wtorek, 3 lipca 2012

Kim są "odborovi" dydaktycy?


Przymiotnik "odborový" oznacza w języku słowackim - specjalistyczny, przedmiotowy, fachowy. Tym samym dzisiejszy wpis dotyczy nauczycieli zawodu, czyli dydaktyków przedmiotowych (szczegółowych), metodyków kształcenia przedmiotowego. W "Słowniku Pedagogicznym" Czesława Kupisiewicza i Małgorzaty Kupisiewicz stwierdza się, że dydaktyki szczegółowe to nic innego, jak metodyki nauczania poszczególnych przedmiotów. Ich przedstawiciele zajmują się analizą jednego lub kilku - jak to się dzieje w przypadku nauczania początkowego - przedmiotów. (Warszawa 2009, s. 35).

Znacznie szerzej, bo w odrębnym haśle, wyjaśnia pojęcie "dydaktyki przedmiotowej" Wincenty Okoń, pisząc w "Nowym Słowniku Pedagogicznym" (Warszawa 2004, s. 88) co następuje: "dydaktyka przedmiotowa, dydaktyka szczegółowa, nauka pedagogiczna, która zajmuje się badaniem nauczania i uczenia się określonego przedmiotu lub nauczania i uczenia się w szkole danego typu czy stopnia; może więc być dydaktyką matematyki, dydaktyką historii, jak również dydaktyką szkoły zawodowej czy nauczania początkowego. Dydaktyka przedmiotowa obejmuje analizę celów, treści, procesu, zasad, metod, środków i form organizacyjnych nauczania danego przedmiotu lub na danym szczeblu szkoły."

Z powyższych definicji, ale także z podręczników do dydaktyki ogólnej obu autorów wynika, że dydaktyka przedmiotowa jest nauką pedagogiczną. Alicja Siemak-Tylikowska odnotowuje w swoim haśle "dydaktyka" w "Encyklopedii Pedagogicznej XXI w." (Warszawa 2003, t.1, s. 798): Rozważania swoiste tak dla dziedziny kształcenia, jak też jego poziomu czy właściwości uczących się, podejmują dydaktyki szczegółowe, czyli metodyki (np. metodyka matematyki czy języka ojczystego, metodyka nauczania początkowego, dydaktyka różnic indywidualnych).

Polscy metodycy nauczania/kształcenia różnych przedmiotów i na różnych poziomach edukacji nie mają możliwości uzyskiwania stopni naukowych w rodzimych uczelniach z powodu nieuznawania dydaktyki przedmiotowej jako dyscypliny naukowej. Osobiście nie znam oficjalnych powodów takiego stanu rzeczy, gdyż sam nie zajmowałem się dydaktyką przedmiotową. Nie wiem, jak tego typu wnioski przedstawiane były w Centralnej Komisji, skoro zastałem w niej już praktykę nieotwierania przewodów habilitacyjnych i profesorskich z dydaktyk szczegółowych.

Widzę jednak od wielu lat problem, którym nikt nie chce się zająć w naszym kraju tak, by nie dochodziło do paradoksalnych sytuacji, że nasi metodycy kształcenia w ramach swoistych dla własnych kwalifikacji zawodowych dyscyplin wiedzy, musieli wyjeżdżać po habilitację czy tytuł profesora do zagranicznych uczelni. Dydaktykowi matematyki jego rodzimy wydział matematyczny nie pozwoli na habilitowanie się z dydaktyki kształcenia matematycznego, gdyż nie jest to habilitacja z matematyki. Kiedy więc skieruje swoje kroki na wydział pedagogiczny, by tam przeprowadzić postępowanie habilitacyjne, to także otrzymuje odmowę, gdyż - zdaniem pedagogów - metodyka nauczania/kształcenia nie jest dyscypliną naukową, tylko aplikacją nauki do praktyki szkolnej albo popularyzacją wiedzy w formie podręczników i pomocy szkolnych.

Być może właśnie dlatego w Polsce nie ma poważnych zmian jakościowych w procesie kształcenia przedmiotowego, gdyż istniejące przy kierunkowych wydziałach pracownie czy zakłady dydaktyk przedmiotowych nie mogą prowadzić własnej polityki kadrowej, rozwijać badań naukowych i przeprowadzać awanse naukowe z powyższych powodów. Są w nich zatem usytuowani wykładowcy ze stopniem naukowym doktora, którzy skazani są na niesamodzielność naukową, na bycie wiecznymi adiunktami czy starszymi wykładowcami. Ich jednostki stanowią przysłowiową "kulę u nogi" jednostki organizacyjnej, gdyż obniżają poziom osiągnięć naukowych, wskaźniki cytowań, udział w konferencjach naukowych itp., a przy tym powiększają koszty utrzymania akademicko zbytecznej jednostki. Kogo jeszcze obchodzi nowoczesne kształcenie przyszłych kadr nauczycielskich, skoro jest to nienaukowe, tylko oświatowe zadanie? Komu są oni potrzebni?

