sobota, 30 sierpnia 2014

Wiekizm jako wyzwanie dla edukacji i kultury osobistej niektórych profesorów


Każdy raport światowy wzbudza zainteresowanie, gdyż pomimo porównywania w nim zjawisk państw absolutnie lub nawet częściowo nieporównywalnych ze sobą, stwarza jakiś obraz tego, jak są one postrzegane przez pryzmat wysublimowanych statystycznie wskaźników. Te oczywiście najczęściej tworzą ekonomiści i socjolodzy, bo kiedy spojrzymy na tabele dotyczące np. analfabetyzmu czy wskaźnika scholaryzacji także w Polsce, to przecież powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że jakość obrazu, wykonanej "fotografii" zależy od aparatu, jakim się posługujemy, jakości obiektywu, nasłonecznienia itd.

Z diagnoz analityków ONZ, którzy opublikowali Raport "Global Age Watch Index 2013", wynika, że jakość życia osób powyżej 60. roku życia w naszym kraju przedstawia się jak zielony szczaw posła Niesiołowskiego, a nie wyspa szczęśliwości wg premiera D. Tuska. Nasz kraj zajął wśród 91. sklasyfikowanych państw "wysokie", bo 62. miejsce, zaś na kontynencie europejskim, wśród państw UE - ostatnie miejsce. Nie odnotowałem w czasie wystąpienia premiera w Sejmie stanowiska rządu na ten temat, bo pewnie odczuwał niedogodność po operacji barku.

Osobom starszym pozostaje tylko barka rzeczna albo stowarzyszenie BARKA, które pomaga bezdomnym. Emerytom premier obiecał podwyżkę od 9 do 39 zł.

Sądziłem, że może wypowie się na temat poziomu wykształcenia osób starszych w naszym kraju pani minister Joanna Kluzik-Rostkowska, skoro na podstawie tego wskaźnika zajmujemy 54. pozycję wśród 91 państw, ale domyślam się, że pewnie przerzuciłaby odpowiedzialność za ten stan rzeczy na poprzedników w resorcie. Trudno przecież oczekiwać od ministra edukacji, który jest zaledwie kilka miesięcy na tym stanowisku, by to od niego zależał poziom analfabetyzmu Polaków powyżej 60. roku życia. Jak obecne sześciolatki pójdą do szkoły i zaczną się w niej uczyć, będziemy mogli po 54 latach ich życia zbierać żniwo. Ciekawe, jakiej będzie jakości?

O tym dowiemy się od naukowców, bowiem min. zdrowia B. Arłukowicz obiecał w czasie posiedzenia Sejmu (27 sierpnia 2014 r.) powołanie Instytutu Geriatrii. To zapewne skróci kolejki do specjalistów, ale i zainteresuje postać, której opinii poświęcę przy tej okazji uwagę.

W okresie wakacyjnym zdarzyło się profesorowi nauk biologicznych Stanisławowi Karpińskiemu - wykładowcy SGGW w Warszawie - skomentowanie funkcjonowania akademickiego środowiska PAN w duchu ageizmu. W języku polskim z oporem przyjmuje się terminologiczny odpowiednik tego pojęcia jako wiekizm. Jego znaczenie występuje już w słownikach nauk społecznych, w których definiuje się WIEKIZM jako wyznawanie irracjonalnych poglądów i przesądów dotyczących jednostek lub grup opartych na ich wieku. Przyjmuje się stereotypowe założenie na temat fizycznych lub umysłowych cech ludzi z określonej grupy wiekowej i zwykle wyraża się je w sposób poniżający. Najczęściej wiekizm kieruje się przeciwko ludziom starym. (Słownik socjologii i nauk społecznych, red. G. Marshall, Warszawa: PWN 2004, s. 421)

Oto b. wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego (pod skrzydłami prof. Barbary Kudryckiej), b. członek Platformy Obywatelskiej, a obecnie pełnomocnik Polski Razem - Jarosława Gowina opublikował w okresie wakacyjnym na łamach Rzeczpospolitej tekst pt. "Polska nauka na emeryturze" (22.08.2014, s. A13), w którym nie zostawia suchej nitki na b. minister, obecnie europosłanki oraz na profesorach - członkach Polskiej Akademii Nauk. Do b. ministry ma pretensje, że szkolnictwo wyższe w Polsce jest permanentnie chore i niewydolne, zaś wprowadzone przez nią reformy na niewiele się zdały.

