sobota, 22 grudnia 2012

Rodzice w "realu" a dzieci w sieci

Instytut Kultury Miejskiej w Gdańsku przesłał mi informację o opublikowaniu na jego stronie raportu z badań gdańskich naukowców p.t. DZIECI SIECI - kompetencje komunikacyjne najmłodszych. Konsultantami byli znakomici eksperci od tej problematyki, profesorowie: Wiesław Godzic, Tomasz Szkudlarek oraz Tomasz Szlendak.

Zwracam uwagę na ten dokument, gdyż wraz z przygotowaniami do Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku rozpoczął się okres ferii dla dzieci i młodzieży szkolnej. Nie ulega wątpliwości, że część z nich już jest w sieci, kiedy rodzice dokonują w realnym życiu zakupów, sprzątają, odnawiają, pakują prezenty (w tym także laptopy, telefony komórkowe, gry elektroniczne itp.) czy ubierają choinkę. No, może tę ostatnią czynność są w stanie ich pociechy same wykonać, gdyż nieodłącznie kojarzy się im to zielone drzewko z miejscem na worek od św. Mikołaja.

Jeśli ktoś znajdzie chwilę czasu, to niech zajrzy na stronę wspomnianego raportu lub ściągnie go sobie na dysk, by poczytać i zastanowić się nad tym, co dalej będzie z socjalizacją naszych dzieci, skoro nie nastąpił zapowiadany na wczoraj koniec świata, a tym samym nie zostaliśmy zwolnieni z włączania się w proces ich rozwoju, edukacji, enkulturacji?

Redaktorzy Raportu "Dzieci sieci" stawiają ważne pytania i formułują na nie swoje odpowiedzi, ale i nowe hipotezy:

- Czy młodzi posiadają umiejętności niezbędne do aktywnego, twórczego i bezpiecznego korzystania z internetu?

- Czy szkoła wspiera ich w odkrywaniu nowych mediów i technologii?

Co zawiera raport „Dzieci sieci – kompetencje komunikacyjne najmłodszych”? Jest to projekt badawczy Obserwatorium Kultury w Gdańsku zrealizowany przez Instytut Kultury Miejskiej i współfinansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Badanie dotyczyło diagnozy kompetencji komunikacyjnych dzieci w wieku od 9 do 13 lat. Raport jest dostępny na stronie www.dzieci-sieci.pl


„Polskie dzieci, chociaż funkcjonują w świecie sieciowej komunikacji, nie potrafią korzystać z pełni możliwości oferowanych przez internet, nie zawsze uchronią się przed niebezpieczeństwami, nie odkryły jeszcze do końca serwisów społecznościowych i potencjału publikowania własnych treści.” - czytamy w raporcie z badań. Autorzy raportu zauważają na przykład, że „młode osoby dość często bardzo powierzchownie odbierają komunikaty medialne, potrafią na przykład rozpoznać typową reklamę, ale nie wskazując ukrytych w treści linków i innych działań marketingowych”.


Badacze podkreślają, że „polscy młodzi żyją w momencie przełomowym, odkrywając nowe technologie i łatwo ucząc się posługiwania nimi. Potrzebują jednak wsparcia, które mogłaby im dawać szkoła, być może we współpracy z innymi organizacjami chcącymi zmieniać społeczną rzeczywistość.” Postulują, by szkoły traktowały media nie jako nowoczesny dodatek, ale integralną część działań. Oznacza to między innymi zaprzestanie traktowania kultury jako wąskiej domeny zarezerwowanej dla starszych form medialnych. „Nie sposób kształtować aktywnych obywateli, potrafiących korzystać z mediów, ucząc ich odwoływania się tylko do klasycznych źródeł informacji i rozrywki.” -piszą.

Badanie było realizowane od lipca do grudnia 2012 roku pod egidą Instytutu Kultury Miejskiej w Gdańsku i przy dofinansowaniu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Projekt był realizowany przez interdyscyplinarny zespół badaczy z wielu ośrodków akademickich. W skład zespołu badawczego wchodziły następujące osoby: Piotr Siuda (koordynator projektu), Grzegorz D. Stunża (asystent koordynatora), Anna Justyna Dąbrowska, Marta Klimowicz, Emanuel Kulczycki, Damian Muszyński, Renata Piotrowska, Ewa Rozkosz oraz Marcin Sieńko. Zespół merytorycznie wsparty został radą konsultantów ekspertów, których opinie znaleźć można w raporcie.

