sobota, 10 grudnia 2011

PISAnkowa polska prezydencja w obszarze edukacji i resortowa próżnia informacyjna


Gdzie jest minister edukacji narodowej? Co dzieje się w MEN? Ostatni wpis w dziale "Aktualności" dotyczy objęcia resortu edukacji przez Katarzynę Szumilas i jej krótkie wyznanie:

Chcę, aby najbliższy okres był dla polskiej szkoły czasem stabilizacji i spokojnego wdrażania zainicjowanych wcześniej działań - zapowiedziała Krystyna Szumilas, minister edukacji narodowej, przejmując dziś (21 listopada) obowiązki od ustępującego ministra Katarzyny Hall. - Dzisiaj najważniejsza jest pomoc nauczycielom i dyrektorom we włączaniu do praktyki szkolnej wprowadzonych projektów. Na tym zamierzam się skupić - podkreśliła minister Szumilas. - Ważny jest również dialog ze środowiskiem, wsłuchiwanie się w głosy rodziców i nauczycieli oraz reagowanie na ich potrzeby. Natomiast nadrzędną wartością musi być zawsze dobro uczniów, bo to oni są najważniejsi. (1)

Istotnie nowa-stara (nie odnosi się to określenie do wieku życia) pani minister - Katarzyna Szumilas zatroszczyła się o spokój, a nade wszystko o ciszę informacyjną od 21 listopada 2011 r. Na stronie internetowej tego resortu wszystko jakby zamarło od tego czasu. Nie ma żadnej informacji o tym, co czyni jego szefowa, co się aktualnie wydarza, nad czym pracuje. Nic się nie dzieje czy dzieje tak dużo, że wkrótce nie nadążymy za inflacją projektów?

Ponad dwa tygodnie jakby nie było MEN, a to tylko potwierdza moją (i nie tylko moją) tezę, że gdyby tego urzędu nie było, oświata i tak dałaby sobie radę. Resort przeniósł się chyba do redakcji „Gazety Wyborczej”, która przekonuje społeczeństwo, że tu rozgrywa się centrum zmian i reform edukacyjnych w naszym kraju. Tak więc chyba ministrem-cieniem edukacji jest szef redakcji Akcje społeczne "Gazety Wyborczej" – Grzegorz Piechota. Nie rokuje to wielkich sukcesów, skoro ta redakcja nie poradziła sobie z wcześniejszą akcją „Szkoła z klasą”. Tę zapewne czeka taki sam los.

U nas, jak coś nie jest obowiązkowe (a tym cechują się akcje „Gazety Wyborczej”), to nie staje się przedmiotem oddolnych i powszechnych zarazem reform. Co odkryli dziennikarze tej „Gazety”? „Najlepiej wyraził to jeden z zaprzyjaźnionych nauczycieli: - Dzieci żyjące w XXI w., gdy przekraczają próg szkoły, cofają się w czasie. Wielu nauczycieli jakby nie zauważyło, że przez ostatnie 15 lat świat zmienił się. W pierwszym roku akcji udział wzięło w niej niemal 300 szkół i 20 tys. uczniów. "Gazeta" opublikowała ponad 100 artykułów na temat cyfryzacji w szkole.” (2)

Kiepsko! Nie ma co liczyć na cud edukacyjny, a już zapewne nie na „drugą Japonię” w tym zakresie. Nie ma co liczyć na MEN, nie ma co liczyć na pozarządowe inicjatywy i akcje.

Przyglądał się może ktoś temu, jak zaznaczyła się polska prezydencja w dziedzinie edukacji i wpisała w europejskie dokonania? Niestety, i tu okazaliśmy się PISAnkowi. Zamieszczone na stronie MEN informacje i prezentacje wystawiają naszemu resortowi edukacji kiepskie noty. To jest dopiero kompromitacja, że tak niewiele mogliśmy zaoferować Europie, ministrom czy dyrektorom różnych departamentów zajmujących się oświatą (nie we wszystkich państwach UE jest bowiem resort edukacji). Merytorycznie żałosne są prezentowane im w czasie spotkań, jakie musieli odbywać w naszym kraju, materiały w postaci powerpointowych wykładów wraz z danymi o stanie polskiej edukacji na tle porównawczym.

