czwartek, 29 marca 2012

Filozofia wychowania w analizie historyczno-porównawczej




Na Uniwersytecie Jana Amosa Komeńskiego w Bratysławie toczy się dzisiaj debata naukowa wokół rozpraw docent Blanki Kudláčovej z Uniwersytetu w Trnawie, która ubiega się o tytuł naukowy profesora. Jedną z jej rozpraw naukowych są "Dzieje myśli pedagogicznej. Tom I (początki świadomego wychowywania i teorii pedagogicznej)[Dejiny pedagogického myslenia I (počiatky vedomej výchovy a pedagogickej teórie), Trnava: Vydavatelstvo Trnavskej Univerzity VEDA 2009, ss. 414; ISBN 978-80-8082-303-0].

Rozwój pedagogiki na Słowacji, jako jednym z krajów postsocjalistycznych, przyjął inny kierunek i zakres, niż miało to miejsce w Niemczech, Czechach czy Polsce. Jak pisze w swojej dysertacji B. Kudláčová: Współczesne dzieje pedagogiki nie należą do tych subdyscyplin nauk o wychowaniu, które można byłoby usytuować wśród atrakcyjnych, przeżywających swój nowy rozwój i zainteresowanie w społeczeństwie. Wprost odwrotnie: po ich ideologicznym ograniczaniu w państwach byłej Europy Wschodniej w II poł. XX w. , po 1989 r. nastąpił okres zahamowania. Często są one wykluczane jako przedmiot kształcenia przyszłych pedagogów czy nauczycieli na wydziałach pedagogicznych czy filozoficznych na Słowacji. Zniknęły publikacje i czasopisma z tej dyscypliny wiedzy, co sprawia, że jest coraz mniejszy potencjał specjalistów, którzy poświęcaliby swoje badania tej problematyce. Tymczasem Słowacja ma znakomite tradycje, poczynając od rozpraw J. Rezika i J. Kvačali w II poł. XX w. (s.9)

Okres socjalistycznej indoktrynacji i cenzury, ortodoksji światopoglądowej przerwał prace nad dziejami myśli pedagogicznej na Słowacji, toteż nastąpiła luka pokoleniowa wśród badaczy. Niewątpliwie konieczna jest analiza krytyczna okresu 1948-1989 badań historii idei w okresie, w którym autorka wyróżnia dwie znaczące generacje:

I. Lata 1940-1950 i rozprawy takich słowackich autorów, jak J. Čečetka, V. Ružička i P. Vajcik.

II. Lata 1960-1970 – prace J. Máteja, J. Mikleša, F. Karšaia, A. Čumy, J. Schuberta i Ľ Bakoša

Stan filozofii wychowania na Słowacji na początku XXI w. autorka określa następująco:

- izolacja filozofii i nauk o wychowaniu

- partykularyzm w naukach o wychowaniu – pisał tez o tym R. Lassahn pod koniec XX w., że pedagodzy skupiają się głównie na bardzo wąskich problemach kształcenia i wychowania

- brak dyskusji historyczno-pedagogicznej. Brakuje kompleksowych badań. Już od lat 60. XX w. ma miejsce kryzys badań dziejów myśli pedagogicznej sprawiła, że powątpiewano w znaczenie tego przedmiotu jako takiego.

Kudláčová przywołuje we wstępie do swojej rozprawy pogląd brytyjskiego filozofa wychowania W. Carra z 2004 r., że w zachodnich społeczeństwach istnieją z jednej strony małe i zamknięte grupy badaczy akademickich, których rozprawy mają niewielki zasięg wpływu na praktykę, z drugiej strony możemy obserwować rzesze polityków, urzędników i nauczycieli, którzy podejmują decyzje o szerokim zasięgu, ale bez jakiejkolwiek głębszej refleksji, które mogłyby się za nimi kryć.

