poniedziałek, 26 maja 2014

Pierwsza książka dla mam noworodka, czyli Bookstart w polskim wydaniu


To prawda, że ani noworodek, ani niemowlę nie czytają książeczek, ale od tego mają swoich rodziców czy prawnych opiekunów, by jak najwcześniej komunikowali się z maleństwem. Także, czytając mu wyliczanki czy wierszyki.

Kierownictwo Fundacji "ABCXXI - Cała Polska czyta dzieciom" zapadło już w naszą świadomość swoimi akcjami na rzecz popularyzowania czytelnictwa wśród dzieci. W PRL ukazywały się bardzo tanie książeczki dla dzieci w serii "Poczytaj mi mamo!". Przypominało zawarte w niej zawołanie dialogiczne podejście dziecka do rodzica jak u Marii Montessori, która ukuła dziecięcy apel do rodziców czy dorosłych: "Pozwól mi zrobić to samemu".

W przypadku współczesnej Fundacji chodzi jednak o coś więcej, a mianowicie o to, by realizowany przez nią projekt bezpłatnego ofiarowania mamom na już w szpitalu tzw. "Pierwszej Książki Mojego Dziecka" uświadomił mamom znaczenie bezpośredniej komunikacji z dzieckiem jak najwcześniej. Takowa trafiła już do niemal 80 tys. rodziców w całej Polsce wraz z przekazywanymi im przez inne podmioty nieodpłatnie także pieluszkami czy kosmetykami do pielęgnacji noworodka. Pakiet edukacyjno-kulturalny dla matek noworodków składa się z opracowanej przez Fundację książki z informacjami dla rodziców i wierszami do czytania dzieciom od urodzenia oraz z płyty DVD zawierającej film edukacyjny na temat potrzeb emocjonalnych dzieci i kołysanki - śpiewanki. Książka jest przekazywana matkom przy ich wypisie ze szpitala położniczego.

Skąd wziął się pomysł na taką akcję? Zdaniem Elżbiety Olszewskiej - członkini Zarządu i Dyrektorki Programowej Fundacji - Bookstar ma w swoim pedagogicznym przesłaniu sprzyjać zahamowaniu degradacji językowej i spadku czytelnictwa w kraju, a to, jak wiemy z wielu badań, jest naprawdę poważnie zagrożone. Twórczyniom tego projektu bardzo zależy na tym, żeby bezpłatna książka mogła znaleźć się w każdym domu, w którym przychodzi na świat dziecko. Opracowano książeczkę, która ma pomagać w rozwoju emocjonalnym małego dziecka przez kontakt z czytającym mu dorosłym a zarazem ma to wpierać naukę języka.

Jak jeszcze uzasadniają ten projekt jego twórcy? Piszą o tym następująco:

Najnowsze badania nad rozwojem i funkcjonowaniem mózgu potwierdzają, że klucz do zdrowia emocjonalnego, a tym samym do wszechstronnego rozwoju oraz zdolności do nauki tkwi we wczesnym dzieciństwie. Jedną z najważniejszych umiejętności, które decydują o jakości życia, jest dobra znajomość języka - język jest bowiem podstawowym narzędziem myślenia, komunikacji z ludźmi oraz zdobywania wiedzy. Należy uczyć dziecko mowy od chwili narodzin. Pierwsze dni, tygodnie, miesiące i lata życia to z punktu widzenia rozwoju mózgu okres wrażliwy dla nauki języka, to czas, kiedy każde zdrowe dziecko jest w stanie nauczyć się brzmienia i gramatyki dowolnego języka poprzez samo osłuchanie i następnie praktykowanie go w kontakcie z bliskimi osobami. Warunek – musi mieć liczne okazje, by słyszeć poprawny język kierowany do niego i aktywnie, emocjonalnie uczestniczyć w komunikacji. Już w wieku 4 miesięcy dziecko potrafi odróżnić język ojczysty od innego, gdyż jest ewolucyjnie przygotowane do tego, by od urodzenia uważnie słuchać.


Młodzi rodzice często tego nie wiedzą. Wyniki badań nad mózgiem, a także wiedza z zakresu psychologii rozwojowej dziecka, w trudem torują sobie w Polsce drogę do świadomości społecznej. Nie tylko w Polsce. Problem coraz gorszego przygotowania językowego dzieci we współczesnym świecie i w ślad za tym narastającego braku ich kompetencji czytelniczych dostrzegają kraje Unii Europejskiej i całego rozwiniętego świata. Współcześni rodzice mają coraz mniej czasu dla dziecka, mało do niego mówią i mało mu czytają. Dziecko od najmłodszego wieku otoczone jest mediami elektronicznymi, z których nie może nauczyć się języka, gdyż nauka mowy wymaga emocjonalnego zaangażowania bliskiej dorosłej osoby i praktykowania mowy przez dziecko w kontakcie z nią.

