wtorek, 20 grudnia 2011

Kto wreszcie zbada sprawę nieadekwatnych do polskiego prawa zagranicznych habilitacji?


Ciekawe, kto wreszcie zbada (prokuratura, CBA czy Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego), w jaki sposób w naszym kraju zostały wyłudzone przez niektórych pedagogów lub mieniących się pedagogami pensje oraz godności z tytułu legitymowania się dyplomem naukowym doktora habilitowanego w dyscyplinie, która nie występuje w polskim prawie o stopniach i tytule?

Czy są ważne w świetle naszego prawa, przeprowadzone przewody naukowe na stopień naukowy doktora pod kierunkiem tych osób, których stopnie naukowe doktora habilitowanego, uzyskane poza granicami kraju, nie są zgodne z polskim prawem o stopniach i tytułach naukowych?

Okazuje się, że sprawa może dotyczyć nie tylko w samej pedagogice, ale także teologii czy socjologii dziesiątek osób, które legitymują się dyplomem np. docenta z dyscypliny "praca socjalna" czy "dydaktyka specjalnościowa/szczegółowa", a więc mających potwierdzenie statusu naukowego, który w naszym kraju nie odpowiada prawu o stopniach i tytule naukowym oraz który nie jest zgodny z wykazem dyscyplin naukowych, jaki wcześniej był ustanawiany przez Centralną Komisję Do Spraw Stopni i Tytułu, a od tego roku przez minister nauki i szkolnictwa wyższego.

Na jakiej podstawie prawnej uznawano w Polsce dyplomy doktorów habilitowanych, uzyskiwane poza granicami naszego kraju, skoro niektóre z ich tytułów były sprzeczne z obowiązującym u nas prawem?


Wspomniany tu problem nie ma nic wspólnego z próbą przypisywania mi deprecjonowania awansów naukowych rodaków w innych krajach Unii Europejskiej. Jeśli ktoś uzyskuje habilitację np. z pracy socjalnej, to przecież może z tym dyplomem kształcić i upełnomocniać naukę w kraju, który taki dyplom mu wydał. Odnoszę się do tego z pełnym szacunkiem. Podobnie, jak cieszę się, a ostatnio pisałem o tym w blogu, kiedy tytuł doktora honorowego uzyskała na Uniwersytecie w Ostrawie prof. dr hab. Ewa Marynowicz-Hetka z UŁ, która pracuje tam od szeregu lat i kształci czeskie kadry akademickie. Ja sam kształcę doktorantów pedagogiki w zakresie pedagogiki porównawczej na Słowacji od kilku już lat. Wykazuję to w swoich sprawozdaniach dla władz naukowych, a jest to powodem do wysokich not uczelni krajowych, które mnie zatrudniają. Dotyczy to wielu polskich naukowców.

Polski dyplom doktora habilitowanego z pedagogiki nie wchodzi w konflikt prawny i merytoryczny z prawem czeskim, słowackim czy niemieckim. To, że nasi profesorowie pracują poza granicami kraju i płacą zresztą z tego tytułu podatki, jest chlubą dla całego środowiska akademickiego nie tylko w naszym kraju.

Co innego, kiedy Polak czy obcokrajowiec przywozi z innego kraju UE dyplom, zawierający adnotację o uzyskaniu habilitacji z dyscypliny naukowej, która w Polsce naukową nie była i nie jest. Może kiedyś będzie. Przykładowo, kiedy polscy lekarze wyjeżdżają do USA, nikt im nie uznaje ich wykształcenia i dyplomu. Muszą go nostryfikować. Podobnie jest z profesorami pedagogiki z Ukrainy, którzy chcąc u nas być uznawanymi do minimum kadrowego, muszą nostryfikować swój dyplom. Tak zresztą wielu z nich czyni.

Polskie Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego powinno zatem żądać nostryfikacji dyplomów, które zostały wydane tak Polakom, jak i zagranicznym naukowcom z dyscypliny, która nie jest w świetle naszego prawa legalna.

