środa, 29 lutego 2012

Studentka to czy prowokatorka?

Wczoraj cały dzień trwały w mediach dyskusje na temat tego, jak mamy zwracać się do pań, które piastują funkcje czy społeczno-zawodowe role w różnych instytucjach. Sprowokowała je pani minister sportu - Joanna Mucha w programie red. Tomasza Lisa która poprosiła, by zwracano się do niej per "pani ministra". Ugenderowienie codziennego języka rozbawiło wielu dziennikarzy, a i mnie uczuliło na to, by zamiast zwracać się do pełniącej jakąś funkcję kobiety per "pani X", poszukiważ zwrotu bardziej adekwatnego dla podkreślenia równości płci. Tak więc nie będę już mówił "pani rektor" tylko "pani rektorko", zamiast kanclerz - kanclerko, zamiast pani dziekan-pani dziekanko, zamiast pani pedagog - pani pedagożko (tu ciekawie wpisuje się w tę rolę gorycz), zamiast pani antropolog-pani antropolożko itp.

Co mam jednak powiedzieć i jak mam zwrócić się do pani dorci-87 (Cóż za narcystyczny adres "narcystki"?), która nie raczyła się przedstawić w skierowanym do mnie liście? A może jest to osoba innej płci z rocznika 87? Nie wiem. Na pedagogice studiują raczej w większości kobiety. No, chyba że jest to pozorująca AWF jakaś pedagogika sportu czy coś takiego. Domyślam się jedynie, co wcale nie było takie trudne, że owa tajemnicza osoba studiuje pedagogikę lub podszywa się pod studentkę (-ta) tego kierunku. Pisze bowiem do mnie tak:

Witam, czy byłaby możliwość aby Pan napisał mi esej z pedagogiki porównawczej na 8 stron czcionką standardową 12
- między nowoczesnością a ponowoczesnością
- czas i edukacja permanentna ( Gaston Pineau)
na podstawie książki pt. Edukacja w świecie współczesnym, wybór tekstów z pedagogiki porównawczej pod redakcją Romana Lepperta wydawnictwo Impuls, Kraków 2000
Zbyszko Melosik
Jaki byłby koszt takiego eseju i ile trwałaby realizacja. proszę o odpowiedź. dziękuję


Fatalna pisownia, ale ją rozumiem. W końcu nawet najwybitniejsi byli dyslektykami. Wielu z nas też zdarzają się błędy literowe czy interpunkcyjne. Potraktowanie jednak mojej osoby (a z zapisu tego listu wynika, że skierowała go do kilkudziesięciu doktorów, doktorów habilitowanych i profesorów łącznie) jako firmy usługowej, jest głębokim nieporozumieniem. Zapytałem, czy tę pracę potrzebuje dla prof. Z. Melosika, bo w liście widnieje jego nazwisko, ale już mi nie odpowiedziała na to pytanie. Ciekawe, jak zareagowali na tę prowokację pozostali adresaci?

KIEPSKI żart, tynfa wart.

26 komentarzy:

  1. Szkoda, że nie wpadła na pomysł, by rozpisać wśród naukowców konkurs na ten esej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj napisała, że studiuje w Rykach, a pracę musi biedaczysko oddać innemu wykładowcy. Nie jest to praca dla prof. Melosika.
      Czyżby jeleń na Rykowisku?

      Usuń
  2. Ś.P. Szymborską też jakiś licealista prosił o interpretację wiersza, czyli co poeta miał na myśli.
    I kiedyś też, poproszono Szymborską o taka interpretację (chyba egzamin gimnazjalny lub matura), niestety oceniono ja dość miernie.
    Ja kiedyś dla śmiechu, wysłałem fragment Shakespeare na konkurs literacki- też mi odrzucili, że liche toto i się nie nadaje na tak poważny konkurs.
    Tak więc jakby nawet ktoś z dr się skusił, to dziunia102.cmok czy jak tam jej jest, mogłaby nie zaliczyć eseju