To samo ma miejsce i na Słowacji. Krytyka postmodernistyczna zdaniem G. Iggersa wykazała, że nie jest już do utrzymania jednolite wyobrażenie dziejów wychowania, gdyż cechuje je nie tylko ciągłość ale i przełomy. Słusznie zaczęto powątpiewać w dyskursie naukowym w prawdę historyczną, wskazując na występowanie w nim także kłamstwa historycznego. Musiało to odbić się na kryzysie pedagogicznej subdyscypliny, jaką jest historia jej myśli.

Niewątpliwie - zdaniem Kudláčovej - na ów kryzys wpłynęło przesunięcie orientacji w treściach kształcenia w krajach Europy zach. na przełomie lat 80. I 90. XX w. , w ramach którego postanowiono większy nacisk kłaść na techniczną stronę kompetencji przyszłych nauczycieli (jak mają nauczać), a zatem nastąpił okres marginalizowania w toku studiów przedmiotów teoretycznych. Jej rozprawa jest studium historycznym myśli pedagogicznej redefiniującym jej znaczenia we współczesności. Nie jest bez znaczenia to, co determinowało ewolucję myśli pedagogicznej oraz metodologię jej badań. Jak można badać historię pedagogiki? Kudláčová pisze o różnych jej aspektach. Możemy badać dzieje pedagogiki jako;

- dyscypliny naukowej;

- dzieje i rozwój jednolitych form wychowania i kształcenia (instytucji oświatowo-wychowawczych, dzieje szkolnictwa),

- dzieje i rozwój pedagogicznych teorii i koncepcji

- dzieje pedagogiki jako profesji (historia kształcenia nauczycieli). (s.13)

W jej ujęciu (…) dzieje myśli pedagogicznej są tą dyscypliną wiedzy, która zajmuje się badaniami teorii i praktyki wychowania oraz kształcenia w najszerszym kontekście historycznym (a więc z punktu widzenia historycznego, filozoficzno-antropologicznego, religijnego, społeczno-politycznego itp.). W aspekcie treściowym badania te obejmują pięć zakresów treściowych, które wzajemnie się przenikają:

- dzieje pedagogicznych teorii i idei;

- dzieje praktyki wychowania i kształcenia (tu także dzieje pedagogiki jako profesji);

- dzieje pedagogiki jako dyscypliny naukowej;

- pedagogiczna biografistyka (studium życia i dzieł znaczących pedagogów);

- dzieje pedagogicznej historiografii (rozwój badania dziejów myśli pedagogicznej)
. [s. 15-16]

Tak rozumiana dyscyplina nauk pedagogicznych jest ściśle związana z pedagogiką ogólną, pedagogiką antropologiczną, pedagogiczną teleologią, filozofią wychowania i pedagogiką porównawczą. Funkcja poznawcza tej dyscypliny ma na celu umożliwienie poznania istoty wychowania i jego historycznych źródeł. Funkcja prognostyczna zaś umożliwienie zastosowania wiedzy jako źródła inspiracji, impulsów, doświadczeń, ale i ostrzeżeń przy tworzeniu nowych modeli wychowawczo-dydaktycznych. Funkcja propedeutyczna niniejszych badań powinna umożliwić zrozumienia stanu współczesnej pedagogiki, jej teorii i praktyki oraz jej zakorzenienia w stanowiskach filozoficznych, kulturowych czy społeczno-politycznych.

Autorka przywołuje tu myśl brytyjskiego historyka myśli pedagogicznej F. Mayera, że główną funkcją dziejów pedagogicznego myślenia jest antycypowanie horyzontów przyszłości kształcenia i wychowania. (s. 17) Znakomicie kładzie epistemologiczne podwaliny pod tę dyscyplinę wiedzy, sięgając do rozpraw naukowych historyków i filozofów wychowania - czeskich, słowackich, niemieckich, brytyjskich czy amerykańskich, ale – co mnie zaskoczyło – nie dostrzegła znacznie bliżej rozwijanego z wielkim powodzeniem tego właśnie nurtu badań w Polsce (B. Nawroczyński, S. Hessen, K. Sośnicki, B. Suchodolski, W. Okoń, K. Kotłowski czy S. Wołoszyn), a także pomija w swoich analizach znaczące rozprawy takich czeskich autorów, jak Josef Heindrich („Filosofické proudy v současné pedagogice, V Praze Nakladem „Dědictví Komenského”, 1926) czy František Singule (Pedagogické směry 20. Století v kapitalistických zemích, Praha: Státni Pedagogické Nakladatelstvi 1966). Tak więc i słowaccy naukowcy mają problem z dobrą kwerendą literatury przedmiotu.

