poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Zastrzyk miliardów EURO na szkolnictwo wyższe



ale …nie w Polsce, tylko w Niemczech.


W Niemczech zdano sobie sprawę z tego, że w wielu krajach, jak np. nasz, liczba studiujących zaczyna powoli spadać, toteż trzeba wziąć pod uwagę procesy imigracyjne. Od wielu lat w kraju naszych zachodnich sąsiadów radykalnie wzrasta odsetek studiujących, obejmując każdego roku przyrost ponad 50%. Szacuje się, że w 2015 r. liczba rozpoczynających studia wyższe w Niemczech wyniesie o 300 tys. więcej, niż miało to miejsce w 2011 r. Wśród zainteresowanych istotną rolę zaczynają odgrywać studenci zagraniczni, przy czym dwie trzecie stanowią Polacy, Węgrzy i Czesi. Decyzją Konferencji Ministrów Kultury Krajów Związkowych do 2018 r. wzrośnie budżet na szkolnictwo wyższe z 2,7 mld. EURO na 4,4. Niezależnie od tych środków jeszcze każdy Kraj Związkowy (Land) otrzyma dofinansowanie na utrzymanie kształcenia szkół wyższych na jego terenie.


Decyzja ta wcale nie jest tu przyjmowana z entuzjazmem, bowiem już przestrzega się przed zbyt małą liczbą miejsc w akademikach, w studenckich stołówkach, brakiem odpowiedniej liczby krzeseł w salach dydaktycznych itp.

Wszyscy jednak doskonale zdają sobie sprawę z tego, że o przyszłości kraju decydować będą za kilkanaście tal ci, którzy teraz są kształceni w szkolnictwie wyższym. A zatem jego jakość musi być dzisiaj znacząca, gdyż zaniedbań w tym zakresie nie da się już później odrobić. Także w 2014 r. rusza w tym kraju ofensywa kształcenia nauczycieli w zakresie jakości edukacji, na co samorządy mają przeznaczyć ok. 500 mln. EURO.




Tegorocznym maturzystom, którzy myślą o poszukiwaniu lepszych uczelni wyższych, które proces kształcenia orientują nie tylko na indywidualną karierę studiujących dany kierunek, ale także na ich potencjał rozwojowy, mogę zacytować we własnym przekładzie wiersz Elisabeth Borchers pt. „Przeprowadzka” („Frankfurter Allgemeine Zeitung, 2013 nr 86, s. 35):

Sprzątam mieszkanie

pokój, schody

lata, wieki

dni i noce

przyjaciół, wrogów

filiżanki, talerze

poduszki, kołdry

niebo, piekło

grabarza

sprzątam i sprzątam

zimę, lato

wiatr i pogodę




Wczoraj we Freiburgu czułem się jak latem, którego wcale nie chciałbym posprzątać w swoim życiu. W ciągu dnia temperatura sięgała 26 stopni Celsjusza. Studenci wylegli na ulice tego pięknego miasta dopiero wieczorem, siedząc przed gmachem swojej uczelni, która jest w samym centrum Starego Miasta, i popijali piwo, rozmawiali, chłonęli ciepło wieczora.


Tylko jedna studentka spośród nich postanowiła opalać się przed rzeźbą Homera, która stoi u wejścia do głównego gmachu tutejszego Uniwersytetu. Obok była jeszcze jedna rzeźba – Arystotelesa, ale , co widać na fotografii, nie znalazła się kolejna osoba chętna do pozbawienia jego wielkości.


Czy to są wpływy popkultury?

1 komentarz:

  1. No cóż, Homer wiadomo: artysta. Można przy nim ograć i duszę, i ciało. A Arystoleles po prostu przesadził! Widzi Pan tamtą osobę u jego stóp, w dramatycznym geście trzymania się za głowę? Pewnie wkuwała logikę!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.