Punktem wyjścia projektu badawczego było skonstruowanie modelu umiejętności związanych z posługiwaniem się internetem. Na tej podstawie przeprowadzono badania jakościowe z wykorzystaniem różnorodnych metod: wywiadów, ankiet, obserwacji, netnografii oraz analizy dokumentów. Między innymi badano serwisy społecznościowe takie jak NK.pl i Facebook oraz przeanalizowano 50 programów nauczania przedmiotów obowiązkowych w klasach 4-6.



Raport z badań „Dzieci sieci – kompetencje komunikacyjne najmłodszych” jest dostępny na stronie internetowej www.dzieci-sieci.pl. Ściągnijcie go sobie. Przyda się w rodzinie, w szkole, na uczelni oraz w sieci.

17 komentarzy:

  1. To ciekawe badanie - rzeczywiście wskazuje na istotne kwestie związane z kompetencjami w zakresie użytkowania nowych technologii i pokazuje interesujący kierunek badań i interpretacji, choć stanowczo bardziej obecny w literaturze międzynarodowej i polskiej niż piszą o tym we wstępie Autorzy. Ciekawe jest zastosowanie triangulacji metod. Warto jednak analizując uzyskane przez badaczy wyniki krytycznie przyjrzeć się niektórym aspektom zaprezentowanej metodologii i sposobowi ich interpretacji:
    1. Badanie dzieci wywiadem skategoryzowanym dotyczy 30 osób - uczniów z 5 miast. Z jednej strony badacze wskazują, że to próba niereprezentatywna, a z drugiej analizują wyniki ilościowo, wizualizując nawet graficznie związki między wartościami zmiennych (np. s. 20). Część interpretacji też generalizuje uzyskane wyniki znacząco wychodząc poza badaną próbę, co przy takiej próbie jest dosyć ryzykowne, choćby ze względu na występowanie sporych nierówności cyfrowych, związanych głównie z poziomem kompetencji cyfrowych (por. badania i koncepcje van Dijka). Może być zatem tak, że niewielka próba badawcza jest w jakiś sposób skrzywiona ze względu na istotne zmienne, np. status społeczno-ekonomiczny. Trudno zatem mówić o kompetencjach dzieci w wieku 9-13 lat - może być nowiem tak, że badania populacyjne wskażą inne prawidłowości.
    2. Zaprezentowane badanie z założenia ma mieć charakter jakościowy – rozpoznawczy, ale poprzez kategoryzację, czasami arbitralną, niektórych odpowiedzi, kieruje respondentów na tory myślenia badacza. I tak np. w kategoriach odpowiedzi na s. 33 brak jest poszukiwania wsparcia u innego kolegi/koleżanki, co jak pokazują dotychczas szeroko zrealizowane badania jedną z najczęstszych strategii radzenia sobie zarówno w przypadku doświadczania tradycyjnej, jak i elektronicznej agresji rówieśniczej (badania badaczy zrzeszonych w akcji COST IS00801). Niekoniecznie uczynienie kafeterii odpowiedzi półotwartą załatwi tutaj sprawę. Częściowo Badacze mogli też uzyskać artefaktualne wyniki mówiąc do respondentów językiem badacza. Przykładowo na s. 65 mamy takie zdanie: „Badacz rozwinął problem niebezpieczeństw i ryzykownych zachowań, pytając o: griefing, trolling, cyberbulling, stalking, flaming, snarking, spoiling, identity theft, hate speach. Żadne ze zjawisk i problemów nie zostało przez uczniów zidentyfikowane i poprawnie zdefiniowane”. Powstaje pytanie dlaczego młodzi respondenci mieliby znać angielskie wersje nazw zjawisk związanych z nowymi mediami i o czym świadczy to, że ich nie znają. Polskie badania dotyczące tego samego tematu wskazują, że nawet młodzież z lekką niepełnosprawnością intelektualną zna te zjawiska – stosuje tylko w odniesieniu do nich swoje własne terminy (badana dra P. Plichty).
    3. Brak w tym raporcie odniesień do bardzo wielu istotnych badań światowych bardzo silnie odnoszących się do podjętych problemów – np. Living and Learning with New media, Pew Internet&American Life Project. W badaniach tych szczegółowo podejmowano empirycznie właściwie wszystkie analizowane przez autorów raportu „Dzieci Sieci” kompetencje medialne. Jeśli idzie o polskie badania to analiza raportu „Dzieci Sieci” wskazuje, że kompetencje medialne i zagrożenia w sieci oraz sposoby radzenia sobie z nimi do czasu opublikowania tego raportu nie były wcale w naszym kraju podejmowane.