Krytyk podczepił się - mówiąc kolokwialnie - do wcześniej opublikowanego artykułu doradcy Prezydenta RP, a zarazem prezesa Fundacji Nauka Polska - prof. Macieja Żylicza, by mu wypomnieć, że "nie może sobie pozwolić na otwartą i szczerą do bólu krytykę kolegów i koleżanek z prezydium PAN, ze zgromadzenia PAN, kolegów rektorów z najlepszych polskich uczelni oraz ministrów MNiSW". On zaś nikogo i niczego się nie boi, więc odważnie "może pozwolić sobie na więcej". Latem odwaga tanieje, kiedy większość jest na urlopie.

Jak było się przez 8 lat w Szwecji profesorem Uniwersytetu Sztokholmskiego, to można po powrocie do państwa o zupełnie innym ustroju politycznym, zdewastowanego przez faszyzm i bolszewizm, pełnego w strukturach różnych uczelni, być może i Akademii b. współpracowników PRL-owskich służb, także osób nominowanych i mianowanych na różne funkcje w uczelniach czy Akademii, ponarzekać i z wyniosłością smagać biczem "wolnej krytyki" wszystkich (bezimiennie). Najlepiej użyć do tego wielkiego kwantyfikatora, by w zgeneralizowanej wersji własnej postawy wobec wszystkich (cóż za odwaga!) zarzucić im, że swoją obecnością szkodzą polskiej nauce.

Zdaniem S. Karpińskiego: (...) duże pieniądze dostają emerytowani byli rektorzy, dziekani i członkowie PAN, a średnia wieku dyrektorów z trzech centrów z Poznania, Krakowa i Warszawy jest powyżej 70 lat! Nie tylko "rozgrywają" między sobą olbrzymie dotacje ministerialne, ale też wygrywają pięcioletnie granty badawcze Maestro z NCN (do 3 mln zł), których znaczna część została przyznana "prawie" emerytom z PAN. (...) Na Zachodzie jest taka zasada, że jak profesor jest w wieku emerytalnym (65-70 lat), to nie ma prawa dostać projektu i dotacji z państwowych agencji, nie ma prawa pobierać emerytury i pensji! U nas w Polsce ma prawo, z czego nagminnie korzystają członkowie PAN i nie tylko" .

Co proponuje wiekista (brzmi jak czekista, ale tak się to pojęcie odmienia)? Rozwiązać PAN i powołać tę instytucję na nowo zgodnie z jego kryteriami, bo "w końcu potrzebujemy mocnej reformy systemu zarządzania publicznymi uczniami i reformy Polskiej Akademii Nauk. PAN jako dotowana przez państwo korporacja uczonych powinna się rozwiązać i zawiązać na nowo po pozbyciu się dużej części obecnych członków, którzy kompromitują polską naukę brakiem konkurencyjnych i wymiernych osiągnięć naukowych. Nie potrzeba żadnej lustracji agenturalnej, wystarczy rzetelna ocena naukowego dorobku".

Kto mógłby kandydować do nowej PAN? Oczywiście, nie ma tu mowy o jakichkolwiek wyborach. "Na członków PAN powinni być automatycznie powoływani naukowcy (a nie wybierani - jak dotychczas), którzy osiągną określony poziom naukowej konkurencyjności w świecie, np. w naukach o życiu uzyskają indeks Hirscha 30 i 3000 oryginalnych cytowań. Ilu jest obecnie takich członków PAN, np. w Wydziale II, którzy osiągnęli taki poziom? 20 proc. czy mniej?" Benjamin Franklin wynalazł okulary dwuogniskowe w wieku 78 lat, ale na szczęście nie żył w Polsce i nie był członkiem PAN.

