czwartek, 24 stycznia 2013

Komitety naukowe PAN o edukacji




Coraz częściej i bardziej stanowczo będą naukowcy mówić o minionej i obecnej polityce oświatowej, szkolnictwa wyższego i nauki, gdyż poziom debaty publicznej, jaką usiłuje kreować władza obu resortów, jest daleki od realiów i standardów koniecznych do tego, by móc ze spokojem jedynie konstatować zakres pozorów, dewiacji i zaniedbań w tak ważnej dla polskiego społeczeństwa sferze życia i aktywności.

(fot.1. Prof. Michał Kleiber)


Temat konferencji Komitetu Prognoz Polska 2000 Plus i Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN brzmiał czytelnie: EDUKACJA W POLSCE: diagnoza, modele, prognozy, zachęcając do udziału w debacie nie tylko obu komitetów naukowych PAN, ale także zaproszonych naukowców z całego kraju, i to kilku pokoleń. Byli bowiem w Pałacu Staszica w Warszawie zarówno wybitni uczeni, członkowie PAN, zainteresowani debatą dziekani wydziałów i dyrektorzy instytutów pedagogicznych polskich uniwersytetów oraz akademii, jak i młodzi doktorzy i doktoranci. Konferencję otworzył Prezes Polskiej Akademii Nauk, a zarazem Przewodniczący Komitetu Prognoz Polska 2000 Plus prof. Michał Kleiber, podkreślając wagę tej debaty z udziałem ekspertów. Na łamach periodyku „Nauka” (2012, nr 3) dał wyraz swojemu stanowisku w artykule pt. Edukacja, nauka i kultura – kluczowe determinanty przyszłości Polski pisząc m.in.:

Do kluczowych problemów stojących przed nami wielu z nas niejako automatycznie zaliczyłoby problematykę gospodarczą oraz międzynarodową. To te dziedziny wydają się głównie kształtować nasze codzienne emocje, obawy i nadzieje. Patrząc w nieco dalszą przyszłość, nie sposób jednak wśród otaczających nas problemów i pytań domagających się mądrych odpowiedzi i gruntownych analiz nie uznać za kluczową także, a może przede wszystkim, problematykę edukacji, nauki i kultury. Dziedziny te tworzą bowiem ten szeroki sektor życia, którego ukształtowany dzisiaj charakter w znacznej mierze przesądzi o kondycji naszego kraju na wiele nadchodzących dziesięcioleci – wręcz o jego sukcesie bądź porażce rozwojowej. Spróbujmy zasygnalizować choćby parę pytań dotyczących tego obszaru, na które uporczywie musimy dzisiaj szukać właściwych odpowiedzi.

Obrady prowadził wiceprzewodniczący Komitetu Prognoz prof. Jerzy Kleer. Pierwszym referującym był prof. Zbigniew Kwieciński, który skupił swoją uwagę na pilnych kwestiach naprawczych systemu edukacji. Jego wystąpienie miało charakter ważnego wezwania do przemyślenia zasadniczych, całościowych i głębokich zmian systemu edukacji w Polsce, którego podstawą była gruntowana analiza raportu w/w Komitetu pt. Polska 2050. Politykę oświatową w Polsce cechuje - zdaniem profesora - chaos, upartyjnienie, krótkofalowość, rozczłonkowanie oraz pozbawienie jej spójności i konsekwencji, co jest sprzeczne z konstytucyjnymi zasadami demokracji, subsydiarności, równości szans oraz rozdziału państwa i kościołów. Rozbieżność profili kształcenia z potrzebami rozwojowymi społeczeństwa i rynku pracy oraz silna tendencja do powielania i powiększania nierówności społecznych w oświacie, przesłania propaganda rzekomego sukcesu PISA.

Polska oświata nie ma żadnej koncepcji wychowywania młodych pokoleń, która byłaby nowoczesna i odpowiadała wyzwaniom przyszłości. Dochodzi do tego kryzys rodzicielskiego rozumu (w kuluarach dyskutowano o przypadku nastolatka z tzw. dobrej rodziny, który popełnił w wigilię 2012 samobójstwo) polegający na tym, że dojrzałe pokolenia nie troszczą się o los swoich podopiecznych, w związku z czym po raz pierwszy możemy mieć do czynienia - używając określenia Z. Baumana - z "wyrzuconym pokoleniem". Do tego też wątku nawiązała w swoim głosie prof. Irena Wojnar wskazując na to, jak mało mówimy dzisiaj o młodzieży o jej problemach zderzenia się ekonomicznej tożsamości z przeżywanym przez nią bólem świata i własnej egzystencji.

