niedziela, 22 września 2013

Jak Palikot wykorzystał VIII Ogólnopolski Zjazd Pedagogiczny

Po moim wpisie w blogu na temat "palikotyzacji" akademickiej pedagogiki część naukowego środowiska, szczególnie ta związana z organizacją VIII Ogólnopolskiego Zjazdu Pedagogicznego w Gdańsku na Wydziale Nauk Społecznych, poczuła się urażona. Prof. Tomasz Szkudlarek zamieścił nawet oficjalny komentarz, który zakończył stwierdzeniem:

Obecność na zjeździe naukowym polityków i społecznych aktywistów - bez względu na to, jakie mają wizje lepszego świata - może nam wszystkim wyjść tylko na dobre. A jeśli chcieliby taką obecność wykorzystać dla celów swoich osobistych karier, a nie dla wspólnego dobra, to jesteśmy duzi i potrafimy sobie z tym poradzić, nawet jeśli proponują nam rozmowy w cztery oczy. Muszę na zakończenie odnieść się do jeszcze jednej kwestii. Sugestia, że moja uczelnia włącza się w grę o zdobycie władzy przez którąś z partii, z dorzuceniem do tego kontekstu pedofilii, jest naprawdę dramatycznie nieuczciwa i przekracza dopuszczalne ramy wypowiedzi w nawet rozrywkowo traktowanych felietonach. Ale to osobna sprawa.

Fakty zaprzeczyły jednak powyższym deklaracjom, skoro włączono do gry o zdobycie władzy określoną formację polityczną. Obecność jedynie partyjniaków z Ruchu Palikota na naukowym Zjeździe nie była podyktowana tym, by mówić o wizji lepszego świata, ale by instrumentalnie, cynicznie - jak to ma miejsce w całej działalności tego polityka - wykorzystać obecność na konferencji - a raczej poza murami Uniwersytetu, chociaż na jego tle - do promocji jakże nędznej, prymitywnej i populistycznej oferty dla polskiej edukacji. Tu chodziło o to, by przed gmachem Wydziału Nauk Społecznych wygłosić polityczne, krótkie oświadczenie dla mediów na temat tego, co zamierza ów pan czynić w najbliższych latach. Ba, nawet jego wpis w blogu nosi jakże edukacyjny dla młodych pokoleń tytuł i treść: Ruch(anie) Palikota Wśród kategorii, które są przedmiotem wypowiedzi tego pana, istnieje jedynie "edukacja seksualna". Edukacji nie poświęcił nawet jednego, merytorycznego zdania. Świetnego miał zatem Zjazd mentora pedagogicznego od inkluzji w edukacji.

W czasie konferencji prasowej nie było ani słowa na temat tego, że odbył się jakiś Zjazd Pedagogiczny, że miała tu miejsce istotna debata naukowa i oświatowa, bo przecież ten pan nie ma z nauką, a tym, bardziej wychowaniem i kształceniem, nic wspólnego. Tak oto akademicy z Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego i część pracowników naukowych z UG zaangażowali się w przygotowanie sceny medialnej dla bełkotliwych pomysłów Ruchu Palikota na przygotowywany przez niego październikowy kongres, w trakcie którego ma powstać nowa partia centrolewicowa. Będą ją tworzyć m.in. politycy związani z Europą Plus. To oni cynicznie też wykorzystali pedagogów do tego żenującego spektaklu. Ciekaw jestem, czy ktoś zwrócił uwagę na to, co pisze i co mówi o edukacji Janusz Palikot?

Czy kogoś to w ogóle interesowało, także na tym Zjeździe? Oto w jednym ze swoich "wpisików" w blogu NaTemat szkoły stwierdził: "A przecież można by wreszcie spowodować, że nie ma pracy domowej odrabianej w domu, a całość nauczania odbywa się w szkole". To samo powtórzył w czasie konferencji prasowej przed gmachem UG. Jeszcze dodał, że zakup podręczników powinien odbywać się na koszt państwa, czyli nasz a także, że należy wykorzystać nadwyżkę nauczycieli zmniejszając liczbę dzieci w klasach do 10. Rewolucja! Jestem pod wrażeniem. Na coś takiego nie stać nawet naukowców. To mógł odkryć i przekazać polskiemu narodowi tylko J. Palikot.

A może PTP wraz z częścią neolewicowego środowiska akademickiego zamierza wesprzeć Ruch Europa Plus i postpalikotową formację polityczną? Ideologie, w tym także neolewicowa, są obłudnymi parawanami ideowymi, które zasłaniają egoistyczne interesy klasowe. Mają one swoją ściśle określoną strukturę wewnętrzną, swoje założone funkcje społeczne oraz charakterystyczne dla epok formy historyczne.

Dawno nie mieliśmy w wolnej Polsce tak czytelnego mariażu pedagogiki z polityką. Naukowcy powinni być po latach totalitaryzmu światopoglądowego w tym kraju świadomi tego, że w polityce wszystko obraca się w swoje przeciwieństwo. Podmioty polityczne bezwzględnie realizują swoje interesy, prowadząc często do samozniszczenia. Wspierają się na dostarczanych im przez różne pedagogie ideach i wartościach, by czerpiąc z nich energię moralną rozstrzygać o starciu, walce ze swoimi przeciwnikami. Ideały czy wizje przyszłości, modele wychowania i kształcenia, wizje jakiegoś powszechnego ładu oświatowego nie są faktycznym celem ich działań, ale jedynie środkiem do mobilizowania sojuszników i uzyskiwania przewagi nad wrogiem.

