poniedziałek, 20 stycznia 2014

Znakomita habilitacja z pedagogiki facylitatora "widm pamięci"












W ubiegłym tygodniu miało miejsce kolokwium habilitacyjne dr. Krzysztofa Maliszewskiego, który wydał rozprawę pt. "Ciemne iskry. Problem aktualizacji pedagogiki kultury” (Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2013). Młody doktor habilitowany jest absolwentem studiów pedagogicznych, które ukończył na Wydziale Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Śląskiego w 1998 r. Jego kariera akademicka jest sukcesywnie kontynuowana z chwilą zatrudnienia w macierzystej uczelni, gdzie do dnia dzisiejszego jest na stanowisku adiunkta w Zakładzie Podstaw Pedagogiki i Historii Wychowania. Rozprawę doktorską przygotowywał pod kierunkiem recenzentki swojej pierwszej pracy dyplomowej - pani dr hab. prof. UŚ Agnieszki Stopińskiej-Pająk pt. "Teoria wychowania moralnego w pedagogice kultury Drugiej Rzeczpospolitej", broniąc dysertacji w 2003 r. Wydał ją w formie monografii podoktorskiej w Wydawnictwie Uniwersytetu Śląskiego w 2004 r.

Dr hab. Krzysztof Maliszewski jest badaczem indywidualistą, głęboko zakorzenionym we własnym środowisku akademickim i regionalnym. W oparciu o skromne zasoby uczelniane i własny wysiłek poznawczy konstruuje swoje kolejne a jakże znakomite zamysły poznawcze, kierując się własną pasją oraz bogactwem studiowanych rozpraw z szeroko pojmowanych nauk humanistycznych. Będąc pedagogiem nie zapomina bowiem o tym, że wartość reprezentowanej dyscypliny i subdyscypliny naukowej tkwi właśnie w źródłodajnych naukach dla pedagogiki oraz w naukach pogranicza. Drugą pracą zwartą tego autora jest habilitacja pt. "Ciemne iskry. Problem aktualizacji pedagogiki kultury” (Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2013, ss. 295)

Dorobek naukowy tego naukowca był sukcesywnie pomnażany w ramach współredagowanych przez niego wraz z historykiem Uniwersytetu Śląskiego dr. Jackiem Kurkiem rozpraw zbiorowych pt. „Medium Mundi” (w nawiązaniu do twórczości rumuńskiego religioznawcy Mircei Eliadego), które są pokłosiem organizowanych przez nich interdyscyplinarnych sesji naukowych dotyczących pamięci lokalnej tradycji i kultury określają jako miejsca partycypacji w uniwersalności. W tym projekcie, w którym zgodnie z nadaną mu tożsamością mamy do czynienia z humanistyką "zmąconych granic". Maliszewski skupił wraz z J. Kurkiem wokół interesujących problemów wybitnych przedstawicieli współczesnej humanistyki i nauk społecznych – filozofów, historyków, pedagogów, teologów, socjologów, językoznawców, literaturoznawców, a nawet przedstawicieli nauk ścisłych. W tym też zamyśle potwierdził, że kultura nie jest jedynie przedmiotem jego analiz, ale też obszarem - być może „wołających na puszczy” intelektualistów przekonanych o coraz większej degradacji humanistyki - rzeczywistego zaangażowania na rzecz jej rekonstruowania w dyskursie naukowym i podtrzymywania jej wartości w codziennym życiu i naszym otoczeniu.

Słusznie stwierdza w jednym z swoich tekstów, że „(...) pedagogika z szansą na mądrość nie może już być uprawiana w rygorystycznie strzeżonych akademickich poletkach, z zasłoną ignorancji rzucaną na filozofię, teologię, literaturę, sztuki plastyczne i całe spektrum pokrewnych humanistycznych dyscyplin. (K. Maliszewski, Medium Mundi – Projekt humanistyki zmąconych granic [w:] Pedagogika Kultury t.4, Lublin 2008, s. 78) W pewnym sensie przypomina mi to nieco inne seminarium naukowe w okresie PRL, które prowadziła prof. Marii Janion, a owocujące wybitnymi, zborowymi dziełami ludzkiej myśli i twórczości.

Jako współredaktor tomów przyjmuje postawę facylitatora „widm pamięci”, przywracając kluczowe dla naszej egzystencji, dla najżywotniejszych ludzkich problemów pytania o rolę przebaczenia, tożsamości, prawdy, dobra i zła, cierpienia, lęków, traumy, by chociaż spróbować się z nimi zmierzyć. Dobór przewodników po stanach ludzkich trosk, pozytywnych doznań człowieka, jakie znalazły swoją eksternalizację w twórczości literackiej, w sztuce, humanistycznych badaniach oraz sposób zawartej w nich narracji uwalnia, dzięki każdej z tych książek z osobna, wyjątkowy potencjał myśli, który już sam w sobie zasługuje na akademicki awans.