Doc. Blanka Kudláčová, nie znając tych rozpraw, ale przeprowadzając analizy innych, równie wartościowych, choć innych poznawczo źródeł naukowych, konstruuje w sensie pozytywistycznym strukturę sobdyscypliny, jaką są dzieje myśli pedagogicznej. Określa przedmiot jej badań, funkcje oraz sytuuje ją na tle innych subdyscyplin nauk pedagogicznych. Interesujący jest w jej książce rozdział o metodologii badań myśli pedagogicznej, w którym wskazuje na potrzebę nie tyle rozumienia wyników tego typu badań, ale przyjrzenia się samej ich istocie. Mało jest bowiem informacji w literaturze przedmiotu na ten temat.

Mimo tego, że już realnie na Słowacji nie istnieje ten przedmiot kształcenia i badań naukowych, to jednak są dostępne ich dotychczasowe wyniki, pewne tradycje i rozprawy. Zdaniem B. Kudláčovej w tej sytuacji pozostają naukowcom jedynie źródła historyczne, gdyż nie da się badać ewolucji idei i myśli za pomocą eksperymentu pedagogicznego, obserwacji czy diagnostyki empirycznej. Możemy je zdobyć tylko z dokumentów, które nie mogą być powtarzalne tak, jak ma to miejsce w naukach przyrodniczych. W.R. Borg definiuje historyczne badanie jako systematyczne i obiektywne poszukiwanie, wartościowanie i syntetyzowanie wiedzy o historycznej rzeczywistości w celu potwierdzenia faktów i wyprowadzenia z nich wniosków o historycznej rzeczywistości. Chodzi tu o rekonstrukcję, której dokonujemy w duchu krytycznego badania z zamiarem osiągnięcia jak najbardziej prawdopodobnego i najbardziej precyzyjnego wyobrażenia sobie procesów edukacyjnych w historii. (Kudláčová, s. 23)

W tego typu badaniach ma też miejsce podwójny subiektywizm: subiektywizm pośredników obiektywnie pedagogicznej przeszłości i subiektywizm historyka pedagogicznego myślenia, które jest historycznie zdeterminowane. Istotnym wkładem w rozwój nauki w zakresie historiografii myśli pedagogicznej jest bardzo dobre zrekonstruowanie przez słowacką filozof historycznego jej rozwoju w świecie, z podziałem na kraje niemieckie i inne kraje świata na przełomie XIX i XX w. a także po II wojnie światowej oraz genezę i ewolucję pedagogicznej historiografii publikowanej w literaturze czesko- i słowackojęzycznej, tak w powyższych okresach historycznych, jak i po 1989 r.

15 komentarzy:

  1. Niestety w Polsce filozofia wychowania praktycznie nie istnieje.osoby które zajmują się ta problematyką można policzyć na palcach jednej ręki (na zachodzie jest to mocna dyscyplina, szczególnie w Wielkiej Brytanii).nie ma chyba nawet zadnej książki na ten temat (no..może tylko przetłumaczony Gutek).jeśli coś się pojawi to jest typ często uprawianie przez pedagogów pseudofilozofii wychowania, na która nie pozwoliłby sobie żaden dobry filozof

