poniedziałek, 24 czerwca 2013

Wstrząs polityczno-oświatowy w Czechach

Z każdym dniem odsłaniana jest prawda o mafijnych lobbystach w strukturach władzy w Czeskiej Republice. Nieźle się urządzili nasi południowi sąsiedzi. Premier podał się jednak do dymisji. Mają tam trochę inną kulturę polityczną, chociaż o kulturze trudno jest w tym kontekście pisać. Ciekawe, czy ten wirus "przedsiębiorczej cnoty" trafił też do Polski? Nie jestem politologiem, więc nie będę zajmował się tą problematyką.

Natomiast będąc niedawno w tym kraju dowiedziałem się o wynikach matur czeskiej młodzieży, które mają - tak jak w Polsce - status egzaminu państwowego. Nasi południowi sąsiedzi utrzymali jednak egzaminy wstępne na studia. Okazuje się, że z matematyki nie zdało w tym roku 20,6% maturzystów, przy czym ten przedmiot nie jest w tym kraju obowiązkowy. Uczniowie mogą sobie go wybrać, jeśli planują dalsze studia na kierunkach ścisłych, technicznych, a nawet medycznych. Zdaniem komentatorów, ów odsetek niepowodzeń świadczy o tym, że czeska młodzież traci zdolność logicznego myślenia.

Znacznie lepiej poradziła sobie młodzież w tym kraju z egzaminem z języka obcego, którego nie zdało 2,6% osób oraz z języka ojczystego, gdzie porażka dotyczyła 1,9% abiturientów. Nasi południowi sąsiedzi już zastanawiają się nad tym , co uczynić, by matematyka była jednak obowiązkowym przedmiotem na maturze. I jeszcze jedna ciekawostka. Otóż odnoszę wrażenie, że ministrowie edukacji państw Unii Europejskiej umówili się ze sobą, a spotykają się co najmniej raz w roku na kawie, lodach i w kurortach ze SPA, że matury nie powinno zdać ok. 20% młodzieży. Minister szkolnictwa Republiki Czeskiej - Josef Dobeš wyjawił to dziennikarzom twierdząc, że dzięki temu co piąty absolwent szkoły średniej pójdzie do jakiejś szkoły zawodowej, będzie dalej się uczył, skoro nie jest tak mądry. Właśnie pod ten wskaźnik należy kalibrować poziom trudności maturalnych zadań. Wysoki odsetek niepowodzeń na egzaminie maturalnym może bowiem być odczytywany w społeczeństwie albo jako wskaźnik tego, że szkoły nie potrafią uczyć, albo że poziom trudności zadań był zbyt wysoki. Toż to jak w Polsce.

Obywatele tego kraju są też testowani na poziom obojętności na samotnie poruszające się po ulicach wielkiego miasta małe dziecko. Jedna z fundacji postanowiła przeprowadzić uliczny "eksperyment" w Pradze, a polegający na tym, że - w uzgodnieniu rzecz jasna z rodzicami - pięcioletnia dziewczynka udawała swoje zagubienie. Miała za zadanie informować przechodniów o tym, że się zgubiła. Organizatorzy tej socjodramy byli ciekawi, czy i jak ludzie będą reagować na taki sygnał. Wszystko było filmowane z ukrytej kamery.

To, co ich zaskoczyło, to jednak bardzo wysokie wyczulenie społeczne na los małego dziecka, gdyż prawie wszyscy dorośli właściwie zareagowali w takiej sytuacji. W Czechach ginie każdego roku w niewiadomych okolicznościach ok. 5,5 tys. dzieci. Są wśród nich przypadki ucieczek z domu, ale i porwań. Prawdopodobnie wyższy poziom troski o dzieci wynika w tym kraju z tego, że coraz więcej rodzin ma tylko jedno dziecko, w związku z czym ma miejsce większy o nie lęk czy obawa o jego bezpieczeństwo i życie.

3 komentarze:

  1. http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Lukasz-Warzecha-Zygmunt-Bauman-ma-paskudny-zyciorys-nigdy-nie-przeprosil,wid,15759014,wiadomosc.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Beata Zwierzyńska25 czerwca 2013 10:47

    W Polsce dziennikarze śledczy właśnie odkryli Amerykę http://wiadomosci.onet.pl/kraj/w-polsce-recznie-steruje-sie-poziomem-trudnosci-eg,1,5548417,wiadomosc.html - wiadomość numer 1 na Onecie, szykuje się afera :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba jest coś na rzeczy z tymi maturami:
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/w-polsce-recznie-steruje-sie-poziomem-trudnosci-eg,1,5548417,wiadomosc.html

    OdpowiedzUsuń