piątek, 3 października 2014

Kto może ubiegać się o tytuł naukowy profesora?


Z dniem 1 października 2014 r. weszła w życie nowelizacja ustawy o stopniach i tytule naukowym. Konsultacje, spory i dyskusje wokół jej treści trwały od ostatniej nowelizacji w 2011 r., toteż mamy teraz do czynienia z nowelizacją nowelizacji, a już mówi się o potrzebie nowelizacji znowelizowanej nowelizacji tej ustawy. Piękne, ale prawdziwe.

Środowisko akademickie mimo wszystko z zadowoleniem przyjęło rządową inicjatywę legislacyjną, dotyczącą tekstu ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki, gdyż zawarte w jej poprzedniej wersji kryteria ubiegania się o tytuł naukowy były wysoce zaporowe. Także Centralna Komisja poparła propozycje liberalizacji, a w istocie urealnienia, wymogów stawianych kandydatom do tytułu naukowego profesora (art.26 ust. 1 ustawy o stopniach naukowych w nowym brzmieniu).

W wyniku przyjętej przez Sejm i podpisanej przez Prezydenta RP nowelizacji w/w ustawy wymagania do tytułu profesora są następujące. Kandydat do tytułu naukowego:

1) posiada osiągnięcia naukowe znacznie przekraczające wymagania stawiane w postępowaniu habilitacyjnym;

2) posiada doświadczenie w kierowaniu zespołami badawczymi realizującymi projekty finansowane w drodze konkursów krajowych lub zagranicznych lub odbył staże naukowe w instytucjach naukowych, w tym zagranicznych, lub prowadził prace naukowe w instytucjach naukowych, w tym zagranicznych;

3) posiada osiągnięcia w opiece naukowej – uczestniczył co najmniej:

a) raz w charakterze promotora w przewodzie doktorskim zakończonym nadaniem stopnia oraz

b) raz w charakterze promotora pomocniczego w przewodzie doktorskim zakończonym nadaniem stopnia lub uczestniczy w charakterze promotora w otwartym przewodzie doktorskim, oraz

c) dwa razy w charakterze recenzenta w przewodzie doktorskim lub w przewodzie habilitacyjnym lub w postępowaniu habilitacyjnym.

Nowelizacja wprowadza istotne uściślenie dotyczące rad naukowych jednostek, które prowadzą postępowanie o nadanie tytułu naukowego. Otóż mogą w tym uczestniczyć tylko i wyłącznie członkowie danej jednostki (rady instytutu, rady wydziału), którzy są samodzielnymi pracownikami naukowymi. Zdarzało się w niektórych uczelniach, że ponoć głosowali nad takim wnioskiem także pozostali członkowie tych rad (studenci, pracownicy administracji i pracownicy pomocniczy), co w istocie było kuriozalne.

Podstawą ubiegania się o tytuł naukowy profesora muszą być osiągnięcia naukowe znacznie przekraczające wymagania stawiane w postępowaniu habilitacyjnym. Punktem odniesienia do dokonania oceny są te, jakie przyczyniły się do uzyskania stopnia doktora habilitowanego. O tym zatem będą rozstrzygać powołani w postępowaniu na tytuł naukowy recenzenci, którzy muszą kierować się kryteriami jakościowymi i ilościowymi owych dokonań. W tym postępowaniu Centralna Komisja powołuje pięciu recenzentów o renomie międzynarodowej spośród osób zaproponowanych przez radę jednostki organizacyjnej lub spośród innych osób. Tym samym ustawodawca ograniczył (co także podtrzymał w obecnej nowelizacji) rolę rady jednostki organizacyjnej w tym zakresie.

Podtrzymano zaostrzone wymagania, jakie są stawiane recenzentom, bowiem żaden z nich nie może być zatrudniony w tej samej szkole wyższej lub jednostce organizacyjnej niż ta, której pracownikiem jest osoba ubiegająca się o nadanie tytułu naukowego, ani też nie może być członkiem rady jednostki organizacyjnej przeprowadzającej postępowanie. O podjęciu uchwały decydują członkowie rady jednostki organizacyjnej, ale nie uczestniczą w jej posiedzeniu i głosowaniu recenzenci, co do których ustawa nie formułuje nawet wymogu ich zaproszenia na właściwe posiedzenie.

Kandydaci powinni zatem przed złożeniem wniosku dokonać najpierw zestawienia swoich osiągnięć do habilitacji, a następnie wykazać te, które są świadectwem ich znaczącej pracy naukowo-badawczej po uzyskaniu samodzielności naukowej. Pozostałe bowiem warunki dotyczące uczestniczenia w rozwoju kadr naukowych są precyzyjne i jednoznaczne, a przy tym zliberalizowane w stosunku do ustanowionych w 2011 r.