Przypominam zatem:

UCHWAŁA CENTRALNEJ KOMISJI DO SPRAW STOPNI I TYTUŁÓW z dnia 24 października 2005 r. w sprawie określenia dziedzin nauki i dziedzin sztuki oraz dyscyplin naukowych i artystycznych (MP z 2005 r. nr 79, poz. 1120 ze zmianą w MP z 2008 r. nr 97, poz. 843 oraz w MP z 2010 r. nr 46, poz. 636 oraz w M.P. z 2011 r. nr 14, poz. 149) Na podstawie art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki (Dz. U. nr 65, poz. 595 ze zm. Dz. U. z 2005 r. nr 164, poz. 1365) uchwala się, co następuje:
§ 1. Dziedzinami nauki i dziedzinami sztuki oraz wchodzącymi w ich skład dyscyplinami naukowymi i artystycznymi są:
(...)
6.N a u k i h u m a n i s t y c z n e:
1) archeologia
2) bibliologia i informatologia
3) etnologia
4) filozofia
5) historia
6) historia sztuki
7) językoznawstwo
8) kulturoznawstwo
9) literaturoznawstwo
10) nauki o polityce
11) nauki o poznaniu i komunikacji społecznej
12) nauki o sztuce
13) nauki o zarządzaniu
14) pedagogika
15) psychologia
16) religioznawstwo
17) socjologia

Nie ma w tej grupie jako naukowe takich dyscyplin, jak: PRACA SOCJALNA czy DYDAKTYKA SZCZEGÓŁOWA/SPECJALNOŚCIOWA.

Rozporządzenie MNiSW z dnia 8 sierpnia 2011 r. w sprawie OBSZARÓW WIEDZY, DZIEDZIN NAUKI I SZTUKI ORAZ DYSCYPLIN NAUKOWYCH I ARTYSTYCZNYCH określa OBSZARY DZIEDZINY NAUKI oraz DYSCYPLINY NAUKOWE określa, że w obszarze nauk humanistycznych i dziedzin nauk humanistycznych są tylko takie dyscypliny naukowe, jak:
1) archeologia
2) bibliologia i informatologia
3) etnologia
4) filozofia
5) historia
6) historia sztuki
7) językoznawstwo
8) kulturoznawstwo
9) literaturoznawstwo
10) nauki o rodzinie
11) nauki o sztuce
12)nauki o zarządzaniu
13) religioznawstwo

W obszarze nauk humanistycznych jest też dziedzina nauk teologicznych.

Gdyby ktoś szukał „pracy socjalnej” czy „dydaktyki szczegółowej/specjalnościowej” w obszarze i dziedzinie nauk społecznych, to przypominam, że pani minister wyróżnia tu:
1) nauki o bezpieczeństwie
2) nauki o obronności
3) nauki o mediach
4) nauki o polityce
5) nauki o polityce publicznej
6) nauki o poznaniu i komunikacji społecznej
7) pedagogikę
8) psychologię
9) socjologię

W obszarze nauk społecznych znajdują się jeszcze:

Dziedzina nauk ekonomicznych z dyscyplinami:
1) ekonomia
2) finanse
3) nauki o zarządzaniu
4) towaroznawstwo
oraz

dziedzina nauk prawnych z dyscyplinami:

1) nauki o administracji
2) prawo
3) prawo kanoniczne

Także tutaj nie znajdziemy dyscyplin: PRACA SOCJALNA, ani też DYDAKTYKA SZCZEGÓŁOWA/SPECJALNOŚCIOWA.

Otóż zdaje się, że habilitowani z powyższych dyscyplin poza granicami kraju doktorzy (bo w Polsce byłoby to niemożliwe), nie będą mogli być zaliczani do minimum kadrowego w tych wyższych szkołach prywatnych i państwowych, które mają już uprawnienia do nadawania stopni naukowych lub o takowe się ubiegają, jeśli ich dyplomy nie są zgodne z polskim prawem.

