sobota, 16 lutego 2013

Oddolna zmiana ustroju szkolnego



Wprowadzona w 1999 r. reforma ustroju szkolnego zmieniła jego strukturę. Skrócony został cykl kształcenia podstawowego z 8 letniej szkoły podstawowej na 6 -letnią. Pojawił się nowy typ szkoły średniej, która zgodnie z klasyfikacją ISCED ma teraz dwa stopnie: szkoła średnia I stopnia (ISCED 2, czyli Lower Secondary or Second Stage of Basic Education - niższy stopień kształcenia średniego lub drugi stopień kształcenia podstawowego), jaką stało się gimnazjum i szkoła średnia II stopnia (ISCED 3, czyli Upper secondary Education – kształcenie średnie drugiego stopnia, które dzieli się na dwa główne typy: kształcenie ogólne (general upper secondary education); kształcenie zawodowe (vocational/technical education) - szkoły ponadgimnazjalne.

Ustawa o systemie oświaty w swojej pierwszej części, w której określa, co obejmuje jej system, przewiduje:

Art. 2. System oświaty obejmuje:
1) przedszkola, w tym z oddziałami integracyjnymi, przedszkola specjalne oraz inne formy wychowania przedszkolnego;
2) szkoły:
a) podstawowe, w tym: specjalne, integracyjne, z oddziałami integracyjnymi i sportowymi, sportowe i mistrzostwa sportowego,
b) gimnazja, w tym: specjalne, integracyjne, dwujęzyczne, z oddziałami integracyjnymi, dwujęzycznymi, sportowymi i przysposabiającymi do pracy, sportowe i mistrzostwa sportowego,
c) ponadgimnazjalne, w tym: specjalne, integracyjne, dwujęzyczne, z oddziałami integracyjnymi, dwujęzycznymi i sportowymi, sportowe, mistrzostwa sportowego, rolnicze i leśne,
d) artystyczne;

Art. 3. Ilekroć w dalszych przepisach jest mowa bez bliższego określenia o:
1) szkole - należy przez to rozumieć także przedszkole;

Nie ma w powyższej strukturze Ustawy takiego typu szkoły, który określa się mianem: zespół szkół. Słusznie i logicznie. Tymczasem rzeczywistość wygenerowała najróżniejsze zespoły szkół, które mogą obejmować następujące struktury:

przedszkole + szkoła podstawowa (skoro art. 3 określa, że przez szkołę należy rozumieć także przedszkole):

szkoła podstawowa + gimnazjum;

gimnazjum + szkoła (-y) ponadgimnazjalna(-e);

szkoła ponadgimnazjalna + szkołą ponadgimnazjalna.

O ile dobrze pamiętam, to wprowadzana reforma, niezwykle silnie zresztą krytykowana jako nieprzemyślana, nonsensowna ze względu na to, że miała doprowadzić do rozdziału typów szkół, w tym do spowodowania, by po szkole podstawowej jej absolwenci trafiali do gimnazjum jako jednolitej, autonomicznej ustrojowo szkoły średniej, której jednym z głównych celów miało być wyrównywanie szans edukacyjnych wszystkich uczniów. Gimnazja miały być odrębnymi typami szkół.

Nawet w Ustawie o systemie oświaty zapisano w Art. 9. 1.

Szkoły publiczne i niepubliczne dzielą się na następujące typy:
1)sześcioletnią szkołę podstawową, w której w ostatnim roku nauki przeprowadza się sprawdzian;
2)trzyletnie gimnazjum (...)
3)szkoły ponadgimnazjalne (...).

Nie ma tu mowy o jakimkolwiek zespole szkół. Większość pedagogów doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że taka zmiana będzie fatalna dla uczniów, z wielu zresztą powodów i wcale nie doprowadzi do założonego wyrównywania szans edukacyjnych, ale wprost odwrotnie, jeszcze je bardziej osłabi, pogłębiając już zaistniałe różnice między nastolatkami na wcześniejszym etapie ich kształcenia.

Ministerstwo zaczęło mięknąć przed falą krytyki i zastrzegło sobie prawo do stwarzania precedensu. W Art. 62. 1. Ustawy zapisano, że "Organ prowadzący szkoły różnych typów lub placówki może je połączyć w zespół". Tym samym wszelkie walory odrębności typów szkół okazały się fikcją, polityczną propagandą zakładanego sukcesu.

Od kilkunastu lat mamy zatem interesujący proces tworzenia w różnych regionach kraju zespołów szkół, w tym m.in. łączenie gimnazjum z liceum ogólnokształcącym. Istotą tego zabiegu jest przechwycenie na danym terytorium najzdolniejszej młodzieży, by na poziomie kształcenia ogólnego w liceum zapewnić jej kontynuację elitarnej edukacji. Zdarza się, że takie połączenia mają miejsce w małych miejscowościach, gdzie w wyniku niżu demograficznego lub spadku zainteresowania lokalnej młodzieży uczęszczaniem do "własnego" liceum (lepiej wyjechać do większego miasta, by wtopić się w jego anonimowość) powołuje się do życia właśnie przy takim liceum jeszcze gimnazjum, by zapewnić przetrwanie pracującej w nim kadrze nauczycielskiej.

Dzięki takim precedensom mamy oddolnie realizowaną strategię reformowania systemu oświaty z wykorzystaniem regulacji prawnych, która przyzwala na tworzenie innych typów szkół. Takim typem jest ZESPÓŁ SZKÓŁ (wszelakich). Można zatem nieco strawestować piosenkę z Kabaretu Starszych Panów:


Jeżeli kochać, Jeżeli kochać...