W przypadku pedagogiki mogę potwierdzić, że na warunkach znacznie trudniejszych zostało wszczęte jedno postępowanie. Tak więc można było spełnić poprzednie, znacznie wyższe kryteria. Wypada zatem życzyć doktorom habilitowanym w dyscyplinie pedagogika, by kontynuowali swoje pasje naukowe i wzbogacali nie tylko własne dokonania, ale przede wszystkim znacząco przyczyniali się do rozwoju nauk pedagogicznych. Mamy już potwierdzenie z Kancelarii Prezydenta RP, że wkrótce uzyskają nominacje profesorskie kolejni pedagodzy.

Jest jeszcze jeden ważny zapis w ustawie, który dotyczy możliwości pozbawienia tytułu naukowego profesora osoby, która naruszyła prawa autorskie (plagiat). Ta kwestia obejmuje - jak sądzę, ale będę to wyjaśniał także w Ministerstwie - nie tylko tych profesorów, którzy uzyskali tytuł naukowy w kraju, ale także poza granicami. Są bowiem w Polsce profesorowie, którzy uzyskali np. w Rosji czy na Słowacji tytuł naukowy profesora, ale naruszyli prawa autorskie w swoich dysertacjach czy publikacjach naukowych. Tytuły naukowe takich osób nie powinny być w uznawane na terytorium Rzeczpospolitej. Oszuści niech czerpią korzyści tam, gdzie je uzyskali. Nie powinno jednak być tak, że będą kształcić młode pokolenia i nie daj Panie Boże promować kolejnych naukowców stawiając za wzór własną nieuczciwość.



55 komentarzy:

  1. Dziękuję Panu profesorze za pracę w Centralnej Komisji ds.Stopni i Tytułów Naukowych, gdyż to dzięki Pana aktywności i aktywności całego gremium owej Komisji, istnieje pewna zapora przed różnego rodzaju cwaniaczkami, a którzy zakładają, że być może uda się zdobyć tytuł naukowy profesora na gapę.Procedury będą zapewne jeszcze ewoluowały, jak Pan wspomina powyżej, ale istotne jest to, aby prawo nadążało za życiem, czyli było jasne i praktyczne.Na koniec powiem, iż w wielu krajach Unii Europejskiej np. we Francji, Wielkiej Brytanii poważnie rozważa się wprowadzenie tytułu naukowego profesora wzorem Polski.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Profesorze za tę syntetyczną wykładnię kryteriów , które muszą być spełnione w postepowaniu o tytuł profesora. Już mi jakoś lżej. Serdecznie pozdrawiam.Mirka Dziemianowicz

    OdpowiedzUsuń
  3. Szanowny Panie Profesorze, dziękując za syntetyczne przedstawienie zmian w zakresie wymagań stawianych osobom ubiegającym się o tytuł profesora chciałabym podzielić się wątpliwością, która nasunęła mi się w trakcie lektury wypowiedzi Pana Profesora. Zapis w Ustawie przytoczony w pkt. 1) posiada osiągnięcia naukowe znacznie przekraczające wymagania stawiane w postępowaniu habilitacyjnym - kilka wierszy niżej skomentował Pan Profesor w następujący sposób:
    "Podstawą ubiegania się o tytuł naukowy profesora muszą być osiągnięcia naukowe znacznie przekraczające wymagania stawiane w postępowaniu habilitacyjnym. Punktem odniesienia do dokonania oceny są te, jakie przyczyniły się do uzyskania stopnia doktora habilitowanego". Taki sposób interpretacji widywałam już w recenzjach dorobku naukowego kandydatów do tytułu naukowego i uważam ją za niesprawiedliwą. Sugeruje ona, że w ocenie dorobku kandydata do tytułu recenzenci przyjmą za punkt odniesienia to, jaki dorobek zgromadził ten właśnie kandydat ubiegając się o stopień doktora habilitowanego. Wiadomo, że stopień doktora habilitowanego otrzymują osoby, które z nawiązką spełniają ustawowe wymagania i takie, które spełniają je w stopniu wystarczającym. Jeśli punktem odniesienia w ocenie dorobku kandydata do tytułu uczynić dorobek, na podstawie którego otrzymał on stopień doktora habilitowanego, to osoba, która spełniała wymagania na stopień doktora habilitowanego z nawiązką musi wykazać się znacznie większym dorobkiem niż osoba, która spełniała te wymagania w stopniu wystarczającym. Od pierwszej z wymienionych osób recenzenci będą bowiem wymagali więcej niż od drugiej. To chyba nie byłoby sprawiedliwe? [Paradoksalnie jeśli podstawą nadania stopnia doktora habilitowanego kandydatowi X było np. odkrycie nowego pierwiastka, czy sformułowanie nowego prawa naukowego, to nie ma on szans na zostanie profesorem jeśli nie wykaże się dorobkiem jeszcze większym niż na etapie ubiegania się o stopień doktora habilitowanego – nie odkryje dwóch pierwiastków albo nie sformułuje dwóch nowych praw naukowych, albo jednego ale ważniejszego niż poprzednio? Za to jego kolega Y, który został doktorem habilitowanym bez takich odkryć i nadal ich nie dokona, lecz wykaże się mniej znaczącymi osiągnięciami naukowymi, ale większymi niż jego osiągnięcia na etapie ubiegania się o stopień doktora habilitowanego będzie mógł profesorom zostać?]
    Czy punktem odniesienia nie powinny być typowe lub tzw. wystarczające wymagania stawiane osobom ubiegającym się o stopień doktora habilitowanego w danej dyscyplinie naukowej? Czy może ja nie właściwie interpretuję wyżej cytowany zapis?
    Z wyrazami szacunku Maria Deptuła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z zapisu ustawy, który przytoczyłem wynika, że na tytuł naukowy nie mogą brane pod uwagę osiągnięcia typu habilitacja BIS. To jest jednoznacznie określone. Prawdopodobnie ustawodawca doszedł do wniosku, że w Polsce nikt nie odkryje nowego pierwiastka, a co dopiero mówić o jeszcze dwóch, jak i postanowił, że nie każdy musi być profesorem.

