środa, 25 lutego 2015

Komitet Nauk Pedagogicznych PAN o edukacji i pedagogice specjalnej w Polsce


Z bolesnym gardłem dotarłem do Warszawy na pierwsze w tym roku posiedzenie Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN. Przybyli na nie prawie wszyscy członkowie Komitetu, by rozmawiać o związkach pedagogiki specjalnej z codziennym światem życia osób dotkniętych przez los. Wprowadzenia dokonała prof. zw. dr hab. Iwona Chrzanowska - w KNP PAN przewodnicząca zespołu problemowego tej subdyscypliny nauk pedagogicznych, która dokonała niezwykle interesującej analizy sytuacji osób niepełnosprawnych i roli środowiska naukowego we wspomaganiu ich w godnym życiu.

Diagnoza sytuacji osób niepełnosprawnych w Polsce stała się punktem wyjścia do ukazania ich problemów oraz ewoluujących od ponad dwóch wieków zmian prawnych, coraz lepszym diagnozowaniu czynników, barier oraz rozwiązań instytucjonalnych na rzecz ich inkluzji społecznej. Jak się okazuje, w zależności od przyjętego kryterium analizy danych statystycznych: biologicznego lub prawnego wielkość populacji osób z niepełnosprawnością szacuje się między 13,75% - 23,35% Polaków.

Profesor przypomniała wyniki sondażu OBOP o panujących w naszym społeczeństwie stereotypach i uprzedzeniach wobec osób niepełnosprawnych. Na pytanie, z kim kojarzy się taka osoba, odpowiadano: z osobą niepełnosprawną (49%), inwalidą (16%), kaleką (13%), ale także: kimś sprawnym inaczej (10%), nieszczęśliwym człowiekiem (4%) czy biedakiem, nieborakiem (3%). W toku minionego stulecia udało się przejść od negatywnego postrzegania i izolowania osób niepełnosprawnych do coraz szerszego włączania ich do codziennego życia, by mogły być jak najbardziej samodzielne, niezależne od innych, ale i były przyjmowane w społeczeństwie jako równoprawne istoty ludzkie.

O ile jeszcze w połowie lat 90. XX w. panowały w społeczeństwie stereotypy na temat tych osób, których nieszczęście uzasadniano "karą za grzechy", "patologią w rodzinie" czy lokowano je w rodzinach wielodzietnych. Jak mówiła prof. I. Chrzanowska - osoby z niepełnosprawnością intelektualną są postrzegane i identyfikowane jako osoby słabe, bezradne, zależne, pozbawione szans, normalnych przeżyć i potrzeb; osoby z niepełnosprawnością narządu ruchu jako niezaradne, zależne od innych, cierpiące, niedołężne, zdeformowane; osoby niewidome jako posiadające mniejszą potrzebę kontaktów z innymi, niewielką potrzebę dokonywania zmiany, zdobywania nowych doświadczeń i podejmowania działań, gdyż cechuje je brak wiary w siebie, bierność, wzmożony samokrytycyzm, ale również czujność, spokój, cierpliwość, wyobraźnia, wrażliwość zmysłów i wrażliwość emocjonalna., itd. O każdej grupie osób z określoną niepełnosprawnością mówi się najczęściej jako pozbawionej szans na pełnię życia.

Tymczasem z każdym rokiem odkrywamy ową pełnię wyraźniej właśnie u takich osób dzięki temu, że ktoś podał im rękę, zwrócił na nie uwagę jako pełnoprawne istoty ludzkie. Na szczęście udaje się coraz lepiej walczyć z tak nieuzasadnioną ich stygmatyzacją, która jest najczęściej pochodną braku u kogoś kultury osobistej, niewłaściwej edukacji. Od ponad 20 lat wszystkie rządy III RP wprowadzały takie normy prawne i sprzyjały rozwiązaniom, które nie tylko wspomagały osoby niepełnosprawne w ich wyjściu z cienia, ale i pozwalały wreszcie dostrzec CZŁOWIEKA w każdym, bez względu na jego szczególne przymioty.