(…)polityka zawsze zaczyna się od wizji wywołującej uczucia powołania, prawomocności, wzniosłości, przeznaczenia do wyjątkowych czynów i nadziei, a kończy w układzie sił, gdy pobudzające niegdyś do działania czynniki przestają przemawiać do ludzi, ich motywować i łączyć. Tutaj nie istnieje inna droga. Każdą politykę inicjują i napędzają wyobrażenia i uczucia, marzenia i iluzje (iluzja jest w polityce marzeniem przeżywanym przez umysł jako stan, który z pewnością ma miejsce lub niechybnie nastąpi), ale o tym, co jest możliwe do osiągnięcia za jej pomocą rozstrzyga starcie potęg, z których ekskluzywnego kręgu wyłaniają się przejściowi zwycięzcy, aby mogli rozwinąć skrzydła, a potem, obrócić siebie w niebyt. U początków polityki stoją ideały, wielkie uczucia i emocje, finałem zaś jest wyczerpująca walka. W niej zwyciężyć może niewielu i na krótko. Im bardziej wzniosłe były początki triumfatorów, tym zwykle bardziej dramatyczny i nędzny jest ich koniec. (R. Skarzyński, Mobilizacja polityczna. Współpraca i rywalizacja człowieka współczesnego w wielkiej przestrzeni i długim czasie, Warszawa: Dom Wydawniczy ELIPSA 2011, s. 349)

Na Zjeździe miało być o inkluzji, a wyeksponowano w nim RÓŻNICĘ, i to w wielu wymiarach. Ja w takim ruchu nie zamierzam uczestniczyć, bo nie po to wstępowałem do Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego, by godzić się na tego typu manipulacje i kolejne podporządkowywanie pedagogiki politykom.

61 komentarzy:

  1. Profesorze, gorąco dziękuję za ten wpis oraz za odwagę wypowiadania prawdy na głos i obnażania fałszu. To pocieszające po tym, co obserwowało się na Zjeździe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy wysłuchanie J. Palikota mogło wyjść na dobre pedagogom ? Nie. Zdanie Pana Prof. T. Szkudlarka cyt. za Autorem bloga: "Obecność na zjeździe naukowym polityków i społecznych aktywistów - bez względu na to, jakie mają wizje lepszego świata - może nam wszystkim wyjść tylko na dobre" - to niebezpieczny w konsekwencjach absurd.
    Niestety, PTP naraziło poważnie na szwank własną reputację środowiska intelektualistów i ekspertów zapraszając J. Palikota. Stało się niewiarygodne. To zupełnie tak, jakby środowiska i towarzystwa lekarskie zapraszały na zjazdy grabarzy. Iga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. J.Palikot nie był zaproszony przez organizatorów zjazdu. Zaproszenia kierowaliśmy wyłacznie do osób prezentujących wykłady plenarne (np. do prof. Śliwerskiego), a JP przedstawiał referat w jednej z sekcji tematycznych zjazdu - takie sekcje były zatwierdzane na podstawie recenzji ich programu, a ich skład był formowany przez zgłaszających ich propozycje koordynatorów.
      t.szkudlarek

      Usuń
    2. Z całym szacunkiem Panie Profesorze, Pana odpowiedź na mój post jest demagogią. Iga

      Usuń
  3. Szanowni Państwo;
    Warto zwrócić uwagę, iż ten monopolista był też członkiem radykalnej w swych działaniach Komisji Trójstronnej założonej przez Davida Rockefellera.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Komisja_Tr%C3%B3jstronna

    po za tym myślę, że wyraz odwagi Pedagoga z pewnością nie pozostanie w świecie nauki bez echa.
    Pozdrawiam - Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  4. Wybierałam się na ten zjazd z tematem, który jak widać nie miałby wiele wspólnego z tym co zostało zaprezentowane. I pewnie doznałabym szoku, gdybym zobaczyła kogo tam zastałam. Już po przeczytaniu wczorajszego wpisu Pana Profesora odszukałam program zjazdu, tematy wystąpień i nazwiska prelegentów (jednego doktoranta nawet), co wprawiło mnie w osłupienie. Jak to dobrze, że jednak zrezygnowałam z tego wyjazdu. Żenada.
    Ja również dziękuję Panu Profesorowi za odwagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosze zatem podać własne imię i nazwisko, chętnie zapoznamy się z Pani poglądami i dorobkiem naukowym.:-)

      Usuń
  5. To straszne - pozwolili zabrac glos doktorantowi! Napewno zabral miejsce jakiemus zasluzonemu emerytowi, ktory ostatnio cos przeczytal 20 lat temu ... .

    I o co chodzi z ta odwaga? Jakich to bohaterskich czynow dokonal nasz szanowny Gospodarz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiemu doktorantowi??? Nic nie zrozumiałeś. Nie ma się co dziwić.

