piątek, 10 października 2014

Aby było szczęśliwie, sprzyjająco i pomyślnie


Dzisiejszy wpis będzie szczególny, gdyż dotyczy inauguracji roku akademickiego 2014/2015 w okresie wyjątkowego Jubileuszu: 60-lecia Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej.

JM Rektor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej - ks. prof. ChAT dr hab. Bogusław Milerski z radością i uznaniem witał wczoraj na uroczystości inauguracji roku akademickiego 2014/2015 przybyłych Gości, nauczycieli akademickich, pracowników administracyjno-technicznych i studentów. Miły obowiązek pełnienia funkcji gospodarza rozpoczął od przywitania Marszałka Senatu RP i prelegenta – Pana Bogdana Borusewicza, który zaszczycił swoją obecnością i zechciał przyjąć zaproszenie władz ChAT do wygłoszenia wykładu inauguracyjnego na jeden z najbardziej istotnych i dyskutowanych obecnie tematów: „Państwo demokratyczne a wolność sumienia”.

Obecni byli w czasie tej uroczystości przedstawiciele najwyższych władz państwowych: Wiceminister Tadeusz Sławecki – Sekretarz Stanu w MEN, który w czasie spotkań z środowiskami akademickimi zawsze podkreśla znaczenie wartości w wychowaniu i jednocześnie szanującą pluralizm tradycji; wiceminister Stanisław Huskowski – Sekretarz Stanu w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji, odpowiedzialny za realizację polityki wyznaniowej Państwa, a który ze zrozumieniem odnosi się do specyfiki kształcenia i prowadzenia badan naukowych w ChAT.

Na jubileuszową inaugurację roku akademickiego przybyli także znamienici przedstawiciele Kościołów w Polsce, a mianowicie: zwierzchnik Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego w RP - Metropolita prof. dra hab. Sawa; przedstawiciel ekumenicznego Kościoła rzymskokatolickiego, Metropolita Warszawski Kardynał Kazimierz Nycz; Prezes Polskiej Rady Ekumenicznej i wieloletni rektor ChAT abp prof. dr hab. Jeremiasz Jan Anchimiuk; Wiceprezes Polskiej Rady Ekumenicznej i zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP bp Jerzy Samiec; zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w RP bp Marek Izdebski; zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego w RP Naczelny Superintendent ks. Andrzej Malicki; zwierzchnik Kościoła Chrześcijan Baptystów w RP, przewodniczący Rady Kościoła ks. dr Mateusz Wichary; zwierzchnik Kościoła Zielonoświątkowego w RP ks. bp dr Marek Kamiński; zwierzchnik Kościoła Chrystusowego w RP ks. bp Andrzej Bajeński i zwierzchnik Kościoła Polskokatolickiego Mariawitów ks. bp Michał Jabłoński.

Obok JM Rektora ChAT zasiedli także - prawosławny Ordynariusz Wojska Polskiego, prorektor ChAT i kierownik sekcji prawosławnej bp prof. dr. hab. Jerzy Pańkowski, zwierzchnik Diecezji Pomorsko-Wielkopolskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego i kierownik sekcji ewangelickiej bp. prof. dr. hab. Marcin Hintz, dziekan Wydziału Teologicznego prof. ChAT dr hab. Włodzimierz Wołosiuk, prodziekan - prof. ChAT dr hab. Jakub Slawik, oraz dziekan Wydziału Pedagogicznego - prof. ChAT dr hab. Tadeusz Zieliński i prodziekan Wydziału prof. ChAT dr hab. Renata Nowakowska-Siuta. Wśród przedstawicieli Kościoła prawosławnego, byli także: ordynariusz diecezji białostocko-gdańskiej abp dr Jakub; z rodziny Kościołów ewangelickich: bp senior Janusz Narzyński, bp senior Zdzisława Trandy, bp Paweł Anweiler, bp Jan Cieślar oraz ewangelicki Biskupa Wojskowy ks. płk. Mirosław Wola.

Zgodnie z tradycją akademicką wszystkich uczelni warszawskich gościli w inauguracji roku akad. ChAT rektorzy lub prorektorzy oraz posłowie na Sejm RP: Aleksandra Trybuś, Czesław Gluza, Eugeniusz Czykwin i John Godson.

