2 Konstytucji RP. Analogicznie niezgodne z Art. 32.2 Konstytucji RP są Art. 44zzb i Art. 44zzzb opisywanej ustawy. Jednak sama niezgodność wskazanych przepisów w Konstytucją nie jest najważniejszą wadą opisywanej ustawy. Dyskryminowanie uczniów oczywiście nie powinno mieć miejsca, jednak nie wydaje się, żeby w tym zjawisku tkwiła przyczyna samobójstw. Problem raczej leży gdzie indziej.

Art. 44b. 5. pkt 4) ustawy stanowi, że ocenianie osiągnięć edukacyjnych ucznia ma m.in. na celu motywowanie ucznia do dalszych postępów w nauce. Oznacza to, że ustawodawca wprowadził w polskiej szkole system oceniania uczniów nazywany w pedagogice ocenianiem wspierającym lub wspomagającym. Ma ono na celu monitorowanie rozwoju ucznia i jego wspomaganie. W takim systemie ocena nie jest miarą wiedzy ucznia lecz sygnałem, jaki przekazuje mu nauczyciel, żeby skłaniać go do wysiłku. Najczęściej uczniowie mający trudności z nauką i związanym z tym niskim poczuciem wartości w własnej, otrzymują oceny wysokie. Uczniowie ci są wrażliwi głównie na bodźce pozytywne. Uczniowie najzdolniejsi, którzy zdają sobie sprawę z przewagi nad innymi, otrzymują najczęściej oceny niskie, bowiem tylko takie działają na nich mobilizująco. Ocenianie wspierające zapewnia, że uczniowie zdobywają możliwie największą wiedzę. Jednak oceny uzyskane przez poszczególnych uczniów nie są ze sobą porównywalne. Nie niosą informacji o tym, ile umie dany uczeń w porównaniu z innymi. Dla uzyskania porównania wiedzy posiadanej przez poszczególnych uczniów trzeba zastosować inny system oceniania, nazywany w pedagogice sumacyjnym.

Oprócz wprowadzonego przepisem Art. 44b.5.pkt 4) systemu oceniania wspierającego, opisywana ustawa wprowadza przepisami Art. 44e. do 44o system wewnątrzszkolnego oceniania sumacyjnego. Jednak oceny wystawione danemu uczniowi w ramach oceniania wspierającego nie nadają się do porównywania wiedzy posiadanej przez poszczególnych uczniów. Ocen wystawionych uczniom w ramach oceniania wspierającego nie da się wykorzystać w ocenianiu sumacyjnym. Czy w danej szkole mogą istnieć dwa wewnątrzszkolne systemy oceniania? Raczej nie. Zatem przepisy Art. 44e do Art.44o wykluczają się z przepisami Art. 44b.5.pkt 4). Jeden z nich jest przepisem martwym.

Przepisy m. in. Art. 44q.1. nakładają na ucznia obowiązek przystąpienia do sprawdzianów i egzaminów zewnętrznych. System sprawdzianów i egzaminów zewnętrznych jest systemem oceniania sumacyjnego. W polskiej edukacji występują zatem dwa systemy oceniania sumacyjnego. Pierwszy jest systemem wewnątrzszkolnym i jest realizowany przez nauczycieli. Drugi jest systemem zewnętrznym i jest realizowany przez Okręgowe Komisje Egzaminacyjne. Wyniki uzyskiwane ze sprawdzianów i egzaminów zewnętrznych pokazują poziom wiedzy posiadany przez uczniów. Pokazują też, czy prawidłowe było ocenianie sumacyjne realizowane przez nauczycieli.

Publikowane prze CKE wyniki sprawdzianu dla szóstoklasistów pokazują, że 20 % uczniów okazało się wiedzą na poziomie zaledwie 20%. Te 20% uczniów wcześniej musiało otrzymać promocję do klas V i VI. Na forum http://www.45minut.pl/forum/topics28/zmiany-w-ustawie-o-systemie-oswiaty-vt14062.htm użytkowniczka malgala, będąca nauczycielką, napisała "Jeżeli promuje ucznia, który opanował zaledwie 10% wymagań podstawy programowej, to przede wszystkim ośmieszy siebie."

Warto zbadać, jak postępują nauczyciele, żeby uniknąć opisywanego ośmieszenia się lub dla zaspokojenia określonych ambicji. Z wypowiedzi nauczycieli na powołanym forum wynika, że nie stosują się do obowiązku dostosowania wymagań, lecz uwzględniają przede wszystkim przepisy m.in. Art. 44zs (aktualnie obowiązujące podobnym brzmieniu) i wymagają od uczniów z nasilonymi trudnościami w uczeniu się pełnej wiedzy określonej podstawą programową. Stawianie uczniowi wymagań, którym nie ma szans sprostać dewastuje jego edukację.