To prawda, że nadal jeszcze są wysokie wskaźniki osób dorosłych preferujących postawy izolacyjne i odrzucające dzieci niepełnosprawne w klasie integracyjnej (od 37,5% do 88%), a w klasach ogólnodostępnych ponad 60% wobec uczniów niepełnosprawnych intelektualnie. Mamy jednak intensywnie prowadzone kształcenie kadr pedagogicznych w zakresie pedagogiki specjalnej. Od początku rozwoju naukowego pedagogiki specjalnej w Polsce ,który jest datowany na rok 1922 - powstanie Państwowego Instytutu Pedagogiki Specjalnej w Warszawie - do dzisiaj mamy wzrost kadry samodzielnych pracowników naukowych o ponad 600%,
doktorów habilitowanych o ponad 1500% a profesorów o ponad 250%. O ile bowiem od 1922 r. do 1990 było tylko 7 profesorów i 3 doktorów habilitowanych w zakresie tej specjalistycznej wiedzy naukowej, o tyle - jak wyliczyła prof. I. Chrzanowska - z tą nauką nominalnie związanych w latach 1991-2011: 9 profesorów i 3 doktorów habilitowanych, zaś w ostatnich 3 latach OPI odnotowuje 9 profesorów i 13 doktorów habilitowanych.

Tym samym prowadzone jest w 28 jednostkach akademickich kształcenie kadr z pedagogiki specjalnej w bardzo różnych specjalnościach, przy czym największy udział ma tu Akademia Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, Wydział Pedagogiki i Psychologii UMCS w Lublinie, Wydział Studiów Edukacyjnych UAM w Poznaniu, Wydział Nauk Pedagogicznych Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN w Krakowie, Instytut Pedagogiki Specjalnej Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu i Wydział Nauk Pedagogicznych UMK w Toruniu.

Przygotowanie kadr do edukacji inkluzyjnej oraz ustawiczne doskonalenie prawa (m.in. ustawy o rehabilitacji społecznej i zawodowej, ustawy o systemie oświaty) sprawiło, że zmienia się sytuacja dzieci niepełnosprawnych w ich codziennym świecie życia. Od 1990 r. do 2011 wzrosła liczba uczniów niepełnosprawnych w szkolnictwie ogólnodostępnym w systemie integracyjnym z 2 tys, do 14 tys. a niemalże czterokrotnie zmniejszyła się liczba dzieci niepełnosprawnych objętych edukacją w szkolnictwie specjalnym z 84 tys. do 23 tys. Z każdym rokiem wzrasta liczba dzieci i młodzieży niepełnosprawnej na kończących edukację na poziomie maturalnym (7,7%) i wyższym (7,7%). Nadal jednak idea integracji i włączania w wymiarze edukacyjnym osób niepełnosprawnych jest niezadowalająca. Wykształcenie wyższe ma co 5 osoba sprawna i co 13 niepełnosprawna, zaś wykształcenie średnie - co 2 osoba sprawna a co 3 niepełnosprawna.

Prof. I. Chrzanowska dzieliła się niepokojącymi wynikami diagnoz w środowisku nauczycieli szkół powszechnych, w świetle których okazuje się, że 85% nauczycieli, gdyby mogło decydować nie przyjęłoby do swojej klasy ucznia z niepełnosprawnością, a 66% nauczycieli szkół ogólnodostępnych nie chce pracować w żadnej formie kształcenia, w której są uczniowie niepełnosprawni. Całość prezentacji poznańskiej profesor pedagogiki specjalnej, której nie jestem tu w stanie streścić, wywołała niezwykle interesującą dyskusję. Profesorowie zwrócili uwagę na następujące kwestie:

1. Może czas najwyższy zmienić język, a więc i kulturę, które fetyszyzują niepełnosprawność, zamiast skupić się na dominującej u każdej osoby kompetencji, na tym, co jest jej najsilniejszą stroną. Może zatem czas zmienić paradygmat myślenia i konstruowania zgodnie z nim rzeczywistości (prof. Marek Konopczyński, prof. Kazimierz Przyszczypkowski);

2. Konieczna jest zmiana podejścia do dziecka niepełnosprawnego, bowiem realizowane przez prof. Edytę Gruszczyk-Kolczyńską badania wśród dzieci o różnych typach i głębi niepełnosprawności można odczytać i wzmacniać ich radość życia oraz mikrosukcesów dzięki tworzeniu im odpowiedniego środowiska, zajęć;