Tomy „Medium Mundi” są swoistymi dziełami sztuki, wprowadzając nas w świat kultury także dzięki medialnym nośnikom ludzkiej myśli, esejom na głos i kontrabas, przepięknym ilustracjom i genialnym fotografiom. Pedagogika stała się przecież w czasie tych debat przestrzenią odczytywania kultury, jej symboliki i znaczeń, które wybrzmiały uniwersalnym charakterem dokonań ludzkiej kreatywności, potwierdzając zarazem jakże rzadko aktywizowaną funkcję tej właśnie dyscypliny naukowej.

Wspominam o tej serii, ponieważ nie miałem wcześniej świadomości, że Miejski Dom Kultury „Batory” w Chorzowie - stworzył K. Maliszewskiemu i J. Kurkowi tak znakomitą przestrzeń do intelektualnych debat, a zarazem stał się wydawcą wyjątkowej serii wydawniczej rozpraw z współczesnej filozofii kultury. Śląski naukowiec okazał się tu nie tylko przedstawicielem pedagogiki kultury, ale i ambasadorem kultury wysokiej w pedagogice. Zawarte w powyższych tomach także jego teksty są z jednej strony głosem krytyki pedagogiki dotkniętej chorobą redukcji wychowania i przygotowania profesjonalnego do wąsko pojmowanych ról społecznych oraz do spłaszczenia jej dorobku do jednostronnego praktycyzmu i kulturowej banalizacji teorii „ślizgających się po powierzchni życia”, z drugiej zaś wypełnieniem jej nową, renesansowo kontekstualizowaną treścią i formą, które pobudzają naszą czułość i wyobraźnię. Już sam cykl wydawniczy wraz z zawartymi w nim tekstami K. Maliszewskiego sprawiło, że współtworzone przez niego „laboratorium kultury” wzbogaciło nie tylko jego dorobek naukowy, który jest niewątpliwym fenomenem w czasach pogardy dla kultury, autorytetów i uniwersytetów.

Może dlatego wyrażona w małym, a jakże wielkim merytorycznie tomiku „Z tęsknoty za mistrzem” nostalgia autora jest niesłychanie ważnym apelem o prawdę i własną twarz tych, którzy powinni pamiętać „skąd są, od kogo przyszli, czego się nauczyli oraz czego uczą innych”. To nie pogranicze ma swoją uniwersalność, ale uniwersalność istnieje dzięki takim właśnie pograniczom. On sam przyjmuje rozumienie pogranicza za M. Bachtinem jako sztuki zmagania się z sądami formułowanymi przez innych ludzi na ten sam temat. Autor włącza nas swoimi tekstami w „peryferie światłocienia”, wytrąca nas z letargu pewności i pozornego kanonu wiedzy, odsłaniając prawdziwość, ważność, dobro, estetykę różnych narracji na kluczowe dla jakości wychowania fenomeny. On, niejako zmagając się z zadaniem czerpanym z tradycji, „rzeźbi” cudze teksty, myśli jak w kamieniu, by - pokonując opór duchowej materii – wydobywać dla nas nowe oblicze humanistycznej pedagogiki.

Rozprawa habilitacyjna K. Maliszewskiego pt. „Ciemne iskry. Problem aktualizacji pedagogiki kultury” (Toruń, 2013) jest dopełnieniem świadectwa warsztatu naukowego o najwyższych standardach, jeśli w ogóle stosowne jest użycie wobec treści i stylistyki narracji tego właśnie terminu. Przyjęta przez niego forma eseistycznej wypowiedzi odwołującej się do jakże różnie ukonstytuowanych w tradycji humanistyki metafor jest przecież jednym z najtrudniejszych sposobów skondensowanego, a twórczego wyrażenia myśli o wychowaniu. Nie jest łatwo pisać eseje pedagogiczne, gdyż wymaga to umiejętnego łączenia wiedzy nie tylko z nauk o wychowaniu, także tej stricte naukowej, z analityczno-krytycznym badaniem bieżących wydarzeń edukacyjnych i konfrontowaniem ich z własnym doświadczeniem kulturowym.

Niektórzy włączają jeszcze w ten proces własne projekty czy oczekiwania pożądanych zmian lub reform, a więc czynią swoje podejście w jakiejś mierze zachęcającym polityków oświatowych do liczenia się z wyzwaniami przyszłości i pamięcią o wartościowych rozwiązaniach w przeszłości. W kraju jest niewielu autorów, którzy potrafią łączyć w sobie te trzy cechy. Co ciekawe, także wśród liderów tej sztuki pisarskiej możemy dostrzec wyraźne nachylenie ku jednej z tych właściwości wyznaczających powód, dla którego postanowili swoimi tekstami włączyć się w dyskurs publiczny o edukacji.