Jeśli na to trzeba było wydać tysiące EURO z naszego budżetu, to rzeczywiście jest to poważna strata. Potraktowano bowiem urzędników z państw UE jak analfabetów, którzy nie potrafią czytać wydanych przez siebie materiałów (np. raporty EURYDICE). Musieli dopiero przyjechać do Polski, by ktoś im przełożył je na kolorowe slajdy ze schematami i wytłuszczoną nazwą naszego kraju. Nie dostrzegam w tych materiałach interesującej analizy merytorycznej i krytycznej programu oraz wyników PISA. Nic nowego nie zostało tu przedstawione poza tym, co jest oczywiste, a tu - pozbawione analizy jakościowej, refleksji czy nowatorskiego odczytania wszystkim znanych danych.


Ostatnie zatem posiedzenie Komitetu Edukacji w ramach polskiej prezydencji w Radzie UE w dn. 8 - 9 grudnia br. nie wywołało zapewne wstrząsu intelektualnego u jego uczestników, ani też nie poruszyło ich emocjonalnej inteligencji. Może catering był chociaż dla nich dobry? Nie wiem, o jakich osiągnięciach polskiej prezydencji w dziedzinie edukacji mówiono, skoro zalicza się do nich wypracowane i przyjęte (28 – 29 listopada) przez Radę Unii Europejskiej ds. Edukacji, Młodzieży, Kultury i Sportu a przedstawione przez przewodniczącą Komitetu dr Dorotę Lewandowską dokumenty oraz zaprezentowane rezultaty organizowanych konferencji i wydarzeń w tym okresie? Jeśli osiągnięciem ma być realizacja priorytetów polskiej prezydencji (edukacja dla mobilności oraz modernizacja szkolnictwa wyższego, to niewiele ma to wspólnego z działalnością MEN. Jeśli już, to Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Może liczono na to, że nikt spoza Polski tego nie dostrzeże?
http://www.prezydencja.men.gov.pl/pl/component/content/article/1-aktualnoci/43-ostatnie-posiedzenie-komitetu-edukacji-w-ramach-polskiej-prezydencji-w-radzie-ue

W PISAnkach o osiągnięciach jesteśmy dobrzy. Chwaliliśmy się niewielką różnicą osiągnięć w testach PISA, lokując analizy pozycji Polaków między Chile a Koreą Płd. (czyżby to były państwa UE, że na nie zwracano uwagę?). Istotnie, tego mogli w raportach PISA unijni urzędnicy nie doczytać. Dobrze, że u nas zostali z tym zapoznani. Zawsze jest to jakiś sukces.

Przypisy:
1) (http://www.men.gov.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2644%3Akrystyna-szumilas-obja-urzd-ministra-edukacji-narodowej&catid=25%3Aministerstwo-wydarzenia-z-udziaem-ministrow&Itemid=287)

2)(http://wyborcza.pl/1,75248,10774675,Praca_domowa_z_Wikipedii____debata_w__Gazecie_.html#ixzz1g47C8tRV)

11 komentarzy:

  1. Eksperci oświatowi piszą i mówią wiele bardzo „mądrych-i-oczywistych-rzeczy”. Dlaczego, skoro są one TAKIE, nie przenikają błyskawicznie do naszych szkół i nie mogą zdominować i wyprzeć działań „w sposób-oczywisty-niemądrych” ?
    Zgadzam się oceną sytuacji i powtarzam za prof. Śliwerskim: oświata to jedyna dziedzina naszego życia, która nie wzięła udziału w transformacji po 1989 roku – pod każdym względem !. Trzeba ciągle o tym przypominać.
    Dlatego właśnie szkoła jest miejscem kształtowania „umysłu zniewolonego” - nauczyciela i ucznia. Ludzie działają w obecnej szkole analogicznie jak w systemie peerelowskim, jak w każdej organizacji tego typu – wielkiej lub małej. Jest to niezależne od ich woli, to jest prawidłowość socjo-psychologiczna. Tak sądzę. Czy mylę się ?

    OdpowiedzUsuń
  2. "W Belgii szkoły są niezależne od państwa, choć finansowane ze środków publicznych - nie podlegają władzy żadnego szczebla administracji państwowej (sic!). Zapewnia to Belgom jeden z najlepszych wskaźników wykształcenia w Europie."