      Usuń
  4. Wiadomość jest bardzo dobra, wreszcie rozsądna decyzja, ale ja również mam podzielam wątpliwość Pani Prof. Deptuły. Odpowiedź Pana Profesora jej nie rozwiewa, dlatego posłużę się innym przykładem: osoba A uzyskała habilitację na podstawie dorobku 2 książek i 20 artykułów, osoba B na podstawie 5 książek i 80 artykułów. Logika przedstawionego wyjaśnienia wskazuje na to, że dorobek po habilitacji obejmujący np. 4 książki i 70 artykułów w przypadku A będzie uznany za znacząco większy, w przypadku B - nie. Dlatego przytoczony przez Panią Profesor zarzut niesprawiedliwości jest jednak zasadny, tak?

    Idąc dalej tym tropem, dorzucam inne wątpliwości:
    1. Jak będzie oceniany punkt odniesienia oceny dorobku słowackich docentów?
    2. Czy będzie utrzymane zróżnicowanie kryteriów oceny osób habilitowanych wg starej i nowej procedury (np. większa liczba publikacji punktowanych w przypadku tych drugich, jako wskaźnik powiększenia dorobku, bez takiej konieczności w przypadku tych pierwszych?

    Będę wdzięczny za wyjaśnienie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Obawiam się, że dyskusja idzie w złym kierunku. Chcecie koniecznie Państwo narzucić tryb myślenia w kategoriach ilościowych, czyli do habilitacji 2 kg mąki, a po habilitacji 1 kg mąki. Tyle tylko, że ta po habilitacji może być lepszego gatunku. Proszę się zastanowić, czy ma sens takie ważenie sprawy? Czy rzeczywiście nie jesteśmy w stanie dokonać oceny jakościowej wymiernego także ilościowo dorobku? Kwestie ilościowe zostały przedstawione w pozostałych kryteriach: jeden wypromowany doktor, itd., itd.

    Co do Polaków ze słowackimi docenturami: będą musieli przedłożyć dorobek przedhabilitacyjny, a część z nich go nie posiada. Niestety, wielokrotnie o tym pisałem, wiele osób przedstawiało na Słowacji jako habilitację wydaną w kraju rozprawę doktorską. Tak więc, muszą liczyć się z tym, że prawda zawsze wyjdzie na wierzch, prędzej czy później.

    Druga kwestia jest jak najbardziej zasadna, by kierować się w ocenie dorobku pohabilitacyjnego tym, w jakim trybie uzyskany był stopień doktora habilitowanego.

    To są moje opinie, a nie normatywne rozstrzygnięcia, bo jak Państwo się orientują, każdy profesor ma prawo do osobistego rozstrzygania o tym, co jest naukowe, a co nie jest i w jakim zakresie, kierując się rzecz jasna nie tylko własnym punktem widzenia i preferencjami paradygmatycznymi, ale także obowiązującym w naukach społecznych kanonem metodologii badań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te profesury to następna patologia której nikt nie chce ruszyć ba same profesory są temu przeciwne i tak nasza P. Walc mieni się jestem profesorem Prawa tylko nikt nie pytał gdzie są wymogi jakie musiała spełnić szczególnie w prywatyzacji Warszawy ma w tej dziedzinie wielkie zasługi? Na uczelniach wyższych każdy zprofesorów wykorzystuje swoich podwładnych których osiągnięcia zalicza sobie apo osiagnięciu swojego celu może promować tego najbardziej zasłużonego który robi to samo w następnym pokoleniu .Nie twierdzę że zawsze tak jesst ale zasada pozostaje niezmienna tylko jak to sie dzieje że politycy uzyskują takie tytuły trudno zrozumieć a co dopiero dociec PRAWDY