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki za powodzenie przewodu profesorskiego doc. Blanki Kudlacovej, bo na pewno na ten tytuł zasługuje. Zwrócił Pan uwagę, że autorka "nie zna" kilku czeskich prac z tej dziedziny, bo Pan sam jest znawcą pedagogiki czeskiej. Można by wymienić szereg prac amerykańskich, czy zachodnioeuropejskich z tego zakresu, których autorka "nie zna", ale czy w sytuacji światowej nadprodukcji naukowej można to uznać za istotny mankament? Teraz z innej beczki: słyszymy (m.in. w komentarzach do Pańskiego bloga), aby składać wnioski do NCN, bo teraz jest uczciwa i jasna procedura. Być może. Jednak w pierwszym konkursie w I obszarze badawczym dostrzegłem tylko JEDEN zwycięski wniosek z zakresu pedagogiki. Był to historyk oświaty z Częstochowy, chcący badać szkolnictwo żydowskie na Kresach. A wszystkich zwycięskich wniosków w całym obszarze było raptem ok. 20. Czy to jest perspektywa - w skali całego kraju - na finansowanie badań młodych naukowców? Pytanie jest, oczywiście, retoryczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłem w pełni przekonany o tym, że dorobek naukowy doc. Blanki Kudlacovej jest wielokrotnie wyższy, niż niektórych Polaków, którzy tam uzyskali tytuł naukowy profesora, a niewątpliwie był ponad obowiązujący standard słowackiego prawa. Wszyscy recenzenci wypowiadali się jednoznacznie pozytywnie. Wielu nie tylko nie napisało, ale i nie przeczytało zapewne tylu książek, ile uczyniła przedmiotem swoich badań filozofka wychowania z Trnavy. Drobne uwagi krytyczne miały charakter polemiczny, dzięki czemu mogła być prowadzona dyskusją wokół spraw, będących przedmiotem zainteresowan naukowych Kandydatki do tytułu. Niestety, rada naukowa Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu J.A. Komeńskiego - zaskakującym dla wszystkich głosowaniem - nie zaopiniowała pozytywnie jej wniosku o tytuł profesora (ten, podobnie jak w Polsce, nadaje prezydent). Zaskakujący wynik głosowania polegał na tym, że Kandydatka uzyskała 11 głosów "ZA", 2 "przeciw", ale aż 7 osób "wstrzymało się" od poparcia lub odrzucenia tego wniosku. Procedury są tu bezwzględne. Mimo, że kandydatka miała zdecydowaną przewagę głosów pozytywnych (tylko dwa negatwyne), to jednak szalę przeważyły głosy "wstrzymujące się". Niestety, 6 członków rady było nieobecnych. Tak więc o sprawie rozstrzygnęli ci, którzy wprawdzie przyszli (niektórzy pod koniec posiedzenia), ale nie mieli własnego zdania. Zawieszając decyzję skrzywdzili tym samym Kandydatkę do tytułu profesora. Wszystko byłoby zrozumiałe, gdyby ktokolwiek chociaż wypowiedział jedno, negatywne zdanie. Nie. Nie padł żaden zarzut.
      Na Słowacji nie ma procedur odwoławczych od decyzji rady naukowej wydziału. Może zatem niektórzy docenią to, co mają w Polsce. Od takiego wyniku można byłoby się u nas odwołać do Centralnej Komisji. Były bowiem uchybienia w postępowaniu. Niektórzy członkowie rady naukowej przychodzili pod koniec posiedzenia, inni opuszczali salę w trakcie trwania postępowania. Otwarte okno i dobiegające z zewnątrz potworne hałasy lądujących samolotów a przede wszystkim brak wypowiedzi wskazujacych w czasie części oceniającej na powody takiego właśnie głosowania, mógłby być powodem do zakwestionowania obiektywności i rzetelności tego postępowania.

      Natomiast moja uwaga krytyczna była słuszna. Jeśli ktoś analizuje dzieje myśli pedagogicznej na Słowacji (w tym także w okresie międzywojennym Czechosłowacji i okresu socjalizmu), to nie powinien pomijać kluczowych rozpraw z tego właśnie zakresu swoich poprzedników (J. Hendricha i F. Singule). Mógł natomiast nie dotrzeć do wszystkich rozpraw amerykanskich czy brytyjskich filozofów edukacji. Ta uwaga miała znaczenie dyskusyjne, dopełniające w mojej ocenie całego dorobku naukowego doc. B. Kudlacovej.