      Usuń
    2. "nazwiska prelegentów (jednego doktoranta nawet)" - czy naprawde nie wiesz co piszesz??? Mnie mimo wszystko to dziwi :)

      Usuń
  6. Palikoty,Platformiarze, Pisowcy itp. twory o ludzkim wyglądzie maja tylko jeden cel: przy użyciu propagandy (nomen omen zrodzonej na łonie kościoła katolickiego Sacra Congregatio de Propaganda Fide)otumanić naród dla własnych celów. Stalin przy uzyciu CK ds. stopni i tytułów robił to samo. RG SW i Państwowa Komisja Akredytacyjna to też organy i tuby propagandowe, które uznają że forma ważniejsza od treści i wartości. Jestem za całkowitym upadkiem szkół publicznych w tym kształcie co obecnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie dobrze czułbyś się na Kubie lub Białorusi.

      Usuń
    2. Zrozumienie słowa pisanego, a nade wszystko znaczenia danych słów to przywilej czy obowiązek człeka inteligentnego. Proszę o powtórne przestudiowanie tych kilku moich słów.

      Usuń
  7. Zjazd był o.k., choć był on w tym roku jakiś "inny", podział na tak wiele sekcji i dobór tematyczny wystąpień do sekcji budził moje wątpliwości. Wiele osób, które dotychczas bywały na zjeździe w tym roku nie spotkałam, a merytorycznie, to ja w swojej sekcji miałam wręcz utopijnie lewicujących teoretyków, ale dyskusja była ciekawa.

    A.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szanowny Panie Profesorze,
    szanując Pańskie dokonania zarówno w zakresie rozwijania nauk pedagogicznych, jak i wkład w pracy oświatowej, całkowicie nie zgodzę się z Panem, że na VIII Zjeździe Pedagogicznym doszło do wykorzystania tego forum przez Janusza Palikota. Janusz Palikot brał udział w Zjeździe na takich samych warunkach jak wszyscy pozostali uczestnicy. Był jedny z czterech uczestników sesji pt.: Edukacja dla inkluzyjnej Europy. Na minionym Zjeździe sesji takich było 106. Nie zabiegał o miejsce w wystąpieniach inaugurującym, plenarnych czy zamykającym Zjazd. Co powiedział i jak przebiegała dyskusja, wszyscy nieobecni na sesji, będą mogli sprawdzić, gdyż sesja została nagrana i wkrótce będzie zamieszczona in extenso na mojej stronie www.bauc.eu oraz na stronie Ruchu Palikota.
    Wyrażam również odmienne zdanie co do zawężania Zjazdu Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego zrzeszającego teoretyków edukacji i praktyków oświatowych tylko do formuły prezentacji i wymiany wiedzy naukowej. Uczestnictwo i głos praktyków w Zjazdach PTP jest szczególną wartością wpływającą pozytywnie na stan polskiej oświaty.
    Szanowny Panie Profesorze sądzę, że poważna rozmowa o edukacji dotyczy również wpływu polityki na oświatę, a żeby ta dyskusja była merytoryczna, to nie da się jej prowadzić bez udziału polityków. Zatem negatywne reminiscencje z minionej epoki o upartyjnianiu edukacji, przebijające z dwóch wpisów na Pańskim blogu nt. uczestnictwa J. Palikota na VIII Zjeździe Pedagogicznym, są nietrafne. Jestem przekonany, że po 1989 roku żyjemy w kraju pluralizmu ideowego, a namacalnym sprawdzianem tego jest wolność prowadzenia debat i dopuszczania do nich wszystkich, niezależnie od naszych preferencji aksjo-normatywnych.
    Szanowny Panie Profesorze,
    podtrzymuję moje zaproszenie, złożone Panu na minionym Zjeździe, do udziału w kierowanej przeze mnie Komisji Sejmowej, mając niezachwiane przekonanie, że Pańskie uczestnictwo pozytywnie wpłynie na jakość jej pracy.

    Pozostję z poważaniem
    dr Piotr Bauć, Przewodniczący Sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży Sejmu RP VII Kadencji. Poseł Ruchu Palikota. Afiliacja - Uniwersytet Gdański.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak przekaz do mediów był zupełnie inny, niż ten, o którym Pan tu pisze. Podobnie, jak wystąpienie J. Palikota przed gmachem UG z tezami, które ośmieszają nauki pedagogiczne i praktykę oświatową, niezależnie od tego, jakiej ideologii politycznej niektórzy służą. To, że wygłoszone banały ośmieszają Ruch Palikota, to już nie jest moja sprawa. Nauka ma dociekać prawdy a nie ją głosić, i to jeszcze w wymiarze tak jednostronnym i na domiar tego jeszcze pozamerytorycznym.
      Nie odmawiałem i nie odmawiam współpracy eksperckiej z organami władzy w III RP, ale proszę nie pisać, że opinia jakiegokolwiek naukowca wpłynie na jakość pracy w/w Komisji, bo ta rządzi się regułami gry politycznej. Wprawdzie w Sejmie powinny być osoby mające wiedzę w sprawach, w których podejmują istotne dla kraju decyzje, ale proszę nie sądzić, że naukowcy są od tego, by zastępować posłów w ich pracy. Niech każdy wykonuje swoje zadania jak najlepiej tylko potrafi. Ja nie wynajmuję innych naukowców, by za mnie prowadzili wykłady czy seminaria. Różne mamy role do spełnienia, więc róbmy to z pożytkiem, a nie dla propagandowych akcji politycznych.

