sobota, 4 maja 2013

Nauczycielskie przywileje z łezką w oku




Tak wypomina się nauczycielom "przywileje" twierdząc, że są pozostałością socjalizmu, a oni sami są leniwi, gnuśni, mało kreatywni i niezaangażowani, a to tylko dlatego, by „zabełtać” społeczeństwu w głowach. Głoszenie, że czas najwyższy przywrócić sprawiedliwość społeczną w czasach kryzysu, kiedy o kryzysie mówi się u nas od ponad 25 lat, jest dalece nieuzasadnione. Kryzys był przed wojną, w PRL, jest także w III RP jako dopełnienie dobrobytu.

Jeśli władzy danego kraju zależy na tym, by mieć jak najlepiej wykształconych obywateli, a tym samym by i społeczeństwo mieniło się oświeconym, powinna inwestować przede wszystkim w nauczycieli, by oddali oni swoim podopiecznym wielokroć więcej, niż sami otrzymali. Kiepski to bowiem uczeń, który nie przewyższa swojego nauczyciela. Tu nieantagonistyczna rywalizacja między uczniami a ich nauczycielami musi być solidnie wspierana: po stronie nauczycieli przez ich władze, zwierzchników, a po stronie uczniów przez ich środowisko rodzinne.

Co może władza? To, co powinno być oczywiste , zrozumiałe i w pełni akceptowane przez społeczeństwo, a mianowicie jak najwięcej inwestować w nauczycieli – materialnie, socjalnie i kulturowo. Nie mówmy i nie wierzmy tym, którzy twierdzą, że nauczyciele w Polsce zostali w sposób szczególny wyróżnieni i żyli jak „pączki w maśle”, bo akurat w minionym ustroju było odwrotnie. Pewne przywileje zawodowe, socjalne, ale nie materialne i nie kulturowe, były kością rzuconą pod stół, a nie wyrazem szacunku dla tej profesji i dostrzegania w niej kapitału kulturowego dla całego narodu.

Kiedy jednak sięgniemy do okresu II RP, okresu międzywojennego, to już w samej pragmatyce nauczycielskiego zawodu dostrzeżemy, jak ówczesna, a przecież kapitalistyczna władza traktowała nauczycieli. Sięgnę po kilka przykładów z Prawa Nauczyciela Polskiego z 1929 r., a więc z okresu, który na pewno zaliczany był do kryzysu ekonomicznego w świecie. I czytam:

- art. 42. Nauczycielowi i jego najbliższej rodzinie Skarb Państwa zapewnia należytą opiekę lekarską i środki lecznicze (…).

Art. 43. Nauczycielowi służy prawo do zaopatrzenia emerytalnego, a wdowie i sierotom po nim do zaopatrzenia wdowiego i sierocego (…)

Art. 45. Prawo do uposażenia i wynagrodzenia nie może być pod rygorem nieważności przeniesione na inne osoby. Ten artykuł zabezpieczał nauczyciela od wielkiego obciążenia za długi prywatne, które by uniemożliwiało mu egzystencję a tym samym byłoby ze szkodą dla dobra służby.

Art. 52. Poza feriami nauczyciel może otrzymać płatny lub bezpłatny urlop:

a) dla poratowania zdrowia (roczny!)

b) dla załatwienia ważnych spraw osobistych, rodzinnych i majątkowych; (do 2 miesięcy)

c) dla dalszego kształcenia się zawodowego;

d) dla celów naukowych lub oświatowych.

Art. 54. Nauczyciel stały w ciągu pierwszych 20 lat swojej służby czynnej ma prawo otrzymać pięciomiesięczny lub wyjątkowo dłuższy urlop płatny dla celów dalszego kształcenia się zawodowego.

Był jeszcze jeden ciekawy zapis w tym prawie, a mianowicie w art. 29 gwarantowano mu wolność sumienia i działania zgodnego z prawem. Nauczyciel obowiązany jest wypełniać zlecenia służbowe swoich przełożonych, o ile one wyraźnie nie sprzeciwiają się obowiązującym przepisom. Jeżeli zlecenie służbowe jest w przekonaniu nauczyciela przeciwne dobru służby, albo też dobru publicznemu w ogólności, albo też zawiera znamiona pomyłki co do faktu lub co do prawa, nauczyciel powinien wyjawić swoje spostrzeżenia władzy, która wydała zlecenie, a gdyby mimo to otrzymał ponownie to samo zlecenie. Wykonać je. Jeżeli zlecenie było ustne, może zażądać, aby mu zostało powtórzone na piśmie. W przypadkach, kiedy znoszenie się z władzą pociągnęłoby za sobą niewykonalność lub bezprzedmiotowość zlecenia, nauczyciel obowiązany jest wykonać je,. O ile nie grozi stąd niepowetowana szkoda. Po wykonaniu takiego zarządzenia nauczyciel ma jednakże prawo zawiadomić o wykonaniu szkodliwego jego zdaniem zarządzenia władzę bezpośrednio przełożoną na tą, która wydała zlecenie.

W szkole nie mógł pracować ktoś, kto nie miał świadectwa lekarskiego o przydatności do zawodu nauczycielskiego, tzn. kto wykazał posiadanie takich „zboczeń w organizmie”, jak:

- rażący wygląd zewnętrzny, zniekształcenia i zeszpecenie twarzy, tiki i grymasy;

- ciężka nieuleczalna choroba skóry, niezasłonięte części ciała, przykra woń z ust i z nosa;

- gruźlica, nie wyrównana wada serca;

- zaburzenia mowy (jąkanie, seplenienie, bełkotanie), trudności w pisaniu (stałe drżenie rąk, kurcz pisarski),

- nie dające się naprawić wybitne uszkodzenie wzroku i słuchu,

- zaburzenie w układzie nerwowym, nadmierna pobudliwość i wybuchowość, jakiekolwiek oznaki choroby nerwowej, skłonność do zaburzeń umysłowych itp.

Specjalny dodatek do płacy otrzymywali nauczyciele, którzy ukończyli renomowane uczelnie w kraju i poza granicami (wymienione w odrębnym rozporządzeniu). Przysługiwał im także dodatek ekonomiczny za żonę - zwolnioną nauczycielkę (np. w wyniku braku godzin dla niej).

A dzisiaj, możemy wywiesić w pokoju nauczycielskim satyryczny rysunek, który być może wzmacnia czyjeś poczucie humoru, ale już nie poczucie znaczenia pełnionej służby. To bowiem ulega wyczerpywaniu się z każdą kolejno ogłaszaną przez MEN reformą.



2 komentarze:

  1. Ta karykatura na dolnym obrazku przypomina mieszkankę ulic, parków, śmietników czyli kobietę bezdomną. Chora i zaniedbana, nie jest to wesoły obraz podstarzałej nauczycielki emerytki (?). Po prostu wrak człowieka. Zestawienie tekstu i obrazka powoduje taką refleksję, że o ile, rekrutacja z 1929 roku "zakazywała zboczeń w organizmie" prawdopodobnie u rozpoczynających pracę, o tyle dzisiejsi nauczyciele ze stażem, do tych "zboczeń w organizmie" dochodzą na drodze lat pracy z dzisiejszymi dziećmi lub młodzieżą i ich rodzicami. Przy tym obrazku uupełnie umyka mojej uwadze fakt, że obecnie nauczycielami zostają osoby sepleniące lub bełkoczące. Iga

    OdpowiedzUsuń
  2. A piszą i mówią, że te "przywileje" to rodem z PRL ... ;-)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.