Zapewne dlatego z taką wściekłością reagują na każdy mój wpis dotyczący tej problematyki niektórzy czytający mój blog, bo w grę wchodzi biznes i wielkie pieniądze.

Niektórzy Polacy zainwestowali w swój pseudoawans kilkadziesiąt tysięcy złotych, nie wiedząc, że zostali – mówiąc kolokwialnie - "wpuszczeni w maliny" przez organizatorów wycieczek po habilitację. Naiwność niektórych jest wielka. Wściekłość na mnie jest jeszcze większa, co uzasadnia anonimy, jakie rozsyła się po kraju z kawiarenek internetowych lub spoza granic kraju, by zdewaluować moją aktywność informacyjną w tej sprawie.

A ja tylko ostrzegam kolejnych Polaków, by nie wpadali w zastawioną na ich nadzieje i aspiracje pułapkę. Drogo może ich ona kosztować. Jeden z anonimowych poinformował mnie, że na Słowacji koszty „załatwiania” stopnia naukowego wynoszą już ponad 40 tys. zł.

A może się mylę? Może nie mam racji? Może wszystko jest zgodne z prawem? To proszę to włożyć między bajki, najlepiej pod choinkę.

16 komentarzy:

  1. To, o czym pan pisze, świadczy dobitnie o tym, jak bardzo polskie środowisko akademickie jest zdemoralizowane, jak wielu oszustów i cwaniaków włączyło się do jego struktur, wykorzystując znajomości, ochronę i chaos, nad którym nie jest w stanie zapanować ministerstwo szkolnictwa wyższego.
    Kryzys w szkolnictwie wyższym będzie się pogłębiał, a poziom zachowań jego niektórych założycieli w sektorze prywatnym, chronionych przez polityków, skorumpowanych urzędników.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimy stały się wskaźnikiem totalnego upadku i demoralizacji części środowiska akademickiego. Kiblowa odwaga jest efektem braku nie tylko kultury osobistej, ale i upadku moralnego części tego środowiska. Poziom zawiści i lęk przed ujawnieniem fałszerstw oraz wyłudzeń, jakie miały miejsce w innych krajach, szczególnie na Slowacji, popycha do skrytej walki przeciwko panu tych, którzy powinni być usunięci ze struktur szkolnictwa wyższego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak mnie zastanawia sprawa małżeństwa Domżałów, którzy chyba doktoraty też zrobili na Słowacji...

    OdpowiedzUsuń
  4. Istotnie, oboje doktoryzowali się w Rużomberoku. Nie są jedyni. Nie ma w tym nic złego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Proszę nie wprowadzać w bład. Pani Domżał uzyskała doktorat z historii w Uniwersytecie Zielonogórskim na Wydziale Humanistycznym w 2007 r. Po czterech latach habilitowała się z pracy socjalnej w Rużómberku.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam listu/anonimu. Otrzymałem tę informację z sekretariatu instytutu. Każdy, kto narusza nasze prawa wolności stosując maskę musi ponieść odpowiedzialność moralną i karną. Popieram podjęcie działań dochodzeniowych w tej sprawie.
    K.

    OdpowiedzUsuń
  7. Najgorsze, że takie rzeczy trzeba wykrywać i unaoczniać społecznie, jakby wszyscy wokół byli ślepi i głusi.... Zawsze mnie to wkurzało,
    że bajka o "nagim królu" ciągle jest aktualna, a ci którzy twierdzą, że reprezentują państwo prawa, udają że sprawy nie ma.... To jest podstawowa patologia systemu
    (czy braku systemu).

    OdpowiedzUsuń
  8. To znaczy, że profesor odkrył i trafił oszustów w czułe miejsce. Tam gdzie nie można zmierzyć się na argumenty musieli uciec się do
    paszkwilu i podłości... W zasadzie trudno się po nich czegoś innego spodziewać. Język anonimu świadczy, że to półświatek.
    Trzeba nie mieć wyobraźni lub być prymitywnym, by taki tekst rozsyłać po dziekanatach chyba, że ktoś liczy, że tam są ludzie
    do których ten język przemawia...

