sobota, 6 października 2012

Wymierne a oburzające efekty instrumentalnej edukacji w gimnazjach


Na stronie Gimnazjum Miejskiego im. Jana Pawła II w Głownie mamy informację o walorach jednej z dydaktycznych form i metod kształcenia. Oto na głównej stronie zamieszczane są krótkie filmy i prezentacje uczniów tego gimnazjum, jakie realizowali na zajęciach informatycznych: "Film i grafika dla młodego informatyka" w ramach projektu unijnego "Wspieranie w rozwoju uczniów gimnazjum". Filmowane, fotografowane i dokumentowane są różne zajęcia, zawody sportowe i spotkania z ciekawymi ludźmi. Po obejrzeniu pierwszego filmu należy wpisać do pola tekstowego wyszukiwarki gimglowno i kliknąć w lupkę. Po chwili zostanie wyszukany kolejny film do oglądania."

Ktoś kliknął i osłupiał, bowiem pierwszym filmikiem z animacją okazał się skandaliczny w formie rysunkowej i z podkładem słownym, obraźliwy, niesłychanie wulgarny film, który – jak się wówczas mogło wydawać - wykonali i zamieścili na stronie szkoły jej uczniowie. Obrazuje on biegnącego Jana Pawła II, któremu towarzyszą słowa świetnie się przy tym bawiących "reżyserów": "Hej Papieżu, hej Papieżu, Tyyyy, zapier... , zapier... jak szalony, poprzez góry , zapier.... itd., itd." Film obejrzało 4,5 tys. osób, zanim został usunięty przez administratora szkolnej strony. Zapewne teraz dopiero stanie się hitem "drugiego obiegu". W miesiąc później policja złapała sprawcę. Był nim 18-latek z Łodzi. Ciekawe, do którego uczęszczał gimnazjum?
********************************************************

Przedwczoraj w "Gazecie Łódzkiej" zachwycony edukacją seksualną w łódzkich gimnazjach redaktor wraz z fotografem odsłonili równie instrumentalny charakter tego, co ma dzisiaj miejsce w polskiej oświacie publicznej, a dotyczy tzw. edukacji seksualnej. Zapis fragmentów lekcji oraz opublikowane z niej w internecie fotografie nie pozostawiają wątpliwości, że władze Miasta Łodzi zapłaciły lewicowej fundacji nie za kształcenie młodych ludzi, ale za instrumentalizację tego procesu, czyli za szkolenie, kursidło. Na stronie internetowej oczywiście dominuje fantom penisa (znany z politycznych konferencji Janusza Palikota, a zapewne na rachunek UMŁ zakupiony w seks-shopie jako pomoc dydaktyczna), na który z wielką starannością - i słusznie - już na samym początku lekcji tzw. edukatorki zakładają prezerwatywę.


Jeżeli nie rozróżnia się w polskiej oświacie między kształceniem a szkoleniem, to znaczy, że mamy do czynienia z kolejną jej degradacją i to z przyzwoleniem na finansowanie jej ze środków podatników. Nie mówmy, że jest to edukacja, tylko szkolenie, kurs zachowań seksualnych, wyćwiczenia młodzieży w aktywności, która nie otwiera bogactwa kulturowego postaw i zachowań, ale ma za zadanie przygotować ich do inicjacji czy też już doskonalenia współżycia celem uniknięcia AIDS (taki stawia się tu cel naczelny).

Przekaz słowny i wizualny o tak instrumentalnym charakterze skupia uwagę na żywiołowości, technikach tak, jakby za nimi nie kryły się określone znaczenia, sensy, wartości. Nikt nie zastanawia się nad godnością osoby. Z jakim punktem widzenia świata i człowieka wkroczą gimnazjaliści, którym już na pierwszej lekcji pokazuje się bezkrytycznie, bezrefleksyjnie jego techniczną "atrakcyjność" - "obsługę penisa". Pisanie o tym, że w ten sposób szkoła przełamuje tabu, jest nieporozumieniem. Tego tabu już nie ma w Polsce od ponad 20 lat, a w dziejach ludzkości także tym nie było. Wystarczy poznać dzieła sztuki, freski, malowidła, obrazy.

