niedziela, 29 grudnia 2013

Wiarygodność testowania uczniów


W grudniu miał miejsce próbny egzamin gimnazjalny, jaki zorganizowała jedna z firm prywatnych w szkołach publicznych. Na szczęście, nie dotyczy to wszystkich polskich gimnazjów, gdyż dyrektorzy wielu z nich zorientowali się już w poprzednich latach, że jest to dobry biznes dla firmy, ale wiarygodność tych prób jest mniej niż ZEROWA. Nie ma to jednak znaczenia. Ważne, że jeszcze wielu z nich zmusza swoich uczniów do uczestniczenia w tych egzaminach, by mieć podkładkę dla ewentualnych ewaluatorów, którzy będą ich pytać, w jaki to sposób troszczą się o podnoszenie jakości i efektywności kształcenia.

Oczywiście, że się troszczą, i to w sposób szczególny, bo na koszt rodziców uczniów, którzy płacą za udział swoich pociech w tym egzaminie, żeby mieć orientację, czy nie trzeba będzie zatroszczyć się o korepetycje dla dziecka. Rynek korków kwitnie, im większą wagę przywiązuje się do tego typu sprawdzianów. Nie chcę już pisać tu o zasadach etycznych, bo te dalece rozmijają się z jakimikolwiek kodeksami. Powraca bowiem w szkołach fala udzielania odpłatnych lekcji przez nauczycieli wskazywanych przez nauczających danego klienta - ucznia przedmiotowców.

Matematycy mogą zatem proponować zadania typu: Ile wynosi koszt edukacji ucznia gimnazjum po egzaminie próbnym firmy "X", jeśli polonista ucznia ze szkoły A skieruje swojego podopiecznego do polonisty ze szkoły B, która znajduje się w odległości 12 km od miejsca zamieszkania tego ucznia, a 8 km od miejsca samej szkoły? Koszt biletu komunikacji miejskiej wynosi 3,40 zł w jedną stronę w strefie czasowej 20 min. Tramwaj pokona trasę od miejsca zamieszkania ucznia do miejsca zamieszkania korepetytora w ciągu 28 minut. Koszt 45 minutowej lekcji wynosi u nauczycielki "Z" - 60 zł, zaś u nauczycielki "W", ale mieszkającej w odległości 18 km od miejsca zamieszkania ucznia wynosi 45 zł.

Powróćmy zatem do egzaminu próbnego. Oto okazuje się, że niektórzy nauczyciele otrzymują nieco wcześniej z danej firmy zadania, by zgodnie z nimi przećwiczyć i sprawdzić aktualny stan wiedzy swoich uczniów. Są też takie osoby, które nie wytrzymują tej próby i zamieszczają treść zadań z egzaminu próbnego na 24 godziny przed nim - na Twitterze. I tak kręci się ta karuzela wyścigu szczurów.


Polecam artykuł Rafała Drzewieckiego w Gazecie Prawnej na temat efektywności kształcenia w szkołach publicznych, który przedrukował także portal Interia.

6 komentarzy:

  1. Coś się nie zgadza. Prawdopodobnie chodzi o firmę O...
    Egzamin próbny był bezpłatny, przysyłali do szkoły testy dla każdego ucznia, nawet nie trzeba było kserować.
    Zadania takie sobie, nie odbiegające od normy. Przeprowadziliśmy test nie tylko aby sprawdzić wiadomości uczniów, lecz by przećwiczyć procedury egzaminacyjne: kodowanie, rozplanowanie czasu pracy itp
    Wolałbym próbny egzamin organizowany przez CKE. Niestety, mają to gdzieś. Sami musimy się martwić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Próbny egzamin gimnazjalny(zgoda, że fatalnej, podobnie jak matura, jakości!) robiła w celach autopromocyjnych firma Operon do spółki z Gazetą Wyborczą. Do wykorzystania w szkołach zarówno publicznych jak i niepublicznych - nie wiem czemu Pan Profesor tylko te pierwsze (publiczne!) podkreśla. Korzystających było wielu z obu typów szkół jak również pojedynczych uczniów. Powód jest prosty - CKE programowo się od takich prób odżegnuje i ich przygotowywać nie chce(w PRL i jeszcze całkiem niedawno władze oświatowe, co by o nich nie mówić, jednak próbną maturę przygotowywały!)!!! No to na bezrybiu ... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. A w artykule Drzewieckiego taki oto kwiatek autorstwa "uczonego inaczej" prof. Górniaka:
    >Dlatego najważniejszy jest nauczyciel. To, czy w klasie będzie więcej, czy mniej uczniów, nie ma znaczenia. Badania nie potwierdzają, że zmniejszenie liczebności klas zwiększa efektywność nauczania. Liczy się jego jakość, a tę gwarantuje przygotowanie nauczyciela<
    Oczywiście - nie jest ważne czy nauczyciel ma pod opieką 200 czy 400 uczniów, ile w związku z tym ma do sprawdzenia prac(a to rzutuje na ich kształt!), ile czasu może jednemu poświęcić tygodniowo, jak wiele czasu musi poświęcić na kwestie dyscyplinarne żeby "był słyszalny". To "badanie" (którego szczegółów nikt nie zna!)podobnie jak PISA firmuje OECD - instytucja bynajmniej nie naukowa ani edukacyjna, której celem jest by w III świecie(do którego Polska szybko zmierza!) edukacja była możliwie tania, jeszcze raz tania i jeszcze raz ... ;-) I tylko to się dla nich liczy!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pisze Pan cały czas o korepetycjach uczniów w szkołach publicznych. Tymczasem do mnie trafia mniej więcej po równo (co biorąc pod uwagę proporcje ilościowe obu populacji jest znamienne!) uczniów szkół publicznych i drogich niepublicznych, w tym znaczna liczba z tak przez Pana chwalonej Bednarskiej/Raszyńskiej oraz Szkoły Amerykańskiej(Konstancin) z czesnym ponad 20 tys. $(tak) rocznie ... ;-) Więc w chorym systemie oba rodzaje szkół najlepiej nie działają! W drogich szkołach niepublicznych dla rodziców i uczniów(pytałem) najważniejsze jest towarzystwo i "prestiż" nie poziom edukacji!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgoda, korepetycje pobierają też uczniowie szkół niepublicznych, ale tych jest garstka. Co do Bednarskiej - tę szkołę chwalę z zupełnie innego powodu, a mianowicie stworzenia własnej republiki szkolnej. Jest to jednak jedna z nielicznych szkół niepublicznych w trzech odsłonach, która ma własne oblicze. Ot, tyle i aż tyle. Ma prawo Anonimowemu nie podobać się koncepcja tej szkoły, ale jednego nie może pozbawić jej twórców, że jest niepowtarzalna. Tymczasem mamy wiele szkół niepublicznych amorficznych, bez wyrazu, ot, stajnie kujonów lub przytułki dla frustratów lub rodziców z ambicjami... czy po prostu prymitywny biznesik bez jakiejkolwiek odpowiedzialności za proces kształcenia i wychowania.

      Usuń
  5. Kto rządzi naszą edukacją i co o niej wie - zapis rozmowy premiera Tuska i minister Kluzik z pp. Elbanowskimi:
    http://wsumie.pl/rodzina/89315-donald-tusk-kontra-rodzice

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.