      Usuń
  9. Tegoroczny Zjazd Pedagogiczny był fatalnie zorganizowany. Prosta rzecz - brak informacji e-mailowych o możliwości wcześniejszej rejestracji w sekretariacie spowodował gigantyczne kolejki po materiały i "pieczątki", a w konsekwencji - "zaganianie" gości do sali na obrady plenarne.
    Pustki na sali w czasie inauguracji, brak przedstawicieli środowiska lokalnego (niemal - wystąpiły dwie osoby, z których jedna uparcie witała "praktyków", których na sali zdaje się zbyt wielu nie było - opłata konferencyjna była zaporowa) świadczą o wyczerpaniu się takiej formuły Zjazdu.
    Celebrowanie "różnicy", które przejawiło się m.in. w liczbie obradujących sekcji (106!), to przejaw braku jakiegokolwiek zamysłu koncepcyjnego dla tej konferencji. Lenistwo organizatorów zostało oczywiście nazwane odkrywczym generatorem pomysłów. Pomijam podnoszony już w komentarzach wątek poziomu niektórych wystąpień.
    W wielu przypadkach trzech-czterech prelegentów mówiło do dwóch-trzech osób. Były sekcje, w których uczestniczył moderator i 1 prelegent. To jest debata akademicka? Zresztą chyba nie o dyskusję organizatorom chodziło (mimo ich deklaracji), skoro abstrakty zostały wywieszone na stronie Zjazdu w przeddzień obrad - nie wiem kto zdołałby w tym tempie zapoznać się z kilkuset omówieniami wystąpień, aby np. zdecydować, które z nich są warte wysłuchania. W tym kontekście moderator, który z rozbrajającym uśmiechem mówi do zaproszonych prelegentów: przepraszam, że Państwa nie tytułuję, ale po prostu nie znam... a w programie nie ma (w domyśle Państwa tytułów?). Prelegentów miał trzech, dwóch z nich takich, że wstyd tych nazwisk nie znać, jeśli się jest pedagogiem. Zresztą można było po prostu się przygotować i np. wygooglać...
    Gdański luz, zero stresu. Jeśli komuś się nie podoba, to znaczy, że "nadęty akademik".
    I jeszcze może drobiazg, ale jednak znamienny: zawsze myślałem, że gospodarz myśli o tym, jak zadbać o gości. Część uczestników jechała wiele godzin (w końcu Gdańsk nie leży w centrum Polski), aby uczestniczyć w Zjeżdzie. Można było przygotować termosy z ciepłymi napojami lub po prostu wodę, aby chętni mogli z nich skorzystać przed inauguracją, albo chociaż w przerwie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba byliśmy na różnych Zjazdach - mimo, że w tym samym mieście. Wszystkie przerwy były obstawione herbatą, kawą, napojami, wodą, jak również czymś słodkim. Natomiast informacja o wcześniejszej rejestracji była podana zarówno w mailu, jak i w aktualnościach na stronie - rejestrować się można było już od środy od 15:00, ponadto od 8:00 przed spotkaniem w Filharmonii (tu pojawiła się informacja właśnie, żeby rejestrować się szybciej ponieważ materiały zawierały m.in. tłumaczenie wykładu prof. Mayo), w piątek również rejestracja dostępna była już przed 8:00.

      Zaś co do samych tytułów - żenujące są dla mnie utyskiwania na brak tytułowania osób w sekcjach. Polecam pojeździć na międzynarodowe konferencje gdzie forma "YOU" jest normą. To taki nasz polski pół-światek pedagogiczny, gdzie leczenie kompleksów odbywa się właśnie poprzez "RÓŻNICOWANIE" ludzi na tych z "prof"-em przed nazwiskiem czy też pospolitym "mgr" (przerażające jest zwrócenie uwagi w kilku komentarzach wyżej, że w programie znalazł się jakiś doktorant - owych doktorantów było dużo i cieszy mnie fakt, że Szkudlarek zdecydował się na otwarcie się na ich udział, który niejednokrotnie był jedynym powiewem świeżości pedagogicznej).

      Usuń
    2. Uważam, że nie chodzi tu o różnicowanie, ale przedstawienie człowieka, który ma się zaprezentować. A zatem stopień/tytuł i afiliacja wydają mi się niezbędnymi informacjami, które moderatorzy powinni byli podawać. Różnicujące było to, że w dyskusji naukowcy-przyjaciele zwracali się do siebie po imieniu, a RESZTA słuchających nie mając tego przywileju, nie wiedziała nawet jak zwrócić się do prelegenta, któremu chciałaby zadać pytanie. Nie chodzi zatem o "różnicowanie", ale o elementarną kulturę.