Wśród naukowców niewątpliwie przoduje tu prof. Maria Dudzikowa z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, której minieseje pedagogiczne mają wyraźne nachylenie naukowe, przez co stają się szczególnego rodzaju zobowiązaniem dla ich czytelników do liczenia się z wartością dokonań nauk o wychowaniu w ocenie zachodzących przemian. Jak sama pisze we wstępie do jednej ze swoich publikacji: Zapraszam Czytelnika do wspólnej refleksji, bowiem wielka debata mogłaby się toczyć w książce o wielkich aspiracjach. Ja – przedkładam tylko eseje … A one – jak wskazują… prace o esejach… są najbardziej osobistym środkiem wyrazu – rzecz dotyczy i formy, i treści, i przesłania….. (M. Dudzikowa, Mit o szkole jako miejscu „wszechstronnego rozwoju” ucznia. Eseje etnopedagogiczne, wyd. 2 poszerzone, Kraków, Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2004,s. 17)

Kolejnym eseistą oświatowo-wychowawczym, o znacząco odmiennej stylistyce i obszarze refleksji, gdyż skupionych głównie na problemach szkolnictwa niepublicznego, a przy tym nacechowanych silną dawką ironii, krytycznego dystansu do polityki oświatowej i wyjątkowej umiejętności posługiwania się metaforami dla uwydatnienia paradoksów lub wyjątkowej patologii w tym sektorze edukacji jest prof. Aleksander Nalaskowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. (por. A. Nalaskowski, Niepokój o szkołę, Oficyna Wydawnicza :Impuls” , Kraków 1995; tenże, Edukacyjny show, Oficyna Wydawnicza „Impuls”, Kraków 1998; tenże, Edukacja, która nie chce przeminąć, Oficyna Wydawnicza „Impuls”,, Kraków 1999; tenże, Widnokręgi edukacji, Oficyna Wydawnicza „Impuls”, Kraków 2002; tenże, Dzikość i zdziczenie jako kontekst edukacji, Oficyna Wydawnicza „Impuls”, Kraków 2006).

W okresie PRL niewątpliwie znaczącym eseistą oświatowym był Piotr Wierzbicki, który w jednej ze swoich publikacji pokazał rzeczywistość szkolną w sposób karykaturalny, prześmiewczy, ale od środka, gdyż sam był nauczycielem i doskonale zapadło w jego świadomości to, co było (a zapewne jest i dzisiaj) w niej śmieszne, groteskowe, obnażając jej słabości, płaskość czy małość. Bo – jak pisał P. Wierzbicki – szkoła to jest osobliwość, curiosum, wyspa skrajnej sztuczności na morzu względnej naturalności. Otóż tę egzotyczną, curiosalną, księżycową szkołę wyśmiewano dotychczas od zewnątrz: tak, jak przybysz, podróżnik, Europejczyk wyśmiewał się z Murzyna. Szłoby więc teraz o to, aby wyśmiewanie od zewnątrz zamienić na wyśmiewanie od wewnątrz, od środka, aby przemienić je w autowyśmiewanie: aby z Murzyna wyśmiewał się odtąd … on sam, aby z nauczyciela wyśmiewał się … nauczyciel. (P. Wierzbicki, Entuzjasta w szkole, Czytelnik, Warszawa 1977, s. 6. )

Krzysztof Maliszewski wprowadził swoim najnowszym dziełem nową kategorię eseistyki pedagogicznej, która nie upomina się bezpośrednio o zmianę oświatowej, edukacyjnej rzeczywistości, ale pośrednio – jak u Hessena wartości absolutne – staje się dla pedagogicznego świata zobowiązaniem przez włączenie iskier pedagogów kultury w horyzont wyobraźni nauczycieli i pedagogów, wszystkich tych, którzy są profesjonalnie lub naturalnie zobowiązani do partycypowania w procesie wychowania i kształcenia młodych pokoleń. Znakomicie poradził sobie– jak sam to zapowiada we wstępie – z wyszukaniem (...) w tekstach pedagogów kultury gęstych punktów – takich miejsc, które mogą wygenerować intelektualne przeżycie, skondensować pole semantyczne, zaczepić myśli i stać się przyczółkiem refleksji. (s. 11).

Polecam rozprawy tego Autora, który wzbogacił elitarny klub doktorów habilitowanych w kraju.

2 komentarze:

  1. "Gęste punkty", "generowane przeżycia", "przyczółek refleksji", a zwłaszcza "skondensowane pole semantyczne"... Genialne metafory! Gratulacje dla habilitanta-eseisty za doszlusowanie do naszej ponowoczesnej pedagogicznej elity.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cale szczęście, że anonimowy nie doszlusował, ale czekamy na jego dzieła wzbogacające modernistyczne elity.

      Asia

      Usuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.