poniedziałek, 11 marca 2013

Edukacja integralna Kena Wilbera



Ukazała się bardzo interesująca i niezwykle wartościowa dla pedagogiki rozprawa Marzanny Bogumiły Kielar pt. „Integralna wizja Kena Wilbera i jej zastosowanie w edukacji” (Wydawnictwo Naukowe APS, Warszawa 2012). Autorka jest adiunktem w Zakładzie Metodologii i Pedagogiki Twórczości w Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, kierując Pracownią Heurystyki. Dość często zdarza się w środowisku twórczych pedagogów poeta, a w tym przypadku Autorka niniejszego studium filozoficznego jest laureatką prestiżowych nagród literackich w Polsce i w Europie, m.in. Nagrody im. Kościelskich, Paszportu "Polityki", Hubert-Burda-Preis, Kryształu Vilenicy. Była też nominowana do Nagrody NIKE. Jej twórczość poetycka była tłumaczona na 22 języki świata, znajdując się w niemalże 40 antologiach współczesnej poezji. Dla studiujących w APS pedagogikę jest niewątpliwie pedagogiem, który znakomicie łączy przedmiot własnych badań z osobistą pasją i twórczością.

Włączenie do współczesnego dyskursu naukowego w pedagogice filozoficznej i psychologicznej myśli Kena Wilbera zasługuje na szczególne uznanie, bowiem nie chodzi tu o nasycanie polskiej humanistyki kolejną koncepcją kształcenia jako nowej metanarracji, ale o poszerzenie dotychczas rozwijających się modeli wiedzy o ten, który nie jest jeszcze właściwie obecny i spożytkowany w naszej praktyce i uniwersalistycznych metateoriach. Autorka bardzo dobrze zidentyfikowała dotychczasową, a szczątkową obecność myśli tego humanisty w rozproszonych pracach wielu, także polskich pedagogów, filozofów czy psychologów, ale te zdają się być z tego powodu właśnie wciąż niedostrzegalnymi i mało zachęcającymi do dalszych studiów komparatystycznych i inkluzyjnych w pedagogice. Tylko niektóre prace K. Wilbera są przetłumaczone na język polski. Tak w nich, jak i w ich recepcji M.B. Kielar znakomicie rozpoznała nietrafność przekładów niektórych pojęć czy mylne interpretacje założeń.

Mamy tu do czynienia z niezwykle dojrzałym studium pedagogicznym, krytycznym wobec już istniejących analiz i aplikacji myśli K. Wilbera,a przy tym bardzo dobrze osadzonym we właściwym rozpoznaniu jej przesłanek antropologicznych, socjo-politycznych czy religijnych. Właśnie tego typu prace są nam potrzebne, by eliminować istniejące już w innych publikacjach przekłamania, niezgodne z istotą filozofii tego humanisty i jego modelu AQAL (re-)interpretacje. Ogromnie cenne jest ukazanie przez badaczkę tak źródeł jej własnych dociekań, jak i uzasadnionych przez nią podejść metodologicznych do wcale nie tak łatwej w analizach teorii integralnej. Widać, że ta rozprawa powstawała w dialogu z dziełami Wilbera, jak i odbiorcami jej dotychczasowej rekonstrukcji, co umożliwiło uporanie się z krytycznymi uwagami czy własnymi wątpliwościami, jakie nieodłącznie towarzyszą tego typu studiom.

Analiza komparatywna i inkluzyjna Autorki książki, nie wpisuje się w jakże powszechne przy tego typu pracach zjawisko westernizacji czy sprzyjania dominacji amerykańskiej myśli na naszym kontynencie. Włącza się natomiast znakomicie nie tylko w obszar współczesnych badań w zakresie teorii i nurtów nauk społecznych przełomu XX i XXI wieku, ale i w zakres analiz cywilizacyjnych, które łączą teoretyczne spory z konkretnym komparatywno-historycznym badaniem idei i praktyk edukacyjnych. Być może swoistość teoretycznego systemu K. Wilbera, który ma charakter systemowy, multidyscyplinarny, integracyjny i wizyjny zarazem sprawia, że nie można byłoby dokonywać jego rekonstrukcji i interpretacji w sposób sprzeczny z nimi.

Książka M.B. Kielar jest znakomitym, erudycyjnym, bogatym, źródłowo, krytycznym i interdyscyplinarnym studium jednej z najnowszych teorii społecznych naszych czasów, która została już wpisana do historii psychologii (chociaż nie w Polsce), a w świecie wciąż jeszcze znajduje się na jej obrzeżach. W wydanych w Polsce monografiach i przekładach rozpraw z historii współczesnej psychologii teoria Wilbera w ogóle nie występuje (por. D.P. Schultz, S.E. Schultz, Wyd. UJ, Kraków 2008 czy Nowe idee w psychologii, red. J. Kozielecki, GWP: Gdańsk 2009). Tymczasem Autorka znakomicie ukazuje sposób rozprzestrzeniania się tej teorii w świecie, jej recepcji wraz pojawiającymi się na jej temat błędami, uproszczeniami czy niezwykle interesującymi jej rozwinięciami. Jest to zatem książka, z której powinni skorzystać nie tylko pedagodzy, ale przede wszystkim psycholodzy, socjolodzy i komparatyści idei w naukach społecznych. Całość jest napisana bardzo ładną polszczyzną, z troską o zrozumienie wcale nie tak łatwych treści.