    Jacek Pyżalski

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry,
    uzupełniając punkt trzeci wypowiedzi Jacka Pyżalskiego - "Jeśli idzie o polskie badania to analiza raportu „Dzieci Sieci” wskazuje, że kompetencje medialne i zagrożenia w sieci oraz sposoby radzenia sobie z nimi do czasu opublikowania tego raportu nie były wcale w naszym kraju podejmowane" - warto przeglądać badania realizowane przez polskich badaczy, warto porównywać, uzupełniać, komentować, ponieważ brak takich podstawowych czynności uszczupla kolejne badania, a przynajmniej nie posuwa diagnozy o tyle, ile byłoby to możliwe.
    Tematyka, którą podjęli Autorzy "Dzieci w Sieci", zajmuje się od dłuższego czasu właśnie dr hab. J. Pyżalski. Szkoda, że Badacze nie odnieśli się do Jego badań, bo mogłyby powstać interesujące analizy i być może nowe wnioski.
    Pozdrawiam świątecznie
    Monika Kaczmarek-Śliwińska

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie dlatego opinia dr hab. Jacka Pyżalskiego odsłania powierzchowność i nierzetelność badań. Ujawnia że konsultanci nie mieli czasu na rzetelną ocenę treści raportu. Ekspertami są, ale chyba nie czytają tego, co jest fundamentalne dla prowadzenia tego typu badań. To także potwierdza swoistego rodzaju publicystykę naukawą. Niech by była, ale z takim właśnie zastrzeżeniem a nie puszeniem się na Raport. Dziękuję Jackowi za szybki a merytoryczny komentarz-recenzję. Sieć to także śmieć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten raport kompromituje tak autorów, jak recenzentów. Gdyby student napisał pracę w taki sposób - z kompletnie niemądrym pokazaniem "korelacji" między wiekiem a liczbą poprawnych odpowiedzi ze s. 20 - to w najlepszym razie zostałby odesłany do poprawki. Zestawienia tabelaryczne z liczebnościami przy takich próbach to jakieś nieporozumienie. Myślę, że to raport o którym należy jak najszybciej zapomnieć - tym bardziej, że pojawiły się nowe wyniki PIRLS i - szczególnie TIMSS - dość druzgocące i chyba bardziej warte zainteresowania niż ten gniot...

    OdpowiedzUsuń
  5. No proszę, jak rozwija nam się kultura krytyczna. Nareszcie ktoś reaguje na teksty, którym nadaje się niesłusznie miano raportów. Podobnie było z raportami IBE. Być moze zamydla się oczy asesorom oceniającym wydatkowanie środków unijnych...

    OdpowiedzUsuń
  6. Jako komentarz w kwestii komunikowania o wynikach badań - http://paczakutek.blox.pl/2013/01/Kodeks-Etyki-Pracownika-Naukowego-a-praktyka8230.html
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Na marginesie. Zestawienia tabelaryczne w raporcie odnoszą się do części "Analiza ilościowa programów nauczania". Próba jest prawie kompletna (badania nie objęły jedynie tzw. programów autorskich).

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękując za wpis o projekcie Dzieci Sieci, zachęcam do spojrzenia na mash-up, który się właśnie ukazał: http://mashup.ikm.gda.pl/

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałem na myśli zestawienia tabelaryczne dotyczące dzieci, np. tabela 1,2,3.
    Jacek Pyżalski

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiadając na uwagi Jacka Pyżalskiego:

    1.„Z jednej strony badacze wskazują, że to próba niereprezentatywna, a z drugiej analizują wyniki ilościowo, wizualizując nawet graficznie związki między wartościami zmiennych (np. s. 20).”
    Wydaje mi się, że metodologowie nie zabraniają ilościowego przedstawiania (statystka) danych uzyskanych z badań jakościowych. Mało tego, zwykle się to praktykuje. Na przykład w wypadku obserwacji można analizować wypowiedzi informatorów ze względu na pojawiające się kategorie wypowiedzi, albo przedstawiać statystki świadczące o różnych zachowaniach.
    Do statystyk nie należy się po prostu przywiązywać, to znaczy nie należy ich traktować jako wskaźnik reprezentatywności badania.

    2. „Niekoniecznie uczynienie kafeterii odpowiedzi półotwartą załatwi tutaj sprawę”. Nie rozumiem dlaczego, skoro żaden z respondentów nie wspomniał o koledze/koleżance.