3. Nie powinniśmy koncentrować się na danych statystycznych, gdyż te są często wynikiem odpowiednio konstruowanych narzędzi przy dużej trudności zachowania zasady intersubiektywnej komunikowalności, ale nie ulega wątpliwości, że powinniśmy zatroszczyć się o solidne badania ilościowe, reprezentatywne dla tych środowisk i osób z niepełnosprawnością. Nie można bowiem uciekać w ckliwe, swobodne narracje kilku czy kilkunastu przypadków, bez konsekwentnego i metodologicznie uzasadnionego projektu badawczego, by na tej podstawie wyciągać jakiekolwiek wnioski czy zmieniać prawo. Pedagogice specjalnej potrzebna jest wewnętrzna samokrytyka, większa troska o rzetelność badań. Konieczne jest też wyjście z własnej enklawy na rzecz większej integracji z pedagogami w szerokim tego słowa znaczeniu. (prof. Dorota Klus-Stańska);

4. Refleksja o problemach współczesnej pedagogiki specjalnej jest niezwykle wzbogacająca pedagogów. To prawda, że terminologia, kategorie pojęciowe, typologie są nieostre, ale powinniśmy koncentrować się w swoich badaniach i służbie społecznej na kondycji człowieka. Nie możemy ulegać wdrukowywanej młodym pokoleniom, ale i osobom dorosłym wartościom mierzonym jedynie ich sukcesami, dbałością o sprawność fizyczną, piękno, gdyż nie są to jedyne wyznaczniki człowieczeństwa. Mamy do czynienia z globalizacją obojętności, z tendencją do sankcjonowania jedynie człowieka sukcesu, niewrażliwego na drugiego, myślącego tylko o sobie.

Tymczasem pedagogika specjalna uświadamia nam ukryty wymiar życia każdego człowieka, na który składa się także jego ból, cierpienie, samotność. Czas najwyższy dostrzegać ludzi żyjących na obrzeżach życia definiowanego jedynie w kategoriach pomyślności. Naszą cząstką są także niepowodzenia, straty, a zdarza się, że bycie ofiarami niezawinionego losu. Od pedagogów specjalnych powinniśmy uczyć się wrażliwości na drugiego człowieka, budować kulturę uczuć, wrażliwości społecznej (prof. Irena Wojnar);

5. Warto zastanowić się nad tym, czy pedagogika specjalna ma rzeczywiście sama dociekać podstaw do bycia subdyscypliną wyodrębniającą się w naukach pedagogicznych? (prof. Stanisław Palka);

6. Dzięki pedagogice specjalnej poszerzyła się nasza świadomość o życiu osób, którym przypisujemy kategorię INNI. Musimy rozwiązywać ich problemy koncentrując się na rozwiązaniach pozytywnych, walczyć ze stygmatyzacją (prof. Jerzy Nikitorowicz);

7. Nie przywiązujmy wagi do potocznych określeń o pejoratywnym znaczeniu na temat osób niepełnosprawnych, gdyż nie są one pochodną np. nauki społecznej Kościoła Katolickiego, tylko braku lub niskiego poziomu inkulturacji u części osób (ks. prof. Marian Nowak);

8. Pedagodzy specjalni powinni silniej integrować swoją wiedzę i modele badań z tymi, jakie rozwijają się w świecie, w krajach o znacznie wyższej kulturze humanistycznej troski o każdego człowieka (prof. Jerzy Stochmiałek).

Niewątpliwie potrzebna była debata na powyższe tematy, skupienie się na kluczowych dla teorii, badań i praktyki pedagogiki specjalnej. Sam poczułem się osobą niepełnosprawną na skutek rozwijającej się choroby. Ufam, że będę w stanie kontynuować wpisy.

Pragnę zarazem poinformować, że w druku w Oficynie Wydawniczej "Impuls" jest najnowsza książka prof. Iwony Chrzanowskiej o pedagogice specjalnej, która ukaże się w serii autorskich monografii pod patronatem naukowym Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN.







12 komentarzy:

