piątek, 27 września 2013

Neoliberalny i genderowy dyskurs edukacyjny


Letnia Szkoła Młodych Pedagogów Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN jest swoistego rodzaju "uniwersytetem w kapsułce". W ciągu kilku dni doktoranci i doktorzy z całego kraju mogą wysłuchać wielu referatów, podzielić się doniesieniami z badań, zaprezentować swoje koncepcje diagnostyczne z szeroko pojmowanej obecności pedagogiki w sferze publicznej i prywatnej. Gdybym miał relacjonować to wszystko, co się tu dzieje, to musiałbym przez kilka tygodni tylko tym zająć uwagę czytelników mojego bloga. Tymczasem w otoczeniu społeczno-politycznym polskiej edukacji ma miejsce także wiele innych, istotnych wydarzeń, których z zacisza Pałacu w Wojanowie nie jestem w stanie zarejestrować czy odnieść się do nich.

Nie mogę jednak nie przywołać chociaż w skrócie niezwykle ważnych treści dwóch wczorajszych referatów profesorów: Eugenii Potulickiej z Wydziału Studiów Edukacyjnych UAM w Poznaniu i prof. DSW we Wrocławiu Mirosławy Dziemianowicz. Obradom przewodniczył ks. prof. Marian Nowak z KUL, który będzie w przyszłym roku organizatorem XXVIII Letniej Szkoły Młodych Pedagogów KNP PAN w Sandomierzu.

Każdy, kto miał przyjemność czytać rozprawy poznańskiej komparatystki czy też kto miał to szczęście, by słuchać Pani Profesor - może lepiej zrozumieć świat i rodzimą politykę oświatową wraz z przenikającymi do Polski różnymi, często parcjalnymi rozwiązaniami czy nieadekwatnymi do naszej kultury ideami kształcenia. Gorzej, kiedy władze MEN wprowadzają je w sposób skryty przed obywatelami, osłaniając parasolem pozoranctwa, fikcji i sloganów, które de facto zaprzeczają istocie i prawdzie wychowania. Z ogromną satysfakcją słuchałem wykładu prof. E. Potulickiej na temat - O kształceniu obywatelskim w Polsce i zagranicą , ponieważ doskonale została w nim zdemistyfikowana pułapka neoliberalnego podejścia do wychowania obywatelskiego, w której sidła wpuszczono także polską młodzież.

Streszczeniu najważniejszych kwestii nadałbym tytuł - Patologia tzw. edukacji obywatelskiej w neoliberalnym podejściu w USA i Europie. Zdaniem prof. Eugenii Potulickiej:

1) Odchodzi się w USA od kategorii obywatelstwa, bowiem dominująca tu neoliberalna racjonalność eksponuje przede wszystkim indywidualizm, który z natury rzeczy wyklucza obywatelskość. Wiąże się z nim wprawdzie poczucie sprawiedliwości, uprzejmość, tolerancję, wspólne poczucie lojalności i solidarności, ale w toku edukacji powszechnej nie kontynuuje się już oświeceniowej tradycji wychowania dla obywatelstwa uczestniczącego. Instytucje międzynarodowe wyznaczają politykę oświatową w państwach, prowadząc do formowania jednostek ekonomicznych.

2) Swoistość neoliberalnej edukacji obywatelskiej sprowadza się do hamowania krytycznego myślenia. Obywatel staje się dla władzy fasadą podobnie, jak pełniona przez niego rola obywatela. Politycy skupiają uwagę na rytuałach wybierania przedstawicieli, podczas gdy prawa obywateli są ograniczone do obywatelskości rynkowej.

3) Rynkowa obywatelskość ogranicza prawa socjalne w myśl założeń Światowej Organizacji Handlu, która wymusza akcentowanie w procesie kształcenia "urynkowionych obywateli" maksymalizację użyteczności i dążenie do wydajności. Wolność jest technologią władzy. Państwo dyscyplinuje i wychowuje do odpowiedzialności, ale nie w sprawach społecznych, dobra publicznego, tylko dla potrzeb rynku. Młodzież ma rozwijać zdolność do zdobywania bogactwa, pomnażania kapitału ekonomicznego, a nie kulturowego czy osobistego. Obywatel powinien być aktywny głównie na polu ekonomicznym, konsumenckim tak, by był osobą samowystarczalną, konkurującą na rynku, przedsiębiorczą.