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedna dziewczyna. Napisała list zgodnie z wszelkimi regułami współczesnej (e-mailowo-esemesowej) sztuki epistolografii, tzn. zaczęła od wykwintnego "witam", a nie np. od pospolitego "hejka". Warto podkreślić, że użyła też w wielu miejscach polskich czcionek - rzecz dziś rzadka i godna podkreślenia. Chciała przebić swe koleżanki kupujące prace zaliczeniowe od zblazowanych, małomiasteczkowych magistrów, i zwróciła się do mistrzów z pierwszej ligi. I cóż ją spotkało? Chłosta śmiechu, szyderstwo... Kto pomoże biednej dziewczynie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy, napisz tej biednej Dorci. Moze być tu, jako komentarz. Pewnie jesteś z I ligii, to stać Cię na to, na co i tak przyzwalasz w swojej uczelni czy szkółce. Potraktuj ją poważnie i nie żądaj zapłaty. Zrób to z litości dla wsp w Rykach.

      Usuń
    2. Nie bawię się w intelektualne dryblingi w słabej polskiej pierwszej lidze, bo jak wiadomo, nasi mistrzowie lubią faulować, a sędziowie - delikatnie mówiąc - nie są bezstronni. A już na pewno mierżą mnie "eseje" o postmodernie. Wyrosłem z tego, kolego Anonimowy.

      Usuń
    3. rozumiem, że kolega Anonimowy reprezentuje co najmniej II ligę, albo jakąś ekstraligę, dlatego mierżą go (ją) mistrzowie I ligii. Esej jak pisał U. Eco jest z I ligii. Tymczasem profesor nie pisze tu o postmodernie, tylko o studentce szkółki IV ligii, w której pracował profesor z UW - dziekan. Prasa rozpisywała się o tym, jak tworzyły tę firmę służby specjalne PTL. A anonimowy to pracuje w szkółce też tych służb? Tu trzeba się nadryblować, a i tak twarz się traci.

      Usuń
    4. Kolego Anonimowy, czytam Twój wpis, i przypomina mi się znana sentencja: "nie lubię wymiany poglądów, bo zawsze na niej tracę". Nie rozumiemy się. A raczej Ty nie rozumiesz tego, co napisałem, i nie rozumiesz a propos czego. Mówiąc ponowoczesnym językiem - poruszamy się w różnych paradygmatach, panie kolego. Na podstawie pobieżnej analizy semantyczno-syntaktycznej odnoszę wrażenie, że jesteś pan gwiazdą w - konkurencyjnej wobec owej nieznanej mi esbeckiej szkółki - innej szkółce z Koziej Wólki.

      Usuń
    5. ad rem SUPERPEDAGOGU!

      Małgosia

      Usuń
    6. Panno Małgorzato, nie będziemy tu sobie czatu urządzać na poważnym blogu Pana Psora :)

      Usuń
    7. To po co anonimowy tu czatuje?

      Usuń
  4. Z tą "prowokacją", to trzeba uważać. Kiedyś w Archangielsku dwóch mężczyzn wzięło ślub. Też wszyscy mówili: "prowokacja, prowokacja...". I co? Po roku urodziło się im dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlatego też nie przyjąłem atrakcyjnego finansowo zadania. Dorcia jest tak zdeterminowana, że zapłaciłaby każdą cenę. Gorzej, gdyby wykładowca jej nie zaliczył. Może jakiś zdeterminowany dyrektor wydawnictwa z wsp się tego podejmie. To akurat rozumek jak tej dorci.

    Tadeusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Tadeusz naprawdę sądzi, że zdeterminowany dyrektor napisze to lepiej niż Dorcia? Cytując klasyka: Myślę że wątpię...

      Usuń
  6. Nie rzyczę sobię upowszechniania mej prywatnej korespądęcji.

