piątek, 10 stycznia 2014

Publikacje wspierające rozwijanie potencjału uczenia się dzieci

Koniec roku 2013 owocował wydaniem wielu, bardzo interesujących publikacji o większym lub mniejszym nakładzie, które ukazały się w różnych oficynach i miejscach naszego kraju. Warto jednak dostrzec ich walory do własnych studiów, poszukiwań nowych podejść do kształcenia i wychowania czy do prowadzenia badań naukowych.

Jedną z takich prac, z którą zapoznałem się dzięki edycji Stowarzyszenia Nauczycieli Edukacji Początkowej w Katowicach, a otrzymałem ją od pani dr Lidii Wollman z Cieszyna, jest przetłumaczona na język polski książka brytyjskiego pedagoga - gościa specjalnego VII Międzynarodowej Konferencji "Edukacja alternatywna - dylematy teorii i praktyki" (Organizator: Chrześcijańska Akademia Teologiczna i Dom Spotkań z Historią w Warszawie, październik 2012), nauczyciela, światowej sławy naukowca specjalizującego się w dziedzinie kształcenia i wspierania zdolności dzieci w procesie uczenia się GUY'a CLAXTON'a pt. "Rozwijanie Potencjału Uczenia się. Jak pomóc młodym ludziom, aby stawali się lepszymi uczniami" (Wydawca: SNEP w Katowicach, wyd. II - 2007). W oryginale tytuł brzmi: Building Learning Power cz.1 i "Building Learning Power in Action" cz.2. Do tego przekładu dr Lidia Wollman z Uniwersytetu Śląskiego - Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji w Cieszynie wydała swoją rozprawkę pt. "Rozwijanie potencjału uczenia się w społecznej przestrzeni edukacji" (Wyd. SNEP, Katowice 2013). Obie stanowią interesująca całość, bowiem model tzw. efektywnego uczenia się dzieci i młodzieży G. Claxtona został przełożony na język polskiej pedagogiki wczesnoszkolnej, z uwzględnieniem także innych źródeł go pogłębiających i nadających możliwości sprawcze w naszych szkołach.


Claxton, podobnie jak inni naukowcy w świecie (poza prorządowymi w III RP) doszedł na podstawie wielu badań i własnych doświadczeń edukacyjnych do wniosku, że uczenie się pod testy, dla świadectw i egzaminów jest uczeniem się na chwilę (zasada 3-Z: "zakuć-zaliczyć-zapomnieć"), a nie po to, by móc wykorzystać zdobytą wiedzę i umiejętności we własnym życiu osobistym i zawodowym. Jeśli przyjmiemy założenie, że uczniowie nie chcą się uczyć, to wyprowadzamy z niego wniosek, że trzeba ich ograniczać, zmuszać do coraz częstszych i bardziej wyrafinowanych egzaminów, zasypywać testami, by móc efektywniej kontrolować ich proces uczenia się oraz jego skutki albo będziemy kierować się przesłanką, że uczniowie będą chcieli się uczyć pod warunkiem, że dostosujemy do ich potrzeb, aspiracji, potencjału rozwojowego środowisko szkolne i warunki uczenia się.

Brytyjczyk powołuje się na teorie neurobiologów, z których wynika, że mózg człowieka został stworzony do tego, żeby się uczyć, a nie po to, by wywoływać lęk, nudę czy depresję. Wciąż dominujący model tradycyjnego kształcenia w systemie klasowo-lekcyjnym jest kontraproduktywny i marnuje potencjał rozwojowy dzieci i młodzieży. Tak więc, aby edukacja przynosiła zamierzone efekty, proces kształcenia - zdaniem G. Claxtona - powinien być:

1) skoncentrowany na uczniu, a zatem to środowisko uczenia się (w tym także nauczyciele) musi być dostosowywane do akceleracji rozwoju dzieci;

2) ustrukturyzowanie i dobre zaplanowanie wyzwalania i wspomagania procesu uczenia się, by dziecko miało dość czasu i okazji do stawiania pytań i samodzielnego rozwiązywania problemów;

3) autentycznie spersonalizowane - a więc wyczulone na indywidualne i grupowe różnice uczniów, ich kulturową tożsamość, pochodzenie, nabyte wcześniej doświadczenia, poziom motywacji i zdolność do uczenia się oraz gwarancje dialogicznej komunikacji;

4) oparte na inkluzji, a więc na włączaniu osób w dostrzeganie i rozumienie różnic, także w zakresie sprawności uczenia się, niepowodzeń i sukcesów, tak, by nikt nie był wykluczany społecznie i kulturowo;

5) społeczne, sprzyjające budowaniu grupowych więzi, solidarności, zaufania, a więc wszystkiego tego, co dotyczy generowania kapitału społecznego przyszłych dorosłych
.



