czwartek, 19 czerwca 2014

Warto rzetelnie dążyć do celu


(fot. Pedagog UKSW - dr Edyta Wolter w czasie kolokwium habilitacyjnego w APS)

Czerwiec jest gorącym miesiącem dla naukowców, bowiem odbywają się ostatnie przed wakacjami posiedzenia rad wydziałów, w trakcie których przeprowadzane są przewody habilitacyjne czy postępowania na tytuł naukowy profesora.

Wczoraj miało miejsce takie posiedzenie mojej Rady Wydziału Nauk Pedagogicznych Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, w trakcie którego do kolokwium przystąpiła i bardzo ładnie zdała pani dr Edyta Wolter z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Po wykładzie habilitacyjnym - poświęconym radykalnej krytyce szkoły w drugiej połowie XX wieku uzyskała potwierdzenie nabytych kompetencji do samodzielnej pracy naukowej. Zainteresowania poznawcze pani E. Wolter były skupione na edukacji ekologicznej ze szczególnym zwróceniem uwagi na genezę, ewolucję myśli i praktyk edukacyjnych oraz kształtowanie się świadomości ekologicznej młodych pokoleń w toku edukacji szkolnej okresu międzywojennego.


Systematycznie finalizowane są kolejne przewody habilitacyjne, które były otwierane jeszcze w tzw. starej procedurze. Byłem pełen podziwu dla wspomnianej tu Habilitantki, która specjalizuje się w historii oświaty okresu Drugiej Rzeczypospolitej, gdyż było to jej drugie podejście do habilitacji po uprzednim, jakie miało miejsce 7 lat temu. Wówczas nie zostało ono przyjęte, ale pedagog nie załamała się tym faktem, tylko - jak mówiła o tym z zasłużonym poczuciem dumy i osobistej satysfakcji - postanowiła odrobić lekcję, wczytać się w zasadność krytycznych uwag profesorów, by poprawić swój warsztat badawczy i przygotować nową dysertację, której wartość zostanie doceniona. Mogła przecież zrezygnować, wycofać się, albo wyjechać na Słowację z poprzednim dorobkiem, gdzie - nie ulega wątpliwości - uzyskałaby tytuł pedagogiczno-naukowy docenta.



Podjęła jednak wyzwanie. Złożyła aplikację o środki badawcze i po ich uzyskaniu rozpoczęła kolejny etap żmudnych badań historyczno-oświatowych. Te bowiem wymagają poświęcenia dużej ilości czasu w bibliotekach i archiwach, gdzie poddaje się analizie teksty źródłowe, odpowiednio do sformułowanego problemu badawczego i przyjętych kryteriów. Można zatem nie uciekać od odpowiedzialności, od pracy, od samokształcenia, by usprawiedliwiać minioną porażkę. Dla poważnie traktującego swój zawód naukowca nie ma takich przeszkód, które mogłyby przyczynić się do zaniechania własnej pasji badawczej. Warto skorygować błędy i znacząco powiększać własny dorobek naukowy, by móc doczekać zasłużonego sukcesu, który jest przecież tylko jednym z kolejnych etapów akademickiej samorealizacji w naukach pedagogicznych.

(fot. Wystawa plakatów w Galerii Akademii Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie)


Kiedy opuszczałem gmach Akademii odwiedziłem jeszcze galerię artystyczną na parterze, gdzie co kilka tygodni pojawia się nowa ekspozycja - malarstwa, rzeźby, fotografii, sztuki użytkowej, grafiki itp. Uśmiechnąłem się, kiedy dostrzegłem plakat poświęcony dylematom, które były przedmiotem kolokwium habilitacyjnego, a mianowicie wzajemnych relacji między naturą a kulturą. Zapewne był to zbieg okoliczności, ale jakże symboliczny...

9 komentarzy:

  1. Zdała? Przecież kolokwium to nie egzamin.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda. Sam preferuję rozmowę, dyskusję, prowadzenie sporu wokół kwestii, które może oświetlić habilitant jako ekspert w danej dziedzinie. W języku prawa administracyjnego kolokwium jest egzaminem, dlatego właściwe jest określenie "zdał / zaliczył kolokwium". A niezależnie od wszystkiego:

    Kolokwium (łac. colloquium – rozmowa) – ustny lub pisemny sprawdzian bieżącej wiedzy i umiejętności studentów szkół wyższych, na zajęciach ćwiczeniowych oraz na wykładach, na studiach będący podstawą m.in. do wystawienia zaliczenia z danego przedmiotu lub dopuszczenia do egzaminu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wrzuciłem dane Habilitantki do bazy Journal Citation Reports
    Niestety nie ma ona ani jednej publikacji w czasopismach karentovanych (Current Contens) - więc na Słowacji nawet nie otworzonoby jej przewodu. Nie miała szans na Słowacji, stąd nie miała wyjścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jakim cudem ponad 120 osób uzyskało tam docenturę mając taki sam wynik w JCR? Chyba anonimowy ma na myśli otwarcie przewodu pokarmowego.

      Usuń
    2. to akurat jest legenda - bajka, proszę nie wierzyć w takie baśnie, że da się zrobić habilitację na Słowacji bez minimum 3 publikacji w JCR w tym minimum jednej w Karentovanym Casopisie, minimum 10 zagranicznych cytowań w WoS jest także niemożliwym do obejścia warunkiem - zanim ma się otwarty przewód habilitacyjny na docenta. Tyle prawo republiki słowackiej.

      Usuń
    3. To poprosimy o nazwiska Polaków, którzy mają 10 zagranicznych cytowań w Web of Sience. Nie mamy zaufania do takiego paplania. Skoro anonimowy prześwietla habilitowanych w kraju, to niech oświetli nas dokonaniami naukowymi Polaków uzyskujących docenturę na Słowacji - z pedagogiki lub pokrewnych jej kierunków kształcenia, bo przecież tego dotyczą tamte docentury.

      Usuń
  4. Tematy tych prac przypominają temat "Przebieg akcji żniwnej w powiecie XY w roku 19,,". - Naprawdę był taki temat, w PRL.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba Anonima przytkało albo usilnie szuka w WoS swoich indeksów i zemdlał z wrażenia, bo ma ZERO.

      Usuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.