      Usuń
    3. Zgadzam się z Twoja opinią:-) Na konferencjach międzynarodowych nikt nikogo nie tytułuje, mało tego na większości konferencji z innych dyscyplin, np. psychologicznych czy socjologicznych, też odbywa się to rzadko. A u nas wstaje pani, przedstawia się, że jest dr i jeszcze że jest kierownikiem studiów podyplomowych w swojej macierzystej uczelni (prawdziwy przykład) i między tymi podkładkami można ukryć, że habilitację pisze się 20 lat.

      Usuń
    4. Właśnie o to mi chodziło - mówiąc o "różnicowaniu". Przywiązanie do tytułów jakoby były one jedynym wyznacznikiem pozycji naukowej jest dla mnie sporym nadużyciem. W przypadku o którym mowa, jeśli nie zna się tytułu naukowego danego prelegenta - nie wystarczy mówić "Pan/Pani"? Czy wówczas jest to brak - jak to zostało nazwane- "elementarnej kultury"? Nie sądzę. Aż strach pomyśleć jakie larum zostałoby podniesione gdyby Organizatorzy w ogóle zrezygnowaliby z tytułów np. na wizytówkach... Prywatne gabinety terapeutyczne mogłyby mieć spory ruch :)

      Usuń
    5. forma, forma, forma... zachwycacie się tym, że nie było stopni czy tytułów naukowych jakby to było wielkie osiągnięcie tego Zjazdu. Ciekawe czy na drzwiach prof. Szkudlarek nie ma wymienionego tytułu naukowego przed nazwiskiem? Czy jak kieruje korespondencję do USA, to też nie podaje że jest profesorem??? Rewelacja. Wielki sukces Zjazdu.

      Usuń
  10. Szanowny Panie Pofesorze,
    co do pracy mediów w Polsce, szczególnie gdy z materiału nagranego montują przekaz, mam osobiste raczej złe doświadczenia. Dlatego nie komentuję tego, co media przekazały z wypowiedzi J. Palikota. Natomiast bardzo smutną informacją było dla mnie, to co przekazali mi organizatorzy Zjazdu. Otóż polskie media nie były zainteresowane Zjazdem. Społaczna misja polskich mediów kolejny raz okazała się pustym frazesem.

    Zpoważaniem
    Piotr Bauć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli co, nie udało się wypromować pryncypała? Na szczęście blogerzy zauważyli Zjazd i się nad nim pochylili we właściwy sobie sposób. Miłej lektury: http://steelon.salon24.pl/535301,kontrabanda-palikota-co-robi-wandal-na-zjezdzie-pedagogow

      Usuń
    2. W pełni zgadzam się z tym, jak media wykorzystują tego typu sytuacje. To jednak tylko potwierdza cały kontekst obecności J. Palikota na Zjeździe. Gdyby bowiem miało miejsce spotkanie Komisji Edukacji, Nauki i Sportu z uczestnikami Zjazdu, a więc byłaby zachowana zasada reprezentatywności wszystkich środowisk politycznych w Sejmie, to cała sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej. Wówczas Pańska teza o potrzebie zbliżenia pedagogiki do polityki miałaby pełną rację i ja też bym to chwalił. Dobrze wiemy, że tak właśnie miało być.

      Usuń
    3. O tym, że do spotkania całej komisji w trakcie zjazdu nie doszło, zadecydowala sama ta komisja - sporo przedtem, zanim jej przewodniczacym został dr Bauć. Zaproszenie skierowane do parlamentarzystow obejmowało także prośbę o ich indywidualny udział w całym zjeździe. Z tego zaproszenia rzeczywiście skorzystali posłowie R.Palikota - oraz jeden z pracowników biura ekspertyz (jeśli nie myle nazwy) Sejmu; naprawde prosze organizatorów nie pytać, dlaczego tylko oni. Problem nie polega na tym, że Palikot pojawił się na zjeździe, a na tym, że nie pojawił się na nim nikt z posłów PiS, PO, PSL itp. Jasne, że przez taką redukcję doszło do dziwnej sytuacji: ale czy naprawdę było to takie 'wydarzenie'? Obrady sekcji z udziałem JP miały miejsce równolegle z bodaj 26-ma innymi sekcjami i poszły na nie tylko te osoby, ktore miały na to ochotę; inne tego nawet nie zauważyły. W sumie - znowu NIE WYSZŁO 'przełozenie' debat pedagogicznych na rzetelna i wielowymiarową dyskusję z politykami. Ale mówienie w tym kontekście o 'palikotyzacji pedagogiki' jest kompletnym nieporozumieniem i jest bardzo krzywdzące wobec tych kilkuset osób, które w zjeździe wzięły udział.
      T.Szkudlarek