Od czego zaczęła się lekcja? Proszę bardzo, nie od wprowadzenia w istotę seksualności człowieka i jej integralnego związku z osobowością, ale od formułowania przez uczniów pytań. A ponoć pierwsze zadała jedna z uczennic, dociekając: Czy powinno się zakładać prezerwatywę podczas seksu analnego i oralnego?

Potem uczniowie zostali podzieleni na grupy, w których mieli zapisać znane im metody antykoncepcji, zaś na tablicy jedna z prowadzących napisała słowo: „związek”, by uczniowie dopełnili je swoimi opiniami na temat tego, jak należy go tworzyć w relacjach międzyludzkich. Na pytanie jednego z uczniów, czy taki związek może być homoseksualny, padła salwa śmiechu. Świetna zabawa. Świetna lekcja. Cóż za klimat? Jakaś uczennica w białej bluzce dopowiada: „Zależy w jakiej kulturze” , a inna: „Ważne, żeby ludzie się kochali”. Jak relacjonuje redaktor GW: -Prowadząca jednak nie odpuszcza. Pyta: A związek bez miłości?

Tu ponoć nie ma jedności wśród uczniów. Kurs toczy się zatem coraz pewniej. Prowadząca pyta jeszcze „Od kiedy można współżyć?” A chłopak w czarnej podkoszulce próbuje rozbawić klasę odpowiedzią: - Po tygodniu, co wzbudza rechot „tylko dwóch kumpli”. Paniom ten rechot nie przeszkadza, podobnie jak to, w jak prymitywnym klimacie toczy się cała lekcja. Prowadzące pytają zatem, czy mówić rodzicom o swoim współżyciu seksualnym, by przejść już do instruktażu, bowiem - jak twierdzą: największą, choć też nie stuprocentową pewność daje prezerwatywa, która jako jedyna chroni również przed chorobami przenoszonymi drogą płciową.

- Czy powinno się ją zakładać podczas seksu analnego i oralnego? - dopytuje jedna z dziewczyn.

- Tak, właśnie z tego powodu. Żeby nie doszło do zakażenia.
Jedna z edukatorek zakłada prezerwatywę na fantom penisa. Tłumaczy, dlaczego nie powinno się jej nosić w ciasnym portfelu, otwierać zębami czy nożyczkami. - Chce ktoś spróbować? - pyta. Zgłasza się jedna dziewczyna.
(M. Markowski, Szkoła przełamuje tabu”, Gazeta. Łódź z dn. 4.10.2012, s. 1)

Chłopcy nie chcieli ćwiczyć? Wstydzili się czy takie szkolenie jest im już niepotrzebne? A może obawiali się rechotu ich koleżanek lub edukatorek? Jak widać, to ważne, by dziewczęta nauczyły się zakładać prezerwatywy na nie swój przecież narząd płciowy. Czytelny jest też przekaz w ramach tej akcji.

Tak zostaje przesunięta granica prymitywizmu i pseudoedukacji w tym przypadku łódzkiej młodzieży. W szkołach publicznych proces edukacji jest dopełniany kursami seksu, jak na prawo jazdy. Powinno się nawet wydawać uczniom specjalne dyplomy: "Ukończył 10 godzinny kurs aktywności seksualnej". Dajmy za to jeszcze 20 punktów na świadectwie, żeby absolwenci gimnazjum mieli większą szansę na kontynuowanie tej edukacji w szkołach ponadgimnazjalnych.