    OdpowiedzUsuń
  3. MEN nie pracuje, za to pracuje ORE – placówka doskonalenia nauczycieli prowadzona przez MEN.
    Otóż ORE 5 XII ogłosił konkurs na materiały dydaktyczne w postaci pakietów edukacyjnych, dotyczących pracy z uczniami ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się czytania, pisania, mówienia i w uczeniu się matematyki.
    Projekt lub wniosek o dopuszczenie do udziału w konkursie musi być złożony do 30 XII 2011, a praca konkursowa do 17 II 2012.
    Takie pakiety tworzone na kolanie będą zapewne tyle warte, co współczesne podręczniki dla dzieci.
    Ale to jeszcze nie wszystko.
    Pakiet powinien uwzględniać informacje zamieszczone w publikacjach ORE będących rezultatem projektu: Podniesienie efektywności kształcenia uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.
    W materiałach tych biurokracja przekroczyła granice absurdu.
    Opracowano m.in.
    Arkusz indywidualnego planu edukacyjno-terapeutycznego,
    Kartę indywidualnych potrzeb ucznia
    Arkusz wielospecjalistycznej oceny poziomu funkcjonowania ucznia
    Plan działań wspierających.

    Spod rubryczek, które nauczyciel musi wypełnić, w ogóle nie widać ucznia.
    http://www.ore.edu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=543&Itemid=1084

    Materiały dydaktyczne – pakiety edukacyjne wykonywane w oparciu o wybraną koncepcję
    muszą zawierać:
    a) słowniczek podstawowych pojęć psychologiczno-pedagogicznych, odnoszących się
    do przedmiotu konkursu
    b) praktyczne materiały, które pozwolą nauczycielom rozpoznawać ryzyko wystąpienia
    specyficznych trudności w czytaniu, pisaniu i w uczeniu się matematyki – wykorzystujące wiedzę psychologiczno – pedagogiczną i zawierające metody, narzędzia, opis symptomów
    c) przykładowe scenariusze i praktyczne wskazówki dotyczące sposobów
    indywidualizacji pracy z uczniem ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się w klasie szkolnej
    d) przykładowe scenariusze lekcji z obudową multimedialną, której elementy umożliwią,
    podczas lekcji obserwację, indywidualizację działań wobec ucznia ze specyficznymi
    trudnościami w uczeniu się oraz kontrolę osiąganych przez niego wyników
    e) studia przypadków i/lub opisy dobrych praktyk, w tym z wykorzystaniem treści opinii
    psychologiczno-pedagogicznej o uczniu
    f) narzędzia do autokorekty w zakresie specyficznych trudności w uczeniu się,
    szczególnie dla młodzieży (III i IV etap edukacyjny),
    g) materiały multimedialne wspomagające współpracę nauczyciela z rodzicami/opiekunami dzieci,
    h) inne formy zasobów nie mieszczące się wśród wyżej wymienionych.

    OdpowiedzUsuń
  4. "oświata to jedyna dziedzina naszego życia, która nie wzięła udziału w transformacji po 1989 roku – pod każdym względem "

    Nie zgadzam się. Uczyłem przed 1989 oraz po. Oświadczam, że oświata wzięła udział w transformacji. Była to przemiana negatywna pod każdym względem.

    "MEN nie pracuje, za to pracuje ORE"
    Zgadzam się. Niestety, Bóg nas nie ochroni. Praca z uczniem ze specyficznymi trudnościami to tony papierów.
    Czy nikt na "górze' tego nie widzi?
    Po prostu żal