(fot. od prawej rektorzy-profesorowie: Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej w Warszawie Andrzej Eliasz, Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie - Jan Łaszczyk i Wyższej Szkoły Pedagogicznej ZNP w Warszawie - Stefan Mieszalski)

JM Rektor ChAT w inauguracyjnym wystąpieniu przypomniał historię wyjątkowej w Europie uczelni akademickiej. Mało kto bowiem zdaje sobie sprawę z tego, że Chrześcijańska Akademia Teologiczna w Warszawie jest ekumeniczną uczelnią publiczną, umocowaną ustawą z dnia 16 marca 2000 roku o Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Kształci się w niej nie tylko teologów, ale także pedagogów. Przytoczę treść wystąpienia ks. dra hab. Bogusława Milerskiego, znakomitego teologa i pedagoga, który wyraził w nim akademicką, kulturową i społeczną swoistość Uczelni:

Misją Akademii jest kształcenie studentów i prowadzenie badań naukowych w zakresie nauk teologicznych oraz humanistycznych i społecznych, ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb Kościołów mniejszościowych w Polsce. Rzeczypospolita Polska jako państwo demokratyczne i pluralistyczne przyznała Kościołowi prawosławnemu oraz Kościołom protestanckim i starokatolickim prawo do kształcenia teologicznego w zakresie własnych tradycji wyznaniowych oraz prawo do kształcenia humanistycznego uwzględniającego specyfikę zróżnicowania kulturowego obywateli RP.

(fot. JM ks. dr hab. B. Milerski prof. ChAT)

Prawo to zostało potwierdzone w partykularnych ustawach o stosunku państwa do poszczególnych Kościołów, w tym wszystkich Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej. Prawo to nakłada na Akademię szczególny obowiązek, a mianowicie obowiązek kształcenia na kierunku studiów teologia z uwzględnieniem różnych profili wyznaniowych, i to niezależnie od liczby studentów. Akademia jest więc szczególną uczelnią publiczną. Działa ona bowiem w dwóch obszarach zadań Państwa: szkolnictwa wyższego oraz polityki wyznaniowej i polityki wobec mniejszości. Takie prawne zdefiniowanie uczelni znalazło wyraz w znowelizowanej w roku bieżącym ustawie o Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie.

Ustawowe rozstrzygnięcie nawiązuje do polityki wyznaniowej II RP. Niepodległa Polska uznała kształcenie kadr teologicznych dla Kościołów mniejszościowych za żywotny interes państwa. Przekonania powyższego nie należy odczytywać w kategoriach ingerencji państwa w sprawy kultu czy doktryny religijnej, lecz jako wyraz troski o dobro wspólne i integrację wszystkich obywateli. Z tego względu w 1921 roku powołano na Uniwersytecie Warszawskim Wydział Teologii Ewangelickiej, a następnie niezależne Studium Teologii Prawosławnej. Na tych faktach sprzed niemal stulecia bazuje tożsamość naszej uczelni.

Chrześcijańska Akademia Teologiczna w Warszawie została utworzona w 1954 roku. Decyzję o wyłączeniu kształcenia teologicznego, jak i innych typów studiów, z instytucji uniwersytetu podjęto z powodów politycznych. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet państwo komunistyczne dostrzegało fakt zróżnicowania konfesyjnego obywateli. W roku bieżącym mija więc 60 lat od momentu utworzenia uczelni, która – mimo różnych wiatrów historii i polityki – realizuje żywotny interes publiczny. Tym interesem jest dobro wspólne – integracja obywateli Rzeczypospolitej Polskiej.

Akademia jest uczelnią wyższą, której celem jest prowadzenie obiektywnych badań oraz kształcenie studentów. Zarazem jednak Akademia jest bytem kulturowym – znakiem wielokulturowości społeczeństwa polskiego oraz świadectwem inkluzyjnego charakteru państwa polskiego. Państwo demokratyczne szanuje wolność poglądów obywateli, przyznając im prawo do dokonywania wolnych wyborów światopoglądowych i politycznych. W tym sensie państwo musi respektować wolę większości obywateli.

Istota nowoczesnej demokracji nie opiera się jednak wyłącznie na uznaniu woli większości, lecz na równoczesnym poszanowaniu praw jednostki. Rolą państwa demokratycznego jest ustanowienie takich rozwiązań, które zagwarantują balans między aspiracjami większości a prawami mniejszości. Państwo demokratyczne nie może się kierować wyłącznie statystyką głosów, lecz musi gwarantować zachowanie dobra wspólnego – musi działać pro publico bono.