Rozumiem, że tu czeka nas jeszcze rewolucja, bo pewnie pierwsze lekcje rozpoczną się od prezentacji filmów pornograficznych, żeby analizować i oceniać techniki współżycia. Musi być przecież jakiś postęp u owych edukatorów. Czy będą też ćwiczenia? Czy szkoły zakupią fantomy, czy może w ramach oszczędności uczniowie będą ćwiczyć wszystkie pozycje łącząc je z wiedzą o historii i kulturach zachowań seksualnych w dziejach ludzkości? A potem dziennikarze będą zarabiać na kolejnych sensacyjnych doniesieniach o narastającej prostytucji wśród młodzieży szkolnej.

Kształcenie jest wprowadzaniem uczniów w najważniejsze sprawy życia człowieka pod warunkiem, że obejmuje w sposób integralny wszystkie jego sfery, a nie czyni z jednej z nich wyłącznie biologicznego i fizycznego charakteru. Jak pisze w swojej najnowszej książce >Rafał Godoń: "Osoba wykształcona to ktoś, kto różnicę tę doskonale rozumie, ponieważ swobodnie uczestniczy w różnych obszarach ludzkiej aktywności, a zwłaszcza w kulturze, nauce, historii i filozofii.(...) człowiek wykształcony to osoba o szerokich horyzontach poznawczych, a nie ktoś, kto zaliczył specjalistyczne szkolenie."(R. Godoń, Między myśleniem a działaniem, Warszawa, 2012, s. 103) Niektórzy dyrektorzy gimnazjów tego nie rozumieją lub nie akceptują.

Ci, którzy tak pojmują edukację, w tym także rodzice gimnazjalistów, nie wiedzą, że jest to agitacja. Tu tzw. edukatorki działają jak agitatorzy, dla których - jak charakteryzował tę postawę dokładnie sto lat temu Jan Władysław Dawid w swoim eseju o "Duszy nauczycielstwa" - (...) człowiek nie jest celem sam przez się, ale środkiem do celów, które leżą poza nim; działa on w interesie partii, przedsięwzięcia, własnym, idzie mu o to, ażeby pozyskac ludzi zewnętrznie, chociażby chwilowo, nie dba o to, czy przekona ich istotnie, idzie mu o czyn, znak, do tego nie potrzebuje przekonywać, wystarcza mu wmówić, zasugestionować. J.W. Dawid. O duszy nauczycielstwa, w: Źródła do dziejów wychowania i myśli pedagogicznej, tom II, red. S. Wołoszyn, Kielce 1997, s. 618)


Jaki jest efekt tak rozumianej pseudoedukacji? Proszę bardzo - mówi o tym profesor Zbigniew Izdebski:

"- Współcześnie obserwujemy zjawisko związane z seksualizacją młodzieży. Chodzi o to, że coraz więcej dziewcząt, pod wpływem wzorów lansowanych przez media, mody, zbyt wcześnie manifestuje swoim zachowaniem, ubiorem, stylem bycia swoją kobiecość i jest aktywną stroną w intymnych relacjach z rówieśnikami i starszymi od siebie chłopcami i mężczyznami. Ponadto należy pamiętać, że dojrzewanie fizyczne dziewcząt zaczyna się wcześniej niż chłopców, co może powodować, że wyglądają na starsze niż w rzeczywistości są, szczególnie jeśli dołożymy do tego wyzywający sposób ubierania się i makijaż. Nastoletnie dziewczęta spotykają się ze starszymi od siebie chłopakami, którzy mogą mieć już za sobą doświadczenia seksualne i oczekiwać współżycia od swoich młodych partnerek - te natomiast nie chcąc stracić chłopaka zgadzają się na seks.

15 komentarzy:

  1. Jednak nasza szkoła w latach 70. była straaaaasznie... nudna. Gdyby wówczas wprowadzono takie szkolenia na zajęciach praktyczno-technicznych, to nie trzeba byłoby budować domków dla ptaków (bez dwuznaczności....) i męczyć się nad rysunkiem technicznym....