Tak w Czechach, jak i na Słowacji habilitują się nasze koleżanki i koledzy z dydaktyki "odborove", czyli przedmiotowej i przywożą do kraju dyplom, który ktoś uznaje jako habilitację z pedagogiki mimo, iż nie odpowiada to polskiej normie prawnej. Władzom uczelnianym wydaje się bowiem, że skoro jest na dyplomie nazwa "dydaktyka odborova", to przez sam fakt istnienia w nazwie stopnia słowa "dydaktyka" musi być to habilitacja z pedagogiki. A tak nie jest. Wolałbym zatem, żeby sytuacja była jasna i jednoznaczna dla wszystkich, niż żeby ci, którzy wyjeżdżają po habilitację do południowych sąsiadów nie mieli poczucia, że czynią coś niestosownego, skoro tam jest to uznawana dyscyplina naukowa, a u nas nie jest, albo żeby mogli to czynić w kraju.

Tymczasem będziemy mieli od nowego roku akademickiego kolejnych wypromowanych na Słowacji doktorów habilitowanych - na Wydziale Pedagogicznym Univerzity Konštantína Filozofa w Nitrze - z ... dydaktyk przedmiotowych . Bedą to wykładowcy Politechniki Radomskiej im. Kazimierza Pułaskiego w Radomiu, którzy 12 lipca 2012 r. przystąpią do wykładu habilitacyjnego:

o godz. 9,00 wykład habilitacyjny wygłosi dr Elżbieta Sałata z Zakładu Edukacji Techniczno-Informatycznej, Instytutu Informatyczno-Technicznego Politechniki Radomskiej im. Kazimierza Pułaskiego w Radomiu na temat: „Problémové metódy a efektivita vyučovania na hodinách techniky“ (Metody problemowe a efektywność nauczania na lekcjach techniki“ oraz będzie odpowiadać na pytania związane z jej pracą habilitacyjną pt. „Teoria i praktyka przygotowania nauczycieli edukacji techniczno-informatycznej“ („Teória a prax prípravy učiteľov pre vzdelávanie v technicko-informatickom zameraní“). Habilitantka jest magistrem inżynierem chemii, a doktorat z pedagogiki uzyskała w 1998 r. w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Bydgoszczy na Wydziale Pedagogiki i Psychologii na podstawie rozprawy pt. Funkcje założone a rzeczywiste młodych nauczycieli akademickich.

o godz. 11,00 odbędzie się wykład habilitacyjny dr Marii Raczyńskiej z Wydziału Nauczycielskiego, Instytutu Informatyczno-Technicznego tej samej Politechniki na temat „Metody aktywizujące na lekcjach techniki“ („Metódy stimulujúce aktivitu na hodinách techniky“) oraz nastąpi obrona dysertacji habilitacyjnej pt. „Internet – szanse i zagrożenia dla edukacji technicznej“ („Internet – šanca aj ohrozenie technického vzdelávania“). Habilitantka uzyskała w 2003 r. w Instytucie Badań Edukacyjnych stopień naukowy doktora nauk humanistycznych w dyscyplinie pedagogika na podstawie pracy pt. Internet w gimnazjum - możliwości i ograniczenia.

Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego powinna zatem podjąć decyzję albo w jedną, albo w drugą stronę, tzn. albo nie uznawać dyplomów doktorskich, habilitacyjnych i profesorskich uzyskiwanych poza granicami naszego kraju z dydaktyk przedmiotowych, albo je uznawać. W przeciwnym razie może się okazać, że ci, którzy są zatrudniani w polskich uczelniach w ramach minimum kadrowego do przeprowadzania przewodów naukowych, zostaną zakwestionowani przez Centralną Komisję jako nieposiadający koniecznego stopnia naukowego samodzielnego pracownika. Może się także okazać, że prowadzone w przyszłości pod ich kierunkiem przewody doktorskie zostaną unieważnione, bowiem ich promotorzy nie posiadają stopnia naukowego odpowiadającego polskiej habilitacji.