    „Powstaje pytanie dlaczego młodzi respondenci mieliby znać angielskie wersje nazw zjawisk związanych z nowymi mediami i o czym świadczy to, że ich nie znają”.
    Wyjaśniano je respondentom.

    3. „Brak w tym raporcie odniesień do bardzo wielu istotnych badań światowych bardzo silnie odnoszących się do podjętych problemów – np. Living and Learning with New media, Pew Internet&American Life Project”.
    Być może nie zwróciliśmy uwagi na wszystkie publikacje, ale nie zmienia to faktu, że nie jest pod tym względem różowo.

    Podsumowując, uwagi wydają mi się bardzo szczegółowe. Mimo to świetnie, że można podyskutować nad raportem, tym bardziej, że szykujemy się do Dzieci Sieci 2.0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję samopoczucia:-)
      Taka "lightowa", a może 'instant' odpowiedź na merytoryczne uwagi naukowca o poważnym dorobku w obszarze badania nowych mediów i obecności w nich młodych ludzi...
      A to już mistrzostwo świata: "Do statystyk nie należy się po prostu przywiązywać, to znaczy nie należy ich traktować jako wskaźnik reprezentatywności badania". Autorzy umieszczają z jakiegoś powodu statystyki w raporcie reklamowanym z dużym rozmachem a kiedy spotykają się z krytyką naukową to p. Piotr Siuda pisze, żeby się do tego nie przywiązywać...to po co Autorzy raportu je (te statystyki) umieścili. Może za bardzo się do nich przywiązali?

      z pozdrowieniami dla Autora bloga, Czytelników i komentatorów

      Usuń
  11. Odnoszę się w dyskusji kolejno do postu p. Piotra Siudy. Nim jednak zacznę pragnę dobitnie podkreślić jedną sprawę – nie deprecjonuję pracy Badaczy projektu „Dzieci Sieci” i ich wysiłku – i nie chcę aby mój głos w dyskusji był traktowany jako atak na nich. Dyskutuję jednak szczegółowe problemy, które są w moim poczuciu, istotne dla badania tej tematyki i komunikacji prowadzonej przez naukowców w szerszym kontekście.
    1. Problem polega na mówieniu w przestrzeni publicznej o tych badaniach, tak jakby były ilościowymi - według mojej wiedzy metodologicznej badania na takiej próbie nie upoważniają do referowania ich np. w przekazie do dziennikarzy, komunikując co potrafią a czego nie potrafią polskie dzieci w wieku 9-13. Do takich uogólnień upoważniają jedynie badania reprezentatywne - i to pewnie zreferowane w kontekście wyników innych badań. Proszę zwrócić uwagę, że przekaz medialny, na który wypowiadający się badacz ma jakiś wpływ mówił o tym głównie jakie są (a właściwie nie są) kompetencje dzieci. Nie tych badanych kilkudziesięciu (być może w jakiś sposób specyficznych. Mówicie Państwo w swoich przekazach (mash-up - połowa badanych (to komunikat jak z danych ilościowych), czy piszecie Państwo w podsumowaniu "polskie dzieci", ale nie pokazujecie wyraźnie informacji o wielkości próby N=30 i sposobie jej doboru). Owszem jakiś badacz-krytyk może to znaleźć na końcu raportu - a reszta przedstawiciele "kultury instant" ma całkiem inny przekaz na tacy. Proszę też zobaczyć w swoim raporcie mocne wnioski - na podstawie badania o takiej skali - proponujecie Państwo kierunki zmian w zakresie edukacji medialnej w Polsce. Nie dokładacie tam Państwo nawet jako podstawy dla takich postulatów innych wyników potwierdzających proponowany przez Was kierunek. Oczywiście - jest to kwestia opinii kto ma rację - ja odbieram to jako nadmiarowe -w kontekście możliwości eksplanacyjnych ,tego akurat, pojedyńczego badania.
    2. A ja rozumiem - wiem z przykładów wielu badań, które sam prowadziłem, że większość respondentów, szczególnie jak ich się pyta o hipotetyczne sytuacje i ich reakcje, w wygodny dla siebie sposób nie będzie myśleć, tylko wybierze propozycje badacza. Dlatego właśnie, zastosowane w tym badaniu podejście jakościowe, mogło być w tym temacie okazją do posłuchania interpretacji i sposobu budowania kontekstu przez respondentów a nie "wrzucania" ich na swoje tory myślenia. Zresztą, jak wskazuje część badań jakościowych to postrzeganie społecznych aspektów nowych mediów i zagrożeń tam panujących różni często dzieci i dorosłych (np. E. Dunkels). Zresztą coś było podstawą tworzenia kafeterii – z jakiegoś powodu nie ma tam kategorii, która znajduje swoje potwierdzenie w szeregu badań ilościowych (mam na myśli podzielenie się problem z kolegą/koleżanką)
    3. Z raportu wynika, że to ich poproszono o zdefiniowanie, a oni nie umieli ("Żadne ze zjawisk i problemów nie zostało przez uczniów zidentyfikowane i poprawnie zdefiniowane”. Jeśli było inaczej, to nie wiem, co było zadaniem uczniów i jak zinterpretowano wykonanie tego zadania.
    3. Zależy, z którą literaturą nie jest różowo. Jeśli idzie o zagrożenia i radzenie sobie z nimi, w szczególności cyberbullying literatury jest sporo - także badań jakościowych odnoszących się do dzieci w wieku odpowiadającym naszej szkole podstawowej. Są też wyniki polskiej części badań EU Kids online - dotyczące m. in. ponad 500 dzieci w wieku 9-12 lat. A tam nawet w skróconym raporcie dr L. Kirwil są ilościowe dane dotykające problematyki umiejętności internetowych dzieci, np. dotyczących ustawień prywatności, wyszukiwania informacji związanych z bezpieczeństwem online, blokowaniem reklam, dodawaniem stron do zakładek (razem 8 umiejętności). Wg mojego oglądu, w znacznym stopniu umiejętności te mają związek ze skonstruowanym przez Państwa (skądinąd niezwykle interesującym) modelem.
    Pozdrawiam Autorów i Dyskutantów
    Jacek Pyżalski