    OdpowiedzUsuń
  2. Są to smutne przykłady ilustrujące zjawisko odwrócenia priorytetów i wartości w naszej oświacie. Wszyscy wiemy, że każda budowla powinna być postawiona na solidnych fundamentach. Dopiero na nich można wznosić solidne mury i organizować wnętrza. A jak nam się coś popsuje lub nie spodoba, to możemy spokojnie remontować i modernizować - bo fundamenty są zdrowe.
    Nasza szkoła nie interesuje się fundamentami. Charakter, postawy, nawyki i wartości tworzą bazę, są fundamentem człowieka i zbiorowości. Wiedza i umiejętności są nadbudową. Wiedza jest ulotna, charakter jest trwały. Wiedzę i umiejętności można zdobyć, uzupełnić, poszerzyć i pogłębić w każdej epoce życia – charakteru nie, a jeśli już, to wymaga to wielkiego trudu.
    Szkoła nie zajmująca się fundamentami, nie skupiona na fundamentach, nie traktująca ich jako naczelnego priorytetu, nie utrzymująca ich w centrum swojej uwagi – taka szkoła jest tragikomiczna.
    W obu opisanych przypadkach widać ewidentny brak zainteresowania i troski o przekazanie i budowanie stosownej wiedzy i umiejętności u uczniów w oparciu o zdrowe i solidne zasady fundamentalne: empatię, wrażliwość, szacunek, poszanowanie godności, ostrożność, ... .

    OdpowiedzUsuń
  3. Marzena Żylińska napisała: "Nasza szkoła w ogóle nie zajmuje się postawami, funkcjonuje poza dobrem, złem czy pięknem. To nie są szkolne kategorie, ale w życiu odgrywają ogromną rolę."



    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję profesorowi Aleksandrowi Nalaskowskiemu, który w swoim artykule alarmuje: To gwałt na młodzieży dokonywany przez chorych na seksualność tzw. „edukatorów”.

    http://wpolityce.pl/dzienniki/komentarze-prof-aleksandra-nalaskowskiego/37889-prof-aleksander-nalaskowski-alarmuje-to-gwalt-na-mlodziezy-dokonywany-przez-chorych-na-seksualnosc-tzw-edukatorow

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do filmu to podzielam Pańską krytykę. Jeśli zaś chodzi o sprawę edukacji seksualnej to przeczytaniu wpisu postanowiłem udać się do psychiatry. Nie widzę bowiem niczego absolutnie niczego nagannego w zachowaniu pań, które instruowały młodych ludzi jak zakładać prezerwatywę. Nie interesuje mnie też, czy za lekcja była prowadzona przez lewicowych aktywistów i czy szkoła zapłaciła im za to. Sam jestem ojcem 13-letniego chłopca i wiem, że seksualność nie jest dla niego powodem do wstydu. Moja żona nierzadko rozmawia z nim o współżyciu i o tym jak piękny może być odpowiedzialny seks.
    Z całym szacunkiem dla Pana oraz Pana Nalaskowskiego ale śmieszą mnie te uwagi i oburzenie. Szkoda, ze nikt z Panów nie napisze jak "indoktrynowani są uczniowie tychże i podobnych szkół ideologią kato-prawicową, czemu o lekcjach religii nie mówić jako agitacjach, na co zwraca uwagę choćby niejednokrotnie osamotniona Pani Magdalena Środa. Teraz z pewnością zostanę zlinczowany i dowiem się jakim to złym niekompetentnym ojcem jestem.

    RODZIC

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma powodu do tego, by Rodzica linczować. Ja tu nikogo nie linczuję. Piszę o tym, że nie jest to edukacją i nie byłaby nią, gdyby tak przebiegające zajęcia prowadzili księża czy młodzi z LPR.
      Są rodzice, którzy wraz z własnym dzieckiem mogą iść w ramach tak rozumianej "edukacji" do agencji towarzyskiej. Przynajmniej nie będzie ona oparta na zasadzie poglądowości. Proszę z tego skorzystać a nie odwracać uwagę od istoty sprawy.