(fot.2 Prof. Irena Wojnar)


Prof. Zbigniew Kwieciński mówił też o umasowieniu fikcyjnego wykształcenia wyższego, w którym dyplomy nie mają pokrycia ani w kompetencjach kadr je legitymizujących ani w kompetencjach absolwentów. Przełamanie kształcenia akademickiego na trzyletnie "studia" zawodowe i dwuletnie "studia" drugiego stopnia doprowadziło de facto do samobójstwa uniwersytetów. Tego samego dnia media informowały o wypowiedzi Prezydenta B. Komorowskiego w czasie odbywających się nominacji profesorskich, że trzeba przyspieszyć proces konsolidacji polskich wyższych uczelni publicznych, gdyż tylko w ten sposób będą one mogły sprostać konkurencji w świecie nauki.

Tego dnia zderzyły się ze sobą dwa odrębne światy stawiania diagnoz i rozwiązywania problemów. Zdaniem Prezydenta (...)mamy ponad 100 wyższych uczelni publicznych i ponad 300 niepublicznych, ale nie zajmują najwyższych lokat w światowych rankingach. Najlepsza z nich na tak zwanej liście szanghajskiej znalazła się w czwartej setce. „To dla nas zła wiadomość” . Tymczasem prof. Andrzej P. Wierzbicki przytaczał empiryczne dane na temat rzeczywistych powodów pozornej tylko niezdolności polskich uczonych do rywalizowania z naukowcami świata. Po pierwsze, ocena tego poziomu zależy od tego, jakimi będziemy operować wskaźnikami. Nie jest bowiem prawdą, że to polska nauka jest niewydajna czy nieskuteczna (jak to często sugerują międzynarodowe firmy doradcze, którym zresztą wcale nie zależy na dobrej opinii o nauce polskiej): jeśli mierzyć jej skuteczność nawet tak prymitywnymi wskaźnikami, jak stosunek przeciętnej liczby cytowań prac badaczy polskich do finansowania nauki jako procentu PKB, to nauka polska okazuje się bardzo skuteczna. Po drugie, profesor udokumentował, że od 1991 r. finansowanie badań naukowych przez państwo w ciągu ostatniego dwudziestolecia z przyczyn doktrynalnych pozostawało poniżej progu, którego przekroczenie sprzyjało kumulacji zjawisk patologicznych. Ten stan rzeczy nadal się utrzymuje, a nawet pogłębia (m.in. przez patologiczną ocenę parametryczną osiągnięć naukowych, przez degradację i zanik funkcji badawczych uniwersytetów i spadek prestiżu nauczyciela akademickiego).

Prof. Stefan. M. Kwiatkowski - wiceprzewodniczący KNP PAN mówił o dysfunkcjach kształcenia zawodowego w szkołach ponadgimnazjalnych, o braku doradztwa zawodowego już na poziomie kształcenia gimnazjalnego, o nieodpowiedzialnym zamykaniu szkół zawodowych i zniechęcaniu młodzieży do pobierania w nich nauki, o nieuzasadnionym z punktu widzenia całości procesu kształcenia skupianiu uwagi głównie na jego efektach, a pomijaniu sfery teleologicznej, metodycznej i organizacyjnej, w tym braku powiązań edukacji zawodowej z przemysłem i sektorem usług, braku nowoczesnego sprzętu w warsztatach kształcenia zawodowego czy przesadnym skupianiu się na edukacji algorytmicznej, a pomijaniu kreatywnej, proinnowacyjnej, itd. itd. Każdemu z ogniw procesu kształcenia zawodowego profesor przyporządkował zaniedbania, braki, absurdy, które czynią tę edukację nieskuteczną, a nawet toksyczną.

Już ta część obrad wywołała dyskusję, na którą było dużo czasu, dzięki czemu głos zabierali wsłuchujący się w referaty uczestnicy obrad. Dr hab. Mariusz Jędrzejko przywołał wstrząsające wyniki badań na temat złej sytuacji w szkolnictwie publicznym, gdzie aż 87% dyrektorów szkół przyznaje się do "przepychania" uczniów ostatnich klas (szkoły podstawowej i gimnazjum), by mieć wyższą ocenę jakości pracy szkoły! Aż 15% młodzieży szkolnej nie ma żadnego wsparcia w środowisku rodzinnym, toteż w wyniku przymusu szkolnego stanowią potencjał oporu i kontestacji procesów wychowawczych w szkołach. Nauczyciele - zdaniem tego badacza - są załamani łączeniem oddziałów szkolnych, by oszczędzać na kosztach publicznej edukacji. Kiedy jednak odwołał się do wyników swoich diagnoz, w świetle których dla 73% młodzieży Internet - a nie szkoła - jest głównym źródłem wiedzy, zaś tylko 4% nauczycieli korzysta w edukacji z elektronicznych technik dostępu do źródeł wiedzy i jej przekazu, to tylko utwierdził zebranych w znanej już tezie socjologów o radykalnym powiększaniu się dysonansu między nauczycielami a ich uczniami.