W roku 2012 we wrześniu odbyła się na Cyprze konferencji „Literacy for All” zorganizowana przez Unię Europejską, podczas której zaprezentowany został raport na temat analfabetyzmu w Unii (ponad 74 mln obywateli to pierwotni lub wtórni analfabeci) oraz rekomendacje, wśród których znalazły się też zalecenia czytania dzieciom od urodzenia. Analfabetyzm nie tylko odciska piętno na jakości życia osób, które nie potrafią czytać i słabo radzą sobie z językiem, powoduje on też ogromne straty społeczne i ekonomiczne oraz hamuje innowacyjność w skali każdego kraju i całej Wspólnoty.

W marcu 2013 odbyła się w Lipsku trzydniowa międzynarodowa konferencja ekspertów zorganizowana przez niemiecką organizacje Stieftung Lesen pod tytułem ”Przygotowanie
do życia – wczesna edukacja językowa dzieci”. Specjaliści z 36 krajów – w tym z Polski, z Fundacji „ABCXXI - Cała Polska czyta dzieciom”, - wymieniali się wiedzą i doświadczeniem; wśród wykładowców znaleźli się czołowi specjaliści z zakresu psychologii rozwoju dziecka, neurobiologii, „ekonomii analfabetyzmu”, więzi pomiędzy rodzicem i dzieckiem, wpływu ruchu oraz muzyki na rozwój umiejętności językowych; etnicznych, kulturowych, społecznych i ekonomicznych uwarunkowań umiejętności językowych dzieci, nowych mediów, książek interaktywnych w Internecie, roli bibliotek, pracy wolontariuszy, programów czytelniczych UNESCO itp.. Temat ilustracji w książkach dla dzieci nie był w ogóle poruszany, gdyż wg organizatorów tematyka wczesnej edukacji językowej jest domeną nauk społecznych, a nie sztuki.

Konkluzje konferencji można podsumować tak:

1- Dziecko trzeba uczyć języka od urodzenia. Należy to robić mówiąc do niego, bawiąc się z nim, czytając mu i angażując dziecko w te czynności;

2 - Rodzice są najważniejszymi nauczycielami mowy, ponieważ są z dzieckiem od urodzenia i ponieważ nauka mowy wymaga emocjonalnego zaangażowania w relację z najbliższą osobą. Rodziców nie należy wyręczać, ale uświadamiać, edukować i wspierać.

Na świecie wiele krajów wprowadziło rozdawnictwo książek dla najmłodszych dzieci, uważając to za niezwykle opłacalną inwestycję w przyszłość indywidualną i społeczną. Na towarzyszącej konferencji wystawie „Bookstart” swoje projekty przedstawiły: Wielka Brytania, Kanada, Szwajcaria, Japonia, Portugalia, Holandia, Włochy, Niemcy, Francja, Dania, Chorwacja, Belgia, Austria, Australia. Podczas warsztatu projektów Bookstart w różnych krajach przekazano informację, że np. angielski Bookstart działający od 20 lat, jest od wielu lat finansowany z pieniędzy publicznych, także w wielu innych krajach projekty te są wspierane przez państwo lub władze lokalne.

W projekcie „Pierwsza Książka Mojego Dziecka” Fundacja „ABCXXI- Cała Polska czyta dzieciom” uwzględniła najnowszą wiedzę nt rozwoju mózgu i psychiki dziecka oraz wiedzę dotyczącą etapów wychowania czytelnika. Celem projektu jest wsparcie rodziców w procesie wychowania zdrowego emocjonalnie, wykształconego, moralnego i kulturalnego dziecka poprzez budowanie ich świadomości i nawyków związanych z zaspokajaniem jego potrzeb emocjonalnych i codziennym czytaniem mu od urodzenia. Książka i film przynoszą rodzicom wyraźny przekaz o potrzebie spędzania z dzieckiem czasu, dania mu szansy na dobre osłuchanie się z językiem, budowanie trwałego skojarzenia czytania z przyjemnością. Książka musi być zatem atrakcyjna dla rodziców, by chcieli po nią jak najczęściej sięgać – i tak jest według pozyskanych przez Fundację bardzo licznych pozytywnych opinii i ankiet. Książka ma się też podobać najmłodszym, w wieku do ok. 1,5 roku – i bardzo się podoba, czego dowodem jest m.in. to, że w domach, gdzie dzieci mają duży wybór książek, Pierwsza Książka Mojego Dziecka staje się ich ulubioną. W dobie mediów wizualnych codzienne czytanie dziecku od urodzenia jest najbardziej skuteczną strategią wychowania czytelnika.