Wyznacznikiem działalności na rzecz dobra wspólnego są więc nie tylko kryteria ilościowe, lecz również zasada integracji, a w konsekwencji polityka inkluzji. Realizacja polityki inkluzji nie może sprowadzać się do ideowych deklaracji. Jej gwarantem jest istnienie odpowiednich rozwiązań prawnych oraz instytucji publicznych. W Rzeczypospolitej Polskiej jedną z takich instytucji działających pro publico bono jest Chrześcijańska Akademia Teologiczna w Warszawie.

Każda uczelnia ma swoje sukcesy, swoje plany i swoje problemy. Jesteśmy bardzo małą szkołą wyższą, stąd też mamy świadomość miary rzeczy. Proszę jednak uwierzyć, że z naszej perspektywy nasze sukcesy, nasze plany i nasze problemy są najważniejsze na świecie. Istotną troską uczelni jest budowa nowej siedziby – po pozyskaniu działki kończymy obecnie prace projektowe, których zwieńczeniem będzie uzyskanie pozwolenia na budowę. Kolejne kroki postrzegamy na razie „in spe”.

Dążeniem naszym jest także prawo do zachowania nazwy własnej. Nasz postulat, poparty pozytywną opinią prezydium Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, aby akademią mogły być uczelnie posiadające dwa uprawnienia do doktoryzowania lub jedno uprawnienie habilitacyjne, został odrzucony. W naszym odczuciu taki zapis nie obniża standardów akademickich, lecz – wręcz przeciwnie – podnosi ich poprzeczkę.

W polskim szkolnictwie wyższym posiadanie uprawnień habilitacyjnych oznacza bowiem przynależność do ekskluzywnego grona i wiąże się ze spełnieniem jakościowo innych wymogów. W wyniku nieuwzględnienia ww. postulatu nasza uczelnia będzie jedyną w Polsce szkołą wyższą, posiadającą niekwestionowane uprawnienia habilitacyjne, a zarazem pozbawioną prawa do używania w nazwie własnej wyrazu „akademia”.

Nie kwestionując zasadności zmian w prawie o szkolnictwie wyższym – w sytuacji, w której wyłącznie jedna, jedyna uczelnia w Polsce traci dotychczasowe uprawnienie – pozwalam sobie zadać subiektywne pytanie w duchu teorii krytycznej o interes ideologiczny leżący u podstaw takiego rozstrzygnięci. Doskonale wiemy, jakie działania powinniśmy podjąć. Tym niemniej napotykamy na barierę finansową. Realizacja – ze wszech miar – nowoczesnej, demokratycznej i integracyjnej polityki państwa, której wyrazem są ustawowe zobowiązania nałożone na Akademię w zakresie zróżnicowanego konfesyjnie kształcenia teologicznego, w przypadku tak małej uczelni, warunkuje finansowo możliwość rozwoju innych obszarów jej działalności.

Doświadczając wielu pozytywnych deklaracji i konkretnych działań ze strony władz państwowych ufam, że powyższa kwestia będzie mogła zostać rozwiązana z pożytkiem dla Akademii i z należytą troską o zachowanie standardów naukowych. Dumą naszą są nasi studenci, nasza kadra i nasze powiązania międzynarodowe. Wśród wielu partnerstw na szczególne podkreślenie zasługuje współpraca z Uniwersytetem Bonn, kontynuowana nieprzerwanie od 1978 roku, a więc od 36 lat. Jej potwierdzeniem jest obecność na dzisiejszej uroczystości prof. M. Meyer-Blancka. W moim przekonaniu – jak na skalę uczelni – liczba inicjatyw studenckich oraz dokonań kadry naukowej, perspektywicznej wiekowo oraz osadzonej w dyskursie międzynarodowym, są gwarancją przyszłości Akademii.

