poniedziałek, 10 lutego 2014

Edukacja między bohaterami zmian a budzeniem uśpionych sumień









Mara J. Carion nauczycielka z hiszpańskiej szkoły dla dziewcząt „SENARA” w Madrycie, która w tym roku obchodzi 50-lecie istnienia - wygłosiła referat pt. „Debata, projekty, wolontariat, sztuka relacji gwarancją sukcesu zawodowego”.


Zanim przedstawiła dwa projekty edukacyjne, które aktualnie realizują jej uczennice, przybliżyła główne założenia wychowawcze szkoły. Kluczowe w niej jest bowiem wychowanie młodego pokolenia, rozwijanie potencjału dzieci, by potrafiły realizować w swoim dorosłym życiu marzenia i były przygotowane do walki o realizowanie swoich pasji. Właśnie dlatego tak ważni są nauczyciele z pasją, zaangażowani, pełni entuzjazmu, którzy będą potrafili motywować swoich uczniów do działania, zarazić ich entuzjazmem do ustawicznego i innowacyjnego uczenia się. Tego typu postrzeganie profesji nie mieści się w ramach normowanego czasu pracy, gdyż często wymaga ona poświęcenia wielu godziny ponad stanowioną normę. Nauczyciel nie jest już jedynym źródłem wiedzy, ale przewodnikiem po jej źródłach, facylitatorem i tutorem samodzielnego uczenia się dzieci.

Czasy współczesne - jak mówiła M. J. Carion - wymagają kreatywnej edukacji, także zorientowanej na wymagania rynku pracy, który nieustannie się zmienia. Trzeba tworzyć pomost między edukacją a społeczeństwem, stawiać czoła wyzwaniom, by absolwentki szkoły były filarami życia społecznego w XXI wieku. Edukacja powinna sprzyjać rozwijaniu kompetencji i umiejętności, które są oczekiwane przez społeczeństwo. Nic dziwnego, że tak dużo uwagi poświęca się w tej szkole także innowacyjności, ale i zwraca uwagę na solidność działania.

Zdaniem referującej Hiszpanki innowacja nie powinna oznaczać anulowania tego, co było, by stworzyć coś nowego. Tak jednak jest ona definiowana w słownikach. Tymczasem innowacja to czynienie czegoś od wewnątrz (innove). Wprowadzić innowację to dać początek czemuś nowemu, to dodawanie nowej wartości, by możliwe było rozwiązywanie pojawiających się w naszym życiu problemów.


W przypadku realizowanych projektów edukacyjnych istotne było, by dziewczęta doskonaliły swoje umiejętności w zakresie uczenia się. Tu ważna okazała się ich kreatywność, innowacja, zaufania do siebie, komunikatywność, umiejętność formułowania pytań i kwestionowania pojawiających się na nie odpowiedzi. Dzisiaj uczniowie muszą być nauczeni tego, jak w przyszłości powinni zarządzać niepewnością, by mogli być przedsiębiorczy, refleksyjni, by potrafili przewodzić innym i być bohaterami zmian w społeczeństwie. To fascynujące, kiedy w szkole dzieci uczą się łączenia własnej edukacji ze sztuką osiągania sukcesów.

Najbardziej zafascynował mnie w tym wystąpieniu projekt edukacyjny pt. „Dziennik ulicy”, który jest związany z rozwijaniem postaw społecznej solidarności wobec osób słabszych, wykluczonych. Słusznie zakłada się w jego realizacji, że edukacja jest czymś więcej, niż przekazywaniem wiedzy. Konieczne jest także budzenie świadomości otaczającego nas świata. Proces kształcenia musi mieć integralny charakter, sprzyjać formacji całej osoby, edukowanie jej w cnotach, wierze, rozwijaniu umysłu, ale i umiejętności służenia społeczeństwu, bycia solidarnymi z ludźmi najbardziej potrzebującymi ludzkiej pomocy. Już w szkole przygotowuje się uczennice do tego, by potrafiły w przyszłości zarządzać projektami międzynarodowymi. Także obecny Papież Franciszek apeluje o przeciwstawianie się ekonomii wykluczenia.


Na czym polega innowacyjność uczennic w realizacji tego projektu? Otóż uwrażliwione na sprawy społeczne zastanawiały się nad tym, jak obudzić w społeczeństwie uśpione sumienia, byśmy nie byli obojętni na otaczające nas ubóstwo i cierpienia wielu osób. Licealistki najpierw opracowały plakat tłumaczący problemy i sytuacje osób wykluczanych społecznie. Jedna z nich wpadła jednak na pomysł, by dotrzeć do młodych w ich wieku w sposób im najbliższy, a więc z wykorzystaniem Internetu. Założyła blog „Liczymy na ciebie”, w którym zaczęła zamieszczać zdjęcia z ulicy i komentarze do nich. Jej celem było pokazanie ludzi cierpiących, żeby młodzież zdała sobie sprawę z sytuacji społecznej oraz zastanowiła się nad tym, co z tym zrobić.

Obudzić ludzkie sumienia! Jak to jest, że kluczową informacją w mediach jest to, że giełdowy indeks spadł o 2 punkty, a nie to, że na ulicy zmarł kolejny człowiek. Trzeba pozyskiwać ludzi, którzy będą chcieli zmieniać tę rzeczywistość.
Podsumowując swoje wystąpienie hiszpańska pedagog jeszcze raz podkreśliła, by w edukacji położyć większy akcent na innowację opartą o solidne fundamenty, o wychowanie spersonalizowane, holistyczne, rozwijające konieczne do życia w społeczeństwie umiejętności, ale i umysł, umacniające wolę oraz życie duchowe. Jesteśmy bowiem wychowawcami, a nie instruktorami.

3 komentarze:

  1. Tylko dlaczego trzeba płacić za to, żeby dzieci były uczone takich wartości..? Dlaczego w szkołach państwowych niejako zakazane jest nauczycielom mówienie o wartościach duchowych? Dlaczego nie pojawia się, także w postulanach MEN i MNiSW pojęcie służby?? Tylko ta, niedająca się już naprawdę znieść, innowacyjność i dostosowanie oferty kształcenia do rynku pracy. Trudno się potem dziwić, że mamy wyścig szczurów, a nie solidarność, żuczliwość i wzajemną pomoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne i gorzkie. Prawdziwe określenie współczesnej polskiej oświaty. Zsuwamy się po równi pochyłej. I wszyscy temu przyklaskują. Widocznie tak ma być :-) Tego chcemy :-)

      Usuń
  2. Na szczęście pewne obszary edukacji można realizować w rodzinach za darmo. Nie jest pewne, że rodzice którzy, wolą zapłacić szkołom prywatnym za nauczanie wartości duchowych, sami potrafią takie wartości przekazać lub mają na to czas. Iga

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.