Szokowy terapeuta obecnej PAN nie mógłby jednak zostać powołanym do tego gremium, bowiem jego indeks Hirscha wynosi 28. Musi jeszcze popracować naukowo, Może jego artykuł z Rzeczpospolitej będzie cytowany 3000 razy i uda mu się ten próg pokonać. Nie przypuszczałem, że pobyt w Szwecji może służyć tak wyrażanej postawie. W dodatku nie znajduje ona naukowego uzasadnienia, gdyż autor nie przedstawił nam swoich analiz statystycznych i merytorycznych. Publicystyczna krytyka profesorów PAN budzi moją odrazę mimo, że nie jestem członkiem PAN.Darzę szacunkiem wielu członków korespondentów i rzeczywistych PAN, niezależnie od ich postaw. Wiem, jak nędzne otrzymują uposażenie. To nie jest Szwecja i nie są w Polsce szwedzkie emerytury. Jeżeli prof. S. Karpiński nie miał nigdy szans nauczenia się czegokolwiek od któregokolwiek z już emerytowanych profesorów, to mu współczuję i życzę dobrego samopoczucia.

19 komentarzy:

  1. Na zachodzie profesorowie w wieku emerytalnym nie mają prawa pobierać emerytury... LOL.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "emerytury i pensji" - niezależnie od kontrowersyjności krytykowanych tu poglądów, czytajmy z odrobiną życzliwości jednak, a najlepiej ze zrozumieniem :) Chodzi przecież o równoległe pobieranie emerytury i pensji...

      Usuń
    2. eee, jakie równoległe pobieranie emerytur. Tego żałować profesorom, żeby nie przekroczyli 2, 3 tys., zł miesięcznie? w tekście jednak chodzi o coś znacznie poważniejszego - o degradację profesorów - członków PAN, skoro żąda się rozwiązania tej instytucji i powołania nowej dla młodych. warto czytać ze zrozumieniem :)

      Tadeusz

      Usuń
    3. Skoro żąda się rozwiązania tej Instytucji i powołania nowej Akademii dla młodych? Co Pan pisze? Członkami tej Instytucji Naukowej mogą być jedynie wybitni polscy uczeni, a w odniesieniu do nauk humanistycznych i społecznych określony dorobek naukowy danego uczonego, oryginalny wkład w rozwój danej dyscypliny bądź dyscyplin przychodzi niestety późno.Młodość tutaj, nie ma nic do rzeczy.Jeżeli są uczeni młodzi i wybitni, to wejdą w skład korporacji PAN i wchodzą.Warto to zrozumieć.

      Usuń
    4. Proszę przeczytać najpierw tekst S. Karpińskiego, a dopiero potem komentować. Profesor przytoczył właściwe fragmenty. Można dotrzeć do całości.

      Tadeusz

      Usuń
    5. Szanowny Panie Tadeuszu,
      Tekst prof. Stanisława Karpińskiego przeczytałem dokładnie w całości.Moje krytyczne uwagi odnośnie tego tekstu już wyraziłem poniżej.Pisze Pan, iż prof. Stanisław Karpiński przytoczył właściwe fragmenty? Jakie? Moją osobę interesuje tylko Polska Akademia Nauk i uwagi krytyczne wyrażone pod Jej adresem przez prof. Stanisława Karpińskiego.Interesuje się nauką polską od ponad 10 lat.Przeczytałem sporo monografii, artykułów i rozpraw jej poświęconej, ale takich śmiesznych historii, w stosunku do Akademii już dawno nie czytałem.Trudno to coś faktycznie komentować.Napisałem poniżej, aby prof. Stanisław Karpiński założył i powołał do życia własną, prywatną Akademię Nauk, w oparciu o własne kryteria i standardy funkcjonowania.Zakładam, że znajdzie przyszłych członków nowej Akademii bez problemu.Ludzi ambitnych mamy w Polsce dostatek.Osobiście życzę powodzenia.