      Usuń
  6. Panie Profesorze, być może nie do końca precyzyjnie sformułowałam swoje wątpliwości - nie chodzi mi o liczbę prac przed i po habilitacji lecz o fakt porównywania dorobku kandydata do tytułu z jego osobistymi dokonaniami na etapie ubiegania się o stopień doktora habilitowanego, co zdaje się sugerować zdanie zamieszczone przez Pana Profesora: "Podstawą ubiegania się o tytuł naukowy profesora muszą być osiągnięcia naukowe znacznie przekraczające wymagania stawiane w postępowaniu habilitacyjnym. Punktem odniesienia do dokonania oceny są te, jakie przyczyniły się do uzyskania stopnia doktora habilitowanego". Chodzi mi właśnie o to drugie zdanie. Gdyby tak miało być, to każdy kandydat do tytułu musiałby przedstawić recenzentom także kompletny zestaw prac, na podstawie których przyznano mu stopień doktora habilitowanego, a recenzenci w przewodzie musieliby zapoznać się i z nimi i z pracami powstałymi po nadaniu stopnia doktora habilitowanego i dopiero na podstawie porównania obu kompletów mogliby orzekać o tym, czy kandydat spełnia ustawowe wymagania czy też nie. To właśnie obawa, że tak może być interpretowane zdanie Pana Profesora skłoniła mnie do zabrania głosu. Wynika ona stąd, że widywałam już takie uzasadnienia w recenzjach o nadanie tytułu profesora, a moim zdaniem ani zapis w poprzedniej wersji ustawy ani w wersji obecnej nie uprawnia recenzentów do takiej interpretacji. Jej przykładem może być stwierdzenie, że kandydat do tytułu osiągnął więcej na etapie ubiegania się o stopnień doktora habilitowanego niż po uzyskaniu tego stopnia, co czyniono jednym z ważnych argumentów dla uzasadnienia negatywnej konkluzji nie zadając sobie trudu odpowiedzi na pytanie, czy dorobek tego kandydata przedstawiony do oceny w postępowanie o nadanie tytułu profesora przewyższa wymagania stawiane doktorom habilitowanym w danej dziedzinie/dyscyplinie naukowej czy też nie. Ustawodawca mówi tylko, że kandydat ma mieć osiągnięcia naukowe lub artystyczne znacznie przekraczające wymagania stawiane w przewodzie habilitacyjnym. Moim zdaniem punktem odniesienia w ocenie dorobku nie mogą być wcześniejsze indywidualne osiągnięcia kandydata, ani też jego całożyciowy dorobek, co też się zdarza w recenzjach, lecz wymagania stawiane kandydatom do stopnia naukowego doktora habilitowanego w danej dziedzinie nauki. Te wymagania ma dorobek kandydata do tytułu profesora przewyższać. Tak rozumiem zapis w ustawie. Z uwagi na wpływ Pana Profesora na nasze środowisko podnoszę tę kwestię jeszcze raz z prośbą o jednoznaczne rozstrzygnięcie tego, co powinno być punktem odniesienia w ocenie dorobku kandydata do tytułu profesora. Z wyrazami szacunku Maria Deptuła

    OdpowiedzUsuń
  7. Piszemy o tym samym: "... znacznie przekraczające wymagania stawiane w przewodzie habilitacyjnym". Nie ma potrzeby dokumentowania wszystkich osiągnięć, ale tylko te po uzyskaniu stopnia doktora nauk w danej dziedzinie i dyscyplinie oraz po uzyskaniu stopnia doktora habilitowanego. Jak inaczej moglibyśmy stwierdzić jw.?

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja bym spróbowała zinterpretować sprawę w ten sposób:
    1) z jednej strony, od "szczególnie uzdolnionych" (którzy mieli większy dorobek ubiegając się o habilitację niż inni) będzie się wymagało więcej (podczas ubiegania się o tytuł profesorski). Chodzi przecież o to, żeby wykazać się POSTĘPEM w pracy naukowej, a nie regresem, w stosunku do swoich poprzednich osiągnięć;
    2) z drugiej strony, zgodnie z tym, na co zwraca uwagę Prof. Śliwerski, nie można kierować się wyłącznie kryteriami ilościowymi. Książek i artykułów nie musi być więcej, wystarczy, że będą lepsze (bardziej nowatorskie, na głębszym poziomie analizy - wiemy, o co chodzi).