      Usuń
    4. Czy można mieć w tej kwestii odrębne zdanie? Ja bym nie zarejestrował udziału JP w tym Zjeździe, bo doskonale wiedziałbym, czemu on miałby służyć. Nie trzeba tu wielkiej wyobraźni. Podobnie nie zgodziłbym się na tak jednostronny udział innych polityków, także formacji rządzącej czy opozycyjnych. Niestety, dość łatwo jest wyrwać z kontekstu istotę sprawy, a przecież wiemy, że w kraju mamy totalny chaos edukacyjny, zaś Janusz Palikot nie ma nic do powiedzenia na temat edukacji. Potwierdził to także w trakcie konferencji prasowej. Jeśli dodamy do tego obecność prof. Jana Hartmana i innych członków tej formacji, to mimo wszystko warto zastanowić się nad rolą nauki w tego typu debatach. Mnie się to nie podoba, a jeśli ktoś jest z tego powodu zachwycony, to jego prawo. Niestety, ale nie wyszła żadna debata z politykami na temat edukacji, zaś ci, których do niej dopuszczono (mam na myśli RP) okazali się akurat najmniej wiarygodni i kompetentni. Tej zresztą nie ma też na zjazdach innych towarzystw czy komitetów naukowych. Jakoś nikt socjologom nie zarzuca, że tworzą wieżę z kości słoniowej, kiedy chcą raz na kilka lat podyskutować o kluczowych wynikach własnych badań.

      Usuń
  11. W Zjeździe uczestniczyli politycy związani z jedną tylko partią oraz manifestowana była sympatia dla środowisk LGBT (poprzez "nadreprezentację" aktywistów genderowych w sekcjach). To nie świadczy o chęci włączenia w debatę "wszystkich". Zresztą debata ta często nie miała w ogóle charakteru naukowego, tylko właśnie ideologiczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brałam udział w sekcji z "nadreprezentacją" środowisk genderowych, w której dyskutował również pan z KUL, dyskusja była bardzo kulturalna i z pewnością o naukowym charakterze. No ale też ludzie na odpowiednim poziomie.

      Usuń
    2. Ale jakie sympatie? Nadreprezentacja wynikała z zainteresowań uczestników - widać młodych pedagogów takie kwestie interesują... Czy referaty "prawicowe" były odrzucane???

      Usuń
    3. Krótka uwaga: jeśli taka nadreprezentacja miała miejsce, to odzwierciedla ona wyłacznie zainteresowania badawcze samych pedagogów. Program powstawał oddolnie, nie było żadnych limitów zgłaszania referatów w poszczególnych polach problemowych ani żadnych ideologicznych kryteriów selekcji wystapien.
      t,szkudlarek

      Usuń
  12. Szanowni Państwo;
    A może po prostu ktoś na tej konferencji dobrze zarobił...

    Pozdrawiam - Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  13. No, ciekawe, anonimowi gratulują odwagi! Samych nie stać nawet na taki drobny jej przejaw, jak podanie personaliów.
    Nie byłem na zjeździe i nie jestem pedagogiem, ale przekonanie, że o pedagogice i szkole można rozmawiać tylko we własnym gronie pedagogów i tylko o sprawach nie budzących kontrowersji moim zdaniem prowadzi do zamknięcia nauki pedagogicznej w jakiejś wieży z kości słoniowej. Komu będzie to potrzebne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie, skoro Pan nie był na Zjeździe, to może wyciągać takie wnioski, ale czynienie tego na podstawie komentarzy trochę dziwi. Tymczasem byli tu socjolodzy, psycholodzy, filozofowie, chociaż - co zrozumiałe - większość tworzyli pedagodzy. Proszę jednak zwrócić uwagę na to, że nie był to Kongres Edukacyjny organizowany pod auspicjami MEN, tylko Zjazd Pedagogiczny, który co 4 lata organizuje Polskie Towarzystwo Pedagogiczne. Mówienie zatem o wieży z kości słoniowej jest zatem niewłaściwe. Jeśli zaś ma to być argument za tym, by nie wypowiadać się na temat zmanipulowania przez J. Palikota swojego uczestnictwa w tym Zjeździe, to też tak można. Czemu nie?

      Usuń
    2. Panie Profesorze, jak rozumiem, był to zjazd PEDAGOGICZNY, a nie pedagogów, na co Pan sam zwraca uwagę. Więc interesujący powinien być dla wszystkich, którym na sercu leży nie tylko nauka pedagogiczna, ale i polityka edukacyjna. Moim zdaniem żałować należy, że obecni byli tylko politycy RP, a nie np. także z partii rządzących.I że nie mieli nic do powiedzenia.
      Niestety, wydaje mi się uderzające, że pod nazwiskiem w dyskusji wystąpiła tu tylko doktorantka i polityk.Nawiasem, wytyk pewnej anonimowej pani pod adresem organizatorów, że do udziału w konferencji zaprasza się doktorantów jest też przejawem owego zamykania się w wieży z kości słoniowej.
      Trochę dziwne mi się wydaje, że Pan, entuzjasta pedagogik alternatywnych, autor znakomitych książek i dwóch zbiorów swoich mądrych wpisów na blogu, o których ciepło napisałem kiedyś na moim blogu, bo uważam je za przejaw otwartości na to, co ożywcze w nauce i praktyce edukacyjnej, tu stawia granice wolności.
      A komentarze można oceniać na podstawie ich lektury, warunek uprzedniej obecności na zjeździe wydaje mi się nieuprawniony. Jak czytam czyjąś relację z podróży po Syberii, mogę sobie wyrobić zdanie o tej relacji bez uprzedniej podróży za Ural.

