piątek, 13 grudnia 2013

Masz rodzicu problem - to nie zawracaj głowy minister edukacji











Po wypowiedzi nowej minister edukacji jeszcze bardziej stało się dla mnie jasne, że im więcej ignorancji i samozadowolenia, tym większa oczywista oczywistość uzasadnień jej stanowiska w sprawach szkolnych. Pewnie byłoby lepiej, gdyby ktoś chociaż udzielił korepetycji pani Joannie Kluzik-Rostkowskiej zanim tak ochoczo zacznie prezentować się w mediach, bo źle to świadczy nie o Niej, ale urzędnikach resortu edukacji. Im większe banały serwuje nam ministra, tym gorzej to świadczy o całym urzędzie, skoro nie ma w nim ani jednej, godnej zaufania i kompetentnej osoby, która wyjaśniłaby pani minister, na czym polega istota edukacji przedszkolnej, a na czym szkolnej, by nie opowiadała farmazonów.

To tylko potwierdza, że tzw. reformę sześciolatków wprowadzał minister pracy i spraw socjalnych wraz z ministrem finansów, ale jej uzasadnienie pedagogiczne (oświatowe) miał do niej dorobić minister edukacji. Nie poradziły sobie z tym zadaniem obie byłe panie ministry: Katarzyna Hall i Krystyna Szumilas, a obecna jeszcze większe rozpowiada głupstwa, które kompromitują już nie tylko ten urząd, ale w ogóle tę formację polityczną. Od samego początku było wiadomo, że obniżenie obowiązku wieku szkolnego nie ma nic wspólnego z reformą oświatową, tylko było jednym z fundamentalnych założeń reformy emerytalnej państwa polskiego. Dodano dwa lata obowiązkowego czasu pracy, zaś trzeci rok wprowadzono tylnymi drzwiami, zmuszając już 6 letnie dzieci nie do chodzenia do szkoły, tylko do uczęszczania do niej i uczenia się w niej w sposób zorganizowany instytucjonalnie. Wciskanie Polakom kitu, że tu chodziło o dzieci, jest jednym wielkim fałszem, który musi zostać upudrowany przez władze edukacyjne tak, by społeczeństwo nie dostrzegło istoty powodu tej zmiany. Im wcześniej rozpoczyna się obowiązek szkolny, tym wcześniej trzeba zdawać kolejne egzaminy państwowe i iść do pracy. To oczywiste.

Minister wraz ze swoimi urzędnikami ma problem. Jak bowiem wytłumaczyć rodzicom, że ich dzieci pójdą do szkoły w wieku 6 lat, ale ta szkoła nie będzie szkołą. Ależ skąąąąd! Sześciolatki mają iść do szkoły, żeby było w niej „bezstresowo”, żeby mogły się bawić w klasie, w świetlicy odrabiać prace domowe i żeby nie siedziały w ławkach bez ruchu. Sześciolatki w szkole nie będą miały 45-minutowych lekcji, a klasa liczyć będzie nie więcej niż 25 osób. Ba, zatrudni się dodatkowych nauczycieli (na umowy śmieciowe - to element walki z bezrobociem) do świetlic a może i klas, czyli ma być jak w przedszkolu! Czy ta Pani usłyszała samą siebie? Czy przeczytała w prasie swoje pseudo edukacyjne wypowiedzi? Szkoła ma oswajać dzieci przed szkołą – stwierdziła J. Kluzik-Rostkowska. Ba, dodatkowo MEN wycofa z podstawy programowej to, co uczeń powinien umieć po pierwszej klasie! Co proponuje nowa ministra? Zapowiada, że sześcioletni uczniowie będą w szkołach przedszkolakami!

Otóż to. Sześciolatkowie mają iść do szkoły, by w niej realizować wychowanie przedszkolne typowe dla dotychczasowych „zerówkowiczów”, którzy właśnie w przedszkolach nabywali gotowości i dojrzałości szkolnej. A jak sobie któreś dziecko nie poradzi, to zdaniem J.Kluzik-Rostkowskiej będzie mogło być cofnięte do „zerówki” w przedszkolu! Nawet ministra zapowiada, że będzie o to łatwiej zabiegać, że sześciolatka z problemami bawienia się w szkole będzie można cofnąć do przedszkola, bo - jak stwierdziła - każde dziecko ma prawo rozwijać się we własnym tempie!!! To dopiero jest poprawa! Ho,ho,hoooo!

I jeszcze jedno kuriozum z konferencji pani minister. Otóż znowu jakiś urzędnik od dostarczania danych statystycznych doniósł, że są jakieś analizy badań” (ale nie podała jakich i czyich) oraz z jej rozmów z rodzicami (nie wiemy - jakimi?) wynika, że większość z nich uważa, że sześć lat to właściwy wiek do rozpoczęcia nauki. Pokarało polską edukację, polskie dzieci i młodzież takimi politykami. Doprawdy, jeszcze przez długie lata będziemy leczyć rany, a raczej będą je goić ci, którzy ukończą tego typu edukację. Obawiam się, że nie zapracują na godną emeryturę pani minister.

Najbardziej podoba mi się postawa pani mister J.Kluzik-Rostkowskiej wobec rodziców. Na pytanie, czy spotka się z tymi którzy są niezadowoleni lub zaniepokojeni stanem nieprzygotowania szkół do tej zmiany, odpowiedziała: -Jeśli mają przyjść, żeby mi powiedzieć, że ta reforma się nie uda , to nie chcę na to tracić czasu. Chyba, że zechcą przyjść, żebyśmy razem wymyślili, co zrobić, aby szkoła była jeszcze lepsza. Na takie propozycje jestem otwarta. To też odsłania pozór, instrumentalne traktowanie rodziców-obywateli tego kraju, dzięki których podatkom także ta minister wraz z setkami swoich urzędników i pożal się Panie Boże doradcami, ma pensję i powinna im służyć swoją pracą, a nie odsyłać ich do infolinii.