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, wiemy o co chodzi! Przykład z ilością publikacji ma tylko pokazać pewną logikę nierówności na wyjściu i Państwo utwierdzanie mnie w przekonaniu, iż taka interpretacja jest z gruntu niesprawiedliwa. Ktoś, kto prześlizgnął się przez habilitację z minimalnym dorobkiem otrzyma profesurę uznaniowo, bo raczył się trochę rozwinąć. Ktoś o wybitnych osiągnięciach na poziomie habiltacji powinien zatem cwaniacko ukryć swoje osiągnięcia, ujawniając minimum dorobku, bo tym samym sam sobie podnosi poprzeczkę w przyszłości. Dobrze, że urealniono poprzednie kosmiczne oczekiwania, ale nie powinna tego zastąpić pełna uznaniowość (zawsze można powiedzieć, że ilość przeszła w jakość, lub że mimo braku skoku jakościowego ilość jest imponująca), a tym bardziej brak bezwględnego określenia wymogów minimalnych. Już widać, że ro rodzi kategorie równych i równiejszych - tak jak teraz, są ci, którzy dostają po kilka czy kilkanaście recenzji prac rocznie i ci, którzy ich nie dostają, mimo że są specjalistami z tej samej dziedziny, co co najbardziej zapracowani, i to nie mniej znakomitymi. Dla tych pierwszych kryterium 3c to pikuś, dla tych drugich może i 2 będa poza zasięgiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę czytać ze zrozumieniem, rozkładając sobie każde zdanie na poszczególne jego części. Zacznijmy od pierwszej:
      "...posiada osiągnięcia naukowe..."
      Doprawdy, jeśli habilitacja była kiepska, to nie wierzę, by dorobek na profesurę był wielokrotnie lepszy. My go naprawdę nie ważymy. Czytamy!!! Potrafimy odróżnić, czy coś jest osiągnięciem naukowym, czy nie jest, niezależnie od tego , ile waży i jaką ma objętość.

      Usuń
    2. Jeśli jednak ktoś przy słabych osiągnięciach habilitacyjnych wykaże znakomity (jakościowo!) dorobek pohabilitacyjny, to trudno, by nie został profesorem. Bądźmy optymistami i nie klasyfikujmy innych wg siebie.

      Usuń
    3. Ma chyba Profesor rację. Zatem cieszmy się ze zmian!

      Usuń
  10. Czy cokolwiek zmieniło się lub może się zmienić w zakresie doktoratów i habilitacji??

    OdpowiedzUsuń
  11. Panie Profesorze, jak to jest, że brakuje doktorantów dla doktorów (promotorstwo pomocnicze), a tu jeszcze kandydaci na profesorów mają dostawać promotorstwo pomocnicze, zamiast wykazywać się promotorstwem faktycznym. Jakie szanse ma doktor w porównaniu z doktorem habilitowanym na przydzielenie promotorstwa pomocniczego. Moim zdaniem żadne.
    Dodatkowo, kandydat na profesora może wykazać się projektem lub stażem, a kandydat do habilitacji ma mieć projekt bezwzględnie (jak sam Pan Profesor twierdzi, wymagania na habilitację są obligatoryjne). Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że doktorzy habilitowani ułatwili sobie awans zawodowy, a doktorzy takich ułatwień spodziewać się nie mogą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Promotorem pomocniczym może być tylko i wyłącznie doktor.

      Usuń
  12. Ja niestety też podzielam obawy Pani Profesor Marii Deptuły. Niedawno zrobiłam habilitację na jednej z uczelni w Polsce, z całkiem sporym i bardzo dobrze ocenionym dorobkiem. Kiedy na zebraniu poinformowano nas o zmianach w ustawie, zebrani z satysfakcją jęknęli "No, to p. (Kowalska) będzie miała problem". Tak, mogę mieć problem. Mamy w życiu różne etapy - czasem jest się bardzo aktywnym, bo pozwala na to np.otrzymanie grantu na nośny społecznie w danym momencie temat, ciekawe propozycje współpracy itp. Co nie znaczy, że tak jest zawsze.
    Nie mam wątpliwości co do tego, że Państwo Profesorowie czytają nasz dorobek i CV szczegółowo. Jeśli jednak kryterium jest porównanie nas do siebie samych - nie jest ono obiektywne. Znacznie bardziej sprawiedliwe byłoby określenie jakiejś granicy, którą trzeba przekroczyć, by zostać profesorem. A my już do niej dojdziemy, tylko że każdy w innym tempie, niekoniecznie równomiernym.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jednak nie rozumiemy się. Co ma Pani na myśli pisząc:
    "Jeśli jednak kryterium jest porównanie nas do siebie samych - nie jest ono obiektywne"? Przecież to absurd. Gdzie jest napisane i z czego to wynika, że mamy być porównywani do samych siebie?
    Inna kwestia, to jakie proponuje Pani obiektywne kryterium? Gdyby takie istniało, to znalazłoby się w ustawie. Jak ocenia Pani prace swoich studentów, to nie ma Pani obiektywnych kryteriów, tylko subiektywno-obiektywne.
    Jakie granice miałyby być określone? Wieku? Czasu pracy na uczelni lub poza nią? Przecież pozostałe kryteria zawierają jednoznacznie obiektywne kryteria i określają granice.