    Dorcia

    OdpowiedzUsuń
  7. Najgorsze jest to, że taka dorci-87 może kiedyś zabrać się za nauczanie naszych dzieci. A to już wcale nie jest śmieszne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dorcia - 87 ma tupet!!! Śmiałam się czytając prośbe, jaką Dorcia skierowała do Pana Profesora, ale ten śmiech był połączony z "krzykiem" - wstyd. Na każdej uczelni znajdzie się taka dorcia - niestety... a później ktoś Dorcie zatrudni, bo przecież takie świetne ma kwalifikacje i podobno pisała nieprzciętne eseje - pod okiem najlepszych...biada naszym pociechom...
    PS pozdrowionka Dorciu...(chociaż pewnie i tak nie przeczytasz nic na tym blogu...)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tu widać sens krytyki przez profesora tych wsp - wyższych szkół pozoranctwa, wyższych szkół partactwa, wyższych szkół pseudopedagogicznych. Takie dorcie płacą różnym firmom, zleceniobiorcom i mają wpis w indeksie. To wszystko jest podtrzymywane przez ministerstwo.

    OdpowiedzUsuń
  10. Panie Profesorze, dlaczego znowu liczą się ci do 35 lat??
    A jak ma więcej i chce i stara się i nadawałby się?

    http://www.nauka.gov.pl/ministerstwo/komunikaty/komunikaty/artykul/nabor-kandydatow-na-czlonkow-rady-mlodych-naukowcow-1/

    OdpowiedzUsuń
  11. powyżej 35 r. już nie jest się młodym.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie również rozśmieszył ten list, który dorcia87 napisała do Pana Profesora. Może i to prowokacja, a może faktycznie myślała dziewczynka, że Profesor wykona usługę, którą owa zleciła za pomocą maila. Parodia goni parodię, ironia ironię... Ale czemu się dziwić? Dla mnie jedynym zdrowym lekarstwem byłoby zamknąć wszystkie uczelnie niepubliczne, wrócić do systemu 8 klas szkoły podstawowej, otworzyć dawne licea i technika, rozbudować szkolnictwo zawodowe...

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytam z uśmiechem kolejne komentarze o dorci-87, która wprowadziła ładne zamieszanie pod dzisiejszym wpisem Pana Profesora a w między czasie dowiaduję się, że pomimo zakończonego remontu wymiany kaloryferów w szkole dla dzieci niesłyszących w Łodzi przy ul. Krzywickiego koszmar się nie skończył. Okazuje się, że na jednym piętrze zainstalowano ich za mało!!!! Oby wiosna zagościła u nas na dobre i siarczyste mrozy nie wróciły, bo biedne szkraby będą znowu się męczyć na lekcjach w czapach i szalikach!!!! WSTYD!!!! A czy dzieci powinny przebywac w budynku, który jest remontowany?

    OdpowiedzUsuń
  14. ----- Original Message -----
    Tu jest dowód na to, że to nie była prowokacja, tylko studencka "zaradność". Po co ma sama pisać esej, skoro może za to zapłacić? Ciekawe, czy ta Pani płaci za wszystko, co jest jej potrzebne w życiu?

    From: "dorcia-87"
    To: "Bogusław Śliwerski"
    Sent: Wednesday, February 29, 2012 9:17 AM
    Subject: Re:

    ja studiuję w Rykach i to jest praca na zaliczenie do innego Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja chyba znam tą osobę o której Państwo piszą, ona studiuje w Lublinie i ma na imię Sylwia a ten jej e-mail jest fikcyjny prawie za każdym razem korzysta z innego konta pocztowego.

      Usuń
    2. Studiuję z tą Panią, jest na III roku pedagogiki opiekuńczej w Lublinie. Ostatnio robiłyśmy z nią pracę zaliczeniową i musiałyśmy kontaktować się mailowo i ona korzystała z tego właśnie maila. Zgadza się ma na imię Sylwia.Z tego co wiem to mieszka w Świdniku. Jak się dowiem coś więcej, to na pewno napiszę.

      Usuń
  15. Czytaliście artykuł Akademicka wersja prostytucji "w białym kołnierzyku". Tamten artykuł jest o wiele lepszy. Co o nim sądzicie? Zajrzyjcie tam i go komentujcie. Chętnie poczytam.

    OdpowiedzUsuń