W rocznicę 60-lecia utworzenia uczelni chciałbym sprawy partykularne potraktować z właściwą miarą rzeczy. Rocznica taka skłania bowiem do refleksji bardziej podstawowej. Moje pytanie dotyczy podstawowego uzasadnienia istnienia akademickiej szkoły wyższej. Tradycyjnie odpowiemy na to pytanie bardzo prosto: istotą akademickiej szkoły wyższej jest prowadzenie badań naukowych i kształcenie na poziomie wyższym młodego pokolenia. Bez spełnienia powyższych funkcji łącznie istnienie szkoły wyższej traci rację bytu. To prawda! Tym niemniej uczelnie pełnią wiele dodatkowych i ważnych funkcji.

Z perspektywy Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie, co starałem się uzasadnić w pierwszej części niniejszego wystąpienia, katalog podstawowych zadań jest znacznie szerszy. Akademia, w której Państwo się znajdujecie, jest nie tylko miejscem badań i kształcenia, lecz również jest laboratorium i świadectwem integracji społecznej i kulturowej, pełni zasadnicze funkcje w zakresie pojednania międzynarodowego, i to zarówno na poziomie dialogu między przywódcami religijnymi i politycznym, jak również za pośrednictwem kadry akademickiej i studentów.

W murach naszej uczelni studiuje bowiem liczne grono adeptów teologii i duchownych zza wschodniej granicy, którzy zapewne nigdy nie zapomną studiów i kultury przekazanej im w Akademii. I jeszcze jedna kwestia zasadnicza. Rozdział państwa i religii nie może skutkować wycofaniem się państwa z odpowiedzialności o jakość religijności własnych obywateli. Innymi słowy, państwo nie może ingerować w kult czy doktrynę, zarazem jednak powinno wykazywać troskę o ireniczny (pokojowy), dialogiczny i refleksyjny wymiar religijności.

Fundamentalizmy i podziały nie są bowiem pieśnią przeszłości, lecz czymś, co potrafi zniszczyć współczesną demokratyczną cywilizację. Z tego względu działalność Akademii na rzecz alfabetyzacji religijnej, oświecenia religijnego, dialogu i pojednania okazuje się niezbędnym elementem zachowania ładu demokratycznego. Nie tylko jednak ChAT, lecz śmiem twierdzić, że każda uczelnia wyższa pełni zasadnicze funkcje kulturowe i społeczne. Oczywiście, mam świadomość, że te dodatkowe funkcje są w stanie pełnić także inne instytucje. Jestem jednak przekonany, że delegowanie realizacji tych funkcji na inne instytucje okazałoby się w konsekwencji droższe i zapewne o wiele mniej efektywne społecznie.

Rolą nauki jest badanie, opis i wyjaśnianie stanów rzeczy w kategoriach faktów. Uczelnia humanistyczna – jak każdy uniwersytet – zajmuje się jednak nie tylko jednostkowymi faktami, lecz również czymś, co nazywa się uniwersum. To coś wcale nie musi mieć charakteru metafizycznego. Uniwersum, jak wyobrażał sobie F. Schleiermacher, twórca idei nowoczesnego uniwersytetu, to ogląd rzeczywistości z perspektywy całości, a więc ogółu wiedzy, kultury i doświadczenia ludzkiego. Taki ogląd zawsze będzie miał charakter interpretacyjny, a więc skazany na wielość perspektyw poznawczych i konieczność nieustannego dyskursu. Z perspektywy ideologii scjentystycznej takie podejście jest nienaukowe.

Niezależnie od sporów o istotę nauki, podejście takie jest jednak esencją humanistyki i niezbędnym elementem życia społecznego. Ufam, że zmiany cywilizacyjne nie będą oznaczały zmierzchu humanistyki i religii, i za kolejnych 60 lat ciągle będziemy mogli powtarzać w znaczeniu dosłownym i przenośnym: Vivat Akademia!



Quod felix, faustum fortunatumque sit

7 komentarzy:

