piątek, 15 listopada 2013

Myśl dnia

Janusz Głowacki powiedział w jednym z wywiadów: Gardzi się czymś lub kimś czego nie można osiągnąć.


Nie rozumiem tych, którzy komuś czegokolwiek zazdroszczą lub gardzą nimi tylko dlatego, że sami nie potrafili lub nie mogli czegoś osiągnąć.

7 komentarzy:

  1. Dobry wieczór.
    Ja również Panie Profesorze, a przyglądałem się "owym tym" przez ostatnie dwa dni, nawet przez kilka godzin.

    Pozdrawiam
    /-/Druh

    OdpowiedzUsuń
  2. Dotyczy to szczególnie tych, którzy zbyt dużo zawdzięczają właśnie tym, których dokonania lekceważą. Nie tylko przez ostatnie dwa dni to obserwuję niestety...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ma profesor rację: są tacy niby wielcy, a jednak jakże mali. Nie potrafią poradzić sobie z własną starością, koniecznych odchodzeniem, bo i tego godnie nie chcą czynić. Muszą zatem nieustannie pomniejszać tych, którzy są wartością samą w sobie, wpisywać ich w relacje antagonistyczne, by intrygami, pomówieniami, obrzydliwymi insynuacjami podkreślać jak oni są wielcy. Jednej osobie mówią o kimś dobrze, po czym po kilku godzinach lub dniach oczerniają ją. Takie schizofreniczne i coraz bardziej psychopatyczne karły w nauce. Tak niszczą własny dorobek i tracą szacunek, bo przecież jak jest, każdy, kto uczciwy, widzi.

    R.

    OdpowiedzUsuń
  4. W zasadzie mam jedną refleksję,
    środowisko Pedagogiczne* nie potrzebuje innych "wrogów"
    samo siebie jest w stanie niszczyć, permanentnie i skutecznie.
    Nie jest Mu potrzebne "jakieś" Kuratorium, czy któreś z Ministerstw, negujące lub zakłócające porządek.
    Wystarczy, że zajrzy się na Wydziały i do Katedr.
    Poziom antagonizmów wrzących dookoła przykrywany łagodnym uśmiecham i błahymi pytaniami... jest to nad wyraz, nadzwyczaj obłudne.

    Niestety, ten stan rzeczy nie zmieni się dzięki zmianie pokoleniowej, obawiam się, że zostanie poniesiony niczym kaganek, przez kolejne pokolenia młodych (wzrastających w tym klimacie) pedagogów. Ci ostatni i tak żyjąc w stresie, "czy uda im się zostać na uczelni" już na poziomie studiów doktoranckich walczą między sobą wszelkimi metodami, zazwyczaj ostatnią metodą jest poziom ich badań i tekstów...

    A wystarczyłoby zapożyczyć sobie treść zobowiązania instruktorskiego...

    /-/Druh
    *z pełną premedytacją z wielkiej litery, dla podkreślenia rangi tej Pedagogiki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak jest w każdym środowisku naukowym, jeszcze silniej występuje to zjawisko w klanie medycznym, gdzie jednio donoszą na drugich do prokuratury. Tak więc w pedagogice jest i tak nieźle.

    Piotr

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się, choć tylko w części, gdyż to właśnie środowisko medyków :-) (znane mi także) jest na zewnątrz monolityczne, silnie skonsolidowane, walczące o swoje.

    A pedagodzy? Pedagodzy nawet nie próbują mówić jednym głosem.

    /-/Druh

    OdpowiedzUsuń
  7. ... sami snujemy ów "czad".

    /-/Druh

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.