Skoro nauczyciel wymaga od ucznia określonej wiedzy, uczeń rozumie, że powinien ją posiadać. Jednak wie, że jej nie posiada. Czuje się gorszy od innych, którzy nie mają problemów z jej opanowaniem. Wymagania te są stawiane na forum klasy. Uczeń jest przez to ośmieszany i szykanowany. Według psychologów taki sposób postępowania kwalifikuje się do uznania za terror psychiczny, jedną z najbardziej zdradliwych form maltretowania. To niewątpliwie w tym ciągłym ośmieszaniu i szykanowaniu uczniów tkwi przyczyna wielu samobójstw. Jacek Kuroń mówił, że dyslektyk woli iść do więzienia, niż chodzić do szkoły. Jednak, gdy Jacek Kuroń chodził do szkoły nie było jeszcze sprawdzianów i egzaminów zewnętrznych weryfikujących oceny wystawiane przez nauczycieli. Obecnie szkoła jest dla uczniów z nasiloną dysleksją czymś gorszym, niż więzienie. Czym? Gułagiem? Nic tylko się powiesić. Tak właśnie uczyniło w 2013 - 27 uczniów, a może nawet więcej. Trzeba chyba to zbadać.

Z pewnością nasuwa się pytanie dlaczego Rząd RP, Sejm i Senat, gotują uczniom los porównywalny z losem uwięzionych w gułagu? oraz pytanie, jak wprowadzają w życie te okrutne działania? Na to drugie pytanie, jak sądzę, może odpowiedzieć każdy, kto rozważy, jakie skutki wywołują obowiązujące przepisy prawa oświatowego. Dręczenie uczniów jest skutkiem wprowadzenia sprawdzianów i egzaminów zewnętrznych oraz jednoczesnego zachowania wewnątrzszkolnych systemów oceniania sumacyjnego. Nie było by masowego represjonowania uczniów, gdyby postąpiono podobnie jak w Anglii, gdzie wraz z wprowadzeniem egzaminów zewnętrznych, zlikwidowano pojęcie promocji z klasy do klasy i drugoroczności.

Skala represjonowania w szkołach tysięcy młodych Polek i Polaków jest porażająca. Nie da się jej porównać z niegdysiejszym represjonowaniem robotników czy księży, ani represjami stanu wojennego. W tamtych przypadkach nie doprowadzano do samobójstwa tysięcy osób. Chyba obecnie młodzi ludzie czekają na zaktualizowaną formę KOR - u, czy ROPCiA.

Prawdopodobnie wiele istnień ludzkich zostało uratowanych, ponieważ nauczyciel uwzględnił opisywaną wykładnię MENiS i "odpuścił" uczniowi. Jeśli ustawa w jej obecnym brzemieniu wejdzie w życie nie będzie już można uwzględniać tej wykładni, bo nie dotyczy ona przepisu w randze ustawy. Należy więc się obawiać dramatycznego wzrostu liczby samobójstw wśród uczniów.

Może też należy zbadać, ile osób spośród liczby 8579, które w 2013 roku dokonały zamachu samobójczego, należy do takich, którym szkoły zdegradowały psychikę. Na przygotowanie racjonalnego projektu rząd miał 18 miesięcy. Prawdopodobnie z uwagi na zakres materii należało przygotować projekty kilku ustaw. Prawdopodobnie rację miał Pan Senator Jan Maria Jackowski, który ostro krytykował ustawę. Ważna też jest uwaga Pana Posła Artura Ostrowskiego, który nazwał projekt opisywanej ustawy "potworem legislacyjnym".

Wydaje się, że problemy poruszane w mojej prośbie powinny stać się przedmiotem debaty publicznej, toczonej także w wymiarze europejskim. Być może pewnym wzorem powinny być działania KG Policji, które doprowadziły do znaczącego zmniejszenia liczby wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym. Być może sprawą powinna się zająć Policja wraz z Rzecznikami Praw Obywatelskich i Praw Dziecka. Na pewno opisywane zdarzenia powinny być przedmiotem analiz w Prokuraturze Generalnej RP. Obecnie, gdy uczeń przedkłada prokuratorowi obdukcję wykonaną przez psychiatrę z uprawnieniami lekarza sądowego, stwierdzającą, że dany nauczyciel spowodował i niego ciężki rozstrój zdrowia w postaci urazu psychicznego, prokurator odpowiada, że go to nie interesuje. Prokurator czeka na samobójstwo, a tak chyba być nie powinno.

Z tych powodów odpis mojej prośby przesyłam do wielu osób i instytucji, w tym do Europosłów, sygnatariuszy deklaracji PE dotyczącej praw dyslektyków.
Z poważaniem Zbigniew Młynarski


Moim zdaniem, treść niniejszego pisma jest oparta na kazusach, a nie na argumentach o ogólnym charakterze. Wprawdzie problem samobójstw jest tutaj jedną ze zmiennych zależnych, a więc wskazania na nie jako skutek niewłaściwych rozwiązań prawnych i zarazem pracy pedagogicznej nauczycieli, ale te dramatyczne zdarzenia mają jednak charakter wieloczynnikowy. Formułowanie tak uogólnionych tez jakoby w szkołach polskich tysiące uczniów było "represjonowanych" wymagałoby jednak rzeczowego uargumentowania. Może Państwo macie inne zdanie na ten temat?

