czwartek, 11 października 2012

Przedszkola za złotówkę


Zbliża się przemówienie premiera Donalda Tuska w Sejmie, więc marketingowcy przystąpili do pracy i ocieplają wizerunek tego rządu jak tylko się da. W Światowym Dniu Zwierząt pojawiło się na biurku Premiera jego zdjęcie z ukochanym psem - "Szeryfem". Dziennikarze zaczęli się zastanawiać, czy był to spontaniczny gest czy zaplanowana kampania ocieplania wizerunku premiera?

Nie jest to ani pierwsza, ani jedyna próba "ocieplania wizerunku" polityków, którzy są negatywnie postrzegani przez wzrastającą część społeczeństwa, o czym świadczy spadek notowań władzy na giełdzie opinii publicznej. Od wielu lat nikogo już nie dziwi traktowanie polityka jak każdego innego towaru konsumpcyjnego, który trzeba dobrze sprzedać. Jeśli godzi się na to, to wpisuje się albo w kult jednostki albo potencjalną śmieszność, która stanie się szybko przedmiotem żartów, dowcipów czy innych form degradacji. Nie przypuszczałem jednak, że do tego typu praktyk ucieknie się jakiś marketingowiec Ministerstwa Edukacji Narodowej, który zapewne przekonał panią minister do opublikowania na głównej stronie resortu jej fotografii, pięknie zresztą dopracowanej, ale o zdumiewającej wielkości. Zdjęcie pani minister zajmuje swoją powierzchnią 2/3 obrazu strony internetowej MEN na monitorach.

Pani Krystyna Szumilas nie tylko delikatnie uśmiecha się do nas, ale i ma w tle zapisane przesłanie do narodu: "Chcę wspomóc rodziców, tak, aby dotacja skutkowała obniżeniem opłat". Pod jej wolą jest obietnica: "W budżecie na 2013 rok znajdzie się aż 320 mln zł, które trafią do samorządów i będą przeznaczone na edukację przedszkolną". Nie wydaje mi się, by ten przekaz adresowany był do rodziców, gdyż oni w gruncie rzeczy w ogóle nie zaglądają na stronę MEN. Skierowany jest raczej do samorządowców, którzy od ponad roku protestują przeciwko zbyt niskim dotacjom na prowadzenie przedszkoli i szkół publicznych.

Przygotowywana przez MEN nowelizacja ustawy o systemie oświaty ma ponoć na celu wsparcie samorządów w prowadzeniu zadań związanych z wychowaniem przedszkolnym oraz umożliwić przeznaczenie z budżetu państwa większych dotacji dla gmin, co równocześnie ma skutkować obniżeniem opłat za przedszkola dla rodziców oraz zwiększeniem miejsc w tych placówkach.

Jak informuje MEN pod fotografią swojej szefowej: Zmiany w ustawie o systemie oświaty mają przyczynić się do systematycznego zwiększania dostępności wychowania przedszkolnego. Zakończony, we wrześniu 2016 roku, proces zmian zapewnieni wszystkim dzieciom w wieku 3-5 lat uczestniczenie w wychowaniu przedszkolnym. Docelowo projekt przewiduje, że od września 2015 r., każda godzina pobytu dziecka w przedszkolu - ponad bezpłatny wymiar ustawowy (co najmniej 5 godzin) - będzie kosztowała maksymalnie 1 złoty. Już od września 2013 r. za szóstą i siódmą godzinę w przedszkolu rodzice będą płacili maksymalnie 1 zł, a od września 2014 roku - także za ósmą.


Być może zatem monstrualnych rozmiarów portret uśmiechniętej pani minister jest jednym z tych zabiegów marketingowych, który ma nie tyle przekonać rodziców do poparcia jej polityki, ile postraszyć samorządowców, że jak będą dalej upierać się przy swoich roszczeniach finansowych, to napuści się na nich rodziców. Nic nie brzmi tak dobrze w populistycznym sensie, jak hasło: "przedszkole za złotówkę". Kto będzie sprawdzał, co kryje się za wyróżnionymi w obietnicy 320 milionami zł.? Na co de facto mają być przeznaczone te środki? Czy także na dotacje dla przedszkoli niepublicznych? Wprawdzie, jak twierdzą marketingowcy, dobre hasło polityka to połowa sukcesu, ale samorządowcy już wyliczyli, że kryje się za nim tani chwyt propagandowy.

3 komentarze:

  1. Panie Profesorze,
    proszę o szybki komentarz do wystąpienia Pani Minister na temat efektów reformy nauki i szkolnictwa wyższego. Ja już nawet opisywanych efektów nie chcę nazywać "efketem odwrócenia", o czym pisałam Panu Profesorowi w tekście, to są po prostu "niebezpieczne skutki uboczne", "wstrząsy anafilaktyczne" dla róznych obszraów kształcenia, szczególnie dla kształcenia pedagogicznego. Pani Minister opowiada o super integracji nauki i szkolnictwa wyższego, o wielomilionowych dotacjach na naukę, o zbliżeniu szkół wyższych do gospodarki itd. Wszytsko ach i och, słabostki wpsomniane ale marginalnie. Tylko, że my, pedagodzy, te efekty dostrzegamy w zupełnie innym świetle. Dla mnie kształcenie pedagogiczne służy gospodarce, owszem, ale nie przez dostarczanie jej solidnie wykształconych pracowników - pedagogów, zdolnych rozwijać swoje i swoich podopiecznych pasje, tylko przez dostarczenie rzeszy bezrobotnych, którzy, owszem służą gospodarce, ale przez pracę w innym sektorze, jakże często handlowym, porządkowym, niepolskim. Pani Minister mówi też jako o porażce, że nie dało się znieść nepotyzmu w uczelniach. Mówmy we własnym imieniu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Szanowny Panie Profesorze,

    dwóch moich synów jest z zerówce szkolnej (szkoła publiczna) w wymiarze 9 godzin dziennie: 4 godziny są płatne + 5 h darmowych na realizację podstawy programowej. W tym miesiącu za 4 godziny i posiłki (drugie śniadanie+obiad+podwieczorek) zapłaciłam 765 zł. Chętnie bym to zamieniła na 2zł.
    Pewnie już się nie załapię na cud zmiany w przedszkolu, ale jeszcze szkoła przed nami, a ta wszak w ogóle jest darmowa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szanowny Panie Profesorze,

    dwóch moich synów jest z zerówce szkolnej (szkoła publiczna) w wymiarze 9 godzin dziennie: 4 godziny są płatne + 5 h darmowych na realizację podstawy programowej. W tym miesiącu za 4 godziny i posiłki (drugie śniadanie+obiad+podwieczorek) zapłaciłam 765 zł. Chętnie bym to zamieniła na 2zł.
    Pewnie już się nie załapię na cud zmiany w przedszkolu, ale jeszcze szkoła przed nami, a ta wszak w ogóle jest darmowa.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.