Teraz widać, po co spotkał się premier i b.minister K. Szumilas z inicjatorami Akcji Referendalnej. Oni po prostu chcieli, żeby państwo Elbanowscy, w imieniu prawie miliona obywateli, podzielili się z władzą pomysłami na to, co zrobić, żeby w szkole dzieciom było lepiej. No i oczywiście, jeszcze jeden chwyt reklamowy – INFOLINIA. Zadzwońcie na nią państwo, a przekonacie się, że się niczego nie dowiecie. Informacji udzielają doraźnie przeszkoleni, ale w istocie niekompetentni młodzi ludzie, według jednego schematu, zapisanych im na ściądze wzorów działań. Za to też MEN zapłaciło kilka milionów złotych!!! Pieniądze wyrzucone w błoto, przepraszam – w telefoniczne łącza. Zarobiła na tej akcji firma, która wygrała resortowy przetarg. To taka skrzynka donosów. Zadzwoń, podaj, gdzie dzieje się coś złego, ujawnij swoje dane, a już kurator to załatwi….

Drodzy rodzice, nareszcie macie wielką, niepowtarzalną szansę. Idźcie do MEN, do pani minister i powiedzcie, że szkoła będzie lepsza, jak nie będzie ... MEN. Doprawdy, tu już nawet nie potrafią dobrze kłamać. Zbyt wiele autorytetów zostało – pisząc kolokwialnie - „umoczonych” w proces fałszowania rzeczywistości, zbyt wiele wydano na to milionów z budżetu państwa. Wiele osób już „straciło twarz”, więc trzeba dalej tę maskę nosić. To może ktoś ją wreszcie zdejmie, ale skutecznie?



(źródło: A. Grabek, Pomysł MEN na koszt samorządów, Rzeczpospolita 12.12.2013; A. Pezda, Sześciolatki w szkole bez lekcji. I bez stresu, Gazeta Wyborcza 12.12.2013)

14 komentarzy:

  1. Gratuluję, jest Pan bardzo mądrym człowiekiem.
    Super tekst, w 100% się z nim utożsamiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tusk wierzy, ze wszystko jest PRem i to skutki ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Profesorze, bardzo trafne spostrzeżenia.
    Tak trzymać!
    Trzeba MEN krótko trzymać (oraz ORE i IBE).

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo dobry! wielkie dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wielkie dzięki :) bardzo dobry i prawdziwy tekst!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ja pana szanuję, za te wszystkie wypowiedziane słowa

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ja pana szanuję za te wszystkie wypowiedziane słowa, teraz i przedtem. Jedyny bardzo mądry głos rozsądku..wołającego na puszczy

    OdpowiedzUsuń
  8. niestety to sama prawda :( nie umiem się z tym pogodzić...moje dziecko jest urodzone w maju 2008, więc obejmuje go obowiązek szkolny. To kpiny! przepraszam, w czym jest moje dziecko gorsze, od tego, które urodziło się w lipcu...gdybym wiedziała, że nasze państwo zgotuje nam taki los, dawno bym stąd wyjechała. Pan premier oraz jego "cudowni" ministrowie chyba zapominają jaką mają misję, To ja i wszyscy Polacy płacimy im pensje!! Nie dajmy się więcej tak traktować! jak można zignarować głos miliona Polaków!!! Jak można naszym dzieciom zgotować taki los!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się w 100% ale co dalej?

    OdpowiedzUsuń
  10. Panie Profesorze! Szacun :)
    Szczęśliwa Mama siedmiolatka, który wiedział, kiedy się urodzić!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzisiaj Premier Donald Tusk przyznał:

    "nie każda decyzja ludziom odpowiada". - Czasami podejmujemy decyzje nie do zaakceptowania przez wielu. Czasami podejmujemy decyzje nieprzemyślane. Rządzimy, więc popełniamy błędy.

    To jest dopiero buta i lekceważenie obywateli w ich prawie do niezgody na błędy, których ofiarami są dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  12. A ty nauczycielu, pracuj EFEKTYWNIE przez 40 godzin...
    No cudnie. Ja już dziś mam pensum 30 godzin, bo jestem, psiakrew, logopedką w szkole specjalnej...

    OdpowiedzUsuń
  13. MMi również brakuje słów, ale tak jak Pan napisał, chodzi głównie o to, żeby dzieci poszły szybciej do pracy i zaczęły pracować na emerytury Polaków, nasze to niestety głodowe, ale ministrowie to już będą mieli "tortowe emeryturki". Powsadzać ich wszystkich do szkoły, zobaczą jak pracują dzieci 6 letnie...... Co się w tym zakichanym państwie dzieje, a strach pomyśleć, co będzie dalej..........

    OdpowiedzUsuń
  14. Szanowny Panie Profesorze, bardzo dobry tekst, w pełni się z nim zgadzam. Z chęcią zapoznałabym się także z pańskim zdaniem na temat projektu "Równościowe przedszkole", w mnie jako nauczycielkę ten projekt i wypowiedzi profesor Środy przerażają. Myślę, że głos profesora pedagogiki byłby tutaj ważny.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.