    W.

    OdpowiedzUsuń
  9. keby sa Ti podarilo, to, aby naozaj neboli spochybnovani a "sikanovani" ti, ktori inde mimo Polska ziskaju kvalifikacny stupen, bola by to velka vec. Poznam situaciu v Polsku, tak viem o com hovorim. A napokon sme clenskymi statmi Europskej unie. Schopnost ludi odborne sa konfrontovat s inym prostredim by mala byt ocenena a nie podcenena. Len musime vytvarat, dotvarat porovnavatelne podmienky ziskavania titulov. Ja osobne povazujem transparentnost za zaklad objektivity a spravodlivosti.

    To, ze ta krituzuju a ohovaraju v anonymoch je len "bleda zavist" a neporozumenie problematike. Zial vsetci ti maju skreslenu predstavu o urovni slovenskych vysokych skol v negativnom zmysle, pretoze nam ju pokazila Ruzomberska univerzita. Verim, ze sa to tam casom napravi. Navyse Slovaci su nepravom obvinovani - chcu uprimne pomoct doslova bratom Poliakom, ak naplnia kriteria, a hoci to mnohorazy komplikuje situaciu (napr. Slovaci musia dlhsie cakat na poradie v habilitacii, inauguracii, lebo je vela ziadosti Poliakov,ktori objektivne naplnaju nase kriteria). Ale radi to robime, lebo pozname problemy a chceme pomoct, v ramci danych moznosti.

    A dalo by sa polemizovat dalej....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O czym Wy tu szanowni wykształceniu Państwo piszecie? Ludzie, przecież tam otrzymuje się dyplom dr hab. n. hum. w zakresie pedagogiki, specjalność: praca socjalna, edukacja wczesnoszkolna i przedszkolna albo inne, w danym odborze! Dyplom jest uznany i hej! A co edukacja wczesnoszkolna nie ma statusu nauki? Bo to specjalność pedagogiczna! Ale pedagogika ma! Jak coś źle napisałem oczekuję na poprawkę publiczną!

      Usuń
    2. O czym tu Anonimowy pisze? Wykształcenie powinno sprzyjać czytaniu ze zrozumieniem,a anonimowy ma jakiś problem. Profesor nie napisał , że dyplom z pedagogiki przedszkolnej uzyskany na Słowacji nie powinien być uznawany w Polsce.

      Usuń
  10. Dokładnie. Pewnie habilitował się na Słowacji i nie rozumie, o czym tu jest mowa. A co to jest ta poprawka publiczna?

    OdpowiedzUsuń
  11. Typowo polskie zachowanie! U wszystkich widzi, a u siebie nic! Ucz się dalej ucz, a nie obrażasz!Troszkę pokory też nie zaszkodzi!

    OdpowiedzUsuń
  12. O jakiej pokorze pisze Anonimowy? Najpierw trzeba mieć trochę przyzwoitości i poszanowania prawa, a pokora przydałąby się niektórym zanim podjęli decyzję o wyłudzaniu stopni naukowych.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie bardzo wiem o co idzie? Jeśli ktoś wyłudza to niech go ścigają organy prawa! Jeśli wykonuje coś przyzwoicie to dlaczego lać pomyje na tych ludzi?Znam kilku habilitowanych na Słowacji i niczym specjalnie nie różnią się od Naszych, polskich! Znam też polskich co robią badania na 20 osobach i liczą procenty, więc o czym tu mowa?

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonimowy nie musi rozumieć. Mnie też kiedyś wydawało się wiele spraw niemożliwymi. Nikt nie pisze, że ten problem dotyczy wszystkich. A tu właśnie o to chodzi, by wreszcie organy prawa zajęły się oszustami. Niech anonimowy się nie lęka. Postępowanie jest w toku.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.