      Usuń
    6. Istotnie, S. Karpiński ma problemy z odnalezieniem się w polskiej rzeczywistości. Marzy mu się prywatna Akademia Nauk -pewnie składająca się z powracających do kraju. :)

      Usuń
    7. Dokładnie Profesorze.Pan prof. Stanisław Karpiński spędził 8 lat w Szwecji i chciałby, aby nasza Rzeczpospolita równała ku standardom państw północnej Europy, ale niestety uwarunkowania ekonomiczne, społeczne, kulturalne i gospodarcze w Europie Środkowo-Wschodniej są i jeszcze bardzo długo będą inne.To osobny i złożony temat.Natomiast prof. Stanisław Karpiński uporczywie myśli o terapii szokowej w sektorze nauki polskiej, a której zarys przedstawił w "Rzepie".Proponuje jeszcze raz, aby profesor założył w 2015 r. nową, prywatną Akademię Nauk np. im. Stanisława Karpińskiego.Byłby to fenomen w tej części Europy, ale sama inicjatywa zapewne zostałaby odebrana pozytywnie, gdyż Akademia grupowałaby ludzi młodych, ambitnych, zdobywających granty i posiadających wysoki wskaźnik Hirscha i odpowiednią cytowalność rzecz jasna.Osobiście przekaże przysłowiowy 1% z moich podatków na ten nowatorski, rewolucyjny cel.Napisałem rewolucyjny, gdyż owa Akademia będzie kładła główny nacisk, na konkurencyjność i urynkowienie w skali globalnej.To godne podkreślenia.

      Usuń
    8. Myślałem o nazwie owego stowarzyszenia, gdyż bardzo mi się ten pomysł spodobał.Pełna nazwa mogłaby brzmieć następująco.Społeczna Akademia Nauk im. Stanisława Karpińskiego z siedzibą w Poznaniu.Wierzę głęboko, iż ten pomysł i nazwa byłyby ciepło przyjęte przez wszystkich uczonych, sympatyków i entuzjastów rozwoju szeroko rozumianej nauki, w duchu najlepszych wzorców zachodnich np. ze Szwecji bądź Stanów Zjednoczonych Ameryki itp.Uważam, że powołując do życia tego typu stowarzyszenie, to można dać dobre świadectwo całemu środowisku akademickiemu w RP.Dzisiaj brakuje gestu dawnych monarchów, królów, książąt i wielkich fundatorów, a którzy powoływali do życia Akademie Nauk stąd wszystko spoczywa, w dłoniach ambitnych i nowatorskich uczonych.Mam nadzieje, iż prof. Stanisław Karpiński, nie poczuje się urażony, gdyż taki cel mi anonimowemu komentatorowi absolutnie nie przyświecał, a jedynie chęć przedstawienia nowatorskiego pomysłu ambitnemu uczonemu, a który powrócił do nas ze Szwecji.

      Usuń
  2. Cytat jest dosłowny polsko-szwedzkiego profesora. Taką ma wiedzę na temat naukowców na Zachodzie, jak i w kraju.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiceministrem ten pan był chyba tylko miesiąc. Poznali się na nim czy tam jest taki beton?

