piątek, 9 grudnia 2011

"Wielka Pardubicka" ... konferencja naukowa























Katedra Nauk o Wychowaniu Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Pardubickiego zorganizowała trzynastą z kolei Międzynarodową Konferencję „INTERRA 13”, która była zarazem 33 spotkaniem Ruchu współpracujących ze sobą szkół R”, działających w Republice Czeskiej i Słowackiej. Dlaczego nazwa cyklicznej konferencji brzmi „Interra”? Wymyślił ją doc. dr hab. Jaroslav Balvin z Uniwersytetu w Żlinie w Czechach. W 1992 r. zorganizował po raz pierwszy po „aksamitnej rewolucji” ruch społecznego wsparcia nauczycieli zaangażowanych w edukację dzieci romskich. Jak mówił J. Balvin – litera „R” w nazwie tego ruchu oznacza nie tylko podmiot jego aktywności, a więc Romów, ale także odnosi się do idei równości, praw dla także tej mniejszości w społeczeństwie czeskim i słowackim.

Tematem konferencji nie byli jednak Romowie, ale problem autorytetu w praktyce wychowawczej, pracy socjalnej i opiece zdrowotnej z uwzględnieniem kwestii resocjalizacji młodzieży i osób dorosłych. Wprowadzenia do tej problematyki dokonał prof. dr hab. Karel Rydl – prorektor Uniwersytetu Pardubickiego, historyk wychowania i myśli pedagogicznej XIX/XX wieku, autor znakomitych rozpraw z zakresu pedagogiki nowego wychowania, szkolnictwa alternatywnego w świecie i biografistyki pedagogicznej.

Prof. K. Rydl bada od kilku lat szkolnictwo dla dzieci romskich na Podkarpackiej Rusi w okresie I Republiki Czechosłowackiej, a więc do 1940 r. Czechosłowacja jako państwo po odzyskaniu po I wojnie światowej niepodległości, stało się w okresie rządów Tomasza Masaryka zupełnie nową strukturą społeczno-polityczną, która odchodziła od autorytarnej struktury władzy. Tworzenie szkół dla mniejszości romskiej wymagało budowania nowego typu relacji z władzami państwa. Nawiązywano do filozofii T. Masaryka, filozofa demokracji, który uważał, że politycy są jedynie od tworzenia warunków prawnych do zmiany społecznej, ale ich wprowadzaniem w życie powinni zajmować się w terenie najlepsi specjaliści.

Jaka była w tym okresie sytuacja Romów na Podkarpackiej Rusi? Cechował ich tradycyjny sposób życia. Dorośli byli zatrudniani głównie w rolnictwie, budownictwie i zajmowali się handlem. Wszelkie wpływy państwa, mające na celu cywilizowanie ich, wywoływały u niej mniejszości opór. Należało zatem stworzyć dzieciom warunki do poznania kultury romskiej, by były tolerancyjne dla dzieci romskich na terenie szkoły. Romowie jednak żądali własnych szkół („akcja Z”). Pierwszą szkołę cygańską założyli w Użhorodzie Romowie w grudniu 1926 r., ale do dzisiaj niewiele wiemy o tym, jak przebiegał w niej proces kształcenia. Wiemy z archiwów, że Romowie respektowali program kształcenia, który był realizowany w języku czeckim i słowackim. Uczęszczanie dzieci do szkoły było bardzo ważne, gdyż dzięki temu uznawano ich wykształcenie. Szkoła miała być pierwszym krokiem inkulturacji Romów, których obowiązywały zgodnie z ustawą z 1927 r. nr 117 zasady koczowania. Wydawano im legitymacje cygańskie.

Wspomniana szkoła była znana poza granicami kraju. Karel Rydl dotarł do kilku fotografii oraz do reportażu kroniki filmowej (5 sekund) pokazującego zajęcia 15 dzieci w klasie w 1932 r. Warto zwrócić uwagę na to, że traktowano tę szkołę jako laboratorium nowej demokracji. W 1940 r. została ona zlikwidowana. Romskie dzieci nie musiały chodzić do szkoły, gdyż nie było dla nich obowiązku szkolnego w okresie okupacji. Nastąpił okres eksterminacji Romów i Żydów. Aż 7 tys. zostało wymordowanych w obozach koncentracyjnych. Zaledwie 300 spośród nich powróciło do kraju.