4) Jakie powinny cele edukacji obywatelskiej w świetle neoliberalnego dyskursu?
Wprowadzono nowy sens obywatelstwa, któremu nadano indywidualistyczny charakter. Młodzieży każe się podejmować pracę wolontariacką, w organizacjach pozarządowych, by w wyniku sprywatyzowanego obywatelstwa, w istocie pozbawić ludzi myślenia i działania na rzecz wspólnot społecznych, lokalnych, ale i globalnych. Tak ujęte obywatelstwo sprawia, że większość ludzi nie jest obywatelami.

5) Neoliberalny dyskurs pozbawia młode pokolenia ich faktycznego uspołecznienia, nie kształtuje gotowości do działania we wspólnotach obywatelskich. Władza nie jest zainteresowana dobrem wspólnym, wartościami obywatelskimi, demokratycznymi rozumianymi jako sposób życia.

6) Skutki procesów prywatyzowania obywatelskości:

Obywatele są największymi przegranymi powyższej polityki i edukacji, która koncentruje się przede wszystkim na wymierności, obiektywizacji, efektywności i skuteczności działań. Pomija się kształtowanie umiejętności życia publicznego jako tego wymiaru życia społecznego, który jest związany z interesem publicznym.

7) Diagnozy porównawcze w ostatnich raportach OECD wykazują, że ma miejsce spadek wiedzy i kompetencji obywatelskich u uczniów w wyniku wyciszania postaw i wartości obywatelskości. Zastępuje się język obywatelski językiem ekonomii. Edukacja ma jedynie dostosowywać młode pokolenia do potrzeb i wymagań rynku, co wyklucza obywatelskość.

Miękkim sposobem wykluczania dyskursu obywatelskiego w edukacji jest m.in. uniemożliwianie krytyki kapitalizmu i sposobu sprawowania władzy. Nie zachęca się młodzieży do dyskusji na temat demokracji i nie skłania do zaangażowania w procesy demokratyczne. Dyskurs demokratyczny jest dla neoliberalnej władzy - a z taka mamy przecież do czynienia od 6 lat - niebezpieczny, bo mógłby sprzyjać krytyce społecznej władzy. Neoliberalizm likwiduje także orientację na obywatelskość w rządzie, którego polityka jest porażająca także w naszym kraju.


Prof. E. Potulicka zakończyła swój wykład następującą myślą Bronisława Geremka:

Demokracje istnieją w takim stopniu, w jakim my zdołamy je utrzymać.


Drugi z wykładów - prof. DSW Mirosławy Nowak - Dziemianowicz dotyczył genderowego spojrzenia na kulturowe nierówności w procesie pierwotnej i wtórnej socjalizacji, które stają się przyczynami uwięzienia kobiet. Pani Dziekan Wydziału Nauk Pedagogicznych DSW uchyliła rąbka tajemnicy z przygotowywanej do druku rozprawy poświęconej rodzinnej socjalizacji dziewcząt i chłopców do ról płciowych. Ukazała nam następujące perspektywy badań:

1. Rekonstruowanie metod praktyk wychowawczych rodziców w zależności od płci dziecka;

2. Dostrzeganie odmienności socjalizacji chłopców i dziewcząt w wyniku udostępnianej im przez rodziców odmienności obrazu świata. Do poszukiwania odpowiedzi na pytanie - Czy ten sam obraz świata udostępniamy córkom, co synom? zaproponowała następujące kategorie dekonstruowania narracji rodziców:

1) Jak konstruowana jest domowa przestrzeń dla chłopca, a jak dla dziewczynki? (kolory, aranżacja, estetyka wyposażenia pokoju dziecka, rola ładu i porządku oraz postawy rodziców wobec tego);

2) Jaką aktywność oferuje się dzieciom, inspiruje do niej w trakcie wychowania rodzinnego, a jak jest ona stymulowana przez inne środowiska, instytucje?

