środa, 3 kwietnia 2013

By dziecko było geniuszem



Książka profesora Uniwersytetu Szczecińskiego - Wiesława Andrukowicza pt. BY DZIECKO BYŁO GENIUSZEM. Wprowadzenie do edukacji komplementarnej (Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2012) powinna odegrać inspirującą rolę w debacie na temat ludzkiego geniuszu. jej autor stwierdza już we wstępie: (…) edukacja nie tyle powinna maksymalnie zniwelować różnicę między pragmatykami i teoretykami, twórcami i konformistami, społecznikami i indywidualistami, lecz może i powinna stworzyć warunki i okazje do poznawania i wartościowania na pograniczu osobistego przeżycia i intelektualnego przebudzenia, odtwórczego działania i myślenia oraz odważnej zmiany, tym samym przygotowując jak najbardziej wszechstronnie każdą jednostkę, do zajęcia najdogodniejszego dla niej i dla innych miejsca w społeczeństwie i kulturze.

Zachęca zatem czytelników do tego, by nie zatracili swojej tożsamości, indywiduum, być może nawet drzemiącego w nich geniuszu, tylko aktywnie podjęli wysiłek na rzecz własnej inkulturacji. Wymaga to jednak (…) sięgania po osobiste zadania i sposoby ich realizacji, by jedność nie zgubiła różnicy i odwrotnie, mówiąc inaczej, wymaga to inwestowania w zasoby szeroko rozumianego ludzkiego geniuszu (zbiorowego i indywidualnego, wrodzonego i wypracowanego). Tak ujęta myśl przewodnia projektu badawczego, który został ujęty w formie niniejszej rozprawy, logicznie wpisuje się w merytoryczną konstrukcję każdego z rozdziałów.

Niezwykle ważne jest to, czego nie chcą wciąż dostrzec współcześni badacze procesu dydaktycznego w szkołach, że większość rozpoczynających swoją kilkunastoletnią przecież edukację dzieci z każdym rokiem wytraca, zamiast odkrywać i wzbogacać, poziom własnego potencjału rozwojowego, zdolności czy – jak to określają tez psycholodzy – mocnych stron osobowości (por. m.in. badania Macieja Karwowskiego). Diagnoza Andrukowicza jest porażająca, a przecież nie można się z nią nie zgodzić, że: (…) znakomita większość zdrowych i utalentowanych dzieci, spętanych obrazami intelektualnego ubóstwa swojego najbliższego otoczenia (dziedziczonej bezradności, czy swoistej „deprywacji kulturowej”) żyje do końca swego życia nie swoim (możliwie pełnym) życiem, lecz jego atrapą narzuconą przez mało ambitnych rodziców i otoczenie. Wprawdzie ma ona charakter oczywistości, to jednak przydałoby się potwierdzenie tego stanu rzeczy w przypisie wynikami jakichś badań empirycznych, których dane ilościowe eksponują i wzmacniają powyższą konstatację.

Autor należy do środowiska idealistów pedagogicznych, którzy mają sokratejskie przekonanie, że wiedza o wychowaniu przekłada się na mądrość wychowywania innych. On sam czerpie i (re)konstruuje swoje pedagogiczne credo w oparciu o dzieła minionych, a jakże wybitnych postaci w dziejach filozoficznej i pedagogicznej myśli, wśród których Bronisław F. Trentowski staje się kluczowym autorytetem. Przywołuje nam zarazem nieobecnych w ostatnim półwieczu w refleksji i praktyce pedagogicznej autorów, jak chociażby myśli Edwarda Abramowskiego. Sam nie staje się – gdyby użyć tu określenia Abramowskiego - wampirem słowa, gdyż nie wysysa z badanych przez siebie tekstów wszystkiej krwi, całej ich potęgi twórczej, nie pozbawia nas wszystkich barw i jasności idei, oprowadzając nas niejako po labiryncie myśli, byśmy sami mogli odczytać w nim jeszcze inne jej konotacje. Trafnie odsłania paradoks jedności i zasadniczych różnic między głęboką i powierzchowną strukturą człowieka.