Gościem szczególnym konferencji okazał się 78-letni dr Miroslav Dedič, nauczyciel założonej przez Josefa Pola w 1950 r. pierwszej po okupacji szkoły dla romskich dzieci, a później twórca ruchu szkół i klas romskich w całej Czechosłowacji. Napisał książkę pt. „Typowa szkoła bez przemocy”, w której opisał swoje doświadczenia pedagogiczne w pracy z dziećmi, ale także relacje z nadzorem pedagogicznym. Co z tego, że jako nauczyciel chciał wszczepiać w szkole swoim uczniom wartości, skoro część ich rodziców postrzegała je jak "kwaśny deszcz". Zastanawiał się, jak pozyskać dzieci, by chciały przychodzić do szkoły i uczyć się.

Zdaniem referującego - mało gdzie są tak pozytywne stosunki dorosłych z dziećmi, jak w rodzinach romskich. Te relacje są wyjątkowe. Dzieci uwielbiają swoich rodziców i traktują ich jak prawdziwe, naturalne autorytety, mistrzów. Wszyscy byli jednak analfabetami, dlatego też tak byli postrzegani w społeczeństwie. Typowe było, że dzieci nie wiedziały, co robić w klasie szkolnej, jak się zachowywać. Jak nie bawiła ich nauka, to uciekały do domu. Dedič przeniósł zatem swoją romską klasę do podziemia, by w czasie przerwy dzieciaki nie uciekały z niej. Wielokrotnie słyszał ich komentarze, że nie będzie ich pouczał. Udało mu się jednak swoim autorytetem oswoić je z kulturą codziennego życia.

Wpadł na pomysł, że będzie im grał na skrzypcach, gdyż dzieci romskie są bardzo muzykalne i lubią śpiewać oraz tańczyć. Musiały zatem najpierw trochę się uczyć, by potem on im grał i z nimi śpiewał. Drugim takim "chwytem pedagogicznym" było to, że przynosił do szkoły piłkę nożną i znowu, najpierw zachęcał, by się trochę uczyły, a potem szli razem grać w nogę. Wkrotce bardzo się ze sobą zżyli. W ten sposób zyskał u Romów autorytet. Wszyscy mówili mu, że zbytecznie zajmuje się ich edukacją. Okazało się jednak, że dzieci zaczęły się uczyć i sprawiało im to dużą przyjemność. Słuchały go nie dlatego, że miał nad nimi władzę, ale dlatego, że go lubiły.

Największym dla niego dramatem było, kiedy rodzice uczniów postanowili wyjechać całym taborem do innej, a odległej miejscowości i ich dzieci musiały przeprowadzić się wraz z nimi. Rozłąka była bolesna. Nauczyciel poinformował dzieci, że jeśli w ciągu 14 dni wrócą, to on na nie czeka. Będą mogły powrócić do szkoły. Tymczasem władze szkolne sądziły, że zamknie się szkołę. Jakie jednak było zdziwienie inspektora szkolnego, kiedy okazało się, że dwunastego dnia wszystkie dzieci uciekły z taboru i wróciły do szkoły. Były brudne, w potarganych szatach, ze smutnymi oczami. Trzeba było utworzyć dla nich przy szkole internat. Tak pracował z nimi kolejnych 10 lat. Niestety, władze kazały mu te dzieci rozwieźć do innych domów dziecka w całej republice, gdyż postanowiły zlikwidować tę szkołę.

Podsumowujc swoje wspomnienia dr M. Dedič stwierdził: Z Romów-analfabetów wyrosły dzięki szkole wykształcone osoby – nauczyciele przedszkolni, dziennikarz, budowniczowie. Każda miała zawód. Żaden z jego wychowankw nie miały życia pozbawionego sukcesów. Jego autorytet okazał się tu rozstrzygający. Sukces ma ten, kto ma autorytet. On sam z siebie się nie pojawi. Trzeba umieć go zyskać poprzez działania, które przyciągają innych i są przez nich szanowane.