      Usuń
    2. Czytam z niedowierzaniem. Skandal. Niegdyś opisywałem mojemu słowackiemu koledze niektóre obyczaje panujące w polskiej nauce. Skwitował to zdaniem: "u nas też jest mafia". Niestety miał rację.

      Usuń
    3. Nie wiem, jakią ma wiedzę Anonimowy na temat jakiejś mafii w Polsce. Niech to opisze. Ja z czymś takim nie spotkałem się w kraju, chyba, że miał na myśli te "mafię", która "organizuje lewe habilitacje" na Słowacji.
      Co mogą Słowacy wiedzieć o polskiej nauce i awansach naukowych? Myśmy jednak zbadali , jak to jest na Słowacji. O ich diagnozach nie słyszeliśmy.

      Jerzy

      Usuń
    4. Proponuję, aby zanim kolega "Jerzy" coś napisze, najpierw przeczytał (ze zrozumieniem) tekst, który chce skomentować. Słowak powiedział, że u nich (tzn. na Słowacji), też jest mafia, czyli nie wypowiadał się o sytuacji w Polsce, jak mu kolega imputuje.

      Usuń
    5. Jasne, to anonimowy opowiadał swojemu koledze na Słowacji, że w Polsce też jest mafia w nauce, dlatego on przytaknął. Chyba, że anonimowy pisze bez zrozumienia tego, co chciał przekazać.

      Jerzy

      Usuń
    6. Kolego "Jerzy", masz rację. Nie mam dowodów procesowych na istnienie mafii w polskiej nauce, mam natomiast na ten temat wiedzę operacyjną. Zadam ci proste pytanie: dlaczego od początku lat 90. zwielokrotniła się liczba doktoratów, a liczba habilitacji (mimo gwałtownego wzrostu liczby studentów) pozostaje od 20 lat na poziomie z PRL? Otóż przyznawanie doktoratów zostało spluralizowane; przyznają je uprawnione rady wydziałów i instytutów. Stalinowskiego prawa zatwierdzania przez CK nie zniesiono natomiast w stosunku do habilitacji. Oczywiście w trosce o wysokie standardy. O ile doktorant nienależący do lokalnej sitwy może próbować się bronić w całej Polsce, o tyle o losach habilitanta decyduje nadal kilku panów w Warszawie, jak za batiuszki Stalina. Czy nowe prawo obniżyło poziom doktoratów? Część jest zapewne słabych, ale statystycznie na pewno nie. A czy w PRL, gdy i doktoraty zatwierdzała CK, nie zdarzały się słabe i głupie? Po nowelizacji ustawy centralizacja jest jeszcze bardziej wzmocniona. Na efekty nie trzeba będzie długo czekać. Habilitacji będzie jeszcze mniej. A już teraz w pedagogice stosunek samodzielnych do liczby studentów jest najgorszy wśród wszystkich dyscyplin. No, ale dzięki temu każdy samodzielny ma kilka etatów. To oczywiście uczciwe, kolego "Jerzy"?

      Usuń
    7. Może jednak Anonimowy i pan Jerzy skupią się na faktach, a nie teoriach spiskowych. Po poprzedniej nowelizacji ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz rozporządzeniach minister mamy w Polsce lawinowy wzrost habilitacji, jakie zostaly pozytywnie przeprowadzone w uniwersytetach i akademiach, które posiadaają takie uprawnienia. Tak więc, Anonimowy, operuj faktami, liczbami, a nie insynuacjami, które być może mają bronić czyjeś interesy, ale nie nauk humanistycznych i społecznych w naszym kraju.
      Obecna nowelizacja w/w ustawy jeszcze w przypadku pedagogiki nie zadziałała, gdyż rady wydziałów nie dokonały przeprofilownaia swoich uprawnień. Komitet Nauk Pedagogicznych zabiega o to, by pedagogika pozostała w dziedzinie nauk humanistycznych. Tym samym można byłoby prowadzic przewody habilitacyjne bez powyższej konieczności.
      Minister B. Kudrycka obniżyła standardy kadrowe dla jednostek ubiegających się o uprawnienia do nadawania stopni naukowych i tytułu naukowego. Warto Anonimowy zabrać się do pracy naukowej a nie wmawiać społeczeństwu, że w Polsce są jakieś mafie, układy i układziki. Sam możesz sobie wybrać radę wydziału, która rozpatrzy Twój dorobek. Trzeba go tylko posiadać. A jak się go nie posiada, to jedzie się na Słowację, na Ukrainę (z nadzieją, że wkrótce będzie w UE) i "załatwia się stopien lub tytuł" bądź w trudzie i znoju go zdobywa zasłużonymi osiągnięciami, chociaż jakże odmiennymi od polskich.