      Usuń
  6. Anonimowy Rodzicu,jestem prawicowcem, antysalonowcem, należę do obozu niepodległościowego jesli tak to mozna nazwać, jestem moherem i ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ. Po pierwsze, rzadko którzy rodzice maja tak dobre kontakty z dziećmi, żeby porozmawiać z nimi -konkretnie- na temat seksu. Po drugie,kto ma te dzieci tego nauczyć? "oswoić" z seksem, tzn. przedstawić go jako rzecz naturalną, a nie coś zdrożnego, co jako rzecz złą i wstydliwą nalezy skrywać i udawać, że nie istnieje. Autor i prof. Nalaskowski oburzają się, że na sztucznego penisa naciagana jest prezerwatywa. Powstaje pytanie: Czy w takim razie chodzi Panom o prawdziwego fallusa? No bo przecież jakos trzeba młodego czlowieka nauczyć jak się to robi. Co do jednego mam obiekcję- czy gimnazjaliści (6-8 klasa) nie są aby trochę za młodzi? A przy okazji polecam bardzo dobry cykl programów uświadamiających w telewizji BBC. Tam pokazywane są prawdziwe (nie sztuczne) narządy rodne (na szeregu modeli, którzy zatrudnili sie przy produkcji programów), uczniowie poznają budowę tych organów i ich działanie, dowiadują się o wielu rzeczach, które spędzały im wcześniej sen z powiek, a mianowicie np. o tym, że ich organy sa normalne ("wychowani" na tzw. świerszczykach chłopcy często byli przekonani, że np. mają za małe penisy),dziewczynki nie wiedziały czy od pocałunku zachodzi się w ciążę itp. Tam też uczą jak zakładać prezerwatywę. Wykłady są prowadzone w sposób bardzo profesjonalny, poważny, w sposob, który uczy poważnego traktowania naszego ciała, bez wstydu, naszej rozrodczości i naszych uczuć. Program przygotowany przez znakomitych fachowców, stąd nie czuje się zażenowania- niczyje uczucia nie są obrażane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co przeczytałam w tekście prof. Sliwerskiego, to nie jest jego głównym przesłaniem fakt zakładanie przez instruktorki prezerwatywy na fantoma penisa. Jego oburzenie, słusznie wynika z tego, jak przebiegła pierwsza lekcja, a zatem i że nie ma tu mowy o edukacji, tylko o kursie technicznym. Czy to trzeba tyle wody lać, by nie chcieć lub nie umieć doczytać, co jest istotą tej wypowiedzi? W artykule red. Markowskiego bardzo trafnie został oddany klimat zajęć, które są świetną zabawą dla chłopców, którzy wcale niczego uczyć już się nie chcą.
      Znakomite programy mają Niemcy, Austriacy, Szwajcarzy, Francuzi itd. itd. Te paniusie nie mają żadnego programu, poza instruktażowym. Daleko im do tego, o czym tu pisze Anonimowy. Chyba, że zaczną odgrywać role modelek, by przedstawić chłopcom prawdziwe narządy rodne. Może anonimowy zgłosi się jako model męski, by dziewczyny też miały właściwą prezentację?

      Usuń
  7. Drodzy Anonimowi. Najpierw trzeba się zastanowić co jest fundamentem seksu i wychowania seksualnego. Czy na pewno owym fundamentem jest nasze ciało i jego narządy ? Ja uważam, że nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie. Tym panienkom jednak tylko na tym zależy. Proszę zajrzeć na stronę tej fundacji jak profanują wartości i księży. Dla nich to jest śmieszne a prezydent Zdanowska im płaci za ów instruktaż 36 tys. Zł. Tu Platforma odsłania swoje prawdzowe oblicze.