  1. Kto w tym roku otrzyma wyróżnienie im. Lepalczyk?

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że szczególnie krzepiąco dla postępowych, odwiecznych wrogów Kościoła katolickiego i Pana Boga brzmi teza Jego Magnificencji Rektora ChAT w myśl , której to "coś" , czyli uniwersum nie musi mieć charakteru metafizycznego. Czyli w największym skrócie rzecz ujmując: Kościół i religia owszem- ale bez Boga. To dla zatroskanych o losy „uciemiężonych mniejszości” piękny przykład nadrabiania zapóźnień i doganiania Zachodu. Można przypuszczać, że - na razie w Polsce - niedościgniętym wzorem jest pastor luterańskiego Kościoła w Danii, Thorkild Grosboell. W kazaniu do wiernych (czerwiec 2004) wyznał, że nie wierzy: ani w zmartwychwstanie, ani w Boga. Nie zaprzeczał, że stracił wiarę, ale nie chciał odejść z parafii, bo czul się potrzebny parafianom jako pocieszyciel duchowy. Utratę wiary bagatelizował, uznając ją za ważny, ale przecież nie wyłączny warunek kontynuacji misji w parafii. Obroną niewierzącego pastora, zajęły się - a jakże - laickie organizacje pozarządowe. W efekcie tego rodzaju działań nie ma już jasnego odróżnienia między człowiekiem wierzącym i człowiekiem niewierzącym, wiedzą a ignorancją, między sztuką a błazeństwem .Powstaje jednak pytanie: czy taka wolność nie jest aby pogardą dla rozumu, a cena walki z fundamentalizmem religijnym – nie jest za wysoka? Wątpliwościami podzielił się niewyemancypowany teoretyk wychowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dzisiejszych czasach, gdy akademia/uniwersytet unika/abstrahuje od języka fundamentalnych /silnych wartości na rzecz – powiedzmy to sobie szczerze - moralnego i umysłowego rozmemłania - wątpliwości niewyemancypowanego teoretyka wychowania uzasadnione/zilustrowane szokującym zachowaniem luterańskiego pastora budzą naturalny szacunek, ale i nadzieję na opamiętanie. Czy mogłabym w związku z tym poprosić Pana Profesora o jakiś komentarz, ustosunkowanie się do tego co napisał niewyemancypowany teoretyk...i teraz ja - nieskrywająca sympatii ku temu przed czym tenże „niewyemancypowany” ostrzega ?.Pragnę nadmienić, że nie należę do osób specjalnie odważnych. Ale uświadomiłam sobie, że przecież moja prośba jest utrzymana w trybie parezji. Czyli ryzykownie szczerym obowiązku zabrania głosu. Co niniejszym wpisem czynię. Nie ukrywam wiec , że zabieram głos będąc ośmielona i zachęcona piękną misją Półrocznika Parezja. Nowego czasopisma Forum Młodych Pedagogów działającego przy Komitecie Nauk Pedagogicznych PAN. Przy okazji proszę przyjąć szczere gratulacje z powodu powołania do życia czasopisma Parezja. A zwłaszcza jego ideowych założeń. Kończąc: o komentarz Pana Profesora prosi ( przypomnę, że idzie o kwestię: czy możliwy jest Kościół i religia- bez metafizyki. Bez Boga? ) – magister pedagogiki Ania „ryzykantka”.

      Usuń
  3. Oto przykład bałaganu i formalizmu, który dotyczy nie tylko Akademii (jak najbardziej!) teologii Chrześcijańskiej a ma te same podstawy. Otóż pewna Profesor uczelniana (pedagogika) wypromowała na renomowanej polskiej uczelni kilku doktorów. Teraz na tej samej uczelni ta sama profesor, przy tym samym dziekanie nie może już promować kolejnych doktorów. Co się stało? Otóż biurokraci uznali pedagogikę za naukę społeczną (a nie humanistyczną) a rzeczona Profesor ukończyła polonistykę więc mimo tego, że prowadzi od 20 lat zajęcia z historii wychowania, wychowała jakieś 200 magistrów pedagogiki, 10 doktorów pedagogiki w nowym rozumieniu przepisów pedagogiem nie jest. Pedagogika jest nauka społeczną jak najbardziej ale i humanistyczną - też. Bo jak traktować prace z pedagogiki kulturoznawczej, medioznawczej czy historii wychowania. Czy Korczak był humanistą czy przedstawicielem nauk społecznych? Czy to mądry dylemat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma anonimowa racji, ale tylko dlatego, że nie zna prawa. Otóż wystarczy, że dziekan wydziału skieruje do Centralnej Komisji pismo z wnioskiem o uznanie dorobku naukowego dr hab. jako pedagogicznego i przypisanie jej do dziedziny nauk społecznych, załączy do tego dokumenty to potwierdzające (publikacje), to na podst.art.6 ust.5 ta Pani uzyska owe uprawnienia.

