wtorek, 25 marca 2014

Jak historia myśli pedagogicznej kołem się toczy...



Zapytani przeze mnie w jednym z miast Polski studenci pedagogiki o to, z czym im kojarzy się postać Sebastiana Petrycego z Pilzna, odpowiadali nieśmiało i pytająco:

- Czyżby z browarem Pilsner?

No tak, jak Pilzno, to dla globalnych młodzieńców jedynie albo głównie - piwo. Dobrze, że się nie pomylili regionalnie i nie stwierdzili, że Sebastian Petrycy to ten od babiczki, ktera pochaz'i z Chrzanowa ...


Tymczasem Agnieszka Michalkiewicz-Gorol obroniła przed tygodniem na Wydziale Etnologii i Nauk o Edukacji rozprawę doktorską pt. "Aretologiczny wymiar koncepcji pedagogiczno-filozoficznej u Sebastiana Petrycego z Pilzna", którą przygotowała pod kierunkiem filozofa prof. UŚl dr hab. Krzysztofa Ślezińskiego. Ponowoczesność kultury tak bardzo drażni współczesną młodzież i młode pokolenie nauczycieli, że coraz chętniej i częściej sięgają do odległych dziejów humanistyki, by odnaleźć w nich oazę spokoju ducha, poczucie pewności, radość doświadczania codzienności i walor wychowywania innych w cnotach. Podjęcie tej problematyki przez nauczycielkę języka łacińskiego w szkole średniej stanowi rzadkość, a przy tym okazuje się jednym z nielicznych badań myśli pedagogicznej Sebastiana Petrycego (1554-1626), która przypadła w dziejach wychowania na schyłek epoki Odrodzenia.

W ostatniej dekadzie problematyka aretologiczna jest podejmowana coraz częściej przez młode pokolenie badaczy, które łączy swoje zainteresowania filozoficzno-etyczne z zagadnieniami wychowania i kształcenia młodych pokoleń. Jest to niewątpliwie odpowiedź na ponowoczesność, otwartość na pluralizm idei (światopoglądowy, wyznaniowy, filozoficzny, teoretyczny, ideologiczny itp.), w wyniku której dochodzi z jednej strony do poszukiwania korzeni polskiej myśli społeczno-wychowawczej, z drugiej zaś także do wzbogacania współczesnej myśli i praktyki pedagogicznej o wciąż aktualne, a słabo dostrzegane wątki w literaturze z zakresu szeroko pojmowanej humanistyki. w tym nurcie badawczym ukazały się takie prace z zakresu wychowania moralnego, jak m.in. Alicji Żywczok ”Filozoficzne korzenie (inspiracje) pedagogiki radości” (Impuls, Kraków 2000), tejże: Ku afirmacji życia. Pedagogiczne podstawy pomyślnej egzystencji (Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego 2011) czy Iwony Jazukiewicz, Pedeutologiczna teoria cnoty (Wydawnictwo Uniwersytetu Szczecińskiego, Szczecin 2012).

Studiujący pedagogikę mogą spotkać się z syntetycznym omówieniem poglądów tego arystotelika, który przecież nie napisał żadnego osobnego dzieła o kształceniu czy wychowaniu, w podręczniku „Historia Wychowania” pod redakcją Łukasza Kurdybachy (PWN, Warszawa 1965), jak i w rozprawach Wiktora Wąsika „O systemie pedagogicznym Sebastiana Petrycego z Pilzna” (wydana w czasach restrykcyjnej cenzury na ATK w 1968 r.) czy Agnieszki Budzyńskiej-Daca pt. „Cnoty i retoryka w dziele Sebastiana Petrycego z Pilzna” (Wyd. UŚl 2005) czy wielu innych pism pomniejszych na jego temat. Twórczością Petrycego interesowali się jednak bardziej literaturoznawcy i filozofowie, aniżeli pedagodzy. Podjęcie się zatem tego zadania przez nauczycielkę, która wykłada na w/w Wydziale historię wychowania, zasługuje na pozytywną opinię.