Konieczność wczesnej edukacji językowej dzieci staje się nagląca i coraz powszechniej uświadamiana. Mamy nadzieję, że w Polsce, gdzie 300 tys. dzieci w wieku 4 -14 lat ma tzw. specyficzne zaburzenia językowe (SLI), nie wywołane przyczynami medycznymi ani dysleksją, 20% 15-latków to funkcjonalni analfabeci, a ok. 60% ogółu społeczeństwa niczego nie czyta, podejmiemy także działania sprawdzone w innych krajach i stawimy czoło problemowi rosnącego wtórnego analfabetyzmu i nieczytania. Mamy nadzieję, że wprowadzenie projektu Pierwsza Książka Mojego Dziecka, adresowanego do młodych rodziców, któremu towarzyszyć będą badania jego skuteczności, będzie ważnym krokiem w systemowym przeciwdziałaniu spadkowi poziomu umiejętności językowych i czytelnictwa, co przełoży się na poprawę poziomu wykształcenia i kultury w naszym kraju.



Po pierwszym roku doświadczeń organizatorzy tego projektu już wiedzą, że publikacja spełnia swoją rolę. Projekt jest objęty Honorowym Patronatem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego dzięki czemu pilotażowa seria projektu PKMD – 6 tys. egzemplarzy została rozprowadzona w ub. roku dzięki współpracy i ze środków Narodowego Centrum Kultury (NCK). Pierwsza ogólnopolska edycja PKMD – wyniosła już 73 tys. egz., które zostały przekazane od grudnia do marca 2014 matkom w ponad 92% szpitalach w całym kraju.
Kiedy zaczynali swoją kampanię, problemem było to, że dzieci nie czytają. Teraz problemem jest to, że dzieci słabo mówią, toteż zaproponowano książeczkę, która przekona rodziców, że warto spędzać czas z dzieckiem.

Jak to w Polsce bywa - grupa artystów i ilustratorów zaprotestowała przeciwko dofinansowaniu przez ministerstwo kultury tej czytanki dla dzieci, ale nie dlatego, że jej treść jest niewłaściwa czy sama idea nonsensowna, tylko z powodu zawartych w niej ilustracji. Ponad stu wykładowców akademii sztuk pięknych, psychologów, ilustratorów i wydawców książek dla dzieci podpisało się pod listem protestacyjnym do ministra kultury, by nie dofinansowywał książeczki, która ich zdaniem jest artystycznym kiczem, tandetą czy nawet szmirą.
Organizatorzy projektu bronią się twierdząc, że ich odbiorcą jest rodzic dziecka, a nie jurorzy konkursów plastycznych. Oprawa graficzna jest tu trzeciorzędna, gdyż najważniejsze jest to, by mamy po prostu chciały dzieciom czytać, rozwijać ich mowę. Ta książka jest przeznaczona do czytania dzieciom od urodzenia, a te nie są przecież kandydatami do wyrabiania im poczucia estetyki. Gdyby akcję poparło Ministerstwo Edukacji Narodowej nikt zapewne by nie protestował, bo tam nikt nie przejmuje się ilustracjami, czego doświadczyliśmy już przy pierwszej części zaprezentowanego publicznie "EleMENtarza" dla pierwszoklasistów.

Jak zwykle, nie o matki naszych dzieci tu chodzi, tylko o pieniądze, które artyści woleliby przeznaczyć na inne cele. A mamy niech najwyżej wzmacniają swoje poczucie wartości na kolejnych regionalnych czy krajowych kongresach kobiet. Może w następnych wyborach do Parlamentu Europejskiego będą miały sukces i pozyskają środki na edukację językową dzieci na naszym kontynencie.

Możecie Państwo sami ocenić wartość tego projektu, w tym także jego wytwór. PKMD można zobaczyć pobierając ją jako bezpłatny e-book pod niniejszym adresem.