      Usuń
    3. Nie stawiam żadnych granic w wolności - tak nauki, jak i praktyki kształcenia czy wychowania. trzeba jednak mieć coś do powiedzenia społeczności zjazdowej w sprawach kluczowych dla współczesnej edukacji i nauko wychowaniu, a nie traktować Zjazd Pedagogiczny jako kolejny etap podróży po Polsce celem prezentowania tez własnej partii. Tyle- i tylko tyle. Zapewniam, ze na Zjeździe Ekonomistów pan Palikot nie zostałby przyjęty, podobnie jak na Zjeździe Socjologicznym, który odbywał się tuż przed Pedagogicznym.

      Usuń
  14. DZIĘKUJEMY Panie Profesorze. Dziękujemy, że się Pan nie godzi na to, co inni przyjmują bez oporu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wyjaśnienie: niektórzy niepokoją się, że ich komentarz nie został opublikowany natychmiast po jego zapisaniu. Niestety, ale wczoraj pokonywałem trasę prawie 800 km samochodem, więc nie było możliwe, bym mógł w trakcie podróży moderować Państwa wpisy. W dniu dzisiejszym też będę przemieszczał się po kraju, a więc proszę o cierpliwość.

    OdpowiedzUsuń
  16. A tak generalnie, to była na tym Zjeździe jakaś nauka? Ktoś zaprezentował jakieś ciekawe analizy, wyniki badań, pomysły teoretyczne, metody badawcze? Były jakieś żarliwe konfrontacje naukowe a nie ideologiczne? Bo jeśli nic takiego nie miało miejsca to trudno się dziwić, że nikt tego środowiska nie słucha.

    OdpowiedzUsuń
  17. Panie Profesorze, dzięki za ten głos i jasną, można już powiedzieć: stałą postawę wobec tego problemu i pedagogiki "na zakręcie". Może czas na to, byśmy te zakręty prostowali, bo wg zamiaru znanych ideologów "pedagogika powinna umrzeć", a na takim ostrym zakręcie łatwo o wypadek....
    Tak trzymać dalej!

    OdpowiedzUsuń
  18. A czy na zjezdzie dyskutowano o upadku polskiej pedagogiki? Czy zastanawiano sie co zrobic zebysmy nie byli w tej dziedzinie na szarym koncu swiatowej nauki? I zebysmy nie plawili sie w zachwytach nad soba na krajowym podworku podczas gdy o polskich "slawach" pedagogicznych nikt w swiecie nie slyszal?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy dyskutowano o upadku pedagogiki, ale takowego nie ma. Wprost odwrotnie, ta dyscyplina nauki jest w rozkwicie wbrew temu, czego oczekiwaliby niektórzy, także profesorowie pedagogiki czy nauk pogranicza.

      Usuń
    2. Cóż z tego, że o naszych polskich profesorach nikt "w świecie" nie słyszał? Dlaczego musimy się zawsze oglądać na jakiś świat, Zachód, zagranicę, żeby czuć się cokolwiek wartym? Mieliśmy w kraju i mamy nadal wielu wybitnych profesorów, dużo lepszych niż zagraniczni. A jeśli naukowcy na Zachodzie nie mają ochoty zapoznawać się z twórczością badaczy z Polski, to jest to ich problem. I kto niby miałby decydować o tym, czy jesteśmy "na szarym końcu nauki"?

      Usuń
    3. No i wlasnie o tym pisalem ... :)

      Usuń
    4. Polscy profesorowie pedagogiki nie są znani ani w świecie(oni jego też nie znają!) ani w Polsce (oczywiście znają się pomiędzy sobą!) - praktykom i "decydentom"!!! Czemuż więc służy ich mrówcza ale dobrze opłacana praca??? ... ;-)

      Usuń
    5. wiedza anonimowego na ten temat jest rzeczywiście żałosna, dlatego nawet nie ujawnia siebie i swojego światowego dorobku. Może anonimowy znajdzie sobie dobrego psychoanalityka, najlepiej o międzynarodowej sławie, to ma szansę, że jeszcze odnajdzie coś pozytywnego w tym świecie.

      Usuń
    6. "Mieliśmy w kraju i mamy nadal wielu wybitnych profesorów, dużo lepszych niż zagraniczni"

      A kto niby decyduje, ze sa oni wybitni i (duzo!) lepsi niz zagraniczni? :)

      Usuń
    7. Panie Profesorze!
      Jak może być w rozkwicie praktyczna(!) dyscyplina naukowa jeśli ani decydenci ani praktycy(nauczyciele!) nie dostrzegają pożytku w wykorzystaniu jej dokonań (tych, którymi się chwali;-)]???

      Usuń
    8. Na szczęście wiele rozwiązań ma miejsce niezależnie od arogancji i ignorancji władzy. O takim rozkwicie piszę. Nie obchodzi mnie to, że MEN niszczy swoimi działaniami polską oświatę. Nie mam na to wpływu, ale to nie znaczy, że pedagogika polska się nie rozwija.

      Usuń
    9. Anonimowy 00:31
      pytanie - przyznam - żałosne. Jest wiele podmiotów o tym stanowiących tak w kraju, jak i poza granicami. Jeśli Anonimowy ma problem z własną nie uznawalnością, to trudno. Wielu pedagogów polskich takich dylematów nie posiada.

