czwartek, 15 grudnia 2011

Reforma oświaty "po polsku"


Socjolog z Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie okazał się pierwszym badaczem niedokończonej "reformy" w zakresie obniżenia wieku obowiązku szkolnego w naszym kraju. Zapewne dlatego już w tytule jego publikacji na ten temat polskość owej reformy ma budzić skojarzenie z utrwalonym w świecie stereotypem Polaka, który jest niestaranny, niechlujny, niesolidny, wykorzystujący każdą okazję do tego, by zarobić a jakoś(ć) to będzie. Polish Joke, polska robota. . . tym razem przenosi się na Ministerstwo Edukacji Narodowej, które słynie już z tak rozumianej "polskości". Wstyd i zażenowanie. Ci, którzy powinni być mistrzami staranności i dawać przykład polskiej edukacji, stają się z własnej winy powodem jak najgorszych opinii społecznych, w tym środowiska oświatowego i akademickiego, radykalnego spadku zaufania do władzy, a zarazem braku profesjonalizmu wśród służb odpowiedzialnych za tę sferę publiczną.

Robert Pawlak - autor interesującego raportu z badań socjologicznych, ukazuje stosunek rodziców, nauczycieli i przedstawicieli dziesięciu władz lokalnych, samorządowych, do kontrowersyjnego i silnie krytykowanego zamiaru obniżenia wieku obowiązku szkolnego. Przy tej okazji ujawnia się stan polskiego szkolnictwa w jakże zróżnicowanych społecznościach lokalnych. Autor przyjął trzy hipotezy:

1) im większa jest wiedza badanych na temat planowanej reformy, tym większa jest jej akceptacja. Ta hipoteza została potwierdzona;

2) poparcie lub opór wobec planowanej reformy będą zależeć od umiejscowienia badanych osób w ramach lokalnych instytucji, to znaczy, że poziom poparcia będzie wyższy wśród nadzoru pedagogicznego, osób reprezentujących władze, natomiast poziom oporu będzie wyższy po stronie nauczycieli i rodziców. Także i ta hipoteza znalazła potwierdzenie.

3) im większy jest na danym terytorium deficyt przedszkoli, tym większe będzie poparcie dla reformy. Ta hipoteza znalazła tylko częściowe potwierdzenie. Tam, gdzie brakowało przedszkoli i dostępu do nich, rodzice i nauczyciele nie poparli reformy. "Jednocześnie władze gmin, w których brakuje przedszkoli, były najgorętszymi zwolennikami obniżenia wieku szkolnego."

Trudno jest zgodzić się z autorem tych badań co do powodów, dla których MEN postanowił przeprowadzić wspomnianą reformę strukturalną, skoro przytoczone przez niego argumenty nie znajdują potwierdzenia w oficjalnych wypowiedziach czy dokumentach MEN i jego władz. Szczególnie jest to widoczne w pominięciu psychologii rozwojowej i uwarunkowań pedagogicznych. Nie przypominam sobie, by Katarzyna Hall czy jej doradca polityczny Ligia Krajewska kiedykolwiek cytowała Bogdana Suchodolskiego twierdząc, że to jego model "pedagogiki przyszłości" (1970) stał się główną inspiracją teoretyczną. Przypuszczam, że nie znają rozpraw tego pedagoga. W tym przypadku jednak dobrze się stało, bo akurat socjalistyczna wizja zmiany byłaby tu najmniej potrzebna i przydatna.

Błędnie twierdzi się, że autorzy reformy kierowali się "również kalkulacjami jej kosztów", gdyż to właśnie brak kalkulacji resortu, skutkujący niedoszacowaniem adekwatnej do potrzeb wysokości subwencji spowodował wzrost nastrojów opozycyjnych wobec MEN. Dr Pawlak pominął wśród uwarunkowań ekonomicznych ten, który był explicite wyrażony przez minister Hall, że głównym powodem obniżenia wieku szkolnego nie są względy pedagogiczne czy psychologiczne (te w resorcie całkowicie zignorowano), ale rynkowe! związane z przyspieszonym skierowaniem na rynek pracy tych, którzy wesprą swoimi zarobkami puste kasy ZUS. Autor badań dorabia zatem MEN powody projektowanych zmian, spośród których tylko program polityczny PO, choć niezrealizowany, jest jedynie wiarygodnym źródłem.

Nasz socjolog nie odrobił najlepiej zadania, przygotowując część teoretyczną pracy. Niezwykle pobieżnie i powierzchniowo potraktował rozpoznanie stanu badań pedagogicznych w zakresie interesującego go problemu. Ważniejsza okazała się dla niego sama diagnoza postaw wobec projektowanej zmiany oświatowej, a ta jest dla nas niezmiernie ważna i wartościowa. Fakty mówią same za siebie.

(źródło: R. Pawlak, Reforma oświaty "po polsku", czyli o tym jak rząd polski posyła sześciolatki do szkół, APS, Warszawa 2011)

4 komentarze:

  1. Ciekawe ile pan socjolog zainkasował za to lub co innego za pośrednictwem MEN z unijnej kasy...;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, Anonimowy tropi u wszystkich tylko kasę unijną, a tymczasem ta praca badawcza nie ma nic wspólnego z MEN owsko -unijnymi projektami badawczymi. Nie każdy socjolog jest tak uwikłany, jak się to tu suponuje. Poza tym nie widzę nic złego w tym, że korzysta się ze środków finansowych na badania. Ważne jest, by nie wpisywały się w wishfull thinking.

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Profesorze!
    Za czasów p.Hall[a i teraz ten sam duch jest bo ludzie ci sami;-)] obowiązywała zasada, że w opracowaniach na zlecenie MEN ze środków unijnych nie wolno było(!) pisać niczego negatywnego o aktualnej sytuacji oświaty, nauczyciela itd. Nawet wspomnienie, że nauczyciele mają np.problemy z małą ilością godzin z przedmiotu albo,że egzamin gimnazjalny jest oparty na niewielkiej liczbie schematów MEN-owscy urzędnicy czy koordynatorzy programów (bądź wynajęci przez nich recenzenci i to na piśmie!)traktowali jako "atak na MEN". Podobnie zachowuje się CKE!Wiem co piszę, bo mam trochę takich recenzji...;-) Więc w tej pracy podejrzewam dostosowywanie się do gustów sponsora...;-) Manipulowanie środkami unijnymi do uzyskiwania pozytywnych opinii (bądź nienegatywnych!) na temat różnych kontrowersyjnych przedsięwzięć MEN było dość typowe dla działań ministerstwa w ostatniej kadencji, a przecież nie wszystko wiemy....;-)
    Pan też zresztą o czymś podobnym w swoim czasie pisał...;-)Nie jestem tropicielem niczego, środki unijne potrafią tworzyć cudowne rzeczy, ale raczej nie w obszarze władzy MEN...

    OdpowiedzUsuń
  4. OK. Temu nie zaprzeczam, bo nie wiem, jak to funkcjonowało czy nadal ma miejsce w MEN. Bronię jednak R. Pawlaka, gdyż jego praca nie ma z tym, o czym Anonimowy pisze, nic wspólnego. Za to chwalę tego Autora, że podjął gorący temat zanim jeszcze on stał się MENowską kompromitacją.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.