W nurcie wspomnieniowym został utrzymany referat doktora praw Emila Ščuki, który na słowackim Spiszu, w Popradzie zakładał ruch szkół i klas „R”. Jak przyznał - sam pochodzi z rodziny romskiej, gdzie było dziesięcioro dzieci. W 1963 r. chodził do szkoły, ale nie był wcześniej w przedszkolu, toteż nauka instytucji była dla niego czymś zupełnie obcym. Nagle został oderwany od swoich romskich kolegów. W klasie był jedynym kolorowym dzieckiem, więc nikt nie chciał z nim siedzieć i kolegować się. Z też powodu on sam nie chciał chodzić do szkoły. Starsze rodzeństwo namawiało go, by chodził na wagary, ale on wiedział, że musi chodzić do szkoły. Był wyśmiewany z tego powodu przez rodzeństwo. Na szczęście trafił w placówce na świetnych nauczycieli. Do dziś pamięta całe sentencje, jakie przekazywały mu nauczycielki, by potrafił się odpowiednio zachować. One we dwie-trzy odwiedzały rodziców i mówiły o tym, że dzieci wagarują i nie chodzą do szkoły. Pamięta, jak jego ojciec zbił rzemieniem jego braci za wagarowanie przed tymi nauczycielkami. Były jednak też takie romskie rodziny, w których nauczycielki - skarżące się na nieuczęszczanie dzieci do szkoły - zostały pobite przez ojców uczniów, gdyż ośmieliły się krytykować ich dzieci z tak błahego powodu.

Tak więc konieczny jest autorytet rodziców w sytuacjach szczególnie trudnych, konfliktowych. Referujący przyjmował sądy i opinie nauczycieli jako swoje. Szkołę postrzegał jak inwestycję, która opłaci się w życiu.

Dlaczego dzisiaj dzieci romskie nie chodzą do szkół? Po "aksamitnej rewolucji" on sam zajmował się problemami dzieci romskich, nieuczęszczania przez nie do szkół. Po 20 latach transformacji Czesi i Słowacy są nadal na poziomie zerowym w rozwiązywaniu tego problemu. Co się stało? Co się zmieniło po tylu latach przemian politycznych? Może brakuje środków na wspieranie romskiej edukacji? W państwie jest to duża grupa ludzi, którym trzeba pomóc. Czy chcemy chodzić po ulicy bezpiecznie, czy będziemy na siebie wzajemnie napadać? Co działo się we Francji, w Hiszpanii? Palenie aut. Czy chcemy tego?

Realia życia codziennego są dzisiaj brutalne. Powstaje generacja dzieci, które nie mają żadnych pozytywnych wzorów w rodzinie, gdyż ich rodzice nie pracują. W socjalizmie wszyscy rodzice mieli pracę, to mogli być dla dzieci autorytetem. Wówczas Romowie też pracowali. Dzisiaj nie ma dla nich pracy. Co w tej sytuacji może zrobić romskie dziecko? Przeżyć? Tylko przeżyć? To oczywiste, że będzie starać się to państwo oszukać, wykorzystać, bo poza pomocą socjalną nic więcej nie dostaje.

Na koniec swojego referatu E. Ščuka zapytał, czy jest chociaż światło na końcu tunelu? Żadna władza nie ma dobrej woli rozwiązywania problemów romskich. Każda po wygranych wyborach ma nową koncepcję, przez dwa lata mówi się o niej, co będzie się robić, by przez kolejne dwa lata debatować o tym, jak trzeba to uregulować prawnie. Po skończonej kadencji przychodzi nowa władza i zaczyna od zera. Nie jest tu ważny kolor ideologiczny władzy. Każda zdradza swoich obywateli i ich dzieci.


(Na zdjęciach: 1) uczestnicy konferencji; 2) Organizatorzy – prof. K. Rydl i Doc. J. Balvin; 3) dr M. Dĕdič i 4) dr E. Ščuka)

2 komentarze:

  1. Wpis gdzieś zaginął w odmętach cyfrowej przestrzeni. Albo dosięgnęły go długie macki cenzury;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. czy to będzie o reformie nauki? można się już zgłaszać? :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.