      Usuń
  8. Ja bym chciała podsumować tę dyskusję w taki oto sposób: nie widzę żadnej ale to żadnej różnicy między prymitywnym i głupawym wręcz nauczaniem seksu przedstawionym powyżej, a prymitywnym i ograniczonym nauczaniem innych przedmiotów: np fizyki i historii w polskiej szkole. Ani nauczyciel fizyki w tym wymiarze godzin choćby był nie wiem jakim pasjonatem nie nauczy uczniów fascynacji tym przedmiotem ani popularyzator wiedzy o seksie nie spowoduje w opisany wyżej sposób bez psychologicznej podbudowy zmiany nastawień młodych ludzi do tej dziedziny. I chciałabym aby było więcej godzin fizyki i gry interpersonalne zamiast zakładania prezerwatywy.Tego typu prezentacje nie są potrzebne -przecież na każdym opakowaniu jest instrukcja użycia !!!Ale przy obecnym stanie naszej oświaty gdy poziom nauki czytania powoduje,że gimnazjaliści nie czytają ze zrozumieniem to być może takie pokazy są nie od rzeczy ? Może poziom prymitywizmu tych lekcji odzwierciedla ogólny poziom polskiej oświaty? Proponuję przyjrzeć się innym lekcjom w szkołach w województwie łódzkim. Ja się przyjrzałam i zapewniam,że nie reprezentują one oczekiwanego, przynajmniej przeze mnie poziomu. W tej sytuacji nie widzę powodu aby władze szkolne tę właśnie dziedzinę hołubiły nadzwyczaj i kierowały do jej realizacji błyskotliwe i kreatywne jednostki skoro inne przedmioty też straszą swoją realizacją.... Przykład prymitywnych zachowań młodzieży jest zaś wynikiem kompletnego "odpuszczenia sobie" roli wychowawczej szkoły. Nikt nie będzie się nadwyrężał jako wychowawca bo głównym zadaniem kadry pedagogicznej jest wytrzymać z młodzieżą w tym tworze jakim jest gimnazjum i jeśli tylko się nie pozabijają na ustawkach i nie przekształcą budynku szkoły w sklep z dopalaczami to reszta naprawdę jest nieistotna. Zostawia się bez komentarza nawet dręczenie zwierząt na terenie szkoły byleby był spokój i cisza. W tym kontekście jakiś tam model penisa i chichoty prymitywów to mały pikuś i mam wrażenie,że niewiele już zaszkodzi. Adresem szkoły w której okaleczono zwierz na szkolnej przerwie dysponuję ale tylko do wiadomości Pana Profesora. Seks to taki dyżurny i chwytliwy temat ale zapewniam,że należy się zająć najpierw resztą procesu kształcenia, poczynając od porządnej nauki czytania aby sobie uczniowie sami doczytali co potrzeba ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podjąłem ten temat nie dlatego, że jest dyżurny i chwytliwy, tylko z powodu jego wyrazistości w debacie o istocie edukacji. Pani wpis dokładnie odzwierciedla jego sens. Zgadzam się, że tak samo można sprymitywizować kształcenie na biologii czy fizyce. Tyle tylko, że nie jest tu mowa o programowym kształceniu dzieci i młodzieży, ale tzw. nadprogramowym, pozalekcyjnym, jakie funduje uczniom prezydent Zdanowska (jak ktoś to słusznie zauważył) z publicznych pieniędzy. spór o jakość kształcenia wymaga odrębnego wpisu, tyle że kto to będzie czytał, kogo to obchodzi? Od czego jest nadzór pedagogiczny? Proszę poczytać raporty z ewaluacji szkół, jakie przygotowali wizytatorzy kuratorium. To jest dopiero "sztuka jakości". Nie ma co się przerzucać odpowiezialnością, bo przecież od ponad 30 lat o tym piszę, że pposlak edukacja jest uwięziona w XIX wiecznej przemocy strukturalnej systemu klasowo-lekcyjnego i socjalistycznym systemie demotywowania do pracy (każdemu równo, czy się stoi czy się leży).