Tymczasem list jednej z matek:

Szanowna Pani,

Mieszkam w Cieszynie (...) Jestem absolwentką socjologii na UJ, potem przez kilka lat pracowałam jako doradczyni przy pozyskiwaniu funduszy europejskich, teraz jestem na urlopie wychowawczym i wychowuję moją dwuletnią córkę Zuzię. Wypełniłam ankietę na temat „Pierwszej książki” obszernie i dość emocjonalnie, ponieważ uważam, że jest to naprawdę wyjątkowa pozycja - a mam pewne porównanie, ponieważ posiadamy w domu naprawdę wiele książeczek dla najmłodszych dzieci. Najlepszą i najbardziej bezstronną recenzentką jest tu jednak moja córka, która po prostu uwielbia tę książkę, sięga po nią zawsze i domaga się czytania po raz nie wiem już który wybranych wierszyków.
Mam nadzieję, że moje wypowiedzi w ankiecie pomogą Pani przekonać nieprzekonanych, że ta książka w pełni zasługuje na to, aby stać się właśnie „Pierwszą książką” każdego dziecka, także tego, którego rodzice nie zamierzali kupować żadnych książek.

Pani Henryka przekazała mi przedwczoraj płytę z filmem, którego wcześniej nie widziałam – „Jak kochać dziecko”. Uważam, że jest on bardzo wartościowy i każdy rodzic powinien go obejrzeć. Sposób wychowywania dziecka, które Państwo w nim propagujecie, jest mi bardzo bliski – działam w lokalnym „Klubie Kangura” propagującym noszenie dzieci w chustach i inne idee „rodzicielstwa bliskości”; uczestniczyłam też w kilku warsztatach wychowawczych przygotowanych w nurcie rodzicielstwa bliskości i komunikacji bez przemocy. W tym filmie wspaniale udało się Paniom zebrać i przedstawić treści, których dowiadywałam się z wielu książek o wychowaniu i na wielu warsztatach.

Dla rodziców, którzy nie czytają książek i nie chodzą na warsztaty, ten film będzie prawdziwą skarbnicą wiedzy – wiedzy, która niestety nie jest powszechna w naszym społeczeństwie: jak mądrze kochać dziecko, traktując je z szacunkiem, zaspokajając jego potrzeby emocjonalne, wychowując je, aby wyrosło na dojrzałego, szczęśliwego człowieka. Uważam również, że bardzo dobrym pomysłem było przedstawienie tych treści właśnie w formie filmu. Dzięki temu mają one szanse trafić do tych rodziców, którzy niechętnie sięgają po słowo pisane, a być może nie przyszłoby im w ogóle do głowy, by przeczytać coś na temat tak „oczywisty”, jak wychowywanie dziecka.


Z okazji Dnia Matki kieruję do wszystkich mam najserdeczniejsze życzenia, by spotykały się ze strony Bliskich z miłością, a ze strony przyjaciół, znajomych, współpracowników czy sąsiadów z serdecznością, zrozumieniem, wsparciem i szacunkiem.



1 komentarz:

  1. Szanowny Panie Profesorze,
    pomysł był dobry. Efekt jest jednak tak mierny, że trudno dziwić się, że są protesty, w których przywołuje się kwotę, jaką wydano na ten projekt. Podobnie Pan krytykuje projekty ministerstwa, kiedy widać, że ich efekty są nieadekwatne do wydatków, jakie poniósł podatnik. Ta książka kosztowała podatników majątek, a jej wartość językowa, merytoryczna i estetyczna jest taka, że nie ma argumentu dla radości, że oto rodzice dostają "pierwszą książkę dla dziecka". Lepszą, pierwszą książkę dla dziecka można kupić w koszu promocyjnym w tesco za 5/10 zł. Ta książka ma 40 stron!!! Mam za sobą procesy wydawniczy książki dla dzieci, wolę nie przeliczać ile kosztowała strona tego dzieła. Teksty w niej zawarte są na naprawdę miernym poziomie. Dobrze, że autorzy zwracają uwagę na fatalne w skutkach sięganie po komputer w wychowaniu małego dziecka. "Zakazują" tego w "zakazaniach" (jest takie słowo w języku polskim?). Szkoda więc, że udostępniają e-book. Rozumiem cel, ale założę się, że ilustracje będą pokazywane dzieciom w formie elektronicznej. Jeden z celów książki, który jest najmocniej podkreślany, to rozwój mowy dziecka. Gdyby autorzy rzeczywiście, tak jak mówią, sięgali do współczesnej wiedzy z zakresu logopedii i neurobiologii, zastosowaliby inne, niż tylko wierszowane, formy językowe. Podsumowując - pomysł był dobry, ale podpisuję się pod protestami. Za takie pieniądze, co też ja mówię, za zdecydowanie mniejsze, mogłaby powstać wspaniała książka. Mamy w Polsce wspaniałych specjalistów zajmujących się rozwojem małego dziecka, rozwojem mowy, a także najwyższego formatu ilustratorów. Niestety...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.