czwartek, 6 września 2012

Pedagog w konkursie "Literackie zdjęcie z wakacji"!







Fot. Wiktor Żłobicki (2012)


"Zdjęcie nieczynnego kina w Bobolicach kojarzy się z powieścią Larrego McMurtry "Ostatni seans filmowy" i jej melancholijno-nostalgicznym nastrojem. Manekin stojący za brudną witryną zdaje się symbolicznie odzwierciedlać głównego bohatera powieści Sonnego, który żegna się ze swoją szkołą i młodzieńczymi złudzeniami. Nie jest wykluczone, iż przed laty na ekranie tego kina wyświetlano film Petera Bogdanowicha pod tym samym tytułem. Klimat tego miejsca potęguje fakt, że zdewastowany budynek kina "wita" podróżnych wjeżdżających do Bobolic drogą nr 205 od strony pobliskich wsi."


Dlaczego zamieszczam w blogu tę fotografię?

Zdjęcie wykonał dr hab. Wiktor Żłobicki - pedagog z Instytutu Nauk Pedagogicznych Uniwersytetu Wrocławskiego i wysłał na ogłoszony przez redakcję „TYGODNIKA POWSZECHNEGO” oraz FUNDACJĘ WISŁAWY SZYMBORSKIEJ w Krakowie wakacyjny konkurs na zdjęcie z wakacji. Nie chodziło tu jednak o to, by pochwalić się jakąkolwiek fotografią czy techniką jej wykonania, ale by było to zdjęcie, które w jakiś sposób nawiązuje do literatury. Ważny był zatem komentarz literacki do zdjęcia, dzięki któremu mogło być ono uznane "zdjęciem tygodnia". Zadanie, jakie postawiła redakcja tygodnika, było twórcze i wymagało transgresji i wyobraźni od każdego, kto chciał nie tylko sprawdzić swój fotograficzny talent i zdolność obserwacji otaczającego go świata, ale i postanowił podzielić się z innymi swoją literacką wrażliwością.

Do końca września trwa głosowanie na zamieszczone na stronie Facebook.com/TygodnikPowszechny w albumie „Literackie zdjęcie z wakacji!” najbardziej podobające się zdjęcie z komentarzem literackim. Do finału przejdą trzy zdjęcia, które zbiorą najwięcej głosów „Lubię to!”. Może czytający blog poprą naszego kolegę lub wybiorą inne zdjęcie, które zasługuje ich zdaniem na zwycięstwo. Może ono znaleźć się w finale konkursu. Jeśli zdjęcie pedagoga także i Państwu przypadło do gustu, i jesteście na Facebooku, to po zalogowaniu się, kliknijcie "Lubię to". Im więcej kliknięć, tym szanse naszego kolegi będą większe.



W każdą środę jury w składzie: Piotr Mucharski – redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”, Marek Zalejski – dyrektor artystyczny „Tygodnika Powszechnego”, Michał Rusinek – dyrektor Fundacji Wisławy Szymborskiej, Grażyna Makara – fotoedytorka „Tygodnika Powszechnego” ogłasza „Zdjęcie tygodnia”, biorąc pod uwagę te, które wpłynęły do redakcji.

Niezależnie od trwającego jeszcze plebiscytu, gratuluję naszemu pedagogowi wspomnianego talentu i duchowej wrażliwości.

2 komentarze:

  1. Zdjęcie jest naprawdę bardzo dobre (choć na stronie do której dał Pan odnośnik znajdują się także inne ciekawe ujęcia). I choć w swojej interpretacji autor odwołuje nas do swoich bardzo osobistych doświadczeń, to nie oznacza to jakkolwiek abyśmy nie mogli poza nią wykroczyć. Dla mnie zamieszczone wyżej zdjęcie stanowi niezwykle czytelną (tak od strony formalnej jak i merytorycznej) "pocztówkę wysłaną z przeszłości". Ujęty bowiem na zdjęciu obiekt to niewielkie kino studyjne, które dzisiaj upadają jedno po drugim, pozbawiając nas wspomnień z okresu, kiedy to kino nie było centrum "niedzielnej rozrywki" ale instytucją iście uduchawiającą. Niestety obecnie ich miejsce zajmują wielkie multipleksy w których to co raz trudniej o filmowe dzieła sztuki i w których to ważniejsze od - jak o tym pięknie pisał Henryk Depta - "doświadczenia filmowego" jest przeżycie kulinarne związane z konsumpcją prażonej kukurydzy.

    Pamiętam kiedy to będąc jeszcze studentem uczelni w której obecnie pracuję wspólnie z przyjaciółmi przeżywaliśmy każdą filmową premierę, kiedy to doświadczeniu filmowemu towarzyszyła obecność reżyserów, krytyków literackich i filmowych z którymi potrafiliśmy dyskutować całą noc. Co więcej, z niektórymi twórcami polemizowaliśmy na łamach periodyków poświęconych sztuce, a były to niekiedy polemiki owocne i przejmujące. Niestety dzisiaj duch literatury i filmu przesiąknięty jest duchem bezdusznego kapitalizmu, dla którego sztuka jeśli w ogóle ma istnieć musi zostać utowarowiona.

    I jeśli jeszcze mi wolno. Ponieważ jest to blog pedagoga to też o pedagogu w kontekście zamieszczonego zdjęcia i swojej związanej z nim refleksji chciałbym tu wspomnieć wyrażając swoje osobiste słowa uznania. Nikt bowiem nie uczynił dla polskiej edukacji filmowej tyle co wybitny pedagog i nie mniej ceniony krytyk filmowy prof. H. Depta, autor "Film a Wychowanie", pracy do której wciąż czyni się liczne przypisy analizując wpływ sztuki filmowej na rozwój estetyczny człowieka.

    Dariusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za przywołanie tu Profesora Henryka Depty, gdyż sam studiowałem jego rozprawy w dość odległym już okresie. Dzisiaj problematyką filmu w edukacji zajmują się kulturoznawcy, a nawet językoznawcy, specjaliści od komunikacji społecznej, zaś w mniejszym zakresie pedagodzy. Mam nadzieję, że i oni włączą tę sztukę do swoich badań tym bardziej, że coraz większy udział w naszym oglądzie świata mają amatorskie clipy w YouTube.

      Usuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.