  1. Piszę to ze świadomą ironią. Można pogratulować niewiedzy Pani Prof. Dorocie Klus-Stańskiej o badaniach, raportach badawczych polskiej pedagogiki specjalnej.
    Tak się składa, że macierzyste środowisko Pani Profesor czyli gdańskich pedagogów specjalnych z UG jest od co najmniej połowy lat 90-tych środowiskiem wieloparadygmatycznym badawczo. Może dodam, że raporty badawcze fenomenograficzne i biograficzne są gdańską specjalnością, za co można być wdzięcznym badaczom, pedagogom specjalnym z UG. Pani Profesor wydaje się nie znać zupełnie trendów światowych z połowy XX wieku i paradygmatu "nic o nas bez nas" czyli również uwzględniania głosu środowisk osób niepełnosprawnych w badaniach. Głos ten bywa różnorodny emocjonalnie, jak się Pani profesor wyraziła "ckliwy" ale nie należy go pomijać czy lekceważyć, nawet jeśli się nie zna realiów pedagogiki specjalnej ani paradygmatów badawczych innych niż pozytywizm, ani innej metodologii badań nim podyktowanej.
    Podsumowując, gratuluję udanego spotkania i żywej dyskusji o problemach pedagogiki specjalnej w KNP PAN.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ironia jest niepotrzebna. Nie można oceniać wypowiedzi pani prof. D. Klus-Stańskiej nie uczestnicząc w tym posiedzeniu. Zaznaczyłem na początku wpisu, że nie jest to stenogram posiedzenia. Wypowiedź p. Profesor dotyczyła innych a znanych jej rozpraw spoza środowiska gdańskiego. Nie warto zatem egotycznie odbierać komunikatu a przy tym nawet nie wymienić znakomitych rozpraw z pedagogiki specjalnej z UG w paradygmacie badań ilościowych. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, na jakim - rzekomo naukowym - poziomie są liczne prace w paradygmacie jakościowym. Pani Profesor uczestniczy jako recenzentka wydawnicza czy w postępowaniach awansowych, toteż miała prawo do takiej wypowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisząc, że środowisko pedagogiki specjalnej na UG jest wieloparadygmatyczne, mam na myśli również dobre raporty badań w tradycjach pozytywizmu. Zdarza się, że badania ilościowe są prowadzone na żenującym poziome, co znakomicie analizuje i obnaża Pani Prof. D. Urbaniak-Zając w odniesieniu do badań pedagogicznych. Myślę, że słabe i złe projekty badawcze istnieją w obu przeciwstawnych paradygmatach, ntb. jednakowo potrzebnych w pedagogice specjalnej.
    W ocenianiu jakości jakościowych projektów badawczych istnieją precyzyjne kryteria. Kryteria naukowości mogą być oparte na analogiach kryteriów wiarygodności badań kwantytatywnych, które tworzą np. S. Merriam lub kategoriach tworzonych poza analogią do badań ilościowych wg N. Denzin &Y. Lincoln i in. Myślę, że w poniższej bazie można znaleźć satysfakcjonujące teksty o kryteriach badań jakościowych (chociaż nie tylko) w językach angielskim i niemieckim. http://www.qualitative-research.net/index.php/fqs
    Oczywiście Pani Profesor D. Kluz-Stańska ma prawo do wypowiedzi zgodnie z własną wiedzą. Pozostali natomiast mają prawo do komentarza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałbym jeszcze kiedyś zobaczyć profesora pedagogiki radzącego sobie z klasą w "trudnym" gimnazjum, z dziećmi niepełnosprawnymi umysłowo czy fizycznie, z wybitnie uzdolnionymi np.matematycznie. Profesor medycyny to fachowiec(!), który praktycznie(!) radzi sobie z najtrudniejszymi przypadkami i to jemu je odsyłają! A co potrafi profesor pedagogiki - postulować, cytować, analizować poglądy w aspekcie, ... coś jeszcze ? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam takich profesorów lub doktorów stojących przed tablica w klasie, przed 30 dzieciakami - realizuję międzynarodowy projekt badawczy zatytułowany: Scientists as school teachers. Przeprowadziłam ponad 30 wywiadów z takimi naukowcami i obserwacje prowadzonych prze nich zajęć, tudzież innych aktywności szkolnych. I chociaż motywy podejmowania przez nich pracy w szkole są dość często pragmatyczne - pieniądze, to okazuje się, że potrafią oni sporo wnieść do praktyki szkolnej. Są to ludzie wychowujący olimpijczyków, przygotowujący na wysokim poziomie uczniów do matury, potrafiący rozbudzić pasje naukowe u sowich uczniów. Zdarzało się też, że po doświadczeniach w szkole (pozytywnych) odchodzili z etatów uczelnianych.

      Usuń
    2. Anonimowy 11:31
      Przeczytaj wywiad z prof.medycyny - wybitnym transplantologiem Antonim Dziatkowiakiem w "Tygodniku Powszechnym" z dn.1 marca 2015 a potem odpowiedz sobie na pytanie, czy rzeczywiście, nawet profesorowie medycyny nie potrzebują wiedzy filozoficznej, z nauk podstawowych. Na temat analfabetyzmu kulturowego nie będę pisał w komentarzu, ale w/w wypowiedź jest tego smutnym dowodem.