      Usuń
  4. "Niewyemancypowany Teoretyku Wychowania" i "Aniu Ryzykantko"! Problem, o którym piszecie, dotyczy kilku ważnych pytań: 1) o istotę uczelni wyższej (uniwersytetu, akademii), 2) o apologię humanistyki i teologii jako obszarów kształcenia w uczelniach publicznych, 3) o specyfikę uczelni publicznej, a w konsekwencji - 4) o relację państwa i instytucji publicznych do religii, Kościołów i innych związków wyznaniowych oraz o pojęcie dobra wspólnego.
    Ad. 1) Każdy człowiek ma prawo i wolność wyznawania i poświadczania własnej wiary. W murach Kościoła może wyrażać przekonanie, że jego wiara jest jedynie prawdziwa (a w konsekwencji - inne są nieprawdziwe). "Jan Kowalski" jako wierzący człowiek może to również czynić w przestrzeni publicznej. W mniejszym bądź większym stopniu ekskluzywizm przynależy do natury każdej religii. Uczelnia wyższa nie może być jednak mylona z Kościołem. Uczelnia jest miejscem racjonalnego dyskursu i formułowania racjonalnych argumentów. W uczelni wyższej nie wolno a priori wykluczać innych perspektyw poznawczych, można natomiast z nimi w sposób racjonalny dyskutować.
    Ad. 2) Humanistyka i w konsekwencji teologia tracą na znaczeniu. I nie chodzi tutaj tylko o sekularyzację, lecz o coraz bardziej dominujące pragmatyczne oczekiwania względem kształcenia wyższego oraz o scjentystyczne pojmowanie nauki. Tym, co łączy humanistykę z teologią, to przekonanie o konieczności formułowania i dyskutowania całościowych interpretacji jako powinności szkół wyższych. Racjonalne interpretowanie rzeczywistości jest zadaniem humanistyki jako nauki. Tym samym przekonanie o wartości niemetafizycznych wykładni świata paradoksalnie jest obroną naukowego statusu interpretacji religijnych, i vice versa.
    Ad. 3) W tym konkretnym przypadku odnosimy się nie do uczelni wyznaniowej czy prywatnej, lecz państwowej i publicznej, która kształci nie tylko teologów na wydziale teologicznym, lecz również przedstawicieli nauk humanistycznych i społecznych na wydziale pedagogicznym. Zgodnie z nakazem ministerialnym, uczelnia nie może, poza teologami, żądać od studentów deklaracji wyznaniowych. Kościół ma do tego pełne prawo, uczelnia publiczna - nie! Ten, kto miał jakikolwiek kontakt z ChAT-em wie, jak duże znaczenie przywiązuje się do poszerzenia programów kształcenia na kierunkach "nieteologicznych" o kwestie religijne i światopoglądowe. Nie ma to jednak charakteru wyznawczego, lecz dyskursywny. Na tym polega specyfika tej uczelni, że w jednej sali spotykają się przedstawiciele różnych wiar, w tym ateiści. I nie można kogokolwiek wykluczać ze społeczności akademickiej. Nasi studenci z dumą powtarzają: "Skończyłem ChAT i wiary nie straciłem". Zderzenie z różnymi poglądami dobrze przygotowuje ich do pracy w dzisiejszym świecie. W ChAT poznają oni nie tylko racjonalne sposoby argumentowania i uzasadniania własnych przekonań, lecz również zdobywają kompetencje miękkie - zdolność do poruszania się w świecie niejednoznacznym.
    Ad 4) Powyższe ma związek z rozumieniem relacji między instytucjami publicznymi, państwem a Kościołami. Rolą państwa nie jest promowanie jednej wiary, nawet tej wyznawanej przez większość obywateli. Promowanie takie jest rolą Kościołów, natomiast rolą instytucji publicznych jest tworzenie wspólnoty obywateli opartej na racjonalnej wymianie poglądów, w tym służącej uzasadnianiu wyznawanych przekonań. Tego dotyczyło wystąpienie inauguracyjne (patrz: relacja profesora Śliwerskiego) i - paradoksalnie - z tej państwowo-apologetycznej perspektywy było ono apologią Akademii, która jest akademią z ducha i z nazwy chrześcijańską. Jej specyfiką jest natomiast prymarne doświadczenie zróżnicowania chrześcijaństwa, co warunkuje również inny, dialogiczny sposób odnoszenia się do świata.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.