    OdpowiedzUsuń
  4. Serdecznie pozdrawiam Profesorze,

    Przeczytałem post powyżej poświęcony między innymi krytyce Polskiej Akademii Nauk, autorstwa profesora SGGW w Warszawie i oczy przecieram ze zdumienia, gdyż Polska Akademia Nauk stanowi, czy się to podoba komukolwiek bądź nie, rzeczywisty flagowy okręt nauki polskiej poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej.Logo PAN jest bardzo dobrze rozpoznawalne w Europie i na świecie, a przede wszystkim wysoce cenione.Warto prześledzić światowy ranking SCImago bądź krajowy KEJN, w kontekście pozycji naukowej PAN.Natomiast forsowanie poglądu o samorozwiązaniu, likwidacji i rzekomej naukowej weryfikacji uczonych uważam za śmieszny.Szkoda tutaj strzępić pióra.Odnośnie tezy autora o wyborze kandydatów na członków Akademii poprzez automat, to nigdzie w Europie i na świecie taki tryb wyboru akademików nie istnieje.Podobnie, jak teza o znaczeniu indeksu Hirscha przy ocenie dorobku naukowego wybitnych uczonych (chodzi mi o nauki humanistyczne i społeczne).Jestem z wykształcenia humanistą i gdy patrzę na Wydział I Nauk Humanistycznych i Społecznych PAN, to nie dostrzegam tam osób niegodnych, a jako ciekawostkę podam, iż większość członków Wydziału I PAN wybrano po 1989 roku, ale i ci wybrani w okresie realnego socjalizmu stanowią klasę samą w sobie.Podałem ten przykład, gdyż kwestionowano wybory z tamtego okresu, co osobiście uważam za idiotyczne.Nowych członków PAN wybierają ostatecznie dotychczasowi członkowie PAN i chwała nauce polskiej.Żyjemy w dobie demokracji parlamentarnej i każdy ma prawo pisać, co mu ślina na język przyniesie i snuć różne fantazje, majaki, rozważania.Reformatorów w Rzeczypospolitej Polskiej mamy dostatek, ale jak ten kraj wygląda? Mam wrażenie, iż ci wszyscy reformatorzy ostatecznie pragną wprowadzić własne reformy, w oparciu o własne kryteria i standardy.Tradycyjnie powołując się na doskonałe rozwiązania globalne.Dobrze, że te reformy pozostaną w sferze wielkich optycznych złudzeń.Tam też jest ich miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten komentarz. Dziwię się, że nikt z władz PAN nie zareagował na artykuł prof. S. Karpińskiego, gdyż ten nie ukazał się w niszowym portalu internetowym, tylko jednak na łamach opiniotwórczego dziennika, jakim jest "Rzeczpospolita". Czyżby wszyscy członkowie PAN byli na urlopie, czy może nie czytają "Rzepy"? A może wolą spuścić zasłonę milczenia na takie gęgactwo?

      Usuń
    2. Pełna zgoda Profesorze.Uważam, że na takie gęgactwo (ładne określenie) ktoś winien zająć wyraźne stanowisko.Rzecz dotyczy przecież najważniejszej instytucji naukowej w Polsce.Muszę powiedzieć, iż Polacy bardzo często, nie potrafią docenić i uszanować tego co mają.Lubią mnożyć różne byty, podmioty w nieskończoność, ale najważniejsze że są nowe i tyle.Kiedy rozmawiam z moimi przyjaciółmi z Republiki Czeskiej, to często otrzymuję takie pytania.Dlaczego Polacy nie szanują własnej historii? Dlaczego 25 lat od upadku realnego socjalizmu ciągle żyjemy urazami? Zawsze odpowiadam, że nie wiem naprawdę nie wiem.Wracając do tematu, to uważam, że powinniśmy chronić i pielęgnować, to co mamy pięknego w nauce polskiej, a takim pięknym fragmentem owej nauki polskiej jest Polska Akademia Nauk.Osobiście dziękuję Panu za wspaniałe przewodnictwo Komitetowi Nauk Pedagogicznych PAN, a szczególnie za ciekawe i cenne inicjatywy popularyzujące pedagogikę.Chciałbym, aby nauka w Polsce się rozwijała, a nie zwijała.Miejmy nadzieję, iż za 10-12 lat kiedy cyklicznie przyjdzie czas na reformę sektora nauki decydenci będą świadomi roli i znaczenia nauki w kulturze narodowej Rzeczypospolitej.Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Panie Profesorze, myślę, że Profesorowie milczą z tego drugiego powodu i to dobrze. Nie wypada ludziom kulturalnym zniżać się do poziomu wspomianych pretensji. Autor artykułu wyraził swoją osobliwą opinię, a całe gremium PAN nie ma obowiązku na takie pojedyncze opinie odpowiadać. Milczenie w tym wypadku świadczy o klasie.