      Usuń
    3. Ja pytałem o profesorów pedagogiki(!), a nie o naukowców biologów, chemików czy matematyków uczących uczniów swoich dyscyplin ... ;-) Więc jak to będzie z profesorem pedagogiki właśnie w trudnym gimnazjum, MOS-sie czy MOW-ie ??? ;-)

      Usuń
    4. Kto pyta i " zna" odpowiedź, bo jest ignorantem, to może tak sobie konentować.

      Lech

      Usuń
  5. Argument z lekarzami jest demagogiczny. Jakoś nie odnosi się do profesorów psychologii, którzy mieliby "operować" trudne czy jakiekolwiek przypadki, nie odnosi się do profesorów socjologii jako radzących sobie ze społeczeństwem, grupami społecznymi czy do profesorów politologii manipulujących procesami politycznymi itd. Chyba anonimowy ma problem z rozróżnieniem ról - także w środowisku akademickim. Nie dostrzega, nie wie, czy nie chce zagłębiać się w to, że są w kraju profesorowie mający za sobą lub nadal koordynujący eksperymenty pedagogiczne w przedszkolach, szkołach, placówkach resocjalizacyjnych, opiekuńczo-wychowawczych, do pracy z osobami niepełnosprawnymi. Tak więc proszę pochwalić się raczej własnymi "operacjami" w naukach społecznych czy humanistycznych

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę nie odnieść się do treści zawartej w wypowiedzi Anonimowego:

    "Chciałbym jeszcze kiedyś zobaczyć profesora pedagogiki radzącego sobie z klasą w "trudnym" gimnazjum, z dziećmi niepełnosprawnymi umysłowo czy fizycznie, z wybitnie uzdolnionymi np.matematycznie. Profesor medycyny to fachowiec(!), który praktycznie(!) radzi sobie z najtrudniejszymi przypadkami i to jemu je odsyłają! A co potrafi profesor pedagogiki - postulować, cytować, analizować poglądy w aspekcie, ... coś jeszcze ? ;-)"

    Jestem naukowcem - pedagogiem specjalnym, który od początku kariery zawodowej w teoretyczny i praktyczny sposób buduje naukę. Co to oznacza, tysiące godzin spędzone z dziećmi z bardzo poważnymi zaburzeniami w rozwoju, zwłaszcza z autystycznego spektrum. Zapewniam, że wielokrotnie radziłam sobie i radzę z bardzo trudnymi zachowaniami moich podopiecznych.
    Co to jeszcze oznacza, wiedzę, dzięki której pomagam nie teoretycznie, ale praktycznie dziecku i jego rodzinie. Muszę dodać, że to nie umniejsza moich działań teoretycznych.

    Na zakończenie, bardzo cieszę się, że problemy pedagogiki specjalnej były za sprawą prof. Chrzanowskiej omawiane na posiedzeniu komitetu Nauk Pedagogicznych PAN.

    Małgorzata Sekułowicz

    OdpowiedzUsuń
  7. " (...) 85% nauczycieli, gdyby mogło decydować nie przyjęłoby do swojej klasy ucznia z niepełnosprawnością".
    Te dane w dużym stopniu mogą być wynikiem obowiązków biurokratycznych, jakie MEN nałożył na nauczycieli w związku z określaniem potrzeb uczniów niepełnosprawnych. Prowadzenie dokumentacji zabiera nauczycielom wiele czasu, a jest jedną wielką fikcją.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak dobrze pamiętam, badania o 85% nauczycieli w szkołach ogólnodostępnych niechętnych uczniom niepełnosprawnym upowszechniano 4-5 lat temu przymierzając się do edukacji włączającej. Może ktoś wie, z którego roku pochodzą te badania? Ważniejsze jest jednak, czy cokolwiek się zmieniło, czy ktoś próbował to zmienić na lepsze i czy ktoś próbował to ponownie zbadać? Jeśli nie, to niedobrze, bo w takim razie nie wiadomo, czy lepiej podawać, czy nie podawać takich informacji.
    Czytając całość relacji, nawet jeśli to nie jest stenogram, mam mieszane uczucia. Z jednej strony faktycznie dobrze, że temat trafił do takiego gremium, ale nie umiem jakoś dopatrzyć się, co z tego poza splendorem wynika.

    OdpowiedzUsuń