    OdpowiedzUsuń
  12. prawdziwa cnota krytyk się nie boi. Warto jednak uczyć się od Jacka Pyżalskiego, bo jego uwagi są absolutnie merytoryczne.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam, od kilkunastu lat prowadzę pracę dyplomowe (inżynierskie i magisterskie) i to co Panowie przedstawili w swoim raporcie widzę u swoich studentów. Potrafią tyle co nic ale EGO wielkie. Napiszą pracę badawczą gdzie przebadają 50 osób (kolegów z roku) i myślą, że świat odkryli na nowo ;)Raport Panów Piotra Siudy (koordynator projektu), Grzegorza D. Stunży (asystent koordynatora), Anny Justyna Dąbrowskiej, Marty Klimowicz, Emanuela Kulczyckiego, Damiana Muszyńskiego, Renaty Piotrowskiej, Ewy Rozkoszy, Marcina Sieńki nie powinien nosić takiej szumnej nazwy a jedynie "doniesienie lub komunikat z badań własnych".
    Natomiast zastanawia mnie sprawa recenzentów prof. dr hab. Wiesława Godzica, prof. dr hab. Tomasza Szkudlarka oraz prof. dr hab. Tomasza Szlendaka - czy oni czytali czy zostali wprowadzeni w bład??

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo mnie cieszy, że wokół zrealizowanego przez nas badania toczy się dyskusja. Dla mnie merytoryczne uwagi dotyczące np. literatury związanej tematycznie z badaniem kompetencji komunikacyjnych są bardzo istotne. Z uwagą również przyglądam się uwagom metodologicznym. I na pewno przydadzą się nam one w kolejnej edycji badania, które będzie miało charakter badania reprezentatywnego, uzupełnionego analizami jakościowymi. Jak pisaliśmy, ukończona część dzieci sieci miała charakter rozpoznawczy. Stąd połączenie kilku, być może zbyt wielu metod, co ograniczymy w dalszych działaniach. Niepokoi mnie jednak sprowadzanie badania do „przebadania trzydziestu dzieci”. Nasze badanie nie polegało tylko na badaniu dzieci, skupiało się również na jakościowej obserwacji szkolnej rzeczywistości oraz ilościowej i jakościowej analizie programów nauczania. Sądzę, że warto o tym pamiętać.