      Usuń
    8. A propos faktów, to proszę spojrzeć na dwa wykresy na stronie 47/128:

      http://www.nauka.gov.pl/fileadmin/user_upload/Finansowanie/fundusze_europejskie/PO_KL/Projekty_systemowe/20100727_Diagnoza_stanu_SW.pdf

      Chciałbym nie mieć racji, ale niestety mam. Istotne wahnięcie w przyznawaniu habilitacji było na samym początku lat 90 (złagodzono wówczas nieco procedury), ale dalej poziom pozostał statystycznie bez zmian.
      O wartość swojej pracy naukowej się nie martwię. Zapewniam Pana jednak, że "obiektywnych recenzentów" można tak dobrać, że nawet prof. Kwieciński nie uzyskał by nie tylko habilitacji, ale nawet doktoratu.

      Usuń
    9. Wskazany adres jest niedostępny.
      Zapewniam Pana, że być może ktoś tak postępuje w innych dyscyplinach naukowych, ale w pedagogice nie ma czegoś takiego, o czym Pan pisze. Ocena merytoryczna dorobku może być zaskarżona w procedurze odwoławczej. Takie są coraz częściej. Warto mieć więcej zaufania do CK niż być może wynika to z jakichś negatywnych doświadczeń Anonima. A prof. Kwieciński nie miałby żadnego problemu z tym, by nie uznano jego dorobku. Trochę Anonim przesadził.

      Usuń
  3. Odnoszę dziwne wrażenie, że część "anonimowych", to kunsztowne avatary autora blogu. Trzeba z tym uważać, bo taka multiplikacja jaźni może się utrwalić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Taka pedagogika, jaka polityka. Taka polityka jaka partia i jej dominujący światopogląd (ideologia). Filozofia wychowania, taka jak antropologia i koncepcja człowieka. A że koncepcja człowieka przeważnie wynika z zasobności portfela, przeto ten decyduje, kto edukację finansuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słowacy piszą:

    Bola to chvila, kedy ideologizacia prevysila
    odbornost, a spravodlivosti opat raz v dejinach nebolo zadostucinen.

    -------
    Ještě jsem se nevzpamatovala z otřesu. Mohla bych opakovat po prof. Popelové, která prohlásila v situaci znehodnocení svého odborného posudku -"pokládám to za svou osobní urážku". Mluvíme o hluboké krizi akademického světa.

    -----

    v Bratislave na UK sa to velmi casto stáva. Tam sa prejavuju vselijake predpojatosti, vztahy. Najma podcenujuce postoje odbornikov z inych vednych odborov k spoločensko-vednym a humanitnym vedam: lekarov, prirodovedcov a pod. To je nespravodlive, ked rozhoduju neprofesionali a nie odborna komisia. To je to negativne, chore......
    ----

    Bol to akt animozity a snobizmu

    OdpowiedzUsuń
  6. Już dotarłem do pliku pod tym adresem. Toż to jest stary raport dotyczący całego szkolnictwa wyższego. Co to ma wspólnego z pedagogiką?
    Dane dotyczą wszystkich dyscyplin naukowych, a nie pedagogiki. Anonimie! Nie manipuluj informacjami, bo jeszcze ci uwierzą. Jednak pisz swoje prace i pod własnym nazwiskiem, a nie zasłaniaj się "rąbkiem własnej spódnicy".

    OdpowiedzUsuń