    OdpowiedzUsuń
  14. Panie Profesorze, o porównywaniu nas do siebie samych napisał Pan Profesor w swoim wpisie (komentując - jak rozumiem - ustawę), cyt.:
    "Punktem odniesienia do dokonania oceny są te, jakie przyczyniły się do uzyskania stopnia doktora habilitowanego". A kryteriami obiektywnymi - nie powinien być oczywiście ani staż pracy ani też wiek, ale rozumiem,że to miał być żart:).
    Przechodząc do meritum: myślę, że takie kryteria obiektywne można wypracować - a mogłyby nimi być zarówno ilość i jakość publikacji, jak i innych osiągnięć naukowych - tak, jak to było i jest w nauce.
    Osiągnięć mierzonych jednak nie od czasu habilitacji, ale od czasu rozpoczęcia pracy naukowej,. Wtedy nasze dobre doktoraty i niezłe habilitacje też stawałyby się - prócz innych nowych osiągnięć, także ważnych, ale być może nie spektakularnych - materią do osiągnięcia kolejnego szczebla drogi naukowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę podać obiektywne kryteria do publikacji. Trudno toczyć spór o słówka w sytuacji, gdy anonimowy nie czyta treści ustawy. Jak ją Anonimowy zmieni, to chętnie go będę wychwalał wszem i wobec. Tymczasem są to pogaduchy, które nijak mają się do prawa.b

      Usuń
  15. Będę nad tym pracować:)

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. Panie Profesorze, czy bezwzględny jest wymóg drugiego doktoranta z otwartym przewodem? A jeśli mamy do czynienia z b. rzadką specjalizacją? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Niestety. I tak obniżono liczbę wypromowanych doktorów.

      Usuń
  17. Bardzo dziękuję za odpowiedź Panie Profesorze!

    OdpowiedzUsuń
  18. Szanowny Panie Profesorze,
    co to są staże zagraniczne? Czy pobyt badawczy w ramach KAAD (Katholischer Akademischer Austauschdienst) na miesiąc wraz z wykładem gościnnym w zagranicznym uniwersytecie to już staż zagraniczny? Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
  19. To jest właśnie staż zagraniczny.

    OdpowiedzUsuń
  20. Panie Profesorze, przepraszam że piszę jeszcze raz. Mam liczne pobyty badawcze przed habilitacją, czy to wystarczy? Czy teraz winnam starać się jeszcze o ten wyjazd z KAAD? Póki co zostałam tylko zaproszona w kwietniu z wykładem gościnnym na zagraniczny uniwersytet. Może to wystarczy? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Szanowny Panie Profesorze, przyłączając się do zapytania powyższego, chciałabym zapytać, czy liczą się tylko staże i pobyty naukowe po habilitacji? Z wyrazami szacunku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, oceniamy do tytułu naukowego profesora osiągnięcia i dorobek po habilitacji porównując go z tym przed habilitacją.

      Usuń
  22. Miałabym jeszcze jedno pytanie, jestem w komisji habilitacyjnej, lecz nie jako recenzent. Czy to też się liczy do punktu nr 3 podpunkt c? Recenzentem jednego doktoratu byłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tym przykładzie widać, jak niestarannie konstruowane jest prawo w naszym kraju. W podpunkcie c mowa jest o byciu recenzentem w przewodzie (stara procedura) lub postępowaniu habilitacyjnym (już obowiązująca).
      W ROZPORZĄDZENIU MINISTRA NAUKI I SZKOLNICTWA WYŻSZEGO z dnia 3 października 2014 r. w sprawie szczegółowego trybu i warunków przeprowadzania czynności w przewodzie doktorskim, w postępowaniu habilitacyjnym oraz w postępowaniu o nadanie tytułu profesora
      mowa jest m.in. o tym, że:
      Szczegółowy tryb przeprowadzania czynności w postępowaniu o nadanie tytułu profesora
      § 19. 1. Osoba ubiegająca się o uzyskanie tytułu profesora składa kierownikowi jednostki organizacyjnej wniosek o nadanie tego tytułu.
      2. Do wniosku o nadanie tytułu profesora osoba ubiegająca się o jego uzyskanie załącza:
      1) poświadczone przez jednostkę organizacyjną przeprowadzającą postępowanie o nadanie tytułu profesora kopie dokumentów potwierdzających posiadanie stopni doktora i doktora habilitowanego albo decyzji o nabyciu uprawnień równoważnych uprawnieniom wynikającym z posiadania stopnia doktora habilitowanego, wydanych na podstawie art. 21a ustawy;
      2) autoreferat, w języku polskim i angielskim, przedstawiający:
      a) osiągnięcia naukowe albo artystyczne,
      b) osiągnięcia w zakresie opieki naukowej i kształcenia młodej kadry, w tym informację o zakończonych nadaniem stopnia przewodach doktorskich, w których osoba ta uczestniczyła w charakterze promotora lub promotora pomocniczego, otwartych przewodach doktorskich, w których uczestniczy w charakterze promotora, oraz sporządzonych recenzjach w przewodach doktorskich, przewodach habilitacyjnych lub postępowaniach habilitacyjnych,

      Jak widzimy, nawet w akcie wykonawczym do Ustawy nie ma mowy o członkostwie w komisji habilitacyjnej, chociaż każdy członek tej Komisji ma tak samo ważny głos w trakcie podejmowania uchwały jak recenzenci.
      Być może potrzebna jest tu wykładnia prawna roli CZŁONKA KOMISJI.