    Cieszę się, że MEN "zawiesił" swoją działalność. Nie mam sił do wypełniania nowych bzdurnych, nikomu niepotrzebnych rubryczek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszytko jest picem żeby właściwi ludzie w kolejnych programach mogli zarobić.Tyle i tylko tyle...;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. „Dlaczego godzimy się na absurdy w szkole ?” Dlaczego lepsze nie wypiera gorszego w oświacie ? (może prawo Kopernika jest odpowiedzią ?). Jan Szomburg postawił pytanie: gdzie przyłożyć dźwignię, aby ruszyć ten głaz ? Łatwiej jest snuć refleksje, pisać prace magisterskie lub rozprawy doktorskie na ten temat, niż podać spójną i klarowną receptę.
    W szkole spotykają się cztery grupy: nauczyciele, rodzice, eksperci i władze. Niezadowolonych i oczekujących radykalnych zmian można spotkać tylko w pierwszych trzech zespołach. Naturalną właściwością władzy jest zadowolenie z tego co jest, powolne udoskonalanie i utrwalanie systemu. Dlatego nie należy kierować pretensji do władz, że nie biorą się za reformowanie oświaty, za budowanie nowego modelu, opartego na autonomii szkół. To nie jest zadanie dla urzędników i polityków. Tym bardziej, że nauczyciele, eksperci i rodzice „milczą”. Użyłem cudzysłowu, bo przecież zewsząd płyną głosy krytyki i propozycje ulepszeń. Ale to są tylko OPOWIEŚCI. My OPOWIADAMY o absurdach edukacji, my OPOWIADAMY o pomysłach na nowy model edukacji. Uważam, że opowiadanie, na kongresach, seminariach, w publikacjach i w mediach, jest bliższe milczeniu, niż działaniu. Zacytuję jednego z ekspertów edukacji: „… fajnie jest krytykować szkołę, po trochu ją podgryzać i z tego po trosze żyć…. Czasem się obawiam, że tak właśnie czynię….”. Mamy jakąś dziwną lukę między opowiadaniem, a działaniem na rzecz rewolucji oświatowej. Nie mamy organizacji, przywódców, lobbingu, stowarzyszeń, zbierania podpisów, petycji, protestów, listy żądań i postulatów. Dlaczego politycy i urzędnicy mieliby coś robić, jeśli nie słyszą, że ktoś od nich tego oczekuje, jeśli nikt nie przedstawił im listy żądań, jeśli nikt ich nie molestuje ?
    W tym momencie chciałbym usłyszeć głos ekspertów od lobbingu i przewrotów – historyka, socjologa, politologa, psychologa i praktyka. Na stronie głównej portalu http://www.osswiata.nq.pl./ widnieje taki tekst: „Nigdy nie wątp, że mała grupa myślących i oddanych obywateli może zmienić świat. Tak naprawdę, to jedyne co go kiedykolwiek zmieniło”.
    Tak to pamiętam, tak to leciało … . Każdy radykalny proces, każda rewolta, każda przemiana, były zapoczątkowany przez garstkę entuzjastów. Nigdy przez tłum typu 600.000 ludzi. Dopiero ta garstka pociągnęła za sobą tłumy. (Nota bene to jest fajny temat na interdyscyplinarny projekt licealny. Spieszcie się, póki żyją wśród nas praktycy).
    Co to oznacza w praktyce ? Dopóki nie wyłoni się, spośród nas, tłumu OPOWIADACZY, grupa, garstka ludzi, którzy będą chcieli spotkać się nie po to, aby OPOWIADAĆ o oświacie i o udoskonalaniu nauczyciela, lecz żeby ułożyć listę postulatów-żądań, realny plan przekształceń oraz plan wspólnych DZIAŁAŃ, tak długo będziemy trwać w obecnym stanie.
    Co to są te DZIAŁANIA ? – Petycje, manifesty i manifestacje, 2 miliony podpisów, kampania nieposłuszeństwa, lobbing, nagłośnienie w mediach, gromadzenie sojuszników, … .

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ Panie Wiesławie, tu chodzi o pieniążki. Praktycznie gminy łożą na szkołę. MEN i kuratoria tylko markują robotę. Z uporem maniaka starają się być potrzebni.
    Prawda jest smutna. Więcej gminy już na oświatę nie mogą wyłożyć, więc trzeba robić reformy bez pieniędzy, kosztem nauczycieli.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kuratoria piszą raporty, wytykając błędy nauczycielom:
    http://edgp.dziennik.pl/index.php?act=mprasa&sub=article&id=390323

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy za obecnym systemem edukacji i jego udoskonaleniem opowiadają się jakieś autorytety naukowe ?

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdzie można przejrzeć jakieś szablonowe wypełnione ramy kwalifikacji, czy jest jakiś taki dokument gdziekolwiek?
    Oczywiście propozycje MSW mam, instrukcję mam, coś tam napisałam w małym zespole, ale chciałabym porównać, popatrzeć, czy jest to w miarę logiczne?

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowej polecam: http://ekspercibolonscy.org.pl/

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.