Jeżeli szkołę kochać to nie indywidualnie,
Jak się zakochać, to tylko we dwóch.
Czy platonicznie pragniesz jej, czy już trywialnie,
Niech w uczuciu wspiera wierny cię druh.
Bo pojedynczo się z nauką nie upora
Ni dyplomata, ni mędrzec, ni wódz.
Więc dyro szkoły se dobiera amatora,
I wespół w zespół, by żądz moc móc wzmóc.

I wespół w zespół, wespół w zespół,
By żądz moc móc zmóc.
I wespół w zespół, wespół w zespół,
By żądz moc móc zmóc.

12 komentarzy:

  1. W naszej wsi "zespół" obejmuje przedszkole( 2 oddziały w budynku szkoły, dwa w osobnym budynku), szkołę podstawową i gimnazjum.O "zespół" walczyli rodzice, bo nie chcieli, żeby dzieciaki dojeżdżały do pobliskiego miasteczka.Nie chcieli, żeby ich dzieci były"obce' wśród miejskich gimnazjalistów. O wyrównywaniu szans nikt nawet nie wspomniał. Generalnie widziano jako plusy pozostanie w tym samym środowisku wychowawczym i naukę na miejscu. Urzędasy zadowolone, bo ogromny budynek jest zapełniony. Gdyby nie było "zespołu" szkoła pewnie uległaby likwidacji, bo generuje straszliwe koszty. Nauczyciele wtedy byli zadowoleni, ponieważ mieli pracę na miejscu. Teraz muszą jeździć do różnych szkół w gminie.
    Nie wiem, czy w przypadku tej szkoły może być mowa o wyrównywaniu szans, bo wyposażenie szkół mało się różni, a nauczyciele są ci sami. Dostęp do kultury jest prawie taki sam.Jeżeli jest tu mowa o jakimś poziomie, to raczej jest on wyrównany w całej gminie. Rozumiem, że sytuacja ma się zupełnie inaczej w miejscowościach, które są odległe od miast i gimnazja rzeczywiście wyrównałyby w jakiś sposób uczniom szanse. Według mnie tworzenie gimnazjów było zupełnie niepotrzebne. Poprzedni system można było zreformować inaczej,ale nie przez tworzenie dodatkowych szczebli. Temat obszerny. Może dożyję jeszcze czasów, kiedy polskie szkolnictwo zostanie zreformowane z głową. To, co tworzono do teraz, było coraz gorsze. Ale ja tu nic nowego nie odkrywam przecież:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy naprawdę sądzi Pan Profesor, że przymusowe [no chyba żeby się wykupili idąc do (wysoko)płatnej szkoły;-)] trzymanie, mówiąc obrazowo, w jednej klasie(szczególnie w polskim systemie!) 15-letnich kandydatów do Tworek(szpital psychiatryczny) ,Wronek (wiadomo!) i Nobla to droga do oświatowego raju???;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niczego takiego w tym poście nie napisałem. Nie rozumiem, skąd taki wniosek?

    OdpowiedzUsuń
  4. Licea nie są szkołami przymusowymi. Jak ktoś chce, może wybrać sobie zasadniczą szkołę zawodową. Trafi do Tworek jako wykształcony elektryk lub hydraulik. I jeszcze na tym zarobi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie chodzi o wydłużenie przymusowej powszechnej jednolitej szkoły o rok w porównaniu z systemem 8+4! Pan Profesor to pochwala i sprzeciwia się zróżnicowaniu i daniu szansy zdolnym!!!

      Usuń
  5. Nadal nie wiem, czego dotyczy ten komentarz. Nigdzie nie pochwalam wydłużenia o rok obowiązku szkolnego. Nigdzie też nie sprzeciwiam się zróżnicowaniu systemu edukacyjnego. Gdzie to anonimowy(-a) przeczytał(-a)? Jestem jak najbardziej za daniem szansy uczniom wybitnie uzdolnionym, jak i wykluczanym społecznie. Pozostali poradzą sobie w każdym systemie chyba, że zaczną być szykanowani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak inaczej można zrozumieć ten fragment:
      >. Istotą tego zabiegu jest przechwycenie na danym terytorium najzdolniejszej młodzieży, by na poziomie kształcenia ogólnego w liceum zapewnić jej kontynuację elitarnej edukacji.<

      Usuń
  6. To jest zdanie oznajmujące, a nie oceniające. Stwierdzam tylko fakt. Każdy może go oceniać inaczej - może on mu być obojętny, może być z tego niezadowolony, a może być nim zachwycony. Nie rozumiem, skąd przypisywanie mi jednej z tych trzech możliwości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowo "przechwycenie" ma charakter pejoratywny wg mnie...;-)
      Ale OK!

      Usuń
    2. Słowo "przechwytywać" ma, moim zdaniem, charakter pejoratywny..;-)
      Ale OK

      Usuń
  7. To zależy od tego, jaki sami podkładamy pod nie kontekst. Może przecież oznaczać to, by nie zostali zagubieni, pozostawieni samym sobie. Nie należy projektować na innych własnej perspektywy. Warto pamiętać o zdiagnozowanym już zjawisku, które określamy mianem: syndromu nieadekwatnych osiągnięć uczniów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też tak zrozumiałem - przechwycić w znaczeniu - uratować, stworzyć szansę.
    Lewicowi politycy atakują wszelkie próby tworzenia elitarnych klas czy szkół, bo uważają, że wszyscy musza mieć równo...

    Piotr

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.