5 komentarzy:

  1. Ludzie, zwłaszcza młodzi, popełniają samobójstwa z różnych powodów (zawiedziona miłość, utrata pracy, depresja, nieuleczalna choroba, samotność, skutki środków odurzających etc.), ale zdecydowana większość ludzi dotkniętych tymi samymi problemami samobójstwa nie(!) popełnia. Przyczyna leży więc również w samych samobójcach!!! Czasem zewnętrzne przyczyny są tylko pretekstem albo ostatnim bodźcem - to nie w ocenianiu, nierówności, miłości, konkurencji tkwi problem, a wszystkich potencjalnych(!)źródeł samobójstw i tak się nie da zlikwidować ... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. a może tak , zastanowić się , kto w Polsce zostaje nauczycielem , jak wygląda rekrutacja ? porównać np. z Finlandią ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może anonimowy nauczy się, jak stawiać znaki przestankowe, zanim cokolwiek napisze. Poza tym, droga wolna, każdy może skończyć studia i podjąć pracę w szkole, powodzenia! Tyle że takiego nauczyciela jak anonimowy, nawet po kilku fakultetach bym nie chciał w placówce.
      A przy okazji, jak się ma jakiś pogląd na cokolwiek, to trzeba go uzasadnić.

      Usuń
  3. Trudno się na tym listem nie zastanowić. Trudno nie mieć wrażenia o chaosie i uproszczeniach w nim panujących, mimo ogólnej czytelności. Odniosę się do wybranego wątku. Trudno nie zauważyć skojarzeń Autora listu na kontinuum: << Gułag - trudności w szkole - samobójstwo >> Moim zdaniem Autor nieco zbyt płynnie powiązał kategorię "trudności w szkole" jako przyczyny samobójstw z interpretacji akt policyjnych (27 przypadków) ze specyficznymi "trudnościami w uczeniu" się czyli dysleksją rozwojową. Mam wrażenie, że Autor listu traktuje te kategorie zamiennie a przynajmniej nierozłącznie. Cyt: "obecnie szkoła jest dla uczniów z nasiloną dysleksją czymś gorszym, niż więzienie. Czym? Gułagiem? Nic tylko się powiesić. Tak właśnie uczyniło w 2013 - 27 uczniów, a może nawet więcej. Trzeba chyba to zbadać." Zgadzam się z ostatnim zdaniem o potrzebie zbadania problemu realiów życia w szkole dzieci z nasiloną dysleksją. Nie mogę wykluczyć, że Autor listu pisząc o dysleksji miał na myśli sytuacje poważniejsze, jak specjalne potrzeby edukacyjne, związane np. z zaburzeniami psychiatrycznymi, a nie specyficzne trudności. Sytuacja samobójstw dzieci i młodzieży jest z pewnością niepokojąca. Zgadzam się.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podzielam uwagi Pana Profesora. Jestem nauczycielem w jednym z Censtów Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego. Mamy technika i szkołę zawodową. W tym roku co trzeci uczeń klasy pierwszej przyszedł do nas z orzeczeniem poradni o dysfunkcjach. Na 850 uczniów przypada 2 pedagogów i psycholog/ztym, że tak na prawdę to jeden z pedagogów jest już emerytem i niewiele pomaga-a raczej przeszkadza. Klasy mamy wielozawodowe, stąd też liczne-do 43 uczniów, bo miasto ogranicza otworzenie oddziałów, choć trwa program "Stawiamy na zawodowców". W zeszłym roku prowadziłam zajęcia korekcyjne w ramach zajęć dodatkowych-ponieważ mam dodatkowe kwalifikacje, na które z klas pierwszych zakwalifikowano 68 osób. Jak to ogarnąć? Oczywiście uwzględnia się dostosowanie wymagań do dysfunkcji ucznia, ale nie ma czasu na pracę z nim, więc to wszystko mija się z celem. W tym roku zajęłam się tylko jednym przypadkiem-dość ciężkim, ale ponieważ jestem jedyną osobą w jego życiu, która okazuje mu zainteresowanie, to przychodzi na zajęcia. Mogę mu poswięcić jedynie 1 godz. tygodniowo-ograniczenie etatu. Uważam, że dopóki nie przestanie się oszczędzać na edukacji, tj. sposobie jej organizacji/bo nauczyciele wykwalifikowani i inna kadra jest/, to marnie skończymy. Spore fundusze topione są w projektach, na których zarabiają firmy szkoleniowe. Pieniądze wydawane są na marne broszury i plakaty oraz ulotki wydawane w tonach, a w szkole brak środków na zakup papieru do drukarki i ksero. Można wiele tu wymieniać-każdy kto pracuje ten wie jak to wygląda. Nie ma więc co straszyć prezydenta samobójstwami młodzieży i badaniami frustracji, tylko dopuścić w edukacji do głosu osoby kompetentne i pozwolić działać. Wszystko opiera się o kasę. Tam gdzie są pieniądze i dobrze wydawane na edukację/wystarczy przyjrzeć się innym krajom/, tam są efekty. Inaczej obserwujemy pozorne działania i marnowanie pieniędzy i sił podatników, a to jest grzech "wołający o pomstę do nieba"

    OdpowiedzUsuń