Nie ulega dla mnie wątpliwości, że W. Andrukowicz staje się w naszym kraju wyjątkowym badaczem, analitykiem i komparatystą filozofii wychowania, w tym szczególnie Bronisława F. Trentowskiego, kiedy proponuje nam w kolejnej ze swoich rozpraw odczytanie jej dla ponowoczesnej współczesności. W jego dziele łączy się wyjątkowa pasja poznawania, zgłębiania i eksplorowania dla kolejnych pokoleń myśli tego wybitnego filozofa, by nie umknęła z nich najdrobniejsza, a jakże głęboka idea, której wartość, znaczenie i sens w różnych ich wymiarach można odczytywać w nieskończoność i dla nieskończoności. Tę rozprawę warto wydać właśnie po to, by kolejne generacje humanistów mogły dostrzec na czym polega „rozkoszowanie się rzeczywistością, wydawałoby się, że już minionego dzieła”, jak można w procesie własnej pracy twórczej zastosować jego triadę: przeżycie-przebudzenie-przemiana.

Niniejsza książka rozczaruje tego czytelnika, który oczekuje na podstawie atrakcyjnego jej tytułu gotowych (p)odpowiedzi, wskazówek czy metod, dzięki którym mógłby uczynić ze swojego dziecka geniusza. Autor sam o tym pisze tak: Z jednej strony ma ona prowadzić do ukazania najnowszych tendencji, strategii i technik stymulowania zdolności, a z drugiej strony ma wzbudzić refleksję nad historią tego, co istotne w edukacji człowieka, z jednej strony ma pokazać wielowątkową i wielowarstwową rolę edukowanych, z drugiej strony bardzo złożoną i odpowiedzialną rolę edukujących, w procesie współtworzenia osobowości dziecka na miarę jego talentu, a nawet geniuszu. Jest to rozprawa dla ambitnych rodziców, myślących, poszukujących, zastanawiających się nie tylko nad sensem życia, ale i relacji w nim z własnymi i/lub obcymi dziećmi, dla osób przeżywających świat w sobie i wokół siebie, wymagających od siebie i od innych, przeżywających siebie i innych, a w efekcie także perfekcjorystycznie (K. Wojtyła) zmieniających się w biegu własnego życia.

Warto tę książkę przeczytać właśnie ze względu na bogactwo analizowanych w niej źródeł wiedzy i jej transformacji w projekt ambitnej, otwartej i elastycznej zarazem (auto)edukacji, dzięki której każdy może znaleźć piękno, dobro i mądrość własnego istnienia. Mamy tu bardzo interesującą podróż w krainę filozofii idei oraz uwarunkowań ludzkiego geniuszu, sposobów rozpoznawania jego istoty, prowadzonych na ten temat przez humanistów - od starożytności po czasy nam współczesne - sporów między racjonalizmem a empiryzmem, naturą i kulturą o zakres ich znaczenia. Dopiero dzięki tak historyczno-problemowej i wieloaspektowo ujętej strukturze analizowanych treści widać, jak w różnych epokach opisywano i charakteryzowano te same zjawiska inaczej, jak dociekano prawdy o geniuszu, talencie, zdolnościach człowieka w różny sposób i z odmiennych perspektyw. Tekst znakomicie wpisuje się w programowa reformę szkolnictwa wyższego, gdyż stanowi autorski, oryginalny sposób myślenia o jednym z kluczowych dla procesu kształcenia i wychowania fenomenów, które rzutują na jakość ludzkiego życia.

2 komentarze:

  1. Gadać każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej, trawestując Himilsbacha w Opolu, a "Słowa są tańsze nawet od kartofli" (jak powiedział radziecki dysydent A.Zinowiew.
    Bez odniesienia do realiów i konkretów oraz propozycji takie pisanie jest tyle warte, co papier, na którym je wydrukowano ... ;-)
    Ładne&efektowne kompozycje słów, ale nic więcej!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. To anonimowy sam napisz taką kompozycję. Może awansujesz...
    Jola

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.