7 komentarzy:

  1. Zgadzam się, ze jest tak, jak Pan Profesor napisał. Dodam, że brak weryfikacji metod stosowanych w nauczaniu różnych przedmiotów jest problemem, którym należy się na serio zająć. Szczególnie w sytuacji coraz szerszego zastosowania multimediów i towarzyszącej im ideologii, ze są one odpowiedzią na potrzeby współczesnych uczniów, którzy dopiero na lekcji z zastosowaniem tablicy interaktywnej się ożywiają itp...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego dydaktycy milczą w tej sprawie? Może ich niea?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem skad takie narzekania! Uniwersytet Pedagogiczny w Nitrze, obok Uniwersytetu w Ruzemborku, ma wielkie zaslugi dla polskiej pedagogiki! To przeciez tam przed 10 laty dwaj wybitni uczeni-pedagodzy z Politechniki Radomskiej, prof. Henryk Budzen oraz prof. Andrzej Slomka, obronili swoje habilitacje. Co prawda niechetni rozwojowi polskiej nauki mowia, ze habilitacja prof. Budzenia to przepisana ksiazeczka do zasadniczej szkoly zawodowej, wydana sporo lat wczesniej przez niezyjacego juz wtedy prof. Kazimierskiego, zas prof. Slomka przedstawil pol swojego doktoratu, ale przeciez wazny jest postep i tworcze odkrywanie zapomnianych pogladow i idei.

    Po 10 latach Ci dwaj wielcy uczeni nadal swieca silnym blaskiem na niebosklonie polskiej pedagogiki! Stad nic dziwnego ze mlodzi, obiecujacy naukowcy z Politechniki Radomskiej ida w ich slady!

    Bez slowackich docentur, Panie Profesorze, przyszlosc naszej pedagogiki nie wygladalaby tak rozowo!

    Z niepowaznym usmiechem,
    Marek Wronski, dziennikarz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak sądzę, że to dzięki pani minister nauki i szkolnictwa wyższego możemy być dumni z uratowania polskiej nauki, poziomu polskiej pedagogiki oraz dzięki tak znakomitym uczonym i coraz liczniejszym, zapewne lepszym habilitacjom na Słowacji. Indeks Hirscha, Kirscha i Dorsza są wyższe, niż większości naukowców z PAN. Możemy być spokojni o rozwój polskiej pedagogiki, pracy socjalnej i dydaktyki przedmiotowej. Nareszcie będzie z kim reformować polską edukację.

      Usuń
  4. Witam, mam pytanie odnośnie habilitacji dotyczących dydaktyk przedmiotowych. Jak wygląda obecnie możliwość przeprowadzenia według obecnych zasad w Polsce habilitacji z "dydaktyki nauczania jakiegoś przedmiotu"? I drugie pytanie: kiedy temat pracy uznawany jest za "dydaktyczny przedmiotu"? Czy temat powiedzmy taki (na szybko wymyślony, dla przykładu): Rola i znaczenie nowoczesnych środków dydaktycznych w nauczaniu techniki. (rozumiem że jest z zakresu dydaktyki przedmiotu technika) a drugi temat o podobnej treści: Rola i znaczenie nowoczesnych środków dydaktycznych w podwyższeniu efektywności kształcenia na poziomie szkoły wyższej." (jest również interpretowany jako dydaktyka przedmiotowa?) Dlaczego pytam, ponieważ swój doktorat napisałem w podobnym temacie jak pierwszy tytuł, natomiast nadal zajmuję się "nowoczesnymi pomocami dydaktycznymi" i chciałbym aby moja habilitacja również była kontynuacją mojego doktoratu. Chciałbym uniknąć właśnie takiej sytuacji o jakiej Pan Profesor pisze, że komisja oceniająca moją pracę habilitacyjną w kraju już na wstępie ją odrzuci? Proszę o wskazówki, bo jest to niezwykle istotne dla mnie na tym etapie badań, czy kontynuować dalej temat czy obrać inną tematykę? Może warto aby komisja wyraziła oficjalnie swoją postawę w tym temacie? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł pracy nic nie znaczy tylko jej treść i metodologia badań. Jak będzie to praca z metodyki kształcenia , to na habilitację nie ma szans.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź, odpowiedź dla mnie smutna bo myślałem że dydaktyka jest subdyscypliną pedagogiki i tak też mnie uczono. Z drugiej strony to ciekawe że doktorat można z robić z tego tematu a habilitacji już nie, tego nie rozumiem. Ponieważ moje prace oscylują wokół "nowoczesnych środków dydaktycznych w nauczaniu i ich skuteczności na poziom kształcenia" prosiłbym bardzo o pomoc w jakim razie podążać, chciałbym wykorzystać moje prace aby były związane tematem pracy habilitacyjnej a z drugiej strony abym miał szansę na habilitację w kraju. W przeciwnym wypadku pozostaje (jak sam profesor pisze) Słowacja. Czy byłby Pan Profesor pomóc mi w tym temacie? Pozdrawiam.

      Usuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.