      Usuń
  9. Chętnie bym przeczytała te raporty ale po co się katować, jeszcze by mi się przyśniły...Faktycznie bardzo bym chciała mieć wpływ na to na co w/w osoba wydaje publiczne pieniądze od wielkiej dziury w centrum Łodzi poczynając. Ale też prawda jest taka,że rodzice unikają tematu seksu w swoich kontaktach z dziecmi nawet jesli jest to rozmnażanie zwierząt (!). Znam pewnego gimnazjalistę, który nie wiedział,że lwy też maja plemniki. Rodzice chętnie przerzucą swoje obowiązki w zakresie wychowania do miłości i seksu na szkołę, a jakości nikt nie sprawdza, zwłaszcza rodzice bo nie mają na to czasu ani ochoty.Moja Babcia urodzona w roku 1903 mówiła: jak pilnujesz tak masz. I to odzwierciedla konieczność dbania o sprawy swoje i swoich dzieci. Jednakże zapytałam mojego syna czy uważałby takie zajęcia za gwałt i takiego słowa by nie użył. Ponieważ sami dbamy o edukację naszego dziecka także w tej sferze uważam,że jest to wypowiedź miarodajna. Raczej wystąpiłoby słowo "kabaret" na określenie tegoż procederu. Z poważaniem pozostaje w nadziei na poprawę- Dyplomantka Pana Profesora.

    OdpowiedzUsuń
  10. W mojej szkole odbyły się zajęcia prowadzone przez panie
    ( szumnie nazwane edukatorkami). Nikt mnie wychowawcy nie zapytał o zgodę na powyższy "kurs". Uważam, że zajęcia były instrumentalne, prowadzone przez, nie do końca znające temat, panie np. według pań zapłodnienie zachodzi w macicy a nie w jajowodach, a spirala jest środkiem antykoncepcyjnym a nie wczesnoporonnym. Ani razu nie padło słowo: wartość osoby ludzkiej, szacunek, godność człowieka,rozum,opanowanie popędu, małżeństwo, czystość przedmałżeńska. Mam wrażenie, że dla pań to słowa obce i jestem przekonana, że o instrukcję obsługi tu chodzi. Po nich mam teraz dużo pracy wychowawczej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Głowno/Haker usłyszał 2 zarzuty
    Zrobił to dla żartu, a teraz może posiedzieć 2 lata

    Duży sukces odnieśli w zeszłym tygodniu głowieńscy policjańci. Funkcjonariuszom udało się bowiem zatrzymać sprawcę hakerskiego ataku na stronę internetową
    Gimnazjum Miejskiego w Głownie, do którego doszło pod koniec września ubiegłego roku.
    Okazał się nim 18-letni łodzianin, który przyznał, że zrobił to dla żartu. Za ten kiepski dowcip usłyszał 2 zarzuty, za które grozi do 2 lat pozbawienia wolności
    Na wniosek dyrektor szkoły bulwersującą sprawę zgłoszono na policję. Po kilku miesiącach żmudnej pracy jednego z funkcjonariuszy udało się wytypować
    kilku podejrzanych. Ostateczie w trakcie czynności ustalono, że sprawcą jest 18-letni łodzianin.
    W trakcie przesłuchania z 7 lutego 2013 r. przyznał się on do włamania na stronę. 18-latek wyraził skruchę i żal za popełniony czyn oraz obiecał, że nigdy się to nie powtórzy.
    Nad swoim czynem będzie miał teraz okazję długo rozmyslać. Kto wie może nawet w miejscu odosobnienia. Policjańci postawili mu bowiem dwa zarzuty: włamanie się na
    stronę internetową (w Kodeksie karnym bezprawnego uzyskania dostępu do sieci teleinformatycznej) oraz obraę uczuć religijnych. Za oba te czyny grozi
    kara 2 lat pozbawienia wolności. Sprawa zostła już przez policjantów zgłoszona do prokuratury rejonowej w Zgierzu. 18 latek bedzie odpowiadał z wolnej stopy.
    WIEŚCI Z GŁOWNA I STRYKOWA

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.