3) Jakich norm kulturowych wymaga się od dziecka? Jak wygląda kontrola społeczna, ocena zachowań dziecka, rdzenia sobie przez nie z własną niedoskonałością, charakterem itp.? Jak definiuje się obszar wolności dziecka w zależności od jego płci?

Wykład był przeplatany barwnymi przykładami z wywiadów, obserwowanych sytuacji, ale także odwoływał się do literatury pedagogicznej adresowanej tak do rodziców, nauczycieli, jak i naukowców.

Długa dyskusja po obu referatach i gromkie brawa zapewne dostarczyły obopólnej satysfakcji wszystkim jego aktorom.

4 komentarze:

  1. Przecież tzw. "gender" to ewidentna pseudonauka - taki łysenkizm XXI wieku!!! Zaraz się okaże że "brak dekonstrukcji narracji rodziców" spowodował, że dziewczynkom rosną piersi, zachodzą w ciąże i mają dzieci. A jak się "zdekonstruuje" to i chłopcom piersi wyrosną, a i w ciążę będą zachodzić na równi z dziewczynkami ... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polska szkoła niestety nie uczy i nie wychowuje, a jedynie przyucza ("tresuje") młodzież do rozwiązywania testów (do odgadywania, czego oczekuje się od niej w kluczu odpowiedzi). Zastępując wartości wiedzy (gruntownego wykształcenia) i wychowania ich namiastką popada w otchłań kompletnej ignorancji. Autoryzuje niski poziom świadomości obywatelskiej młodzieży, której brakuje kompetencji, poczucia, że jest odpowiedzialna za całość, za wspólne dobro. Zamiast solidarności i życzliwości promuje egoizm, nastawienie na robienie kariery i wygodne życie. Chaotyczna i niefrasobliwa reforma programowa zaprzepaszcza najważniejsze cele edukacji obywatelskiej uczniów, takie jak inspirowanie i rozwijanie postaw patriotycznych oraz pobudzanie aktywności i zaangażowania społecznego. Liceum ogólnokształcące, przemienione w bezmyślne kursy przedmaturalne, dewastuje krytycyzm, śmiałość argumentacji, samodzielność myślenia, dołuje i gasi uczniów, którzy mają coś do powiedzenia. W ten sposób polska szkoła hamuje rozpoznawanie i pełne wykorzystanie potencjału intelektualnego i twórczego młodzieży. Nie przygotowuje uczniów do zderzenia z rzeczywistością.

    Serdecznie dziękuję Panu Profesorowi za zamieszczenie przenikliwych refleksji prof. Eugenii Potulickiej.

    Z wyrazami szacunku
    Gienek

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulujmy Anonimowemu nazwania tej głupoty( idea gender) po imieniu. Już niebawem postępowi, salonowi pedagodzy - znani też z propagowania nieograniczonej tolerancji - tego zabronią. Oskarżą o słynną mowę nienawiści! Nic to, że mówienie prawdy – zauważmy – nie jest mową nienawiści! Agresywne ataki na tradycyjne wartości i podnoszenie do rangi normy marginalnych zachowań seksualnych, czy forsowanie nowej definicji płci niezgodnej nie tylko z rozumem, ale także z biologią, genetyką i psychologią świetnie się w ten schemat wpisują. Nie może zaskakiwać, - choć musi zasmucać - że oswajaniem tej głupoty zajęli się pedagodzy w ramach konferencji naukowych. Orwell zauważył, że niektóre idee są tak idiotyczne , że może w nie uwierzyć tylko intelektualista. Historia dwudziestowiecznych intelektualistów (także jak się okazuje- w pięknym mieście Wrocławiu) pod tym względem jest szczególnie haniebna.

    OdpowiedzUsuń
  4. gender studies to studia nad zmieniającymi się rolami społecznymi mężczyzn i kobiet np. obecnie jest większe przyzwolenie społeczne na powrót kobiety do pracy po urodzeniu dziecka, mężczyzna częściej zajmuje się dziećmi i prowadzeniem domu itd.

    OdpowiedzUsuń