      Usuń
  5. Postanowiłem dotrzeć i przeczytać w całości artykuł" Polska nauka na emeryturze" autorstwa prof. Stanisława Karpińskiego - wykładowcy SGGW w Warszawie i doszedłem do wniosku, iż owemu nauczycielowi akademickiemu warto podsunąć znakomity pomysł.Według mnie, powinien on powołać konkurencyjną Akademię Nauk, gdzie w ramach tej nowej instytucji funkcjonowałby specjalny pion śledczy - badający i weryfikujący potencjalnych kandydatów na członków Akademii pod kątem ewentualnej działalności agenturalnej z przeszłości i sprawdzający wskaźnik indeksu Hirscha, czyli nobilitujący i wprowadzający do owej Akademii Nauk zarazem.Tutaj trzeba podkreślić, iż z automatu.Wówczas spełniło by się marzenie owego uczonego, o powstaniu nowej Akademii Nauk.Byłaby zapewne przejrzysta, elitarna, gdyż wszyscy jej członkowie mieliby wskaźnik indeksu Hirscha 30 bądź 40 i byliby wysoce konkurencyjni w skali globu.O elitarności świadczyłby jeszcze fakt, wprowadzenia nowych kryteriów, standardów funkcjonowania Akademii.Pomysł jest znakomity, a i inne państwa może go skopiują i wprowadzą w życie.Kto wie? Bądźmy dobrej myśli.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten profesor nie spełnia nawet wspomnianych przez siebie kryteriów, więc może rację ma jeden z anonimowych komentatorów, że słusznie władze PAN spuściły na to zasłonę milczenia, bo powielanie poglądów tego pana tylko szkodzi polskiej nauce. Dla niego ih 30 lub 40 byłoby już zbyt wysokim progiem.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Na Zachodzie jest taka zasada, że jak profesor jest w wieku emerytalnym (65-70 lat) (...) nie ma prawa pobierać emerytury i pensji!"

    U nas też miał być godnie rozwiązany ten problem. Niestety, obietnice przechodzenia profesorów w stan spoczynku pozostały tylko obietnicami. Dlaczego prof. Karpiński nie widzi drugiej strony medalu: nadmiernej eksploatacji i drenażu mózgów tych, którzy w innych warunkach pewnie sami myśleliby o wygaszaniu swojej aktywności naukowej. Krytyka z wielkim kwantyfikatorem jest nieuczciwa, bo rodzi stereotypy i uprzedzenia. Raz - że krzywdzi wielu szacownych naukowców z PAN, dwa - że buduje fałszywy wizerunek nabijających sobie kabzę profesorów przed emeryturą. Zarobki niektórych faktycznie mogą być bardzo wysokie, na co zresztą jako elita naukowa w pełni zasługują, ale czy nie widać też profesorskiej biedy, pracy ponad siły, nadszarpywania zdrowia, bo emerytury są jakie są? Dodajmy: ZUS ostrzega, że będzie jeszcze gorzej...

    OdpowiedzUsuń

  8. Rzecznik praw obywatelskich zwrócił się do ministra nauki i szkolnictwa wyższego w sprawie zasad opiniowania wyróżnień za osiągnięcia naukowe, dydaktyczne lub organizacyjne albo za całokształt dorobku, które przyznaje resort.



    Zgodnie z rozporządzeniem z 1 marca 2013 r. w sprawie nagród ministra dla nauczycieli akademickich (Dz.U. poz . 296) do wniosku o to wyróżnienie należy dołączyć trzy rekomendacje sporządzone przez osoby posiadające stopień naukowy doktora habilitowanego lub profesora, zatrudnione w innych placówkach niż kandydat do nagrody.

    – Przepisy wyłączają z grona osób rekomendujących kandydata do tego wyróżnienia naukowców nigdzie niezatrudnionych, w tym w szczególności emerytowanych. Z uwagi na krąg osób, których dotyczy powołany przepis, może to stanowić przejaw dyskryminacji pośredniej ze względu na wiek – wynika ze skarg, które wpłynęły do RPO.
    http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/819305,nagrody-ministra-dyskryminuja-emerytow.html

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.