      Usuń
    2. członkostwo w takich komisja jest wynikiem kolesiostwa i dobrze że nie jest brane pod uwagę

      Usuń
  23. Szanowny Panie Profesorze, wielu kolegów mówi mi w kontekście wymagań do profesury, że nieodzowne jest prowadzenie grantów międzynarodowych lub krajowych. Na Pana blogu jest słówko "lub" pomiędzy grantami a stażami naukowymi. Czy rzeczywiście kierowanie grantem nie jest już niezbędnym wymogiem? Chciałam też zapytać, czy kilkudniowe wyjazdy na zagraniczne uczelnie z wykładem gościnnym to też staże naukowe? Mam takie 3. Niestety od habilitacji nie byłam nigdzie za granicą na dłużej. Z wyrazami szacunku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego została znowelizowana ustawa, by było "lub".

      Usuń
  24. Panie Profesorze,
    na kiedy planowana jest nowelizacja nowelizacji - kolejna zmiana??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to trzeba pytać ministrę nauki i szk.wyższego. CK nie ma mocy decyzyjnej i wykonawczej w tej kwestii. Jedynie opiniuje projekty nowelizacji nowelizacji nowelizacji.

      Usuń
  25. Panie Profesorze, miałabym zapytanie, czy wśród recenzentów (10) mogą być zgłoszenie również profesorowie zagraniczni? A czy ci z Polski muszą koniecznie mieć tytuł profesora tytularnego - reprezentuję rzadką specjalność. Z wyrazami szacunku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W postępowaniu na tytuł naukowy profesora mogą być zgłoszeni profesorowie z innych państw, w tym także polscy zatrudnieni w uczelniach zagranicznych. W świetle prawa mogą to być tylko i wyłącznie profesorowie tytularni. CK nie musi jednak z przekazanej listy wybrać któregokolwiek z kandydatów,jeśli uzna, że nie spełniają kryteriów ustawy.

      Usuń
  26. Panie Profesorze, czy mozna napisac drugi Doktorat z tej samej dziedziny a innej specjalizacji, np. z literaturoznawstwa i jezykoznawstwa? Na dwoch roznych uczelniach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stopień doktora uzyskuje się z dyscypliny naukowej a nie specjalności. Po co dwa doktoraty ? Nie lepiej pracować na habilitację?

      Usuń
  27. Rozumiem, Panie Profeosrze, ze mozna zrobic zatem habilitacje z innej specjalnosci niz Doktorat? Bardzo dziekuje za odpowiedz i wskazowke.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę uważnie czytać: z żadnej specjalności nie uzyskuje się stopni naukowych, tylko z dyscyplin naukowych. Innymi słowy, może anonimowy uzyskać stopień naukowy doktora z dyscypliny np. językoznawstwo, ale habilitować się z literaturoznawstwa, albo z kulturoznawstwa, albo z filozofii czy socjologii itd. Trzeba mieć tylko dorobek naukowy z danej dyscypliny (nie specjalności)

      Usuń
  28. Dzień dobry,
    będę bardzo wdzięczna za odpowiedź na pytanie w sprawie stażu zagranicznego. Jestem w trakcie dwumiesięcznego pobytu na uniwersytecie w Wielkiej Brytanii, gdzie prowadzę badania, uczestniczę w spotkaniach naukowych tutejszego zespołu, daję wykłady na zaproszenie różnych osób prowadzących zajęcia, przygotowujemy także wspólnie dwa artykuły naukowe. Myślę, że te właśnie zadania wykonuje się w czasie stażu.
    Problem pojawia się, kiedy proszę o zaświadczenie o odbyciu stażu, ponieważ taki pobyt może - zdaniem moich gospodarzy - być różnie nazwany. Wśród propozycji są: study visit, research visit, sabbatical visit, internship. Które z tych określeń zdaniem Pana Profesora byłoby najbardziej właściwe - a może potrzebne jest jeszcze jakieś inne? Bardzo zależy mi na właściwym przygotowaniu tego dokumentu.
    Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam
    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
  29. Szanowna Pani, proszę zobaczyć, że w świetle normy prawnej mamy do czynienia z alternatywami:
    2) posiada doświadczenie w kierowaniu zespołami badawczymi realizującymi projekty finansowane w drodze konkursów krajowych lub zagranicznych lub odbył staże naukowe w instytucjach naukowych, w tym zagranicznych, lub prowadził prace naukowe w instytucjach naukowych, w tym zagranicznych;

    Z Pani opisu wynika, że pobyt w Wielkiej Brytanii wraz z prowadzonymi tam badaniami jest kluczowy dla przyszłego wniosku o profesurę. Życzę dużo satysfakcji z osiągniętych tam wyników badań i opublikowania ich wyników.