6 komentarzy:

  1. Po raz pierwszy z Wilberem spotkałem się w liceum, moja polonistka miała istnego "fioła" na jego punkcie. Potem raz jeszcze nazwisko to powróciło na studiach filozoficznych, gdzie jeden czy dwa teksty Wilbera były przedmiotem naszych zajęć. Do dzisiaj sam nie wiem co o nim sądzić, niektórzy rzeczywiście doceniają jego publikacje, inni z kolei twierdza, że jest swoistym "intelektualnym szarlatanem". Sam powstrzymuje się od osądu. Nie zmienia to jednak faktu, że sam Wilber wiele w życiu przeszedł a punktem zwrotnym z jego karierze była śmierć ukochanej żony u której zdiagnozowano raka piersi. Zresztą wiele jego prac wyrażą głęboką miłość do tej kobiety...sam nie wiem może skusze się i kupię książkę...A Pan Profesor czytuje Wilbera?

    OdpowiedzUsuń
  2. "W wydanych w Polsce monografiach i przekładach rozpraw z historii współczesnej psychologii teoria Wilbera w ogóle nie występuje (por. D.P. Schultz, S.E. Schultz, Wyd. UJ, Kraków 2008 czy Nowe idee w psychologii, red. J. Kozielecki, GWP: Gdańsk 2009)"

    To, że Wilbera nie ma w tych podręcznikach, to nic dziwnego. To nie jest nauka, chyba, że w skrajnie postomodernistycznym wydaniu. Szkoda, że wybitna poetka nie zajęła się bardziej wartościowym naukowo problemem. Choć to rzeczywiście bardzo dobrze napisana książka...

    OdpowiedzUsuń
  3. To więc właśnie, z Wilberem jest problem. Są intelektualiści, którzy niezwykle cenią jego prace, ale są i tacy, którzy mają go "intelektualnego szarlatana" (...żeby tylko o nim tak mówili). Przełomem w jego twórczości, była niewątpliwie śmierć żony, którą musiał bardzo kochać o czym zresztą często wspomina w swoich książkach. Sama w sobie postać ciekawa i choćby dlatego przeczytam książkę

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać, że jestem zaskoczony tym, co Pan Profesor pisze o K. Wilberze. Ten pisarz nie jest uznawany za naukowca; jego pseudoteorie nie spełniają podstawowych kryteriów naukowości. To jakaś mieszanka duchowości, New Age, parapsychologii i banalnych prawd naukowych. Słowem - wszystko w jednym. Jest uznawany raczej za aspirującego do bycia naukowcem mistyka i hochsztaplera. Ktoś, kto uważa, że stworzył teorię wszystkiego, dodatkowo używając do tego pojęć typu 'holon', które w jego wersji znaczą wszystko i nic, nie powinien być potraktowany poważnie (w sensie naukowym). Ani to do zweryfikowania, ani do sfalsyfikowania, ani do zrozumienia, bo nie tyle skomplikowane i ambitne, co zagmatwane i nieostre. Z filozofią nie ma to nic wspólnego; przypuszczam, że żaden filozof nie odważyłby się bronić czegoś tak nieuzasadnionego i niemożliwego do uzasadnienia.To makulatura pseudofilozoficzna. Tym bardziej dziwi mnie podziw Pana Profesora dla jego teorii i zachęcanie innych do korzystania z niej. Takie pseudonaukowe teorie mogą pedagogice tylko zaszkodzić. Jeśli wprowadzimy to, to dlaczego nie wprowadzić bioenergoteriapii do pedagogiki, wychowania przez magiczne kule, wróżkarstwa, horoskopów (?)
    Zgadzam się z przedmówcą: bardzo niska wartość naukowa prac K. Wilbera. Dla pedagogiki żadna pozytywna wartość.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hesse nie jest naukowcem a można na podstawie jego literatury napisać ważne dla pedagogiki studium filizoficzne. Niech anonimowy nie wmawia czytelnikom że naukowe jest studiowanie tylko dzieł naukowych. To nie przedmiot badań warunkuje naukowy ich charakter. Chyba nie powinienem przypominać takiego banału.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadza się! Wpis nie zachęca do studiowania Wilbera, tylko Kielar. A przy informacji o rozprzestrzenianiu się tej teorii czy "teorii" (w tym kontekście bez znaczenia), tym bardziej warto uzbroić się w literaturę umożliwiająca krytyczny osąd.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.