Tak właśnie rozwija się nauka, że kolejne pokolenie badaczy wyłuskuje z pola własnych zainteresowań badawczych te kwestie, które nie były dotychczas przedmiotem głębokiej diagnozy i interpretacji lub też zakres prowadzonych analiz nie uwzględniał w szerszym zakresie wybranych kwestii, jakimi w tym przypadku jest koncepcja dzielności (cnót) i dążeń do doskonałości człowieka w toku wychowania i dzięki niemu. Dla historii myśli pedagogicznej czy badań z dziejów oświaty oraz pedagogiki filozoficznej tego typu studia są wartościowe właśnie ze względu na ich interdyscyplinarny charakter.


Autorka pracy doktorskiej zwróciła swoją rekonstrukcją uwagę na to, jak historia kołem się toczy przywracając nieustannie te same „prawdy” w nieco innym „opakowaniu” stylistycznym, treściowym czy strukturalnym. W jakiejś mierze, pośrednio obnaża także słabości i nieskuteczność edukacji, która przez wieki nie była i nie jest w stanie dokonać „moralnej przemiany społeczeństw i obywateli” w procesie wychowania dzieci i młodzieży. Pojawia się tu odwieczny dylemat, w jakim stopniu każde kolejne pokolenie jest nieskuteczne w tym zakresie pomimo przecież świadomości uwarunkowań procesów, które powinny być coraz lepiej animowane czy wzmacniane.

Można dzięki tej rozprawie pytać, jak to jest możliwe, że przekonanie Kwintyliana o pełnieniu roli nauczyciela, Vivesa o byciu wzorem osobowym dla jego podopiecznych czy Petrycego o istocie i uwarunkowaniach szlachectwa, nadal jest wyzwaniem czy zobowiązaniem etycznym, a nie kanonem kulturowym w relacjach międzyludzkich? Może rację mieli humaniści w toku dziejów, że nieustannie, z pokolenia na pokolenia, źle i/lub nieskutecznie wychowujemy dzieci i młodzież, gdyż zbyt wiele jest w środowisku życia toksyn oraz nierugowalnych patologii postaw wśród części ludzi dorosłych? Czyż i dzisiaj nie mamy dylematu napięcia między entuzjazmem a zwątpieniem w pracy wychowawczej?

Po kilku wiekach badaczka odnajduje w poglądach S. Petrycego to, co jest przedmiotem współczesnych sporów i kontrowersji kulturowych, oświatowych, edukacyjnych czy naukowych np. kwestia eugeniki, ale i zachęta do naturalnego karmienie noworodków, istota wychowania moralnego i estetycznego, kwestia pozycji kobiety w rodzinie i społeczeństwie, macierzyństwa, wychowania w zgodzie z płcią biologiczną, zakres koniecznego wykształcenia nauczycieli, błędów wychowania dzieci elit, roli swobody i przymusu w edukacji, demokratyzacji, praw i obowiązków obywateli, orzekania o dojrzałości szkolnej, rola wychowania fizycznego i zdrowotnego, kształcenia mówcy (por. dzisiaj autoprezentacja), trudności tłumaczenia cudzych tekstów, zachowania tożsamości znaczeń kulturowych czy aksjonormatywnych, metody badania tekstów humanistycznych itp. Analizy cieszyńskiej nauczycielki są szczególnie cenne w studiowaniu etyki pedagogicznej, ale i konstytuowaniu etyki naukowca w czasach pozoru, fałszu i złodziejstwa. Kategorie cnót m.in. męstwa, dzielności nie są bez znaczenia w świecie iluzji, powierzchowności czy migotających znaczeń.

No tak, ale dzieci w jednej z pierwszych klas szkoły podstawowej zapytane, gdzie żyje żubr, odpowiedziały, że w lesie, ale teraz to jest na piwie.

I tak historia kołem się toczy...





Jak ktoś chce poczytać w Wikipedii o S. Petrycym(stąd też pochodzi załączony portret), to polecam



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.