    OdpowiedzUsuń
  30. Szanowny Panie Profesorze, przeczytałam uważnie powyższe informacje o stażach zagranicznych, dziękujemy za wszystkie wyjaśnienia.
    Prosiłabym jeszcze ze swojej strony o odpowiedź w sprawie stypendiów programu erasmus (obecnie erasmus+). Stypendia te mają głównie charakter dydaktyczny (teaching staff mobility) i zakładają przeprowadzenei na uczelni zagranicznej 8 godzin zajęć dydaktycznych. Poza tym jednak często są okazją do udziału w pracach goszczących instytutów, podejmowania współpracy badawczej, konsultacji projektów naukowych, konsultacji z doktorantami itp. Wyjazdy trwają zazwyczaj 5 dni. W jakim zakresie te stypendia mogą być wliczane do dorobku w postępowaniu o tytuł naukowy?
    Pozdrawiam serdecznie,
    Beata

    OdpowiedzUsuń
  31. Niestety, wyjazdy dydaktyczne nie mają charakteru naukowo-badawczego, aczkolwiek przy ich okazji mogą takowe powstawać. W przypadku wniosku o nadanie tytułu naukowego profesora należy wykazać się docelowo prowadzoną pracą naukowo-badawczą. Erasmus ma na celu podnoszenie kwalifikacji dydaktycznych, związanych także z upowszechnianiem osiągnięć naukowych, ale nie ma charakteru stricte badawczego.

    OdpowiedzUsuń
  32. Szanowny Panie Profesorze, w bardzo wczesnym wieku (25) obronilam Doktorat, ktory jednak zawieral bledy warsztatowe (cytowanie bez atrybucji bibliograficznej) z literatury prymarnej. Nastepnie wydalam ksiazke podoktorska, mocno przeredagowana, zgodnie ze wskazowkami recenzentow. Po kilku latach Doktorat moze mi zostac przez RW odebrany za naruszenie praw autorkich zmarlego 200 lat temu pisarza, o ktorym pisze. Co moge zrobic? Nie mialam swiadomosci nagannosci czynu, a pisalam cytujac o jego pogladach filozoficznych, przyrodniczych i - nie znajac sie na materii (jestem filologiem) cytuje go wiernie. Te passusy Maja miejsc w drugiej czesci prac, ktora w zalozeniu swym byla aneksem do czesci I, filologicznej.

    OdpowiedzUsuń
  33. Szanowna Pani trudno jest ustosunkować sie do tego dylematu , kiedy nie mam wglądu w te publikacje. Zapewne oceny dokona komisja. Pani ma prawo wglądu w wyniki postępowania na każdym jego etapie. Jeżeli praca została wydana a w niej nie ma przypisów do cytowanych myśli, to jest to ewidentnie plagiat.

    OdpowiedzUsuń
  34. Szanowny Panie Profesorze, zarzut plagiatu tyczy sie mojej dysertacji doktorskiej. Natomiast ksiazke na podstawie doktoratu przeredagowalam pod wplywem recenzji doktoratu oraz konsultacji z profesorami z mej dziedziny, po okolo roku pracy nad nia. Obecnie toczy sie postepowanie o odebranie mi stopnia doktora. Czy istnieje szansa, zeby obronila stopien na podstawie wydanej publikacji ksiazkowej (przeredagowanego i dostepnego od roku na rynku doktoratu)? Tam zarzutow nie ma, a sama poprawilam tekst.

    OdpowiedzUsuń
  35. Szanowny Panie Profesorze,
    przepisy wymagają pełnienia funkcji recenzenta w przewodach. Czy szanowna komisja wzięła pod uwagę to, że by zrecenzować pracę doktorską czy habilitacyjną trzeba o to być poproszonym? Dlaczego nie mają żadnego znaczenia recenzje pisane dla czasopism zagranicznych? Tam wybór recenzenta jest bardziej obiektywny.
    Z poważaniem,
    Jerzy Nawrocki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest jasne to pytanie. Proszę rozwinąć swoje wątpliwości.

      Usuń
  36. Dziękuję Profesorze za ten opis kryteriów. Nie wiem czy kiedykolwiek doczekamy się by niektórzy profesorowie plagiatorzy zostali rozliczeni. Ten system nie chroni uczciwych, chroni kombinatorów i niestety nadal promuje tzw. kolesiostwo.

    OdpowiedzUsuń
  37. Panie Profesorze, recenzentem można zostać wyłącznie na skutek układów. Z góry więc "niemile widzianym" awans blokuje się właśnie tym punktem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno jest polemizować ze "spiskową (układową) teorią", skoro nie pisze anonim o konkretach. Tak można mówić o wszystkim i o wszystkich, bo złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy.

      Usuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.