    Co do promocji badania w mediach – przygotowana przez IKM informacja prasowa jest tylko informacją prasową, która (można się tu oczywiście spierać, czy mogłaby wyglądać inaczej), miała zachęcić do lektury raportu. Nie jest to skrótowe podsumowanie, które ma raport zastępować. Za dziennikarzy, którzy uogólniają, bo media potrzebują mocnych haseł, nie odpowiadamy. Nie mamy wpływu na wszystkie materiały, jakie powstają. A jeśli w którymś z wywiadów zdarzyło nam się uogólnić, to prawdopodobnie z rozpędu, w domyśle mieliśmy wciąż przebadane przez nas dzieci, przebadane przez nas programy i obserwowaną szkołę (i na pewno będziemy jeszcze bardziej wyczuleni na uogólnianie w kolejnych wywiadach, dyskusjach). Raport jest dostępny w sieci, staraliśmy się w miarę możliwości do niego linkować. Zatem zarzut, że kreujemy obraz badania reprezentacji polskich dzieci, ukrywając faktyczny przebieg badania, jest w mojej opinii przesadzony. Konstruowanie propozycji zmian bieżącej sytuacji, na bazie wniosków z badań, było naszym zobowiązaniem wobec ministerstwa. Oczywiście, moglibyśmy je sobie darować, sprowadzając własne badanie do „badania trzydziestu dzieci”, ale nie wydaje mi się, by proponowanie pomysłów na zmianę musiało się odbywać tylko na bazie wyników reprezentatywnych badań. I głos w dyskusji na bazie (głównie) jakościowych badań, jest moim zdaniem głosem równie wartym uwagi.

    Natomiast ataku na konsultantów/recenzentów nie rozumiem. Proszę pamiętać, że profesorowie konsultowali z nami badanie, nie byli jednak kierownikami i wykonawcami. Recenzja natomiast odbywa się po przygotowaniu wyników i nie polega przecież na prostej decyzji „tak” lub „nie”, ale jest to krytyczna ocena, ze wskazaniem słabych, jak i mocnych stron przeprowadzonych badań.

    Jeśli natomiast chodzi o anonimowe uwagi (i nie chodzi mi tu o Pana Doktora Jacka Pyżalskiego), to mogę je tylko przemilczeć. O ile cenię sobie anonimowość jako gwarancję demokracji, to jednak w dyskusji naukowej, zwłaszcza, kiedy wytacza się mocne działa, warto się przedstawić. Przynajmniej ja wyniosłem taki nawyk z uczelni, w której studiowałem.

    Cieszę się z Państwa krytycznych uwag i liczę, że będziemy za rok mogli porozmawiać o kolejnych, reprezentatywnych już badaniach „dzieci sieci”.

    dr Grzegorz D. Stunża www.edukatormedialny.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo dziękuję za tę wypowiedź - znam cały raport - nie tylko część dotyczącą badania dzieci. Myślę, że dyskusja "sprowadzona" została do tego fragmentu badań, gdyż najwięcej w komunikatach prasowych, wywiadach oraz wystąpieniach w social media (także samych Autorów badania) poświęcono akurat temu, iż zbadano, co potrafią w sferze komunikacji online dzieci w wieku 9-13 lat. Osobiście uważam, że badanie kompetencji zadaniami a nie deklaracjami, to innowacyjny i mocny punkt tego badania (jedyne na co zwróciłbym uwagę to aspekt rozwojowy - pewnych rzeczy, np. pogłębionego przyjmowania perspektywy innych większość, przynajmniej tych najmłodszych dzieci nie potrafi - bez względu czy online, czy offline).
    Jeśli idzie o drugą kwestię - w moim odczuciu, którą "obiektywizowałem" dyskutując z innymi badaczami, skala badania, jego wstępny charakter, i brak weryfikacji wyników w konfrontacji do innych badań jest w dysproporcji do "medialnego rażenia" i mocnych radykalnie postawionych wniosków. Ta uwaga nie dotyczy "30 dzieci", ale także badania 30 opiekunów (23 kobiet), czy obserwacji z jednej szkoły. Oczywiście, że można wykonać wstępne - stosunkowo niewielkie badanie jakościowe, przygotowując się do większego badania - ale warto moim zdaniem poczekać z silnymi wnioskami i tak mocnym rozpowszechnieniem wyników, na wyniki pewniejsze nie budzące wątpliwości. Od samego początku podchodzę do tej dyskusji życzliwie, wskazując na mocne strony projektu i cieszę się, że uznał Pan, iż te które formułowałem - w każdym przypadku jawnie - mogą się do czegoś przydać w dalszej pracy naukowej. Pozdrawiam i jestem ciekawy dalszych prac Państwa zespołu - bo temat niewątpliwie interesujący i istotny.
    Jacek Pyżalski

    OdpowiedzUsuń
  16. Cóż raport bardzo ciekawy, ale i tak większość osób, które powinny go przeczytać tego nie zrobią.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.