Nawiązał do tego wątku prof. APS Maciej Tanaś, wskazując na to, że bez znajomości technologii informacyjno-komunikacyjnych nie sposób dzisiaj jest rozumieć świat, w którym nauczyciele powinni przygotowywać młodzież do odkrywania własnego człowieczeństwa, do myślenia w sytuacji, gdy w wyniku postępu padają kolejne mity. Natomiast prof. APS Andrzej Ciążela pytał: po co młodzieży system edukacji, skoro ona i tak żyje własnym życiem, podporządkowywanym nie kulturze, a funkcjom biologicznym, hedonizmowi i przemysłowi konsumpcyjnemu?

Poznańscy naukowcy - prof. Maria Dudzikowa i prof. Kazimierz Denek mówili o pozorach edukacji i klęsce humanistycznego kształcenia w wyniku zaniedbania sfery aksjologicznej edukacji i weryfikowania poziomu wiedzy oraz umiejętności uczniów za pomocą testów, a więc orientowania pomiaru jakości kształcenia jedynie na efekt. O reagowaniu pedagogów na iluzje, pozory, fałsze, mity w polityce oświatowej mówiła prof. M. Dudzikowa przywołując najnowszą serię naukowych ekspertyz KNP PAN w serii wydawniczej "Palące problemy" polskiej edukacji. Naukowcy powinni zająć bardziej stanowczą postawę protestu wobec kolejnych "reform urzędniczych" - mówił prof. APS Franciszek Szlosek - także związanych z wdrażaniem w szkolnictwie wyższym systemu bolońskiego.

(fot.3. Prof. APS Franciszek Szlosek)


Także ten głos został wsparty przez jednego z członków PAN, który mówił o zadziwiającym syndromie bezradności czy nieumiejętności manifestowania przez środowisko naukowe akademickiej solidarności w sprzeciwie na niszczenie przez neoliberalną politykę universitas. Pytał zatem: co zrobić, byśmy jako naukowcy nie dali się "wyłuskiwać" władzy do służenia szkodliwym celom. Był też głos praktyków, nauczycielki Zofii Grudzińskiej zmagającej się na co dzień z patologiami polskiej oświaty, która potwierdziła, że obowiązujące rozwiązania karzą nauczycieli za ambicję, zaangażowanie, a promują pozoranctwo. Zamyka się szkoły, w których pedagodzy pracują z młodzieżą trudną, mająca problemy egzystencjalne i doświadczającą wykluczenia społecznego, gdyż jej niższe wyniki na egzaminach zewnętrznych obniżają ocenę jakości pracy szkoły. Może należałoby zwołać Sejm Edukacyjny, by zacząć wreszcie mówić o realiach polskich szkół publicznych i dewiacyjnej polityce MEN.

Jeszcze w tym roku Komitet Prognoz "Polska 2000 Plus" wyda tom z referatami, których nie sposób w tym miejscu szczegółowo omawiać. Zachęcamy uczestników tej debaty do nadsyłania na elektroniczny adres Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN swoich wystąpień, głosów w dyskusji, by zarejestrować nie tylko jej ślad, ale i znaczenie dla polskiej edukacji, nauki i szkolnictwa wyższego.



7 komentarzy:

  1. To bardzo przykre, że nasze władze i organy odpowiedzialne za edukację są tak krótkowzroczne! Teraz na szkołę patrzy sie jak na przedsiebiorstwo, albo przynosi zysk, albo nie ! Zapomniano o nadrzednej wartości jaką jest jej funkcja przede wszystkim wychowująca ! Stłoczyć dzieci do klas - wtedy bardziej się opłaca.... tylko po co ta cała gadka o podmiotowym, wielostronnym i indywidualnym podejściu do ucznia?. Nasze władze już nawet nie starają się zachować pozorów. Troskę o ucznia w dzisiejszej szkole zastapiła troska o pieniądź.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szanowni Profesorowie. Ja poproszę "to wszystko" na piśmie w skróconej formie. Niech to się nazywa jakoś delikatnie, żeby nikogo nie drażnić, na przykład: Diagnoza i perspektywy edukacji powszechnej albo Jakiej szkoły potrzebują nasze dzieci. Potrzebuję tego ja i kilku moich znajomych (łącznie jest to grupa około pięciu milionów ludzi). Potrzebujemy takiej karki-legitymacji gdy rozmawiamy z ludźmi, którzy hamują zmiany w szkole i w całym systemie oświatowym. Kiedyś przedstawiłem tutaj szerzej uzasadnienie takiego pisma. Mogę powtórzyć i rozszerzyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie...za tydzień zdaję 4 egzaminy i 8 zaliczeń na uczelni prywatnej pedagogicznej, sesja trwa 2 dni( sob i niedziele). egzaminy w formie elektronicznej na uczelni a więc zorientowane na wyniki... kurcze mimo że wszystkie wykłady przeczytałem, było tego dużo... to moge oblać te głupie testy... i mieć gorsze oceny niż koleżanki i koledzy którzy planują ostre ściąganie... takimi będziemy Pedagogami.... hehe