Natomiast dr Lidia Wollman przedstawia w swojej rozprawce pomysły na wykorzystanie społecznej przestrzeni edukacyjnej w rozwijaniu potencjału uczenia się dzieci we wczesnej edukacji. Omawia na początku koncepcję Building Learning Power Guy'a Claxtona, wydobywając z niej dla polskiego nauczyciela szczególnie cenne elementy do kreowania własnych innowacji. Prezentuje także sposoby rozwijania i kształtowania kompetencji społecznych dzieci w ramach różnych form pracy grupowej oraz omawia znaczenie empatii, sztuki słuchania i naśladowania innych jako ważnych umiejętności w uczeniu się oraz rozwijaniu własnej wrażliwości społeczno-moralnej. Całość zamyka przykładami pracy nauczyciela z uczniami, które wspomagają tworzenie wspólnoty autoedukacyjnej, a więc solidarności podmiotów.

3 komentarze:

  1. "Uczenie się pod testy i egzaminy" - to zależy jak owe testy i egzaminy wyglądają. Olimpiady matematyczna, fizyczna czy chemiczna też są swoistymi egzaminami i ... większość czołowych profesorów (w nauce, niekoniecznie administracji) na UW czy UJ w tych dziedzinach ma na koncie bycie laureatem czy wręcz zwycięstwo w takiej olimpiadzie ... ;-) A to są wydziały o najwyższym międzynarodowym poziomie naukowym na tych uczelniach!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba anonimowy z 4.50 broni jednak zdobytej twierdzy. Albo nie rozumie, albo nie chce zrozumieć, że olimpiady i konkursy toledwie ułamek doświadczeń edukacyjnych polskich dzieci i młodzieży związanych z testowaniem. Samo użycie określenie "swoiste egzaminy" świadczy, że Anonimowy zdaje sobie sprawę z odmiennego kontekstu olimpiad. Poza tym wydawało mi się (może jestem w błędzie), że udział w olimpiadzie przedmiotowej dotyczy uczniów zainteresowanych przedmiotem, chcących rozwinąć obecnie lub w przyszłości te zainteresowania, dlatego olimpiada jest zarówno celem, jak i środkiem do realizacji tych planów. Stąd całe bogactwo impulsów do motywacji wewnętrznej, prospektywnej, a więc - jak w przywoływanej przez Profesora koncepcji - nastawionej na rozwijanie potencjału ucznia. To nie jest uczenie się "pod testy" - uczenie się "pod test" na olimpiadze jest wg mnie tylko częścią uczenia rozwijającego potencjał. Nie wierzę (a sama miałam doświadczenia startu w olimpiadach przedmiotowych, choć to było już dawno temu), że olimpijczyk chce zakuć - zdać - zapomnieć. Chyba zły przykład!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry akurat!!! Po prostu podejście 3Z wymuszają wręcz pewne formy egzaminu, rzeczy które nim egzaminatorzy próbują badać oraz jakość egzaminu!!! Jeśli egzamin sprawdza wykucie pamięciówki, zapamiętanie nieistotnych detali lektur itp. itd. i to jeszcze w identyczny przewidywalny sposób to metoda 3Z(albo 4Z - czwarte to zapić!) kwitnie. Jeśli egzamin wymaga myślenia, rozumienia, umiejętności, pomysłu to akurat metody 3Z się po prostu do jego zdawania nie da zastosować. Takimi egzaminami są (polskie) olimpiady z przedmiotów ścisłych i przyrodniczych, bo już nie "humanistycznych" ... ;-) Zło nie tkwi w egzaminach, ono tkwi w egzaminatorach!!!

      Usuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.