      Usuń
    10. Pedagog 15:54
      Byc moze nie zauwazyl Pan ale wykorzystalem wypowiedz obroncy tezy o potedze polskiej pedagogiki (Anonimowy 15:03: "I kto niby miałby decydować o tym, czy jesteśmy "na szarym końcu nauki"?"), wiec stwierdzenie o zalosnosci (jakos wczesniej go Pan nie formulowal) odnosi sie do innego Anonimowego :). Natomiast to wlasnie dzieki rozmaitym "podmiotom" mozna smialo formulowac teze o kiepskim stanie pedagogiki (gorszym niz wielu innych dyscyplin) w Polsce. A fakt, ze wielu polskich pedagogow ma dobre mniemanie o sobie jest bezsporny ... :)

      Usuń
    11. To proszę podać, jakie to podmioty tak źle oceniają polską pedagogikę? Coś anonimowy kręci dla poprawienia sobie samopoczucia. Zapraszam na Forum Pedagoguczne do Wrocławia, które organizuje Uniwersytet Wrocławski. Tam powiem o nędzy także psychologii.

      Usuń
    12. Czy oprocz bycia pedagogiem jest Pan takze psychoanalitykiem (tak doskonale odczytuje Pan intencje piszacych, ze chyba tak :))?

      Prosze podac jakie rankingi i podmioty (ale swiatowe, a nie polskie) klasyfikuja polska pedagogike i jej reprezentantow w swiatowej czolowce, a chetnie (o ile nie zablokuje Pan ponownie mojego wpisu) przedstawie te, ktore "widza" to inaczej.

      Usuń
    13. To anonimowy postawił zarzut, więc niech go udowodni.

      Usuń
    14. A pedagog postawil sobie (i innym polskim pedagogom) pomnik, wiec niech udowodni, ze slusznie ... (przypomina mi sie przedszkole :)).

      I czy to wypada, zeby osoba majaca problem z wlasna nie uznawalnoscia wystepowala przed swiatowej slawy naukowcem?

      Problem w tym, ze Pan nie jest w stanie podac stosownego rzetelnego zrodla, bo po prostu takiego nie ma. I prosze nie wmawiac poczatkujacym pedagogom, ze nie jest wazne co mysla o nas w swiecie - wystarczy, ze zyska sie uznanie w kraju (bo jestesmy najmadrzejsi).

      Usuń
    15. Właśnie tym komentarzem Anonimowy odkrył miałkość swoich zarzutów. Jak się nie ma argumentów, to stosuje się prymitywną formę pseudokrytyki ad personam. Teraz wiadomo , dlaczego ukrywa się nasz bohater i nie ujawnia swoich danych. Jak anonimowy ma tak światowe rozpoznanie - kto jest naukowcem, a kto nie jest, to niech najpierw uporządkuje swoje kryteria ocen. Ja nie stawiam sobie żadnego pomnika, więc proszę własne projekcje kierować do innych. Rozumiem, że jak ktoś ma kompleksy, to hejteruje, ale tu tylko się ośmiesza. Dobrze, że postawił kropkę nad "i" własnej ignorancji. Życzę powodzenia i znalezienia sobie miejsca dla siebie w czymś twórczym, bo z takiego krytykanctwa niewiele wynika.

      Usuń
    16. A ja poproszę o linki do jakichkolwiek rankingów uwzględniających pozycję polskiej pedagogiki w świecie. Sama znalazłam jedynie coś takiego:

      http://orka.sejm.gov.pl/WydBAS.nsf/0/5FA50C2A6481F62FC1257BC200435A20/$file/Infos_152.pdf

      i z lektury tego tekstu z pewnością nie wynika, że jesteśmy w światowej czołówce jeśli chodzi o nauki społeczne czy humanistyczne (a więc i pedagogikę). Generalnie nie jest najlepiej, ale jeśli gdzieś przyzwoicie, to raczej w naukach ścisłych.

      Usuń
  19. Szanowny Panie Profesorze;
    Czy to znaczy, że przybywa w naszym kraju wielu młodych i zdolnych naukowców, którzy prowadzą badania na godnym poziomie?
    Czy z "morza wszędobylskiego badziewia" daje się jeszcze wydobyć diamenty?
    Pozdrawiam z poważaniem - Andrzej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy zajrzeć do wykazu przyznanych grantów przez panel HSG Narodowego Centrum Nauki czy poczytać rozprawy habilitacyjne z ostatnich lat. Niestety, być może rodząca się tu wątpliwość wynika z faktu, że wielu dobrze zapowiadających się doktorów habilitowanych, którzy uzyskali swój awans jeszcze w latach 90. XX w. , zawiesiło swój rozwój naukowy, poprzestało na chałturach, wieloetatowości, pozoranctwie i pasożytnictwie.

      Usuń
    2. Szanowny Panie Profesorze;
      Rozumiem, iż szło o HS6?
      Z poważaniem - Andrzej

      Usuń
  20. Szanowni Państwo;
    Odp. choć fragmentaryczne i częściowo już nieaktualne znalazłem w artykule T. Lewowickiego "Pedagogika – od wiedzy potocznej ku synergii
    doświadczenia, refleksji i wiedzy naukowej".
    Pozdrawiam - Andrzej

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.