    OdpowiedzUsuń
  4. " (w kuluarach dyskutowano o przypadku nastolatka z tzw. dobrej rodziny, który popełnił w wigilię 2012 samobójstwo)"

    Zdziwiające zdanie w relacji z konferencji naukowej było-nie było PEDAGOGA, czołowego profesora pedagogiki...

    TAK ZWANA dobra rodzina?!... To naukowcy już wiedzą, co tak naprawdę się wydarzyło? Szkoda, ze tylko w kuluarach w takim razie o tym rozmawiano...
    Z poważaniem
    MK, nauczycielka, matka, której się udało wychować dorosłe dzieci (ale nie śmie osądzać innych rodziców na podstawie medialnego ich obrazu); uczestniczka konferencji,
    zawiedziona jej przebiegiem (za dużo narzekania, za dużo - "inni zawinili", mało konkretnych i konstruktywnych propozycji, brak głosu młodego pokolenia naukowców...)

    OdpowiedzUsuń
  5. to chyba nie uczestniczyła Pani do końca w tej konferencji bo prof. Irena Wojnar odniosła się do problemów młodzieży doświadczającej " bólu egzystencjalnego". Naukowcy nie są od oceniania pojedynczych przypadków, które są przedmiotem medialnego show (także z udziałem matki tego chłopca). Nikt nikogo nie oceniał i nie osądzał, co usiłuje tu anonimowma imputować. Trzeb było zapoznać się z założeniami programowymi tego posiedzenia, by zrozumieć jego strukturę, program, treść referatów. Pomyliła anonimowa miejsca. Propozycje konkretne znajdzie w MEN. To nie jest rolą komitetów naukowych, by odpowiadać na oczekiwania praktyków. Ci powinni wykazać więcej własnego zaangażowania w swoim obszarze. Chętnie państwj służymy diagnozą, a że nie jest ona miła dla każdego, to już nie jest naszym problemem. Młodzi naukowcy także mają swoje fora akademickiej wypowiedzi. To jednak była konferencja dwóch komitetów naukowych, których skład jest wynikiem tajnych wyborów w środowisku. To zaskakujące, że gość w takiej formie ocenia gospodarza przyjęcia samemu niczego nie wnosząc do jego przebiegu. Były 3 godz. na swobodną dyskusję i nie odnotowaliśmy wystąpienia anonimowej słuchaczki... Ot taką mamy w kraju kulturę dyskusji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się niestety ze zdaniem - tak pierwszego anonimowego jak i ze pogladami wyrażonymi przez uczestników konferencji. Polskiego rządu kompletnie nie obchodzi kto, czego, jak i przez kogo jest uczony. Ponieważ, jak mi to kiedyś jedna ze znajomych studentek powiedziała - "wiedza nie jest dziś wartością". Ani wiedza ani więzy społeczne ani kultura nie sa wartościa gdy ze wszystkich stron słyszy się o potrzebie liczenia pieniadza, oszczędzania, cięcia wydatków i organizowania nowych źródeł zapełniania kas samorządów...a z żadnej strony nie słyszy się "na tym nie mozna oszczędzać bo to pozorne oszczedności. Bo juz mądrzy ludzi powiedzieli ze brak inwestowania (nie postało im w głowie oszczędzanie!) w nauke - także - a może najbardziej w tę na najwcześniejszym etapie - to kopanie sobie grobu...To juz nie cytat ale mniej wiecej tym pewnie zaowocuje postawa obecnych władz kraju. Słusznie ktoś napisął, że uczeń jest przy tym podejściu zbędny kompletnie. Jego potrzeby i fakt , ze obecnie jest on zupełnie inny niż jeszcze 10 lat temu - tego urzędnicy nie wiedza i nie chcą wiedzieć bo po co. I nie ważne do jakich wniosków dojdą naukowcy na swoich konferencjach, nieważne jak bardzo są przejęci stanem polskiej oświaty i nieważne że naprawdę zależy im na silnej i mądrej Polsce -żadnego polityka to nie obchodzi. Bo - myślą politycy i urzędnicy - to co nas podnieca to się nazywa kasa ..i jeszcze władza... A minister - rządzi a nie służy przecież....

    OdpowiedzUsuń
  7. Im mniej polityki, tym więcej wolności.

    Źródło: Hannah Arendt, La crise de la culture, 1972.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.